Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 grudnia 2019

Mój dzień w książkach - wersja 2019.


                Już w ubiegłym roku zwróciłam na blogu u Zuzanny  na fajną zabawę  z udziałem przeczytanych książek, ale jeszcze nie byłam gotowa na wzięcie w niej udziału. Ale, gdy dzisiaj przeczytałam jej post Mój dzień w książkach - wersja 2019 wzięło mnie i zainspirowana przez ten post spróbowałam zobaczyć na ile tytuły przeze mnie przeczytanych książek w 2019 roku ciekawie się w proponowany tekst :

Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

wpasują.

                Wprawdzie ja już nie pracuję więc i szefa nie mam....ale w końcu to tylko zabawa. A ponieważ nawet to co utworzyłam nawet mi się spodobało więc postanowiłam to niebanalne podsumowanie mojego tegorocznego czytelnictwa  opublikować na blogu.

I tak oto przedstawia się 



          Zaczęłam dzień (z) Wariatką z Komańczy. W drodze do pracy zobaczyłam Twarze w wodzie i przeszłam obok Domu z witrażem, żeby uniknąć Hańby, ale oczywiście zatrzymałam się przy Studni życzeńW biurze szef powiedział: Zanim dopadnie nas czas i zlecił mi zbadanie Sześć pięter luksusu. W czasie obiadu z Ptaszyną zauważyłam Mojry pod Skrawkiem ziemi.
Potem wróciłam do swojego biurka Z dala od zgiełku.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Kołowrotek
ponieważ mam Burzę od wschodu.
Przygotowując się do snu, wzięłam Moje nienapisane wspomnienia i uczyłam się Prostej modlitwy
zanim powiedziałam dobranoc Szczęśliwym z Wyspy Rozpaczy.




czwartek, 20 września 2018

Moja delikatna podpowiedź do postu z zabawą w odgadywanie....


                           Chcąc ułatwić zadanie chętnym do zabawy, jaką ogłosiłam w poprzednim poście, delikatnie podpowiadam.




    Powieść,  w której występuje para jaką widzimy na ilustracji do mojej książki, była wielokrotnie ekranizowana. Do mojej ulubionej należy ekranizacja rosyjska, w której kobiecą postać grała Tatiana Samojłowa.

Na ewentualne odpowiedzi, wysyłane mailem na pocztę podaną w poprzednim poście, czekam do 30 września. 

Życzę przyjemnego zgadywania....

wtorek, 18 września 2018

Mała zgadywanka....i nagroda w postaci książki....



            Prawie, że tu do siebie nawet nie zaglądam. Czytam mało, bo też mało mam czasu ostatnio, a poza tym nadal mam problem co czytać.....tyle książek na półkach  a ja marudzę i wybrzydzam. Jakoś nic mnie nie pociąga....częściej natomiast niż wcześniej  oglądam filmy, może dlatego, że nie muszę się specjalnie skupiać, chociaż filmy staram się w miarę starannie wybierać.
             Z pewnością w najbliższym czasie nie powstaną posty o przeczytanych książkach, ale by blog nie został zapomniany postanowiłam zorganizować maleńką zabawę. Z pewnością kto zna mój blog zauważył zmianę zdjęcia w części tytułowej. Niezbyt jestem z niego zadowolona, ale będzie on podstawą do mojej zabawy zgadywanki. 

         A zagadka z nim związana jest taka : co to za para, którą widzimy w otwartej książce? 

Nagrodą dla zwycięscy będzie książka Erica-Emmanuela Schmitta 





Zapraszam do zabawy a wśród prawidłowych odpowiedzi wysłanych mailem na moją pocztę gut.anna1@gmail.com do 25 września wylosuję książkę.... 


Miło, by mi było, gdyby wieść o mojej zabawie rozniosła się choć troszkę w sieci.... 


Wszystkich, którzy nie omijają tego miejsca w sieci pozdrawiam serdecznie.

sobota, 28 lipca 2018

Rozdawajka czy też wygrywajka z książką.....zapraszam....



                                   Już dawno nie wypuszczałam w świat swojej książki a to dlatego, że nie lubię się z nimi rozstawać, ale teraz nadarzył się  dobry moment ku temu. A sprawił to fakt, że jedna z moich ulubionych  książek została na nowo wydana, a w w tym wydaniu mam inne książki autorki i to nowe wydanie podsunęłam córce jako pomysł na prezent z okazji 26 lipca, który to  dzień wybrałam sobie na to, by mnóstwo lat temu zrobić entrée na scenę życia.











Książką, którą chcę tym razem się podzielić jest to znakomita powieść Elizabeth Strout, na podstawie której nakręcono równie świetny miniserial pod tym samym tytułem. Jeżeli to komuś nie przeszkadza, że była już czytana to zachęcam do zgłaszania się w komentarzach pod tym postem do 10 sierpnia.

O powieści pisałam na blogu w tym poście.

Książka przejdzie w inne ręce w losowy sposób.


A dla zabawy mam małą matematyczną zagadkę. Liczby składające się na ilość moich lat dają sumę 13 .......jakie to liczby ?
Kto chce niech spróbuje odgadnąć ... ile lat minęło od tego znamiennego dla mnie 26 lipca....szczerze zachęcam.



Zgłaszających się proszę o podanie danych swojej poczty mailowej a także o jeżeli to możliwe udostępnianie tego posta...




środa, 7 lutego 2018

Małe przypomnienie o rozdawajce......



                 Za oknem zima się utrwala dlatego chyba warto się przenieść, czytając książkę, tam, gdzie jest słonecznie i ciepło a tak jest w przypadku tej książki :

            Julii, zmęczonej wieloletnią pracą w szpitalu i wielkomiejskim Poznaniem, Falasarna jawi się oazą oczekiwanego spokoju. Wspaniale położony i wygodny dom, nie narzucające się sąsiedztwo oraz brak turystów ma jej to wszystko zapewnić. Ale jak się okazuje z czasem i to miejsce ma swoje tajemnice a one są również udziałem jej sąsiadów, stanowiących dziwną międzynarodową społeczność. Poznani zaś tuziemcy potrafią być niebezpiecznie zaplątani a przygoda w jaką wciągnie ją jej nadmierna ciekawość i chęć zgłębienia przeszłości niemieckiego archeologa a zarazem ojca Martina, od którego kupiła dom o mały włos nie przyprawi ją o śmierć./ tekst z mojego bloga /

           Druga z książek, które można zdobyć w mojej mini  rozdawajce  jest "Francuska oberża" :



   
               Książka wpierw mnie zachwyciła okładką .... ten niebieski kolor do mnie przemawia, mimo iż sama poza dżinsami innych niebieskości na siebie nie zakładam, lub sporadycznie, ale musi to być odcień, w którym się dobrze czuję. A następnie spodobał mi się jej klimat, taki francusko - angielski. Angielska pisarka o Francuzach. To ciekawy zabieg literacki, ale wyszło bardzo sympatycznie i wciągająco. Nawet żałowałam, że tak szybko przyszło mi się rozstać z miłą angielską parą, która koniecznie chciała prowadzić oberżę w niewielkiej, urokliwej francuskiej miejscowości i małą, ale bardzo zróżnicowaną społecznością, wśród której znajdowali się przeciwnicy i sympatycy ich poczynań. 
                Polecam tę książkę na zimową chandrę, mimo że jej akcja toczy się również zimą, gdyż wypływa z niej dużo pozytywnej energii, chociaż nie brak w niej również smutnych wątków. Ogólnie jednak poprawia nastrój.


                  Jeszcze do 14 lutego można wziąć udział w rozdawajce wyrażając chęć ich posiadania w komentarzu pod postem, w której ja ogłosiłam. 

              Zapraszam.

poniedziałek, 29 stycznia 2018

To już sześć lat mam to miejsce...... i z tej okazji zorganizowałam małe rozdanie...



          Gdzieś pod koniec stycznia ...sześć lat temu....założyłam trzy blogi. Najpierw z biżuterią a później ten i zdjęciowy.  Niestety biżuteryjny umarł śmiercią naturalną a zdjęciowy musiał zniknąć, gdyż, mimo iż jestem na emeryturze, mój czas do mnie nie należy. A ten chociaż coraz mniej na nim postów to jednak jakoś trwa i dycha  a to dzięki temu, że jednak średnio koło 5- ciu tys. wejść miesięcznie ma a nawet i komentarze się pod postami pojawiają.....nie w takiej ilości jak dawniej, ale od zaprzyjaźnionych osób, co cenię sobie niezmiernie. 

         Moja aktywność czytelnicza nie zmalała, utrzymuje się mniej więcej wciąż na tym samym poziomie, ale wena gdzieś po drodze przez te sześć lat blogowania mi się zagubiła a i chęć do pisania coraz bardziej mnie opuszcza, gdyż pisze mi się coraz trudniej.....coraz bardziej brakuje mi słów do wyrażenia tego co chcę napisać i muszę wciąż posiłkować się słownikiem synonimów.  Dlatego o przeczytanych książkach  piszę już tylko pod wpływem impulsu, bo i myśli ciężko mi ogarnąć.....zbyt wiele różnych problemów....Blog jednak pozwala mi, tak przynajmniej mi się wydaje, nie zapominać zasad pisania.....jakie poznałam w latach szkolnych, a było to tak dawno.....i chyba dlatego nie porzucam go.

           Rzadziej również zaglądam na inne blogi a w związku z tym, że moje gusta czytelnicze jednak nie do końca  pokrywają się z literaturą XXI wieku typowo  recenzyjne blogi omijam daleko...oczywiście robię wyjątek dla zaprzyjaźnionych, na których spotykam interesujące książki, i które mnie inspirują czytelniczo. Jak zaglądam to i komentuję oraz staram się, by moje komentarze nie były tylko zdawkowym jednym zdaniem, bo sama za takimi nie przepadam pod swoimi postami.

            Nie robię z okazji kolejnej rocznicy żadnych podsumowań, lecz chcę dać tylko wyraz temu jak bardzo się cieszę tym, że mój blog ma nadal czytelników chociaż jest na nim taki mój misz masz i niczego już tu nie robię dla zdobywania popularności.

              Jednak pomyślałam, że może z tej rocznicowej okazji podzielę się książkami z moich zbiorów. Nie są to oczywiście nowości. A do książek dorzucę coś ze swoich  wytworów.

Jak pomyślałam tak, też czynię.




O książkach pisałam na swoim blogu...to dobre powieści wyzwalające pozytywną energię, mówiące o tym, że odmiany w życiu czasem przynoszą ciekawe przeżycia ....a komplecik jest z zielonego korala naturalnego.

Nie ustalam żadnych warunków. Jedynie było by mi miło, gdyby  moja rozdawajka była rozpowszechniona w dowolny sposób ...za co z góry dziękuję.

Zgłoszenia przyjmuję pod postem do 13 lutego, czyli do końca karnawału. Serdecznie zapraszam do udziału osoby, które chciałyby te książki przeczytać..

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Wyniki mojej rozdawajki........



    









Nadszedł czas na ogłoszenie wyników mojej rozdawajki, która trwała do soboty. Książkę, która była jej przedmiotem zechciało przygarnąć 11 osób, które wymieniłam tu zgodnie z kolejnością zgłoszeń :
 

1/kicikitata
2/Grażyna Kowalik
3/Aleksandra
4/Magdalena B
5/Izabela
6/Kasiek
7/Małgosia Xxookds
8/KINGA18
9/Agnes C
10/Zaczytana 56 Mama Dela
11/Peter 49 Ceniący książki 

Losowali dwaj moi domowi mężczyźni czyli mąż i syn poprzez szybkie wytypowanie numeru. Najpierw wymieniał liczbę syn i była to liczba 7 a po jakimś czasie poprosiłam jeszcze mojego męża,  i ku mojemu ogromnemu zdumieniu mąż również wytypował liczbę 7.
A zatem...los tak chciał.....i tym razem sprzyjając liczbie 7 sprawił, że książka
 trafi do rąk :

                                           
                                          Małgosi Xxookds.

Małgosiu, gratuluję serdecznie i życzę przyjemnej lektury.

A wszystkim pozostałym uczestnikom zabawy dziękuję bardzo.


Dobrego tygodnia czerwcowego, może już dla kogoś urlopowego, życzę wszystkim do mnie zaglądającym i witam serdecznie nowe osoby obserwujące mój blog. 

niedziela, 11 grudnia 2016

Zaproszenie do konkursu, który jest równocześnie wyzwaniem.....



                           Dzisiaj chciałam Was zachęcić do wzięcia udziału w konkursie - wyzwaniu jaki na swoim blogu chce zorganizować Gosia 



Ja już prawie nie biorę udziału w wyzwaniach czytelniczych, ale  ten przypadł mi do gustu chociaż największe problemy mam nie z czytaniem, lecz z pisaniem postów o przeczytanych książkach.  Nie liczę wcale  na to, że ta zabawa mnie zmobilizuje do ich pisania, ale mam takie ciche postanowienie - nie noworoczne absolutnie, bo takich nigdy nie robię -  że coś tam o książce zaraz po jej przeczytaniu postaram się napisać. Krótko...będę się ćwiczyć w krótkich opiniach.

Dzisiaj piękny dzień...słoneczny i ciepły, jak na grudzień, więc życzę Wam miłego popołudnia, być może spędzonego na spacerze a nie tylko na czytaniu.

czwartek, 1 grudnia 2016

Co przyniósł mi blogowy "Mikołaj".......



            I już zawitał grudzień. Jedenaście miesięcy za nami a przed nam już tylko 31 dni do końca roku a właściwie 30. Rok pomaleńku dobiega końca w tym również ten czytelniczy. Ja już się przestałam na tym polu ścigać z czasem więc i te kilka wyzwań, w których wzięłam udział są z realizacją pod dużym zapytaniem, bo nawet jeżeli przeczytałam książki biorące w nich udział lub finiszuję z ich czytaniem to problem leży po stronie pisania o nich postów. W tym bowiem roku żadna siła  nie mogła mnie zmusić do pisania opinii ... totalne lenistwo umysłowe. Czytałam, czytam i stwierdzam, że książki mi się podobały, że się mi je dobrze, lub niezbyt dobrze, czytało i to wszystko, i jak tu pisać cokolwiek więcej. Chyba, że jakiś hurt zastosuję ......czego zazdroszczę części osób w blogosferze książkowej to polotu, ale chyba najbardziej umiejętności kondensacji treści...krótko, zwięźle a można wywnioskować czy warto sięgać po opisywaną książkę czy raczej sobie odpuścić. Jest kilka tak piszących osób i są moim niedościgłym ideałem.
            Rozpisałam się a ma być o czym innym, a mianowicie o tym, że spotkała mnie po dłuższym czasie, gdy nie brałam udziału w żadnych zabawach blogowych, przyjemność być wylosowaną u Magdaleny prowadzącej blog Zacisze wyśnione ( ta przyjemność spotyka mnie tam już po raz trzeci) i zdobyć świetne nagrody.
I właśnie wczoraj listonosz przyniósł mi  paczkę, która już wielkością przerosła moje oczekiwania a co dopiero ilością pięknie, jak to zawsze u Magdaleny bywa, prezentów, które przed rozpakowaniem prezentowały się tak :





a po rozpakowaniu tak : 




Dwie książki do czytania, trzy z malowankami a do tego uroczy kominek do robienia nastroju, świeczki na początek i dwie podwójne kredki. Takiego bogatego Mikołaja, bo mogę tak już sobie potraktować te prezenty, dawno nie miałam.

Dziękuję Magdaleno.  

poniedziałek, 2 listopada 2015

Minął ostatni tydzień października ...co przeczytałam co mi przybyło w biblioteczce i szybki konkurs.

 

                   O ile poprzedni tydzień zakończył mi się rodzinną uroczystością o radosnym charakterze o tyle ten, który właśnie minął, miał smutny akcent. W sobotę znów popędziłam na Śląsk, ale tym razem bliżej, gdyż w okolice Pszczyny, gdzie  odbyła swą ostatnią ziemską podróż niezwykła kobieta, seniorka rodu, która może być przykładem jak przeżyć dobrze swoje życie służąc innym nie narzekając na swój los; matka, babcia i prababcia a przede wszystkim oddana żona, która przez długie czternaście lat opiekowała się swym sparaliżowanym mężem. Chciała koniecznie odwiedzić grób męża przed pierwszym listopadem a całkiem niespodziewanie dołączyła do niego. Jest to ewidentny przykład nieprzewidywalności naszego życia i potwierdzający fakt, że trzeba być zawsze przygotowanym na to, że przejść na jego drugą stronę możemy w każdym momencie. I to była również okazja do spotkania rodzinnego chociaż w innym niż to wcześniejsze gronie. 

                     A tak w ogóle to tydzień minął mi na zwykłych zajęciach w tym oczywiście również na czytaniu w ramach, którego udało mi się przeczytać mającego autobiograficzny charakter Poskramiacza lwów Willema Esschota. Była to moja pierwsza książka napisana przez belgijskiego pisarza, tym razem rodem z Flandrii a  ciekawym pełnym swoistego humoru akcentem tej uroczej opowieści o mieszkającej w latach trzydziestych ubiegłego stulecia w Antwerpii flandryjskiej rodzinie była miłość jednej z jej przedstawicielek, Adeli, do Polaka Benka, która zaowocowała Jasiem, któremu dziadek zadedykował swe "wspomnienia".
 
            Do nowych zajęć doszło mi grabienie liści zrzuconych obficie przez orzecha. Było to grabienie połączone z przeczesywaniem, gdyż sporo orzechów jeszcze w tych liściach się kryło.

Ja pracowałam a  zielonooka koteczka wygrzewała się w słońcu....



                 Na razie nadal u mnie się nic nie zmienia więc znów wybywam na cały tydzień. W domu a co za tym idzie również w sieci pojawię  się dopiero w sobotę. Przykro mi, że prawie nie miałam czasu na odwiedzanie Waszych blogów a zarazem dziękuję za odwiedzanie mojego.

                  I jeszcze jedno; w październiku przybyły mi  do biblioteczki, jako prezenty, dwie książki Wydawnictwa M 

 
 - Matrix Ewy Stankiewicz
 - Cień służb Doroty Kani.

Cień służb mam w dwu egzemplarzach, jak się okazało, więc jeżeli ktoś ma na tę książkę chęć ogłaszam szybki konkurs.


Wyrażamy chęć pod postem do soboty a ja rozstrzygnę  w przyszłą niedzielę do kogo los się uśmiechnie.

 
Życzę dobrego tygodnia .......


 

niedziela, 10 maja 2015

Wyniki, wyniki......



            Po porannym deszczu zaświeciło słońce. To tak  jak bywa w życiu, że po smutku przychodzi radość. I dzisiaj też kogoś  radość spotka, gdyż w tym poście ogłoszę wynik mojej zabawy , która zakończyła się wczoraj.

Chęć posiadania i przeczytania książki, która była przedmiotem mojej wygrywajki, nie wygrywajki 

 wyraziło 20 osób,
które zostały ujęte na liście  w kolejności zgłaszania się.














Z moim czasem bywa kiepsko więc zrezygnowałam z robienia losów i poprosiłam córę o szybkie wybranie  numerku jednego z dwudziestu ujętych na liście. A ona rzuciła szybko cyfrę 11, która po sprawdzeniu okazała się tym razem szczęśliwa dla :

                                                         Beaty Wieczorek.

Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w mojej zabawie a Tobie Beato gratuluję i życzę zadowolenia z lektury.

czwartek, 7 maja 2015

Na dobranoc.....



                          przypomnę jeszcze, że do soboty można spróbować szczęścia w mojej wygrywajce nie wygrywajce  i zdobyć powieść Roberta Whitlowa "Wybór".


Zachęcam do wzięcia udziału w zabawie.....jeszcze niezdecydowanych.


Śpij bajki śnij
Kolorowe piękne dobre bajki
W nich na łące ty
Wokół ciebie niezapominajki
Abyś zapamiętał sen radosny
Pełen słońca i oddechów wiosny





Nie znałam tej piosenki Grechuty a ona taka niezwykle liryczna i piękna.....


środa, 29 kwietnia 2015

Wygrywajka, nie wygrywajka....po prostu książka chce być czytana......



            Wczoraj opublikowałam post o powieści Roberta Whitlowa "Wybór". Sądząc po braku komentarzy pod postem książka i jej tematyka nie wzbudziła szerszego zainteresowania. Być może i dlatego, że oczywiście nie jest to już żadna nowość i opinie o niej pojawiły się już na blogach znacznie wcześniej.
         Mimo to zachęcając do zwrócenia na nią uwagi postanowiłam posłać ją dalej, bo uważam, że "Wybór"  należy do książek, które szczególnie dzisiaj, gdy  literatura, i filmy, seriale a także media zaburzają spojrzenie na istotne dla nas wartości i potrafią skutecznie zagłuszyć sumienia, naprawdę warto przeczytać. Dobra lektura, a taką ta powieść z pewnością jest, bywa potrafi nam otworzyć oczy i dokonać nawet zmiany w naszym myśleniu.....a również być pomocą  w rozmowach z innymi, gdyż dostarcza niezbitych argumentów. A poza tym naprawdę świetnie się ją czyta.

        Tyle wstępu a teraz do rzeczy. 



"Wybór" można zdobyć pozostawiając pod tym postem komentarz wyrażający chęć posiadania i przeczytania książki.
Na zapisy osób chętnych oczekuję do końca przyszłego tygodnia.
Zapraszam i szczerze zachęcam.

Pozostawienie adresu mailowego ułatwi mi kontakt.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Odpowiadam na pytania Adelajdy.......




               Dzisiaj w niedzielne, leniwe  popołudnie wrzucam moje odpowiedzi na  pytania Adelajdy z Setnej strony, które zadała je między innymi i mnie w ramach Liebster Blog Avard.



1. Najstarsza książką, która czytałaś/czytałeś (najstarsze wydanie, które wpadło ci w ręce, najdawniej wydana książka)?

"ZNAKOMITE NIEWIASTY" którą OPRACOWAŁA WANDA ŻELEŃSKAa wydana została    
w WARSZAWIE w 1877NAKŁADEM KSIĘGARNI FERDYNANDA HOESICKA.


Posiadam ją w biblioteczce i w swoim czasie czytałam z wielkim zainteresowaniem.

 
2. Pisarz, którego warto poznać szerzej, a o którym "świat zapomniał"?

Już chyba gdzieś raz pisałam o nim i wspomnę jeszcze raz a jest tym pisarzem Archibald J. Cronin, który w swoich książkach pisanych na początku XX wieku poruszał w interesujący sposób problemy, które nadal są aktualne a może nawet z wielu względów w dzisiejszym świecie nasiliły się.

3. W książkach, które wybieram najbardziej interesuje mnie...

przede wszystkim życie w różnych jego przejawach...

4. Ulubiony gatunek literacki i czym go przełamujesz?

Powieści społeczno-obyczajowe przełamuję książkami biograficznymi i  wspomnieniowymi.

5. Czy jest coś, na co czekasz? Powieść ulubionego autora, ekranizacja, etc.

Raczej nie mam takich odczuć. Jestem z natury osobą, która żyje bez planów i oczekiwań na cokolwiek, po prostu tym co nowy dzień przyniesie stąd i nie przeżywam rozczarowań a moi ulubieni autorzy należą już raczej do przeszłości toteż nowych powieści już nie będzie. Natomiast jeżeli chodzi o filmy ...kiedyś byłam wielką ich fanką a dzisiaj mam coraz mnie na nie czasu a w tej sytuacji wybieram książkę tym bardziej, że ekranizacje często mnie rozczarowują.
 
6. "Niektórzy lubią poezję",  czy należysz do tych, którzy ją czytają, cytują?

Ogólnie rzecz biorąc jako zodiakalny lew  jestem osobą niezwykle prozaiczną stąd poezji nie czytuję, ale są poeci, których cenię sobie niezmiernie i wiersze, które lubię do dzisiaj a także z przyjemnością znajduję wiersze do swoich postów z poezją.

7. Wymarzona ekranizacja...

Nie wiem czy chodzi o już powstałą, czy która dopiero mogłaby powstać?
 Odpowiem jak pod 5....ja w zasadzie nie mam już marzeń jeżeli chodzi o sprawy kulturalne. To moja prozaiczność być może ma na to wpływ. To znaczy chciałabym coś przeczytać, coś zobaczyć czy oglądnąć, ale to nie jest sfera marzeń, które chciałabym by mi się spełniły.

 8. Czy wąchasz książki, czy je głaszczesz? Jak je traktujesz?

Myślę, że całkiem normalnie. To znaczy dobrze i być może z pewną czułością na nie patrzę gdyż są istotną częścią mojego życia, ale bez przesady.


9. Jak duży masz księgozbiór? A może częściej wymieniasz, korzystasz z biblioteki? 

Mój księgozbiór jest już może i spory ale daleko mu do tych, które pokazują co niektóre blogerki.
Składają się na niego książki zbierane latami, ale znacznie się powiększył odkąd prowadzę blog.
Nie katalogowałam go już dawno więc nie wiem ile książek w nim jest. Mam nadzieję, że koło 1000. I są to książki, których  raczej bym się nie pozbywała. Z biblioteki korzystam też chociaż do czytania moich nie wyczytanych starczy na lata.


10. Gdybyś miała/miał napisać książkę, to jaki byłby jej temat?

Nie mam ciągot do pisania...nie pisałam nigdy nawet pamiętnika, ale gdyby jednak ...to byłaby raczej książka wspomnieniowa o mojej rodzinie.

11. Twój stosunek do książkowych gadżetów?

Raczej umiarkowany. Owszem lubię zakładki, których mam coraz więcej i podobają mi się inne gadżety, np. podpórki, ale nie ulegam tak ogólnie rzecz modom w żadnym zakresie więc i tu również.



Za dostrzeżenie mego bloga dziękuję. A przy okazji muszę wspomnieć o tym co kiedyś u Adelajdy w komentarzu napisałam.Gdy otwieram stronę jej bloga i widzę to niesłychanie rzadko nadawane imię od razu mi się ciśnie na usta "Barre".
Adelajda Barre to bohaterka .................Kto wie? 


Przykro mi bardzo, ale z powodu braku czasu nie wymyślę i nie zadam własnych pytań.


Miłego popołudnia życzę a zaświeciło słońce więc powinno być przyjemne.

 

niedziela, 15 lutego 2015

Wygrywajka, rozdawajka, candy......obojętnie jak tę zabawę nazwiemy.......zapraszam....



               Już minęło sporo czasu jak organizowałam poprzednią wygrywajkę. Wprawdzie okazja do takiej zabawy minęła w styczniu wraz z trzecią rocznica bloga, ale do zabawy każda okazja a nawet jej brak jest dobry. A więc zabawmy się tylko dlatego, że od kilku dni jest pięknie słonecznie co ma zbawienny wpływ na nastrój z pewnością nie tylko mój.




Zapraszam zatem każdą i każdego kto ma ochotę na jedną z książek, które są nagrodami w zabawie,  o wyrażenie tego w komentarzu pod tym postem.

Nie stawiam specjalnych warunków :

- miło jednak będzie  gdy na blogach osób, które zgłosiły swój   udział pojawi się banerek 
- również "plus" mile widziany będzie, jak i udostępnienia na FB
- piszemy - "zgłaszam się", podajemy nick i adres mailowy oraz tytuł wybranej książki
- zgłaszamy się do północy 28 lutego

Do każdej z książek dołączona będzie zakładka...jeżeli sama nie zrobię biżuteryjnej to będzie to sówka, symbol w bibliotece.pl

 Zachęcam, zapraszam i życzę miłej zabawy w rytmie kończącego się karnawału.








niedziela, 18 stycznia 2015

Ostatnia odsłona zabawy "5 filmów w moim wieku".



            Tym postem kiedyś rozpoczęłam zabawę z Klaudią z bloga roztargniona sowa , która miała za zadanie pokazania 5-ciu filmów mających tyle lat co ja. Zaprezentowałam w sumie cztery :
Afrykańską królową , Amerykanina w Paryżu i Nieznajomych z pociągu   oraz Cud zdarza się tylko raz.  Wszystkie z 1951 roku. Pozostał mi więc jeszcze jeden i dzisiaj go zaprezentuję.
W młodości uwielbiałam jak pewno większość telewidzów filmy z Flipem i Flapem. To była przednia rozrywka, gdyż znakomici komicy : Oliver Hardy i Stan Laure potrafili rozśmieszać do łez. 
 I właśnie tym piątym filmem z 1951 roku, o którym ten post jest film Flip i Flap na bezludnej wyspie. Nie pamiętam oczywiście czy go oglądałam, bo jeżeli nawet to było bardzo dawno temu, gdyż w II połowie lat 60 - tych ubiegłego stulecia, ale być może tak.
Flip i Flap na bezludnej wyspie był włosko-francuską komedią, w której główne role grali oczywiście :  Oliver Hardy i Stan Laure.
źródło
Fabułę podaję za Wikipedią : Flip i Flap podróżują statkiem, który tonie. Udaje im się uratować. Lądują na bezludnej wyspie, która właśnie wyłoniła się z wody. Wraz z nimi trafiają na nią apatryda i emigrant oraz panna uciekająca przed swym narzeczonym. Wszyscy razem decydują się osiedlić na niej. Po jakimś czasie okazuje się, że wyspa jest źródłem niewyobrażalnej ilości uranu. Bohaterowie tworzą więc swój własny rząd, by żadne państwo nie mogło odebrać im ich własności. Tworzą konstytucję, z której wynika, że na ich wyspie nie ma żadnych praw ani podatków. Jednak liberalizm ten sprawia, że na wyspę zaczynają ściągać najwięksi złoczyńcy.


Jeżeli nie oglądałam to mając  szansę teraz obejrzenia go na yt z pewnością  z niej skorzystam, by przekonać się czy Flip i Flap nadal będą mnie tak bawić jak w przeszłości.

środa, 3 grudnia 2014

Libster Blog Avard.......odpowiadam na kolejne pytania.


           Dzisiaj   odpowiadam na pytania zadane mi w ramach zabawy             

                                       
          
 przez   buksy, właścicielkę interesującego bloga czytelniczego

              więcej niz pierwsza czytanka

 

1. Twoje Ulubione miejsce pełne książek to?

Obecnie mój dom, w którym na siedem pomieszczeń w czterech znajdują się książki i książki są można rzec prawie wszędzie wokół mnie odkąd poważnie zwiększyłam stan biblioteczki a stało się to odkąd zaczęłam blogować....

to jeszcze nie wszystkie


2. Pisarz (lub pisarka) którego czytania nigdy nie masz dość to ?

 Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bywa że powracam do czytanych już w przeszłości książek, ale czy mogę powiedzieć , że czytam wszystko konkretnego pisarza lub pisarki i nigdy mi dość....chyba nie 

3. Książka której wydania w Polsce nie możesz się doczekać to ?

Kolejne pytanie, na które nie za bardzo mam odpowiedź ... ogólnie rzecz biorąc oczekiwała bym, by wreszcie zaczęto wydawać książki pisarzy emigracyjnych, tych którzy nawet w wolnej Polsce tego zaszczytu nie dostąpili....

4. Najlepsza lektura na listopadowy wieczór to?

Listopad już minął, ale zaczęłam pod jego koniec czytać Letnie noce Ireny Bączkowskiej i ta książka, objętościowo niewielka, niesie w sobie tyle emocji i barwnych, słonecznych  opisów lata na Ukrainie w początkach XX wieku, że potrafi sprawić iż listopad a i grudzień od razu stają się mniej depresyjne......

5. Jaki tytuł czytany przez Ciebie dawno temu powinien Twoim zdaniem po latach przerwy znowu zawitać do księgarń?

 I tu znów mam problem, gdyż nie bardzo się orientuję w bieżącym wydawnictwie i nie wiem co w ostatnich latach było wznowione, a co nie,  ale myślę że Trąd Grahama Greena i tak w ogóle inne jego książki, które wydawane były kiedyś przez PAX.

6. Jaka jest Twoja ulubiona audycja radiowa lube telewizyjna o książkach?

Niestety ani nie słucham, ani oglądam takich audycji..... Wolę szukać  opinii w internecie a tak poza tym nowości mnie nie emocjonują więc tym bardziej takie audycje nie są mi do szczęścia konieczne.

7. Jaka jest Twoja ulubiona seria wydawnicza?

Kiedyś był to KIK, Koliber. Dzisiaj REBIS kontynuuje niezłą serię: Salamandra, z której już mam kilka książek  a i PROMIC ma Corpus Delicti.

8. W jakiej książce znalazła/eś świat do którego chciałabyś się natychmiast przeprowadzić?

 Chyba nie chciała bym się już nigdzie przeprowadzać........lubię miejsce i dom, w którym mieszkam....ale, gdyby koniecznie to chyba na Haiti po poczytaniu książki o Haiti, jaką mam w domu a to ze względu na to, że zawsze jest tam ciepło i barwnie, a i owoce są tam cały rok......

9. Najdziwniejsza książka jaką czytała/eś to?

 Zazwyczaj sięgam po książki, które da się czytać, gdyż wcześniej zasięgam o nich opinii i nie przypominam sobie, by któraś była dziwna.

10. Twoje literackie odkrycie tego roku to?

Chyba John Fowles ....po przeczytaniu Kochanicy Francuza chcę więcej.... film znałam, ale samego pisarza nie.


11. Bohater literacki w towarzystwie którego mógłbyś/mogłabyś spędzić jeśli nie życie to przynajmniej długą podróż to?

 To trudne...tylu tych bohaterów poznałam.....ale może przynajmniej chętnie, już poprzednio o tym pisałam, popędziła bym saniami w mroźny dzień ze starym Dagiem  z A lasy wiecznie śpiewają a  także chętnie spędziła bym trochę czasu z Atosem z Trzech muszkieterów. Obaj panowie byli kiedyś bardzo w moim typie. I jeszcze dodam, że zawsze mnie intrygował Pierre Biezuchow z Wojny i pokoju.


    To tyle na dzisiaj. Dziękuję buksy za wyróżnienie mnie w tej zabawie i mam nadzieję, że jako tako się spisałam.

Swoje pytania postaram się sformułować na zakończenie swoich odpowiedzi, a czekają mnie jeszcze trzy tury.



środa, 16 lipca 2014

Szybciutka zabawa z małą, tym razem nie książkową nagrodą.





zdjęcie mojego autorstwa

         Troszkę się ponurzasto zrobiło dzisiaj na polu więc dla odmiany  może troszkę humoru.
 Znalazłam coś takiego na FB. O ile dobrze zapamiętałam  wrzuciła ten wykaz Agata Adelajda.

Pomyślałam, że fajnie byłoby się zabawić. Jeżeli o mnie chodzi to się sprawdza, gdyż jestem aż do bólu prawdomówna i brzydzę się kłamstwem. Nie zawsze mi to na dobre wyszło ale cóż, natury nie zmienisz.

Ciekawa jestem czy z Wami jest podobnie, jeżeli oczywiście chodzi o to w jakim miesiącu dane Wam było  pojawić się na świecie, i czy ma to odzwierciedlenie w tym jacy jesteście.




A nagrodą za udział będzie taki oto minimalistyczny naszyjniczek ze szkła weneckiego.

                                                                  
A kto go zdobył ogłoszę jutro. Zachęcam do zabawy.
Uwzględnię również komentarze na FB.

Wspominamy.


poniedziałek, 9 grudnia 2013

ZAPRASZAM DO ŁAPANIA LICZNIKA.



                                                 Już  za moment odwiedzi mnie 70 tysięczny gość.
 Z tej okazji proponuję zabawę w łapanie licznika. Kto prześle e-mailem na gut.anna1@gmail.com zrzut z ekranu otrzyma kryminał "Alibi" Petera Shordney'a/ ksiązka jest nowa/. Dodatkiem będzie wykonana przeze mnie biżuteryjna zakładka i gwiazdkowa niespodzianka.



Może ksiązka nie  stanowi szczytu marzeń, ale kto ma ochotę się zabawić zapraszam .

                                     ŁAPMY LICZNIK.

poniedziałek, 2 września 2013

Wygrywajka z okazji 50,000 wizyty na blogu.



           Liczba odwiedzin na moim blogu za chwilę osiągnie jak dla mnie imponująca cyfrę

co jak na półtorej roku blogowania myślę nie jest najgorzej  w sytuacji, gdy nie organizuję żadnych wyzwań a konkursy bardzo rzadko.
   
           W podziękowaniu za odwiedziny a może nawet czytanie tego co napiszę postanowiłam zorganizować skromną wygrywajkę, w którym nagrodą będzie książka /notka o książce tu /


 oraz kocia bransoletka mojego wykonania
i coś ze słodyczy.



By to zdobyć wystarczy wyrazić chęć, podać adres mailowy i umieścić na swym blogu  banerek


lub dać +, gdy nie prowadzi się bloga.

Zabawa obejmuje wszystkich zaglądających i trwać  będzie do 24 września. A dlaczego? Dlatego, że w tym dniu mamy 30 rocznicę ślubu.

Zapraszam serdecznie.