sobota, 29 kwietnia 2017

"Sprawiedliwość owiec" czyli o tym jak owce prowadziły śledztwo w sprawie śmierci swego pasterza...



          W kwietniu w wyzwaniu Gra w kolory okładki czytanych książek miały być w zieleni a zielony to mój ulubiony kolor. I w takim kolorze jest właśnie przeczytana przeze mnie "Sprawiedliwość owiec" Leonie Swan. I tak książka, którą wymieniłam za punkty na Finta.pl w 2012 roku /jak ten czas biegnie/ doczekała się wreszcie czytania - dzięki kolorowi okładki. 



            George Glenn był dobrym pasterzem dbającym o swoje, składające się z: czarnego, czwororożnego barana hebrydzkiego, górskiej owcy czarnogłówki, merynosa i owiec rasy Cladoir skrzyżowane z czarnogłówkami, stado, ostatnie takie w Irlandii. Owce, mimo pewnych pretensji do niego, lubiły swego starego pasterza, który im czytał książki, i który był jedynym człowiekiem jakiego rozumiały, gdy do nich mówił. Toteż, gdy znalazły go nieżywego, przebitego szpadlem, stwierdziły, że musiał zostać zamordowany i postanowiły odnaleźć sprawcę, by wymierzyć mu sprawiedliwość.
              Zadanie to nie było łatwe, gdyż stado, które musiało teraz samo walczyć o przetrwanie a na dodatek podjąć walkę z pasterzem Gabrielem, który okazał się być dla nich Wilkiem, a tropy zaczęły się mnożyć i rozbiegać w różne strony co komplikowało bardzo  dochodzenie do prawdy, zaczęło się zniechęcać. Ale wówczas panna Maple, najmądrzejsza z owiec George'a, przypominała im ile mu zawdzięczają skutecznie je w ten sposób motywując do działania. 
            
              Nie będę się rozpisywać o tej sympatycznej opowiastce kryminalno-filozoficznej, w której owce dowiadują się, że ludzie też tworzą stada, wśród których znajdują się Wilki wzbudzające strach, i że bywa, że ktoś jest wykluczany ze stada i staje się samotnikiem, takim, jakim był ich nieżyjący pasterz. A to dlatego, że "Sprawiedliwość owiec" ma zaskakująco wiele opinii na LC.
Sama jednak muszę stwierdzić, że powieść, którą czytałam z dużą przyjemnością, ma wszystkie atrybuty dobrego, lekkiego, kryminału, w którym jest trup, a nawet dwa i są zwroty akcji, jak również tropy prowadzące do nikąd, jak te z "trawką" a  nietypowi i wzbudzający sympatię śledczy  swą naiwnością i prostotą w "dedukowaniu" sprawiali, że często w trakcie czytania uśmiech gościł na mojej twarzy. Wyjaśnienie się zaś zagadki kryminalnej zaskoczyło mnie nie mniej niż owce, które odegrały pełen dramaturgii spektakl mający na celu wskazanie  domniemanego sprawcę.


Kończąc swoją opinię nie mogę się powstrzymać, by się nie odnieść do wydania "Sprawiedliwości owiec". O ile szata graficzna książki jest przyjemna z tą owieczką dla oka to tekst niestety jest niechlujny, jak rzadko. Nie tylko jest w nim dużo literówek, ale również i stylistyczne błędy się również w nim pojawiły. Nie jestem jakoś szczególnie wyczulona na tego typu błędy, ale tym razem mnie irytowały.

__________________

Książka bierze udział w wyzwaniu Gra w kolory

piątek, 28 kwietnia 2017

Piątek z poezją.......Jabłonka ......wspomnieniowo.






Jabłonka


Jabłoneczka biała
Kwieciem się odziała;
Obiecuje nam jabłuszka,
Jak je będzie miała.


Mój wietrzyku miły,
Nie wiej z całej siły,
Nie otrącaj tego kwiecia,
Żeby jabłka były.


                            M.Konopnicka



Kwiecia wietrzyk nie otrąca, ale cóż z tego, gdy ani jednej na nim pszczoły . Chyba, że wiatr je zapyla.

______________________________
zdjęcia mojego autorstwa a tekst wiersza zaczerpnęłam ze strony wikicytaty.pl

środa, 26 kwietnia 2017

Nowości książkowe, na które zwróciłam uwagę.........


       Już dość dawno nie pokazywałam książek, na które zwróciłam uwagę w trakcie przeglądania ofert  księgarni internetowych. Tym razem są to nowości w Selkar.pl, które chętnie sama widziałabym w swojej biblioteczce.



     Ptaki mnie fascynują od dawna, ale jeszcze bardziej od czasu, gdy zaczęłam bawić się aparatem fotograficznym i podglądać ich zachowanie.






Ptaki od zawsze fascynują człowieka. Postrzegamy je przez pryzmat własnych uwarunkowań: umiejętności, ograniczeń i światopoglądu. W tej książce zostały wyeksponowane ich szczególne zdolności lub zachowania i to w taki sposób, że trudno nie nabrać przekonania, iż nawet najpospolitsze z nich: sroka, kura domowa, gołąb pocztowy czy szpak odznaczają się czymś, co jest w stanie zadziwić człowieka. Tańczą w rytm muzyki, rozpoznają własne odbicie w lustrze, rozróżniają ludzkie twarze, "opłakują?"zmarłych pobratymców i tworzą istne dzieła sztuki.
Czy stwierdzenie, że ptaki wykazują zachowania analogiczne do ludzkich emocji, byłoby zbyt daleko idące? Inteligencja, altruizm, samoświadomość, miłość... Jak pisze autor: Badając ptaki, ostatecznie dowiadujemy się czegoś o nas samych.
Noah Strycker jest przyrodnikiem, podróżnikiem i współredaktorem poczytnego w Stanach Zjednoczonych magazynu "Birding". Ma umiejętność pisania o świecie ludzi i ptaków bez upraszczania któregokolwiek z nich... Zna się zarówno na posługiwaniu słowem, jak i na ptakach.



W tej książce przyciąga mnie Alaska......chociaż zimno mnie nie pociąga a raczej odstrasza.









Wielowątkowa opowieść o miłości, nieszczęściu, uśmiechach fortuny i zbawieniu. Znakomity debiut autorki, rozgrywający się na dalekich i wciąż dzikich rubieżach Alaski - najdalszego stanu Ameryki. Osadzona w egzotycznych realiach, głęboko poruszająca i autentyczna historia życia czwórki ludzi, mistrzowsko opisana przez pochodzącą z Alaski Bonnie-Sue Hitchcock, jedną z najbardziej obiecujących współczesnych pisarek. Tej książki nie da się zapomnieć.



      Znam już "Ostatnie fado" Iwony Słabuszeweskiej- Krauze, w którym zuroczyła mnie Lizboną więc również i jej kolejna  książka przyciągnęła mój wzrok.








Pasja może być motorem Twojego życia, ale go nie zastąpi. Zazdrość może dać Ci siłę, ale Cię nie uszczęśliwi. Kochać chcemy wszyscy, ale to nienawiść bywa prostsza. Na szczęście nawet ją można przekuć w miłość. Sophie po rozstaniu rodziców próbuje na nowo ułożyć sobie życie, ale bez pomocy finansowej jest to niemożliwe. Ojciec proponuje jej przepisanie należącej do niego winnicy w portugalskim Douro, regionie znanym z produkcji wytwarzanego od stuleci trunku - port wine. To byłoby rozwiązanie wszystkich jej problemów. Stawia jednak jeden warunek, który wpłynie na teraźniejszość i... zmieni przeszłość. Poczuj prawdziwą Portugalię  - słońce i mrok, upał i chłód. Daj porwać się opowieści o miejscu, w które nikt nie zapuszcza się przypadkowo i gdzie sprawy załatwia się we własnym gronie. 


     Przy tej książce mój wzrok przyciągnęła okładka, ale treść zapowiada się równie interesująca węc myslę, że warto poznać Sophie Daull.





Nie możesz zabronić ptakom smutku, by latały nad twoją głową, ale możesz zabronić im, by uwiły gniazdo w twoich włosach.
Sophie Daull, napisała przejmującą książkę, która jest pożegnaniem z jedynym dzieckiem. Camille odeszła nagle w wigilię Bożego Narodzenia po czterech dniach niespodziewanej gorączki. Pisała, żeby nie zapomnieć Camille, jej "szczerego, prostego, jasnego" spojrzenia, chwil bliskości, wspólnego śmiechu, kłótni. Pisała, żeby utrzymać się na powierzchni, żeby każdego dnia przeżyć jeszcze kilka godzin w towarzystwie dziecka, które odeszło. Wspomnienia Sophie nie są jednak lamentem matki pogrążonej w żałobie. Humor przeplata się w tu ze smutkiem i bardziej niż grobowiec przypomina "rozległy taras, z którego ja i Camille możemy jeszcze, razem, radosne, przyglądać się światu".
Sophie Daull, francuska aktorka teatralna. Camille, moja ptaszyna to jej debiut. Kolejną książkę La suture (Szew, 2016)  napisała o swojej matce, zmarłej w tragicznych okolicznościach w 1985 roku.


     Warszawa.....wojna i ZOO..., i fascynująca  kobieta .....czego chcieć wiecej. Warto sprawdzić jak poradziła sobie z tematem Amerykanka.
       





W zbombardowanym i zrytym pociskami warszawskim ogrodzie zoologicznym Jan i Antonina Żabińscy podczas niemieckiej okupacji zdołali ocalić przez śmiercią kilkadziesiąt osób, udzielając im schronienia w domu, piwnicach i pustych klatkach po zwierzętach. Skoro zaś gościom nadawano jeszcze zwierzęce przezwiska, a zwierzęta nosiły ludzkie imiona, willa Żabińskich w pełni zasługiwała na miano "domu pod zwariowaną gwiazdą".

Autorka łączy fakty ze swobodnym i barwnym stylem narracji. Wprowadza nas w świat fascynującej kobiety, Antoniny Żabińskiej, zapomnianej "żony Noego", która ryzykując życiem wraz z mężem prowadziła Arkę ratującą ludzi i zwierzęta.

Diane Ackerman amerykańska pisarka i poetka, której styl łączy elementy historyczne i popularnonaukowe. Autorka książek popularnonaukowych: Historia naturalna zmysłów, Historia naturalna miłości, Alchemia umysłu. Tajemnice i piękno naszego mózgu.



_______________________________

Zdjęcia okładek i opisy książek pochodzą ze strony Selkar.pl

niedziela, 23 kwietnia 2017

Mały wycinek mojej biblioteczki z okazji Światowego Dnia Książki.



           Podobno dzisiaj jest Światowy Dzień Książki. Ja ostatnio żyję trochę jakby poza czasem i jedyne co dzisiaj kojarzę..... to to, że dzisiaj jest Niedziela Miłosierdzia. Ale skoro dzisiaj również jest święto moli książkowych to pokażę co zabrałam ze swojej biblioteczki, bo czytam, podczytuję lub zamierzam czytać w najbliższym czasie. Niczym tak nie lubię się otaczać jak własnymi książkami, toteż ich nigdy nie brakuje, tam, gdzie aktualnie, przebywam.






"Życie Madame Lavalier" i jej "Życie i pisma" czekają na to, by powstał o nich post.
Czytam "Sprawiedliwość owiec" i "Psalm u kresu podróży" a podczytuję przed snem, by się duchowo umocnić "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza A Kempis co szczególnie polecam. W czytaniu również jest "Sigrid Undset"....jej biografia.
Natomiast "Pobojowisko" to mój jedyny kwietniowy zakup, którego sobie nie potrafiłam odmówić, gdyż od dłuższego czasu intryguje mnie jego autor i jego powieści. 

sobota, 22 kwietnia 2017

C'est la vie.......



     






Rzadko tu teraz piszę więc i nie dziwi mnie, że coraz mniej wejść odnotowuję. Zmiana sytuacji życiowej i oderwanie od swojego komputera, i to raczej na dłużej, sprawiły, że nie mogę się jakoś odnaleźć. Przyzwyczajam się do laptopa córki, ale idzie mi to opornie. Czytam w sumie mało i to na dodatek kilka książek na raz. Ale by pisać trzeba się skupić a z tym jest gorzej jeszcze niż z czytaniem. Dlatego wyzwania jakie podjęłam nie mają raczej szans na realizację, bo nawet jeżeli przeczytam książkę to na powstanie posta na czas już liczyć nie mogę. Ale cóż, takie jest życie.........c'est la vie.



Pozdrawiam cieplutko wszystkich czytelników bloga.




poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Śmigus Dyngus w Lipcach......


Zofia Stryjeńska - Dyngus 


"Zaś nazajutrz, w świąteczny poniedziałek, dzień się podnosił jeszcze jaśniejszy, barzej jeno skąpany w rosach i modrawych omgleniach, ale i barzej rozsłoneczniony i jakiś zgoła weselszy. Ptaki śpiewały rozgłośniej, a ciepły wiater przeganiał po drzewinach, że szemrały jakby pacierzem cichuśkim; ludzie zrywali się raźniej wywierając drzwi a okna, na świat Boży lecieli spojrzeć, na sady przytrząśnięte zielenią, na te nieobjęte ziemie zwiesną oprzędzone, całe rosami skrzące, w słońcu radosnym utopione, na pola, kaj już oziminy, wiatrem kolebane, niby płowe, pomarszczone wody ku chałupom spływały.
Myli się przed domami, przekrzyki się niesły wskroś sadów, kajś już dym walił z komina, konie rżały po stajniach, skrzypiały wierzeje, wodę czerpali ze stawu, bydło szło do picia, krzyczały gęsi, a kiej dzwony uderzyły i ogromne, niebosiężne głosy jęły huczeć i rozlewać się na wieś, na pola, na bory dalekie, wzmogły się jeszcze krzyki, a serca żywiej i weselej zabiły.
Chłopaki już latały z sikawkami, sprawiając sobie śmigus, albo przyczajone za drzewami nad stawem, lały nie tylko przechodzących, ale każdego, kto ino na próg wyjrzał, że już nawet ściany były pomoczone i kałuże siwiły się pod domami.
Zawrzały wszystkie drogi i obejścia, wrzaski, śmiechy, przegony narastały coraz barzej, bo i dzieuchy gziły się niezgorzej, lejąc się między sobą i ganiając po sadach, że zaś ich dużo było i dorosłych, to wnet dały radę chłopakom rozganiając ich na wszystkie strony, a tak się rozswawolili, że nawet Jaśka Przewrotnego, któren się z sikawką od gaszenia pożarów zaczajał na Nastkę, dopadły Balcerkówny, wodą zlały i jeszcze do stawu zepchnęły na pośmiewisko...
Ale ozgniewany za despekt, iż to dzieuchy górę nad nim wzięły, przyzwał w pomoc Pietrka Borynowego i tak się zmyślnie zasadzili na Nastkę, aż ją dostali w pazury i pod studnię zawlekli, a tak srodze spławili, jaże wniebogłosy wrzeszczała... Zaś potem, dobrawszy jeszcze Witka, Gulbasiaka i co starszych, chycili Marysię Balcerkównę i taką jej kąpiel sprawili, aż matka z kijem leciała na pomoc; przyparli też gdzieś Jagnę i tęgo utytłali, nawet Józce nie przepuszczając, choć się prosiła i z bekiem leciała na skargę do Hanki.
- Skarży się, a rada, oczy się jej skrzą do figlów!
- A i mnie zapowietrzone do żywej skóry dojęły!- użalała się wesoło Jagustynka wpadając do chałupy.
- Niby te obwiesie komu przepuszczają! - biadoliła Józka przewłócząc się w suche szmaty, ale mimo strachu wyszła potem na ganek, bo aż dudniało na drogach od przeganiań i wieś się trzęsła wrzaskami: chłopaki dziw nie oszalały z uciechy, chodzili całą hurmą, zaganiając, kto się napatoczył, pod sikawki, aż sołtys musiał rozganiać swawolników, bo nie sposób się było pokazać z chałupy".



_________________________________
Fragment "Chłopów" Wł.. Reymonta zaczerpnęłam ze strony http://literat.ug.edu.pl/chlopi/0030.htm

sobota, 15 kwietnia 2017

"abym zmartwychwstał".........




źródło



Wielkanoc

w każą z moich szczelin pęknięć przestrzeni
wejdź w czasie purpurowym
i odwal kamień serca

abym zmartwychwstał
     

                                 ks. Wiesław Al. Niewęgłowski


Wszystkim zaglądającym na mój blog życzę radosnego przeżywania  Świąt Zmartwychwstania Pańskiego i czasu na refleksję.

___________________
Wiersz zaczerpnęłam z miesięcznika "List do Pani"

niedziela, 9 kwietnia 2017

Niedziela Palmowa w wierszu Ks. Piotra A. Falińskiego.....



Giotto di Bondone (c. 1267 –1 337) 


   Niedziela Palmowa

niedziela jak każda inna
inna bo niezwykła
pełna dostojeństwa i zadumy
to niedziela Pana i osiołka
niedziela entuzjazmu zwiastującego zdradę
dzień jerozolimskiej euforii
wypełniającego się objawieniem,
które wypełnia się do końca
niedziela radości i smutku
dzień szumiącej palmy
kołyszącej się dumnie na wietrze
dzień płaszcza
tworzącego dywan na drodze Pana
to ten dzień,który nazywamy
Niedzielą Palmową
ta niedziela jest też moja
wtapiam się w miłość Boga


------------------------------------------------------------
Ten piękny, krótki a jakże wymowny wiersz znalazłam na stronie Opoka 

sobota, 8 kwietnia 2017

Zawilec.......w sobocie z poezją.




 Białe, drobne kwiatki rozchyla zawilec,
by wśród leśnych ścieżek spacer nam umilać.
Żyje nie za wiele, choć zawilcem zwie się —
pragnie tylko kwitnąć jak najdłużej w lesie.

                                                                                             Włodzimierz Scisłowski





_____________________wiersz pochodzi ze strony wikicytaty
______________________zdjęcia są mojego autorstwa

niedziela, 2 kwietnia 2017

Czytane i nabyte w marcu.......


         W marcu czytelniczo poległam i na następne miesiące nie zapowiada się lepiej, ale odpukuję. W całości przeczytałam tylko jedną książkę 





a podczytywałam trzy, ale najwięcej zaangażowała mnie biografia "Sigrid Undset"Andreasa H. Winsnesa oraz "Życie i pisma " Ewy Lavalliere.



A książkę tę jako jedyną w marcu, wykukawszy przy okazji poszukiwań czegoś uzupełniającego przeczytaną książkę  do posta jaki zamierzam napisać, nabyłam w antykwariacie Nie tylko dla moli. Zafascynowała mnie ta piękna aktorka belle epoque swym niezwykłym życiem.

poniedziałek, 20 marca 2017

Wiosna ach to ty!!!!!!



         Muszę się przyznać, że nigdy nie pamiętam kiedy dokładnie jest ten pierwszy dzień wiosny, czy 20 czy też 21 marca.
Podobno jednak w tym roku jest to 20 - tego a więc witajmy wiosnę z radością,  chociaż ona sama przyszła dzisiaj w szarej, deszczowej szacie.






W tym roku ogród nie ma wiosennego wyglądu a tak było w roku ubiegłym, gdy wiosna zawitała do nas znacznie wcześniej.


niedziela, 19 marca 2017

Niedziela z poezją i obrazem.


Chrystus i Samarytanka, 1890
               

        Dzisiejsza niedziela jest idealna do pokazania tego pięknego obrazu Henryka Siemiradzkiego, o którym tak pisze w swym artykule Kinga Migalska : "Obraz, choć w teorii nie może być niczym więcej jak tylko uchwyceniem pojedynczego momentu, w tym wypadku w jednej “stopklatce” zawiera całą biblijną opowieść o spotkaniu i rozmowie Jezusa i Samarytanki. Badacze podejmujący się interpretacji tego obrazu zwracają przede wszystkim uwagę na gesty wykonywane przez Chrystusa i słusznie, bo to w nich zawarte jest całe przesłanie tej biblijnej opowieści. Jezus lewą dłoń kładzie na kamiennym ocembrowaniu studni, prawą wskazuje na siebie, tak jakby mówił: “Ta woda nie zaspokoi twego pragnienia. Ja jestem wodą żywą. Ja cię napoję”. Wielka tajemnica zamknięta w małych, dyskretnych gestach". A wcześniej autorka podkreśla :"Nie można Siemiradzkiemu odmówić niezwykłego wyczucia w oddawaniu atmosfery malowanych przez niego dzieł. Scena przedstawiona na obrazie “Chrystus i Samarytanka” przemawia do wszystkich zmysłów widza – jesteśmy w stanie niemal wejść w obraz, poczuć gorąco upału w jakim rozgrywa się ta niezwykle ważna historia, przyjemny chłód cienia drzew w oazie i wilgoć bijącą od studni". [O wchodzeniu w obraz. „Chrystus i Samarytanka” pędzla Henryka Siemiradzkiego]

        Świetnie się również  wkomponowuje w ten klimat jaki wytwarza obraz Henryka Siemiradzkiego wiersz Justyny Wrzosek znaleziony na http://wiersze.annet.pl/.


       Samarytanka

Widziałeś kiedyś wszystkie moje winy,
gdy do studni po wodę przyszłam,
jednakże jesteś Bożym Synem
i Ty mogłeś wiedzieć to tylko.

Nie odrzuciłeś mnie od siebie,
nie odepchnąłeś, bo nie mogłeś.
Chciałeś mnie zabrać do nieba,
sprawić, bym stromą ścieżką mogła podążać.

Przyszłam tylko zaczerpnąć wody,
a dostałam w darze wodę żywą ,
bym była jak Apostołowie,
ludziom głosiła Twoje Imię.

Wysłałeś mnie na pierwszy połów,
abym ogłosiła przyjście Mesjasza,
abym stromą wskazywała drogę,
na której czystym sercem się przebacza. 


                                           Justyna Wrzosek 2013 r.


__________________________

Obraz jest własnością Lwowskiej Galerii Sztuki

piątek, 17 marca 2017

Trzy stosiki lutowo marcowe czyli powiększyłam bibliotekę.


          Czytam ostatnio mało, ale za to moja biblioteka przyjęła trochę nowych książek. Szukając powieści Shusaku Endo, którego znam z dwu już przeczytanych,a są nimi:Milczenie, o którym teraz głośno za sprawą filmu Scorsese'a oraz Kobieta, którą porzuciłem, o której pisałam tu, trafiłam do internetowego antykwariatu Katakumbus i wybuszowałam za niewielkie pieniądze trochę pozycji antykwarycznych :


a wśród nich  : 
Legendy Chrystusowe - Selma  Lagerlöf
Pustynia miłości i Pielgrzymi -  François Mauriac
Ballada o wzgardliwym wisielcu Stanisław Rembek
Sigrid Undset - Andreasa H. Winsnes
Europa tańczyła walca -Miloš  V.Kratochwil
Cytadela - A.J.Cronin
Milczenie i Morze i Trucizna-Shusaku Endo
Wprawdzie Milczenie już miałam, ale gdy zobaczyłam, że na allegro chcą za wydanie, które posiadam 120 zł kupiłam drugą za jedyne 5 zł, by móc jedno z nich dać w prezencie.

Jak jestem w Biedronce to chociaż jestem przeciwna takiemu,jak w niej, eksponowaniu książek to jednak zawsze zahaczam o te pojemniki, bo tylko tu mogę kupić sobie książkę w mojej miejscowości pozbawionej księgarni, i w ten sposób udało mi się taniutko nabyć sobie 



Sinobrodego Kurta Vonneguta, którego znam na razie tylko z czytania blogów
i
Słodką przynętę Iana McEwana, którego dwie książki mam już za sobą a także oglądaną Pokutę.

W ostatnim stosiku znajdują się 
:

Komora Johna Grishama wylicytowana na bazarku
i
Prowincja pełna złudzeń Katarzyny Enerlich zdobyta u gosi 72 w ramach udziału w wyzwaniu.

 W stosunku do tego co przeczytałam oczywiście zaszalałam ......niestety.

piątek, 10 marca 2017

Propozycje z rabatami na prezenty dla facetów.....


         Mężczyźni jak myślę mniej czasu poświęcają czytaniu niż my i dlatego tym bardziej warto chyba obdarzać ich prezentami w postaci książek. 


Pierwsza biografia barda warszawskiej ulicy.

Mówił, że nie jest pisarzem, a napisał trzy książki, które przeczytało kilka milionów Polaków. Mówił, że nie jest muzykiem, a nagrał dziesiątki piosenek, w których ocalił od zapomnienia przedwojenną Warszawę.
Stanisław Grzesiuk był legendarnym bardem stolicy, jego charakterystyczny głos, którym wyśpiewywał szemrane ballady warszawskich przedmieść, zna kilka pokoleń Polaków. W swojej najsłynniejszej książce Boso, ale w ostrogach ocalił od zapomnienia świat przedwojennej Warszawy i jej charakternych dzieci. Za życia był kochającym swoje miasto dzieckiem Warszawy, po śmierci został jej symbolem.
To książka o człowieku, który nigdy nie pił na smutno. Pił z radości życia. Tak samo żył, niezależnie od tego jak mocno los akurat go poniewierał. Na biednym przedwojennym Czerniakowie, w piekielnych obozach koncentracyjnych, w sanatoriach i szpitalach dla gruźlików, wszędzie był królem życia.
Autor dotarł do bliskich Stanisława Grzesiuka, odnalazł niepublikowane nigdzie do tej pory opowiadania i teksty barda Warszawy.
Po latach, wbrew utartym już faktom i opowieściom, poznajemy prawdziwą opowieść o człowieku, który tak kochał życie, że nikomu nie chciał go oddać. A to kilka propozycji z Selkar.pl




O Kukuczce oficjalnie mówiono: największy polski himalaista, wspaniały, dzielny, silny. A za plecami szeptano: twardy, szalony, uparty, mało wrażliwy, pozbawiony sumienia, nieskory do wzruszeń. Który obraz jest prawdziwy? Portret człowieka bezwzględnego, który całe swoje życie poświęcił pasji zdobywania najwyższych gór? Czy osoby szorstkiej, która nie potrafiła dobrać odpowiednich słów, by o górach opowiadać? "Kukuczka" to pierwsza biografia jednego z najsłynniejszych himalaistów świata,drugiego po Reinholdzie Messnerze zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum - wszystkich 14 szczytów ziemi o wysokości ponad ośmiu tysięcy metrów.Biografia ujawnia nieznane wcześniej fakty z życia Kukuczki ? okoliczności śmierci i pogrzebu, stosunek
kolegów do Kukuczki. Sam Kukuczka opowiada po raz pierwszy o uczuciach, kompleksach, kulisach wypraw, kobietach w górach czy rywalizacji z Reinholdem Messnerem o Koronę Himalajów. Autorzy korzystali m.in. z niepublikowanych pamiętników Jerzego Kukuczki.




Historia fotografii, może bardziej niż w innych dziedzinach sztuki, jest jednocześnie historią technologii, co widać wyraźnie w historii jej narzędzi ? aparatów fotograficznych. 
Na przykładzie pięćdziesięciu słynnych fotoaparatów Michael Pritchard opowiada, jak zmieniły one nasz sposób patrzenia na świat. Rozpoczyna od dagerotypu Louise Daguerre?a z 1839 roku, by przez aparaty Brownie (1900), Kodak Instamatic 100 (1963), Polaroid SX-70 (1972) dojść do Canona EOS 5D Mark III (2012) i telefonu Nokia Lumia (2013). 
Ilustracje pokazują nie tylko same aparaty, ale także materiały reklamowe oraz najbardziej znane zdjęcia zrobione tymi aparatami. Autor opowiada także o ludziach, którzy je skonstruowali i którzy ich używali, od Weegee i jego Speed Graphic po Cartier-Bressona i jego Leicę. Autor pokazuje nam, że aparat w rękach fotografika pozwala w sposób wyjątkowy przedstawić rzeczywistość. 
Zbiór opowieści o pięćdziesięciu aparatach to niezwykły przewodnik po fascynującym świecie fotografii, niezależnie od tego, czy robimy tylko selfie aparatem wbudowanym w smartfona, czy tęsknimy za czasami, kiedy filmy trzeba było wywoływać.



Połączenie "Futbolu obnażonego" z "Wilkiem z Wall Street".

Piłkarski świat bez tajemnic! 

Oszustwa, szantaże, łapówki, kłamstwa. Tam, gdzie w grę wchodzą milionowe kontrakty, pojawiają się oni ? pozbawieni skrupułów agenci piłkarscy. Jeden z nich postanowił wreszcie przerwać milczenie. I zdradził, jak naprawdę wygląda jego praca w Premier League.

Korumpowanie trenerów i prezesów klubów. Manipulowanie mediami. Podchody pod nastoletnich piłkarzy, przekupywanie ich rodziców i wykradanie klientów konkurencji. Wszystko po to, by zdobyć kolejny kontrakt, który przyniesie fortunę?

Brutalna prawda o regułach rządzących futbolowym biznesem. Szokująca opowieść prowadząca przez klubowe szatnie, gabinety prezesów i sypialnie gwiazd futbolu. Książka anonimowego autora, który pewnego dnia postanowił: 

"Rozpocznę życie przestępcy".

I został agentem piłkarskim.


Zdjęcia i opisy pochodzą ze strony Selkar.pl.

środa, 8 marca 2017

O tym co czytam i o dzierganiu(12).



                                    Obydwa moje blogi muszą zmienić trochę swój charakter, bo będę na nich za chwilę już minimalnie obecna.......I w zasadzie nie wiem co uda mi się tu zamieszczać, gdy będę dysponować tylko niecałymi dwoma dniami tygodniowo z dostępem do komputera. Ale to przyszłość, a dzisiaj łączę czytanie z dzierganiem, bo to środa a zatem dzień spotkania u maknety
Wprawdzie sama na razie zarzuciłam dzierganie, ale przygotowuję się do sprawienia sobie dywaników więc głównie będę pruć.
Dzisiaj chciałam na moment powrócić do odległej przeszłości, kiedy to udało mi się wydziergać mojej, chyba wówczas trzy letniej, córeczce sweterek. Piszę, że mi się udało, bo przez wiele, wiele lat nie dziergałam nic. Sweterek powędrował w świat a i chyba nie córa nie miała zdjęcia w nim więc nie mogę pokazać swojego dzieła, ale zachowało mi się czasopismo, z którego pochodził wzór. Pomyślałam, że  może któraś z Was chciałaby zrobić przyjemność jakiejś małej dziewczynce więc pokazuję na zdjęciach jak sweterek wyglądał i wzór.

                              


Mój sweterek był równie ładny a napracowałam się przy nim sporo. Dzisiaj żałuję tylko, że nie udało się Marysi zrobić w nim zdjęcia.


 A teraz o tym co czytam. 
W Wielkim poście staram się odejść od czytania beletrystyki więc wyciągnęłam z biblioteczki biografię Ewy Lavalliere ( prawdziwe jej nazwisko brzmiało Eugenie Pascaline Feneglio), która - jak podano na okładce -  należy obok św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Karola de Foucauld do najbardziej znanych  świadków wiary naszych czasów. Jak już zdążyłam się zorientować jest to fascynująca lektura opowiadająca o kobiecie, która osiągnęła dzięki swemu talentowi i uporowi szczyty sławy i zdobyła bogactwo, a mimo to jej życie wydawało się jej samem puste i postanowiła go całkowicie zmienić.




O książce może uda mi się napisać post, gdy ją skończę czytać a dzisiaj zamieszczam fragment, w którym Ewa czeka na  pierwszą próbę, która stanie się początkiem jej kariery. Jej rozterki związane są z tym, że ten moment związany jest ze śmiercią aktorki, którą ma zastąpić.





Nawet nie specjalnie...a jednak udało mi się tę książkę pokazać w Dzień Kobiet.

Pozdrawiam wszystkich moich czytelników a szczególnie dzisiaj moje czytelniczki.

środa, 1 marca 2017

Popielec - J. Jeżowski ......poezja na Środę Popielcową.




POPIELEC

Czym jest popielec, gestem, przypomnieniem
Że nic trwałego nie ma na tej ziemi
Że każde życie zbliża się do kresu
I żadną siłą nikt tego nie zmieni

Czym jest popielec, tradycją prastarą ?
Znaną już niemal od ósmego wieku
Znakiem pokuty za niegodne czyny
Za złe skłonności co drzemią w człowieku

A może tylko teatralnym gestem
Który niewiele w nasze życie wnosi
Nadal idziemy krętymi ścieżkami
I na poprawę znów się nie zanosi

Czym jest popielec, czy refleksji chwilą
Zrobionym w biegu rachunkiem sumienia?
Czy też refleksją  do poprawy życia
W  składanych Bogu ciągle przyrzeczeniach ?

Jakie przesłanie ma w sobie ukryte
Gest posypania swej głowy popiołem
Kiedy klękamy u stopni ołtarzy
Z bagażem przeżyć, z pochylonym czołem

Odwieczna prawda znana od pradziada
Z prochu jesteśmy, w proch się obracamy
Tę starą prawdę popiół przypomina
Gdy przed kapłanem głowy pochylamy

Popiół to nicość, zaprzeczenie życia
Które już zgasło w wydarzeń powodzi
To życie kiedyś, jak nauczał Jezus
W innej postaci znowu się odrodzi 


                                                                                                                   J. Józef. 20. 02. 2012

________________________________________________________________

Wiersz Józefa Jeżowskiego pochodzi ze strony 
Zdjęcie pochodzi ze strony 

wtorek, 28 lutego 2017

"Sanktuarium śmierci" Dariusza Rekosza czyli kryminalnie i sensacyjnie, ale czegoś zabrakło.


źródło

             Szukając książek do lutowej odsłony "łów słów" z "mi"  w tytule znalazłam na storytelu ten o to kryminał Dariusza Rekosza. Nazwisko autora nic mi niestety nie mówi, ale jak się okazuje dorobek literacki, wprawdzie różny, ma spory. Kryminały to nie jest moja ulubiona kategoria literacka, ale nie mogę powiedzieć, by ten -  utrzymany w stylu klasycznych policyjnych powieści kryminalnych -  mnie  nie zaintrygował. 
            Akcja "Sanktuarium śmierci" toczy się w Gdańsku, gdzie w dziwnych i makabrycznych okolicznościach znajdowane  są męskie trupy, nie tylko pozbawione odzienia, ale również gałek ocznych. Elementem, który wydatnie wskazuje na to, że policja ma do czynienia z serią zabójstw jest posiadany przez denatów  za lewym uchem niewielkiego i identycznego tatuażu.
           Dochodzenie w sprawie dziwnych zejść z tego świata młodych mężczyzn prowadzi nadkomisarz Maciej Szerman z aspirantem Woźniakiem. Intensywne śledztwo, jakie prowadzą obydwaj, przynosi zaskakujące wyniki, gdyż okazuje się, że tatuaże jaki posiadali zamordowani i okaleczeni mężczyźni wykonane zostały w Pakistanie a każdy z nich przed śmiercią miał kontakt z pewną piękną blondynką. A tak w ogóle wszyscy byli kiedyś komandosami i brali udział w zagranicznych misjach wojskowych.
           Sprawa morderstw zaczyna więc być coraz bardziej intrygująca a nawet sensacyjna i skomplikowana, gdyż zatacza coraz szersze kręgi, z  mocno niepokojącą rolą służb wojskowych w tle. 
           Ale zanim dosłuchałam audioksiążkę do końca, by zostać zupełnie zaskoczoną dowiadując się  kim się okazała być tajemnicza blondynka, dwukrotnie zirytował mnie grubiański i liczący się tylko ze sobą nadinspektor : w pierwszym przypadku, gdy swym mało profesjonalnym podejściem przyczynił się do śmierci kolejnej ofiary oraz aspiranta Woźniaka a w drugim tym, że nie sprawdził czy kobieta -  która mu w końcowej fazie dochodzenia pomagała -  żyje, tylko sam zabrawszy dokumenty jakich oboje szukali wziął nogi za pas. Te błędy nadinspektora z takim stażem pracy a co idzie doświadczeniem zawodowym, jak Szerman, może nawet nie tak zirytowały mnie,  jak mocno zdziwiły. Okazał się być wyjątkowo pozbawionym wrażliwości facetem, który zupełnie obojętnie potraktował śmierć swego podwładnego, do której się ewidentnie swym, mogę nawet stwierdzić, że głupim, zachowaniem przyczynił. 
             Autor "Sanktuarium śmierci" miał moim zdaniem interesujący  pomysł na intrygę kryminalno-sensacyjną, ale odnoszę wrażenie, że nie do końca sobie z tym pomysłem poradził. O ile bowiem rozpoczął bardzo dobrze zaciekawiając fabułą kryminalną i dodatkowymi wątkami sensacyjnymi to końcówka wypadła w sumie jakoś nijako co sprawiło, że pozostałam z dużym niedosytem jeżeli chodzi o sposób rozwiązania zagadki tajemniczych zgonów byłych komandosów i okoliczności im towarzyszącym. 
               
Audiobook bierze udział w wyzwaniach : łów słów, pochłaniam strony, bo kocham tomy

niedziela, 26 lutego 2017

Czarownica - Anna Klejzerowicz




             "Czarownica" to moja pierwsza przeczytana książka Anny Klejzerowicz. Sama powieść trafiła do mnie wraz z innymi w ramach konkursu na blogu  Moja pasieka i dość długo czekała aż ją przeczytam. Czekała długo, ale przeczytana została błyskawicznie, bo też stron ma tylko 262 i na dodatek druk jak dla staruszków. Mimo iż najmłodsza nie jestem to jednak, jako krótkowidz, czytam jeszcze bez okularów i nie przepadam za tak dużymi literami w książkach. Ale nie o druk tu chodzi przecież, lecz o treść. I tu muszę się przyznać, że o mały włos a byłabym odłożyła książkę już na samym początku. Tak krótkich zdań to chyba nigdy nie czytałam. Czytałam tak,  jakbym strzelała z karabinu maszynowego. Trzy słowa i kropka, cztery słowa i kropka. Przełamałam się jednak i poznałam fabułę, która nie powiem, wciągnęła mnie, ale dopiero, gdy pojawiła się w niej Małgosia, dziewczynka, która lepiej rozumiała się ze zwierzętami niż z ludźmi, od których stroniła. 
              "Czarownica" ma narrację pierwszoosobową a głównym narratorem jest Michał  -   dwie pozostałe narracje występują w opowieściach Ady i matki Małgosi, Jadźki -  który w pewnym momencie swojego życia postanawia wybudować sobie dom na wsi, a gdy poznaje Adę, która mieszka w tej samej wsi a ich znajomość  przeradza się w głębszy związek, decyduje tu przenieść się na stałe. To Ada jest tytułową czarownicą. Przybyła z miasta, zamieszkuje stary drewniany domek na skraju wsi i unika ludzi a w jej domku pełno jest kotów i pies, który jest jedynym łącznikiem jej z poprzednim życiem, które stanowi tajemnicę przez nią głęboko skrywaną. Dopiero Michał sprawia, że Ada decyduje się zmienić swój tryb życia i ponownie zaufać mężczyźnie. Ich wspólne życie zaczyna się sielankowo ale ten stan przerywa nagłe osierocenie przez matkę Małgosi, dziewczynki z sąsiedztwa, która wymaga szczególnej opieki a która trafia do pogotowia opiekuńczego. Los dziewczynki bardzo obchodzi Michała, natomiast Ada, która kiedyś była matką, widzi tę sprawę w zupełnie innym świetle niż mąż. I to sprawia, że przestają się rozumieć.
                 Anna Klejzerowicz porusza w swej książce, która podobno zawiera również odniesienia do autentycznych wydarzeń,wiele istotnych problemów a min. takich jak : ucieczka od zgiełku życia a także w samotność a nawet alkoholizm spowodowane przeżytymi traumami, docenianie natury w życiu człowieka, los osieroconych dzieci czy adopcja. Poza tym dowiadujemy się z tej powieści, że nic nie jest tak oczywiste , jakby się nam na pozór wydawało, i że przyczyna pewnych zdarzeń, które mają istotny wpływ na życie bywa nie zawsze zawiniona a bywa wypadkową zbiegów okoliczności. Tu mowa o Małgosi, jej matce i ojcu. 
                    Podsumowując muszę jednak napisać, że o ile fabuła książki, która w zasadzie zaczęła być bardziej intrygująca i mniej przewidywalna w drugiej jej części, to jednak styl jakim jest ona napisana mnie nie zachwycił a wręcz rozczarował. Prosty, prawie, że potoczny język -  a w narracji Michała nadto suchy jak w sprawozdaniu -  wprawdzie sprawia, że książkę się czyta szybko, gdyż nie zmusza on do zastanawiania się nad tym co się czyta, ale za to pozbawia treść głębi, co niestety nie pobudza do refleksji. 
I dlatego "Czarownica" mimo swej tematyki mnie nie poruszyła, i nie pozostanie dłużej w pamięci.


Książka bierze udział w wyzwaniach : czytamy powieści obyczajowe, gra w kolory, grunt to okładka, pochłaniamy strony, bo kochamy tomy

piątek, 24 lutego 2017

Jedna nowość i kilka innych książek Anny Klejzerowicz.


         
             Ostatnio przeczytałam "Czarownicę" Anny Klejzerowicz i jestem na etapie pisania postu o niej. Jest to jak na razie jedyna książka tej pisarki jaką poznałam a dzisiaj przy okazji rzucania okiem na nowości w Selkar.pl natknęłam się na jej inne książki, które dość ciekawie się zapowiadają a czy tak jest sprawdźcie sami.

          Nowością jest opowieść kryminalna p.t." Królowa śniegu" :










CZY DOBRO - TAK JAK W BAŚNI - POKONA ZŁO?
Wyjątkowo długa i mroźna zima, małe miasteczko pod Gdańskiem i morderca, który zbiera krwawe żniwo.
W lasach i na bezdrożach zamarzają ludzie.
Starsi mieszkańcy zaczynają szeptać o tajemniczej klątwie sprzed lat.
Sprawę bada nie tylko lokalna policja, ale również ambitna, choć ekscentryczna, rzeczniczka prasowa urzędu gminy. Ślady wydają się prowadzić do Królowej Śniegu. Czy ktoś umiejętnie wciela się w rolę baśniowej postaci, by wywrzeć okrutną zemstę?
"Królowa Śniegu" to mroczna, mrożąca krew w żyłach opowieść kryminalna, w której podczas prowadzenia śledztwa odbijają się echem głosy z nieodległej przeszłości.


Ale jeszcze inne przyciągają uwagę.






Współczesny Gdańsk. Podczas remontu domu po babce Ewa znajduje ukrytą kopertę, a w niej stary naszyjnik z bursztynem oraz? tajemniczy list. I nagle jej świat całkowicie się zmienia. Kobieta musi odnaleźć swoje korzenie, nie wiedząc, kim tak naprawdę jest ona sama, jej zamknięta w sobie matka, ich przodkowie. Nie wie jeszcze, że nie tylko o rodzinną przeszłość tu chodzi, lecz także o zbrodnię, a zagrożenie jest wciąż realne? 
Prywatne śledztwo, prowadzone wraz ze znajomym dziennikarzem, odsłania coraz więcej zagadek, niebezpieczeństwo narasta. Ktoś depcze im po piętach. Dwie bliskie sobie kobiety, które od lat nie potrafią się ze sobą porozumieć. Teraźniejszość, która wciąż nie otrząsnęła się jeszcze z mrocznej przeszłości. Miasto naznaczone piętnem historii. Zbrodnia oraz jej konsekwencje. Pułapki uprzedzeń. Rozwiązanie zagadki jest trudne i niebezpieczne, lecz możliwe. Czy jednak możliwe jest naprawienie zła, zadośćuczynienie krzywdom?... 
"Medalion z bursztynem" to fascynująca powieść kryminalna z wątkiem historycznym, rodzinnym oraz obyczajowym.
To opowieść o przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć.


I seria o charyzmatycznym dziennikarzu Emilu Żądło, z której wymienię te dwie  :





Charyzmatyczny, obdarzony nieprzeciętną intuicją dziennikarz w tajemniczym świecie japońskich zasad i przeznaczenia. Spokojne życie znanego gdańskiego dziennikarza, Emila Żądło, zostaje zakłócone: okazuje się, że ktoś podszywa się pod niego na licznych forach internetowych. Zostawiane komentarze dotyczą zagadkowych japońskich drzeworytów. Zaintrygowany sprawą Żądło rozpoczyna prywatne śledztwo.
Co łączy ludzi, którzy w tajemniczy sposób giną w Trójmieście?
Co kryje historia drzeworytów i jaki ma związek z morderstwami?
Dlaczego namiętna miłość pięknej gejszy i oficera niemieckiej marynarki zakończyła się ich tragiczna śmiercią?
Świetnie skrojona intryga kryminalna, pasjonująca lekcja historii, niepokojąco tajemniczy nastrój, niesamowicie sugestywne obrazy, od których trudno się oderwać, zagmatwane historie z przeszłości, połączone z obecnymi wydarzeniami.
Polecają: Anna Kutrzuba, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Alicja Minicka, Piotr Olszówka






Charyzmatyczny, obdarzony nieprzeciętną intuicją dziennikarz w pojedynku z naśladowcą Hansa Memlinga.
Emil Żądło, który zrezygnował z pracy w policji na rzecz dziennikarstwa, przeżywa kryzys. Kryzys wieloraki: związany z pracą, z brakiem natchnienia na nowy artykuł, z finansami, z uczuciami, z życiem w ogóle? Za ostatnie pieniądze kupuje alkohol i papierosy, nie ma siły wstać z łóżka i wziąć się w garść, a na dodatek jego była żona utrudnia mu kontakty z synem i męczy o zaległe alimenty.
Wszystko się zmienia, gdy któregoś razu w nocnym pubie spotyka córkę swojej starej sąsiadki, Dorotę. Młoda kobieta i jej narzeczony tej samej nocy zostają brutalnie zamordowani w niejasnych okolicznościach. Zaintrygowany Emil postanawia pomóc policji w śledztwie.
Emil Żądło to świetnie skonstruowana postać, która od pierwszej chwili wzbudziła moją sympatię.
Agnieszka Lingas-Łoniewska,
autorka m. in. trylogii Zakręty losu, Szóstego, Łatwopalnych i Brudnego świata


Ktoś czytał...poleca....
______________________________________

Zdjęcia i opisy pochodzą ze strony Selkar.pl