poniedziałek, 14 grudnia 2020

I jeszcze Paulette - Barbara Constantine

 


   
Ta książka zwróciła moją uwagę na odwiedzanych przeze mnie aukcjach na rzecz kotów, które należą do moich ulubionych zwierząt, i które jak się okazało w trakcie czytania też w niej się pojawiają. Przemówiła do mnie - utrzymana w mojej ulubionej tonacji kolorystycznej, klimatyczna i nie narzucająca się zbyt nahalnie na zmysł wzroku - okładka. A opinie o niej przeczytane dodatkowo mnie zachęciły do jej posiadania i czytania.


A wszystko zaczęło się od psa, który niespodziewanie przebiegł przed samochodem wracającemu do domu Ferdinandowi. Ferdinand mieszkający w dużym domu na wsi, od kilku lat wdowiec, właśnie został opuszczony przez syna z rodziną i boleśnie przeżywa rozstanie z Julkami, czyli dwoma swymi wnukami. Boi się samotności a tu nagle spotkanie z psem, w którym rozpoznał psa sąsiadki, odmienia całkowicie jego życie i nabiera głębszego sensu. Ferdinand zaczyna zwracać uwagę na innych, na ich potrzeby a jego duży dom zaczyna się zapełniać kolejnymi współlokatorami stanowiącymi barwną mieszaninę tetryków i młodzieży, wśród której jest miejsce również dla dwu kotów, dwu psów i jednego, osobliwego bardzo, osła.

Historia jaką opowiada w swej książce Barbara Constatntine wydaje się być nieprawdopodobna, mało wiarygodna i dla nas prawie utopijna a przecież ogromnie pociągająca i w tym właśnie jest jej urok, i na dodatek wypływa z niej niezwykłe inspiracyjne przesłanie.Wystarczy się otworzyć na innych, przełamać swoje obawy i opory, i staje się możliwą zamiana przygniatającej samotnej egzystencji na życie we wspólnocie, która może dać nie tyko radość i tak niezbędne oparcie, i to zarówno dla starszych jak i dla młodych, lecz również ma swoje niezaprzeczalne korzyści ekonomiczne.

Powieść "I jeszcze Paulette" napisaną prostym językiem bez emocjonalnych fajerwerków, ale za to z dużą dozą humoru i realizmu czytałam z prawdziwą przyjemnością. To było jak powiew czegoś ogromnie pozytywnego. Czy taka utopia jest możliwa w realnym życiu, w którym odnosimy się z wielką nieufnością do innych? Raczej byłabym tu sceptyczna. Ale fajnie jest na kartach książki spotkać bohaterów, którzy zdobywają serce czytelnika.

Ostatnio coraz rzadziej piszę o przeczytanych książkach. Wena mnie nie rozpieszcza. Ale tym razem chętnie się swą opinią dzielę, gdyż warto takie książki polecać, książki, które nie tylko się się fajnie czyta ale, które na dodatek zarażają pozytywnym nastawieniem do innych ludzi.

czwartek, 26 listopada 2020

Wplątani - Arkadiusz Rączka


Gdy przeglądałam ofertę Klubu Recenzenta nakanapie.pl od razu zwróciłam uwagę na książkę Arkadiusza Rączki zatytułowaną "Wplątani". Wprawdzie okładka z elementami drutu kolczastego, stosowanego w obozach i łagrach jako ogrodzenia, nie zapowiadała lekkiej lektury, lecz raczej powieść o tematyce, która będzie może obciążać psychikę, to jednak ciekawość przeważyła, tym bardziej, że zupełnie nieznany mi autor zaintrygował mnie swą niezwykle bogatą biografią i tym co wyczytałam w notce go prezentującej, a mianowicie, że " Ceni sobie wędrówki w czasie i przestrzeni" a "Do przeszłości dociera poprzez pisanie książek". Muszę przyznać, że to przyciągająca rekomendacja. A po przeczytaniu "Wplątanych " mogę śmiało napisać, że czas im poświęcony nie był stracony, gdyż lektura tej książki, którą określiłabym jako historyczno przygodową dostarczyła mi dodatkowej, bardzo realistycznie i interesująco zaprezentowanej, opartej na faktach z udziałem autentycznych postaci, wiedzy historycznej, a brawurowo i z ogromnym polotem opowiedziana, na tle wojny bolszewicko - polskiej, historia dwu przyjaciół z piotrogrodzkiej szkoły oficerskiej sprawiła, że czytałam książkę z niesłabnącym zainteresowaniem od początku do końca.

Polak Wolski i Rosjanin Fiodor Dobrynowicz, byli absolwenci piotrowskiej szkoły oficerskiej, spotykają się niespodziewanie w łagrze koło Krasnojarska, na dalekiej, bezkresnej Syberii. Fiodor trafił tu jako oficer białogwardzista a Wolski, jako rotmistrz, wspomagającej aliantów w walce po stronie Białej Gwardii, polskiej Dywizji Syberyjskiej. Obaj znaleźli się w poważnych tarapatach, w obliczu grożącej im śmierci, Wyzwoleniem miał być opracowywany plan ucieczki, ale Fiodor niestety zostaje zabrany przez oprawców z Czeka i los jego zdaje się być dla Wolskiego przesądzony, który musi teraz zdać się wyłącznie na siebie. I gdy tylko trafia się okazja, gdy znajdzie się poza obozem, podejmuje to ryzyko razem z poznanym tam majorem Dziewulskim. Ucieczka się udaje a Wolski chcąc wywiązać się z obietnicy danej Fiodorowi zabiera w podróż do Polski, gdzie chce dołączyć do swojej Dywizji, jego żonę, Ninę. W drodze, która wiedzie przez Mandżurię a później długie tygodnie statkiem Jarosław aż do Gdańska Wolski, święcie przekonany, w czym go utwierdził Dziewulski, o śmierci Fiodora nawiązuje romans z Niną i zakochuje się w niej. Po dotarciu do Warszawy dołącza do Dywizji i bierze udział w walkach. Z Fiodorem, który jednak nie został zabity przez czekistów i podążał, biorąc czynny udział w wojnie, również w stronę Warszawy, jako dowodzący w armii czerwonej, Wolski spotyka się po wojnie, w obozie dla jeńców, gdzie przebywa Fiodor. Obaj psychicznie poobijani, gdyż Wolski nie może sie pozbierać po dramacie Niny a Fiodor po sprawie z Maszą, z którą połączył go tragicznie zakończony gorący romans nie potrafią się już porozumieć.
To tyle w skrócie, by nie zdradzać zbyt wiele, o fabule książki, której akcja toczy się w 1920 roku - w trakcie wojny polsko-bolszewickiej - na terenach byłego Kraju Rad i Polski, a której główną osią są przeplatające się wątki z udziałem Wolskiego i Fiodora, dla których to wątków tło w dużej mierze stanowią epicko przedstawione przez Arkadiusza Rączkę działania wojenne.

Bohaterów książka ma czworo, a są to Wolski, Fiodor, Nina, żona tego drugiego oraz jego była znajoma a obecna kochanka, Masza, bezwzględna czekistka wywodząca się z arystokracji. Ale jest jeszcze jeden bohater, nieosobowy, a jest nim wszechobecny w bolszewickiej Rosji, za czasów Lenina, terror. "Wplątani" są więc również opowieścią o niesamowitym terrorze jaki stosowała opresyjna władza bolszewicka wobec osób uznanych za kontrrewolucjonistów a zatem za wrogów nowego porządku, a wrogiem można było stać się bardzo szybko. I tu szczególny udział mają czerezwyczjki, miejsca kaźni, w których stosowano dziesiątki wymyślnych tortur, które potrafiły złamać niejednego, w których masowo mordowano ludzi. W takiej czerezwyczajce Fiodor Dobrynowicz, oficer Białej Gwardii, wybiera życie i przechodzi na stronę dotychczasowego wroga a jego żona, o czym ani on, a tym bardziej Wolski, w której ten zakochuje się podczas podróży do Polski, nie wiedzą, staje się szpiegiem, co w przyszłości doprowadzi ją do dramatu. I tutaj Fiodor spotyka Maszę, która odegra dużą rolę w jego nowym życiu.
Wymieniane w książce rodzaje stosowanych przez czekistów na przesłuchaniach w czerezwyczajkach tortur wpływały porażająco na moje emocje w trakcie czytania. Nad czymś tak niewyobrażalnym trudno przejść obojętnie.

"Wplątani" to powieść posiadająca wiele walorów, ale chyba najważniejszym jest w niej realizm historyczny, w którym poruszają się fikcyjni bohaterowie. Poza tym szybko tocząca się akcja, żywy i soczysty język, który akurat w tej książce nie razi, gdyż mamy tu do czynienia ze specyficznymi środowiskami i oczywiście niebanalni, tacy z krwi i kości bohaterowie, posiadający bogate, wyraziste osobowości. A to wszystko sprawiło, że książka mnie nie nudziła i czytałam ją z dużym zainteresowaniem. Tym bardziej, że ostatnio coraz bardziej pociąga mnie historia XX wieku.

Polecam tę pozycję szczególnie interesującym się historią.

      

niedziela, 18 października 2020

Wiewiórka - M.Pawlikowska -Jasnorzewska

                   Wrzesień i październik to czas wiewiórek. Chyba trzy lata temu październik był bardzo piękny, słoneczny i bardzo ciepły, a wiewiórki były niezwykle aktywne i odwiedzały orzechy rosnące w ogrodzie.  Właśnie wtedy udało mi się zrobić te zdjęcia. Do których załączyłam fragment świetnego wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.  







Drzewny pajacyk. Florek, wiewiórka,
O oczach włocha, a brzuchu turka,
O uszach djabła, ruchach warjata,
Komik, filozof i akrobata,
Zasiadał, biorąc w szybkie obroty
Orzech buczyny — trójkącik złoty,
Ząb słonecznika — orzech laskowy
Lub włoski — większy od jego głowy —
I jadł, nadęty, pełen przesady,





środa, 7 października 2020

Jeszcze o moim czytaniu we wrześniu.


 

Jak zwykle z dużym opóźnieniem, ale jakoś jestem rozkojarzona i obroty mam coraz wolniejsze.  I wena też mizerna. Toteż nie udaje mi się zmusić do pisania o tym co czytałam. Więc zamieszczam  tylko post rejestrujący co udało mi się przeczytać. 

Książki na górnym zdjęciu to realizacja wrześniowej odsłony wyzwania u Sardegny, czyli 




A kategorie były takie :

ugaś ten pożar!
jak matka z córką
 tytuł zaczynający się od pierwszej litery naszego imienia lub nazwiska






I czwarta przeczytana we wrześniu książka to :


tym razem zrecenzowana dla nakanapie.pl

To była bardzo różnorodna lektura a każda z książek bardzo dobra w swej kategorii i warta polecenia.