piątek, 20 stycznia 2017

Minęło 5 lat........


     
źródło
       
           Pamiętam, że blog zakładałam w styczniu, ale nie zapamiętałam jaki to był dzień i zazwyczaj post rocznicowy był zawsze spóźniony. Dzisiaj, myśląc o tegorocznej rocznicy, powróciłam do swoich początków, czyli pierwszego  wpisu i stwierdziłam, że było to właśnie 20 stycznia. A zatem to dzisiaj mój blog obchodzi piątą rocznicę powstania.

           Nie przygotowałam się na ten wpis. Jest on bardzo spontaniczny więc nie będzie z tej okazji żadnego podsumowania. Chcę tylko podziękować wszystkim  czytelnikom Mojego zaczytania a szczególnie tym, którzy są ze mną od początku.


               To dzięki Wam prowadzenie tego bloga nadal ma sens.


wtorek, 17 stycznia 2017

Ks. Mieczysław Maliński odszedł, ale pozostały jego książki.....


              I ja też kilka mam, i mogę nadal korzystać z jego cennych wskazówek duchowych.







"Świadkowie Jezusa" to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością.  Bardzo interesujące, które pozwoliło mi poznać bliżej postaci Judasza, Piłata, Annasza, Marii Magdaleny  i Szymona-Piotra. Tak jak postrzegał je kierując się tym co napisano w Piśmie Świętym sam ks. Mieczysław. Książka jest tak interesująco napisana, że czytałam ją z zapartym tchem.


"Życie Jezusa" w trzech tomach; piękna, zbeletryzowana,  opowieść obrazująca historię życia na ziemi  Boga - Człowieka.




Z okładki : "Autor czerpiąc z tego, co mówi Pismo Święte, Ojcowie i tradycja Kościoła - przybliża nam codzienność Jezusa - jego przyjaźnie, troski, trud głoszenia i radość nawróceń. W ten sposób układa barwną historię największej spośród tajemnic, jakie poznał świat".








Jak  sam autor napisał we wstępie książka ta zbudowana jest w oparciu o  liturgię kościelną : "Rozbita jest ona na 365 modlitewnych jednostek: dni świątecznych i zwyczajnych, Każdy dzień zwyczajny składa się z fragmentu Ewangelii, która przypada na dany dzień roku liturgicznego, wziętej ze mszału, po drugie - rozważania z nią związanego i po trzecie - z fragmentu psalmów, modlitw świętego króla Dawida. Niedziele i dni świąteczne mają bardziej rozbudowaną jednostkę modlitewną. Dołączone są : komentarz do Ewangelii wzięty z dzieł wielkich pisarzy Kościoła oraz poezja religijna polskich twórców". 
                      Jest to wspaniała  pomoc we  własnej modlitwie. Ale nie tylko, gdyż ta książka to kopalnia niezwykle pięknych tekstów.

I jeszcze dwie : to pomocnicy duchowi.










W tej ks. Maliński w dobrze znanych nam słowach Modlitwy Pańskiej odkrywa przed nami niezmierzone jej bogactwo i uczy nas modlitwy prostej a  pięknej, bo tej, która płynie z naszego serca.


A w tej uczy nas, jak żyć bez bojaźni.


A w Waszych biblioteczkach znalazłby się ks. Maliński?

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Nowości i nie nowości........garść książkowych propozycji.



           Rzadko teraz zaglądam do księgarni wirtualnych, bo czytać mam co, a poza tym stwierdzam, że niewiele w nich tak naprawdę ciekawych książek, jak dla mnie oczywiście, znajduje się wśród nowości. W Selkar.pl zwróciły moją uwagę te oto : 







Czy w męskim świecie nauki jest miejsce dla kobiet?
Czy miłość może w nim przetrwać?

Jesień 1896 roku. Mileva ma dwadzieścia jeden lat i jako jedna z pierwszych kobiet rozpoczyna studia fizyczne na uniwersytecie w Zurychu. Uważa, że jej kalectwo przekreśla szanse na miłość. Postanawia w pełni poświęcić się nauce. Jest nieprzeciętnie inteligenta, ambitna i zamierza wiele osiągnąć. 
Studiujący z nią Albert zakochuje się w jej niezwykłym umyśle i niedoskonałym ciele. W ich małżeństwie jest miejsce nie tylko na miłość, ale też na wspólną pasję.
Kilkanaście lat później świat zachwyca się odkryciami Einsteina. Nikt nie pyta jak ich dokonał, nikt nie wspomina o Milevie. 
Wciągająca i poruszająca historia żony Einsteina, genialnej fizyczki, której wkład w naukę został zapomniany. Kim była i dlaczego nic o niej nie wiemy?






Edward Rutherfurd opisuje niezwykłą historię, która zaczyna się od majestatycznych pustkowi Nowego Świata, a kończy na drapaczach chmur miasta, które nigdy nie zasypia. Opowiada o drobnych szczegółach dnia codziennego, zarówno z czasów dawno minionych, jak i współczesności, w której życie pędzi z zawrotną szybkością. Jego pióro ożywia przed nami barwną historię czterech stuleci.
Rutherfurd wplata w swoją opowieść losy wymyślonych bohaterów i prawdziwych postaci, towarzyszy im w kolejnych wzlotach i upadkach, tak mocno połączonych z dziejami miasta. Jego książka mówi o tym, jak w ciągu czterystu lat Nowy Jork stał się stolicą świata, przez jednych kochanym, przez innych znienawidzonym do tego stopnia, że chcieli go zniszczyć. W tej epickiej opowieści o Nowym Jorku jak w soczewce skupia się historia Ameryki.  
Edward Rutherfurd urodził się w angielskim Salisbury, nad którym góruje słynna średniowieczna katedra. Studiował w Cambridge i kalifornijskim Stanford. Próbował pisać, pracując jednocześnie w branży wydawniczej. W końcu, w 1983 roku, porzucił pracę, żeby osiąść w domu rodzinnym i poświęcić się pisaniu Sarum, powieści historycznej obejmującej okres dziesięciu tysięcy lat, rozgrywającej się w okolicy Stonehenge. Gdy książka ukazała się cztery lata później, od razu trafiła na listy światowych bestsellerów. Od tego czasu Rutherfurd napisał sześć poczytnych powieści, w tym Russka, London i Paryż.







Araf znaczy czyściec. Tu spotkasz się z samym sobą.
Omer, Abed i Piyu. Każdy z nich niedawno przyjechał do Stanów Zjednoczonych na studia w Bostonie. Omer pochodzi z Istambułu, robi doktorat z nauk politycznych, szybko adaptuje się w nowym miejscu i zakochuje się Gail - biseksualnej intelektualistce o skłonnościach samobójczych. Gail jest Amerykanką, która we własnym kraju i we własnej skórze czuje się nie na miejscu. Abed jest biotechnologiem, którego martwi sposób prowadzenia się Omera, niespodziewana wizyta matki i stereotypowy sposób postrzegania Arabów w Ameryce. Piyu to Hiszpan, który ma zostać dentystą wbrew lękowi przed ostrymi narzędziami; nieustannie niepokoją go latynoscy krewni jego niestabilnej emocjonalnie dziewczyny - Algre.
Z upływem czasu ich relacje ewoluują tak samo jak ich postrzeganie siebie, własnych ojczyzn i kraju, w którym przyszło im żyć. Araf to opowieść o tożsamości, wykluczeniu i przynależności. Wyprawa w świat obsesji w poszukiwaniu nadziei, miłości i przyjaźni.








Lato 1915 roku. Armia rosyjska pod naporem wroga wycofuje się z Królestwa Polskiego i zachodnich krańców Imperium. "Niemiec będzie babom cycki obcinał", niesie się po wsiach. Spod Lublina, Chełma, Łomży, Ostrołęki, a nawet Warszawy obładowane wozy ruszają w głąb Rosji. Z obszarów na wschód od Białegostoku wyjeżdża nawet osiemdziesiąt procent mieszkańców. Wędrują w skwarze, bez wody i jedzenia. Niemieckie samoloty bombardują wojsko, nie szczędząc uciekinierów. Przy drogach zostają mogiły, część ciał leży niepogrzebana. Wybuchają epidemie. Masowo umierają dzieci.

Bieżeńcy, tak po rosyjsku nazywają uciekinierów carskie władze,  są rozwożeni po całej Rosji. Gdy we wsiach gdzieś na Syberii czy nad Donem z trudem budują nowe życie, wybucha rewolucja, niszcząc pozostałe filary "odwiecznego porządku": carską władzę i religię. Bieżeńcy znowu ruszają w drogę, teraz w drugą stronę, do odrodzonego Państwa Polskiego. Powrót przynosi kolejne ?końce świata?.

Z terenu Polski wyjechać mogły ponad dwa miliony osób, ale o bieżeństwie milczą podręczniki. Opowieść ocalają potomkowie bieżeńców. To historia, którą można opowiadać z wielu perspektyw: ludzi postawionych w ekstremalnej sytuacji, chłopów, których świat ginie na ich oczach, wreszcie, uchodźców, uciekinierów, ofiar kolejnych wojen.









Od krwawego ataku na klasztor Lindisfarne w 793 roku do zasiedlenia Grenlandii i odkrycia Ameryki Północnej wikingowie zdominowali Europę na ponad 300 lat. Co leżało u źródeł tej erupcji przemocy i co ostatecznie położyło jej kres?
Historia autorstwa Roberta Fergusona rzuca nowe światło na różnorodne aspekty kultury wikingów: ich religię, architekturę, sztukę budowania okrętów, a także literaturę sławiącą dokonania królów i wodzów o tajemniczo brzmiących przydomkach, takich jak Harald Sinozęby czy Ivar bez Kości. To najbardziej klarowny i fascynujący obraz świata wikingów, jaki do tej pory stworzono.

Robert Ferguson to jeden z najznamienitszych badaczy kultury i historii Skandynawii. Jest autorem między innymi biografii Henrika Ibsena i Knuta Hamsuna. Na zaproszenie norweskiego rządu prowadził wykłady na uniwersytetach, w ambasadach i w wielu innych instytucjach.


Ktoś zna...może polecić?

___________________________________________

Zdjęcia i opisy pochodzą ze strony Selkar.pl

czwartek, 12 stycznia 2017

I otworzyło się niebo - LaVyrle Spencer .....o tym jak zastąpić jedno powołanie drugim....

   




     Powieść pisarki amerykańskiej, LaVyrle Spencer, znanej aż z dwudziestu dwu  książek, o istnieniu której do tej pory nie miałam pojęcia,  nabyłam przy okazji innych zakupów książkowych na allegro już chwilę temu. Przemówił do mnie tytuł, ale bardziej to co wyczytałam na tylnej części okładki a mianowicie, że powieść osadzona jest w środowisku polskich emigrantów w Stanach Zjednoczonych. Przeważyło jednak to, że jak wyczytałam na skrzydełku okładki : Ta amerykańska pisarka o oryginalnym imieniu LaVyrle i pogodnej, otwartej twarzy z powodzeniem konkuruje z najpopularniejszymi autorkami i bez trudu podbiła serca milionów czytelniczek. Jej książki nie są melodramatami z życia wyższych sfer, nie ma w nich taniej sensacji - to "powieści rodzinne", ciepłe i bezpretensjonalne.

Jak widać zostałam skutecznie zachęcona i stwierdzam po jej przeczytaniu, że nie żałuję tego zakupu, gdyż słowa zawarte w opisie potwierdziły się całkowicie.

                 Książka opatrzona jest krótki wstępem Od autorki, z którego dowiedziałam się, że " I otworzyło się niebo" jest ostatnią książką LaVyrle Spencer, a powraca w niej do swego rodzinnego miasteczka Browerville osadzając własnie w nim akcję powieści. Browerville było miejscem akcji również pierwszej książki pisarki. Pisze o tej decyzji tak : Miałam miłość rodziny, spokój miasteczka, w którym wszyscy się znali, i oparcie w parafialnej szkole, gdzie tradycja stwarzała silne poczucie bezpieczeństwa. Nic więc dziwnego, że pisząc swoją pierwszą książkę umieściłam jej akcje w Browerville, i prawdopodobnie nie zdziwi też nikogo, że teraz, gdy piszę ostatnią znów do niego wracam.
I taką atmosferę oddała w opowiedzianej historii, która jak sama pisze jest dziełem wyobraźni, niemniej inspirowana jest osobami, które znała jako dziecko, w tym również swym domem rodzinnym.
Jedynie siostra Regina, główna bohaterka powieści, której życiowe i duchowe rozterki  śledziłam z niesłabnącym zainteresowaniem, jest postacią, która nigdy nie istniała. A zatem wygląda na to, że i historia zakonnicy, która po długiej walce wewnętrznej opuszcza zakon została przez pisarkę wymyślona. LaVyrle Spencer nie wspomina bowiem, by kiedykolwiek słyszała o takiej sytuacji. Jednak opowieść jej brzmi zupełnie prawdziwie i może dlatego tak porusza.
                    Książka wprowadza nas w atmosferę małego amerykańskiego miasteczka lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, w którym mieszka i żyje kolejne pokolenie polskich emigrantów. Rodziny są wielopokoleniowe i wielodzietne. Wszyscy się doskonale się znają, gdyż uczęszczają  do jednego kościoła katolickiego, którego proboszcz jest nie tylko ich spowiednikiem, ale również doradcą, a w życiu którego biorą czynny udział, gdyż życie  odmierzane jest tu zmieniającymi się porami roku i katolickimi świętami. Posyłają dzieci do jedynej szkoły prowadzonej przez zakonnice, dominikanki. A nawet mężczyźni spotykają się wieczorami po pracy w jednym barze a w soboty poza okresem Wielkiego Postu i Adwentu młodzi chodzą na tańce, na których zawiera bywa i trwałe znajomości, które owocują nawet małżeństwem. Życie wydaje się tu być  sielankowe, ale i tu wydarzają się tragedie. I taka właśnie dotyka szczęśliwie żyjącą rodzinę Krystyny i Eddiego Olczaków. Krystyna nagle ginie w wypadku samochodowym pozostawiając nieutulonego w żalu męża i osieracając dwie małe córeczki. Dramat jest tym większy, że nie tylko była dobrym duchem swego domu, ale to ona wszystkim się w nim zajmowała a Eddie mógł się poświęcać swym zawodowym obowiązkom, do których oprócz wypełniania zadań woźnego  w szkole należało codzienne dzwonienie na msze, Anioł Pański /trzy razy dnia/  i przy wszystkich innych okazjach. Eddie przy pomocy swej i żony rodziny radzi sobie jak może, ale czuje się bardzo przybity i osamotniony. 
            Tragedię rodziny Olczaków bardzo mocno przeżywa młoda zakonnica Regina, która doskonale znała zmarłą Krystynę i podziwiała ją za jej ogromne zalety, które uzewnętrzniały się nie tylko w domu. Regina uczy córeczki Eddiego i z bólem serca patrzy na ich rozpacz i rozpacz ich ojca. Surowa reguła zakonu zabrania jej uzewnętrzniania swych uczuć a przede wszystkim najmniejszego kontaktu fizycznego z osobami świeckimi co sprawia, że nie może nawet przytulić dziewczynek, które bardzo lubi i z którymi razem cierpi. Mimo to stara się, jak może, pocieszać osieroconą rodzinę, wchodząc często w konflikt ze ślubowanym posłuszeństwem. Ta sytuacja coraz bardziej, chociaż podejmuje próby uratowania swego zakonnego życia, utwierdza ją w tym, że wspólnota zakonna, do której wstąpiła jako jedenastoletnia dziewczynka sądząc, tak jak jej ukochana babcia, że to jest właśnie jej powołaniem  nie spełnia jej oczekiwań a surowa reguła krępująca jej naturę jest nie do uniesienia. Gdy jeszcze do tego dochodzi rodzące się uczucie, na dodatek odwzajemnione, do Eddiego Olczaka i miłość do jego dzieci Regina, po długotrwałej walce wewnętrznej, decyduje się na wystąpienie z zakonu, mimo obawy o swój los poza zakonem. Regina czuje, że jej powołaniem jest rodzina.

                   Powieść LaVyrle Spencer kończy się happy endem. 
Regina mimo swych wielkich obaw bez problemu i to w atmosferze pełnego zrozumienia jej problemu uzyskuje pożądaną dyspensę od złożonych ślubów zakonnych. Ale sam zakon opuścić jest zmuszona prawie, że potajemnie, tylko za wiedzą przełożonej. Nie może nawet pożegnać się z innymi siostrami. Przyczyny tego należy się doszukiwać w negatywnym w/g przełożonych zakonu oddziaływaniu takiej sytuacji na inne zakonnice.
Jednakże nie spotyka się, czego obawiała się najbardziej, z ostracyzmem społeczności, w której znana była wcześniej, a w której zdecydowała się pozostać.
I tu przyszła mi na myśl książka  Marty Abramowicz "Zakonnice odchodzą po cichu", której jeszcze nie czytałam, ale o której sporo czytałam. Nie jest może trudno uzyskać dyspensę od ślubów zakonnych. Można chyba z czasem  przeboleć konieczność cichego opuszczenia zakonu. Ale najtrudniej jest się odnaleźć w nowej rzeczywistości, gdy nie ma się oparcia w społeczności, do której się powraca. I to trudno mi osobiście faktycznie zrozumieć.
                    "I otworzyło się niebo" to wielowątkowa powieść  pełna ciepła i miłości o wielu wymiarach, o silnych więziach  rodzinnych a także sąsiedzkich  w społeczności żyjącej tradycją wyniesioną jeszcze ze starego kraju.  Czyta się ją z dużą przyjemnością i z zainteresowaniem.  Polecam ja tym, którzy lubią takie powieści, które sprawiają, że zaczyna się tęsknić za światem, w którym życie nie jest zdeterminowane tempem i tym wszystkim co sprawia, że ma się coraz mniej czasu dla siebie nawzajem.

Było to tak udane spotkanie z LaVyrle Spencer, że poszukam jej innych książek.






Książka bierze udział w realizacji wyzwań : 










Konkurs - wyzwanie









Linki do wyzwań znajdują się w zakładce Wyzwania czytelnicze 2017.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Mały aneks do moich czytelniczych planów rocznych........"czytanie" przez słuchanie.

    
źródło zdjęcia 
         

          W poście o swoich planach na 2017 rok zapomniałam wspomnieć o tym, że  jak pisałam w swym podsumowaniu roku 2016, przekonałam się do czytania przez słuchanie. I już w grudniu udało mi się w ten sposób odsłuchać  dwie książki i w ten sposób zwiększyć liczbę książek przeczytanych. Stwierdzam, że mogłam to przecież robić znacznie wcześniej, gdyż sporo czasu poświęcam pracom, przy którym z powodzeniem mogę słuchać a co za tym idzie, że straciłam wiele okazji do poznania większej ilości różnej literatury. Wprawdzie szukałam takiej możliwości w sieci, by nie kupować audiobooków, i nawet zaglądałam wcześniej na storytel.pl, ale wstrzymywałam się, gdyż nie jest on nieodpłatny.
     
Zainspirowana jednak przez monotemę zdecydowałam się na 14-to dniowe wypróbowanie go i wsiąkłam. Jest tam duży wybór różnych książek, z różnych gatunków więc jest w czym wybierać.

W grudniu odsłuchałam :

Włoskie buty Henninga Mankela

Ciasto śmierci - Agathy Raisin, którym to kryminałem rozpoczęłam "wyczytywanie:" tej serii, bo daje przyjemną rozrywkę.

Obecnie jestem w trakcie "czytania" pierwszej części Niepokornych Agnieszki Wojdowicz, czyli Elizy i muszę przyznać, że jestem pod urokiem bohaterek Pani Agnieszki oraz klimatu powieści, której akcja toczy się w moim ulubionym mieście, Krakowie. 

Zakładam, że uda mi się w ten sposób miesięcznie "przeczytać" co najmniej trzy książki, tak, by mi się opłaciło uiszczanie abonamentu,  a to pozwoli mi zrealizować w pełni Projekt 52 książki, a może nawet znacznie te liczbę przekroczyć.

niedziela, 8 stycznia 2017

O moich planach czytelniczych na ten rok.....



                     





        Chciałoby się czytać dużo, oj chciało, ale to już nie te czasy, gdy mój czas należał tylko do mnie. Dlatego zakładam, że w tym roku, który nam miłościwie zapanował przeczytam przynajmniej 52 książki a tym samym wezmę  udział w projekcie 52 książki w 2017. Poza tym zamierzam wyczytywać głównie książki ze swojej biblioteczki tak, by w tym roku osiągnąć poziom Mistrza w wyzwaniu Z półki.

            Ostatnimi czasy nie angażowałam się w wyzwania czytelniczych, gdyż one w dużym stopniu mnie ograniczały w czytaniu tych książek, które w danym momencie  wpadły mi  w oko  i przyciągały swą treścią. Ale w tym roku chcę znów zaszaleć w tym względzie i już zgłosiłam swój akces w siedmiu. 
A w jakich?  Można zobaczyć w zakładce Wyzwania czytelnicze 2017. Zapraszam do zajrzenia tam. 
Wyzwania te mi odpowiadają, gdyż pomogą mi wyczytywać książki z półek własnej biblioteczki.

            Postanowień noworocznych jak zwykle nie robię......w dalszym ciągu jednak będę ograniczać zakupy książek starając się nie kupić ich więcej niż przeczytam, chociaż będzie to trudne, bo kolekcjonerstwo to jednak pasja, może nawet większa niż czytanie.


Styczeń, w planach, czytelniczo zapowiada mi się tak : 

czytam : 

zamierzam czytać : 

 i co najmniej jedną z poniższych :



a może jeszcze się uda :


A ile z tego planu uda mi się zrealizować........to się okaże 31 stycznia.

Kończąc post o planach zapraszam jeszcze na podsumowanie roku ubiegłego.

piątek, 6 stycznia 2017

W piątku z poezją - Trzej królowie ........






Znalezione obrazy dla zapytania Trzej królowie
źródło


                         


 Trzej Królowie

I w tej chwili, i zawsze mogę ujrzeć ich w wyobraźni:
W barwnych i sztywnych szatach, bladzi, nienasyceni,
Majaczą w głębiach nieba, sędziwi i niewyraźni,
Z twarzami podobnymi do deszczem spłukanych kamieni,
Z szyszakami ze srebra unoszącymi się w górze,
Z oczyma, co wciąż patrzą, krwawym Kalwarii cierniem
Nie nasycone – patrzą, aby raz jeszcze ujrzeć
Na bydlęcym klepisku niepojęte misterium.

                                                                   William Butler Yeats                                                  
                                                                                                                    /  tłum.  Stanisław Barańczak /



-----------------------------------------------
Wiersz zaczerpnęłam ze strony : Ludzie wiersze piszą