poniedziałek, 12 czerwca 2017

Wyniki mojej rozdawajki........



    









Nadszedł czas na ogłoszenie wyników mojej rozdawajki, która trwała do soboty. Książkę, która była jej przedmiotem zechciało przygarnąć 11 osób, które wymieniłam tu zgodnie z kolejnością zgłoszeń :
 

1/kicikitata
2/Grażyna Kowalik
3/Aleksandra
4/Magdalena B
5/Izabela
6/Kasiek
7/Małgosia Xxookds
8/KINGA18
9/Agnes C
10/Zaczytana 56 Mama Dela
11/Peter 49 Ceniący książki 

Losowali dwaj moi domowi mężczyźni czyli mąż i syn poprzez szybkie wytypowanie numeru. Najpierw wymieniał liczbę syn i była to liczba 7 a po jakimś czasie poprosiłam jeszcze mojego męża,  i ku mojemu ogromnemu zdumieniu mąż również wytypował liczbę 7.
A zatem...los tak chciał.....i tym razem sprzyjając liczbie 7 sprawił, że książka
 trafi do rąk :

                                           
                                          Małgosi Xxookds.

Małgosiu, gratuluję serdecznie i życzę przyjemnej lektury.

A wszystkim pozostałym uczestnikom zabawy dziękuję bardzo.


Dobrego tygodnia czerwcowego, może już dla kogoś urlopowego, życzę wszystkim do mnie zaglądającym i witam serdecznie nowe osoby obserwujące mój blog. 

sobota, 10 czerwca 2017

W sobocie z poezją .......... "Dzika róża" K.I. Gałczyńskiego


DZIKA RÓŻA


Za Dzikiej Róży zapachem idź
na zawsze upojony wśród dróg —
będzie cię wiódł jak czarodziejski flet
i będziesz szedł, i będziesz szedł,
aż zobaczysz furtkę i próg.

Dla Dzikiej Róży najcięższe znieś
i dla niej nawiewaj modre sny.
Jeszcze trochę. Jeszcze parę zbóż.
I te olchy. Widzisz. I już —
będzie: wieczór, gwiazdy i łzy.

O Dzikiej Róży droga śpiewa pieśń
i śmieje się, złoty znacząc ślad.
Dzika Różo! Świecisz przez mrok.
Dzika Różo! Słyszysz mój krok?
Idę — twój zakochany wiatr.


                                                             K.I. Gałczyński                          
                                                                                     Obóz Altengrabow, 1943











P.S. Jeszcze do dzisiaj można się wziąć udział w  mojej wygrywajce.


_____________________________________________
zdjęcia są mojego autorstwa
wiersz zaczerpnęłam ze strony 


czwartek, 8 czerwca 2017

Moje majowe czytelnictwo i stosiki książkowe.......

 
     
     
               Niestety obecna moja sytuacja nie sprzyja czytaniu. Toteż w maju przeczytałam tylko dwie i pół książki, mimo to zaliczając   udział w dwu wyzwaniach czytelniczych, gdyż udało mi się  stworzyć o nich posty, chociaż z pisaniem mam jeszcze trudniej. Tym razem nie była to literatura z gatunku lekka, łatwa i przyjemna, ale obie książki dostarczyły mi różnych, ciekawych a na dodatek emocjonalnych wrażeń i co istotne poszerzyły moją wiedzę w różnych dziedzinach. Miały jednak jeden element wspólny, a był nim totalitaryzm, który miał wpływ na życie  ich bohaterów.

A były to : 

Rozdzielone  Katrin Behr i Petera Hartla


Szchulz pod kluczem Wiesława Budzyńskiego

Zaś połowa przeczytanej to Zielone smażone pomidory Fannie Flag, której niestety nie udało mi się skończyć i nie wzięła udziału w majowym wyzwaniu łów słów.

              Maj zaobfitował mi natomiast w nowe pozycje książkowe, które powiększyły mój stan posiadania bibliotecznego i ucieszyły nie tylko jako mola książkowego a chyba przede wszystkim jako zachłanną kolekcjonerkę książek.


               Pierwszy stosik zawiera książki, które zdobyłam dzięki sympatycznym blogerom, którym jeszcze raz serdecznie dziękuję.


Zapach domów innych ludzi trafił do mnie od Tommy'ego z Samotni
Stulecie winnych natomiast od Gosi z bloga Cząstka mnie

     
                 W drugim stosiku znajdują się książki, które zostały wymienione za biżuterię....moje rękodzieło.


Tym razem nie będę wymieniać tytułów, gdyż chyba je na zdjęciach dobrze widać.

                I ostatni stosik,  a w nim trylogia Anne B. Radge, o której już dawno myślałam, gdyż bardzo pociągają mnie skandynawskie klimaty. Nowe wydanie tych książek sprawiło, że doczekałam się zadowalających mnie cen poprzedniego wydania. 


Szkoda tylko, że w nabytym przeze mnie wydaniu nie ma ostatniego tomu sagi Anne B. Radge, o istnieniu, którego dowiedziałam się od Roberta z bloga Notatnik kulturalny.


Na zdjęciu zaczynającym post pokrzewka kapturka, którą udało mi się wreszcie wczoraj namierzyć i zrobić jej zdjęcie. To ona za oknem kuchni "wydziera" mi się codzień. A głos ma donośny mimo swej maleńkości. Posłuchajcie sami :


wtorek, 6 czerwca 2017

Małe przypomnienie i ponowne zaproszenie.....



       Jeszcze można zdobyć książkę, która jest przedmiotem mojej rozdawajki majowej czyli :






Przeczytać o niej można  w poście, pod którym wyrażamy chęć jej posiadania.
Zapraszam.



______________________________________________
zdjęcia są mojego autorstwa

czwartek, 1 czerwca 2017

Dzieci na okładkach książek.....





      Dobrze jest obdarowywać dzieci z okazji ich Dnia również książeczkami, ale ponieważ ja już i jeszcze nie mam komu takich książeczek sprezentować pomyślałam, iż poszukam w znanej sobie księgarni internetowe książek, na okładkach, których znajdują się dzieci. Książek takich jest sporo i każdy z nas, by takie wymienił a ja wybrałam te kilka.....i wyszedł mi tematyczny misz masz. 












Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?





Młodziutka królowa Hiszpanii María Luisa, czyli Marie Louise de Bourbon, bratanica Króla Słońce Ludwika XIV, tęskni za domem, słońcem i kwitnącymi w Wersalu drzewkami pomarańczowymi, wśród których się wychowała. Oskarżona o czary Francisca de Luarca, córka zbankrutowanego hodowcy jedwabników, w lochach Madrytu wspomina drzewka morwowe, które przez lata były największym skarbem jej rodziny.
Urodziły się tego samego dnia - 4 lutego 1662 roku - a o ich życiu, przerwanym nagle niczym jedwabna nić, zadecydowały okrutne czasy Inkwizycji. Jak drogocenna złocista nić błyszczą losy najpiękniejszej królowej świata,
Francuzki znienawidzonej przez Hiszpanów, bo nie dała dziecka ich władcy : zdziecinniałemu, nieudacznemu, wręcz karykaturalnemu Carlosowi II. Barwna, mieniąca się kolorami nitka Franciski to codzienne życie w małym kastylijskim miasteczku terroryzowanym, jak cała Hiszpania, przez "urzędników Boga". Zakazana miłość. I najwyższa kara, jaką przyjdzie za nią zapłacić. Intrygi, kłamstwa i zdrady. Czary, gusła, przesądy i zabobony. Odpusty i nowi święci. Ta powieść urzeka jak najpiękniejszy jedwab, który dodawał urody kruczoczarnej Marii Luisie, i kusi jak jego skrawki wszyte w bieliznę Franciski, której,  jak wszystkim hodowcom jedwabników,  nie wolno było nawet marzyć o jedwabiu.







12-letnia dziewczynka. Bunkier Hitlera. Ostatnie dni III Rzeszy. Tajny dziennik Helgi Goebbels
Agonia III Rzeszy oczami 12-letniej dziewczynki
22 kwietnia 1945 roku, ciasny, duszny, berliński bunkier ?ostatnia wojenna siedziba Adolfa Hitlera. Pod ziemię, na zawsze, schodzą także Joseph i Magda Goebbels wraz z sześciorgiem dzieci. Najmłodsza Heidrunma cztery lata, najstarsza, Hegla, dwanaście.
Wokół radosnych dzieci do samego końca toczy się przerażająca gra pozorów. Ale Helga Goebbels widzi i rozumie o wiele więcej, niż dorośli są w stanie przypuszczać. Swoje przejmujące obserwacje i wspomnienia zapisuje w sekretnym dzienniku.
Świetnie udokumentowana opowieść o upadku Niemiec z perspektywy dziewczynki stała się prawdziwą wydawniczą sensacją. Bezsensowna śmierć szóstki niewinnych dzieci, zamordowanych przez matkę, pozostanie na zawsze symbolem obłędu nazistowskiej ideologii.





O, jaka piękna jest nasza religia! Zamiast zacieśniać serca, jak sądzi świat, wznosi je i uzdalnia do kochania, kochania miłością omal nieskończoną, sięgającą poza to śmiertelne życie! 
Zawsze, cokolwiek Bóg mi zsyłał, podobało mi się tak bardzo, że gdybym miała wybierać, wybrałabym właśnie to, nawet jeśli otrzymane rzeczy wydawałyby mi się mniej dobre i mniej ładne niż te, które otrzymali inni.
Jak słodko pomagać Jezusowi naszymi drobnymi ofiarami, pomagać Mu w zbawianiu dusz, które odkupił za cenę swojej Krwi i które oczekują na naszą pomoc.
Pracujmy razem dla zbawienia dusz!
Prosi was o to
Mała Teresa

Przejmująca opowieść o życiu świętej Tereski od Dzieciątka Jezus ukazująca w ciepły, prosty i niepozbawiony humoru sposób drogę do świętości małej dziewczynki z Normandii, która od najmłodszych lat obdarzona była wielką wrażliwością religijną i marzyła o powołaniu zakonnym. Książkę tę można z powodzeniem polecić zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Najlepsze efekty przyniosłaby wspólna lektura w gronie rodzinnym.





Kiedy cel jest naprawdę ważny, zawsze w końcu znajdzie się sposób,by przemówić i sprawić, by usłyszano twój głos
Przejmujące literackie wołanie o akceptację i miłość
Shabab uwielbia obserwować księżyc, który w milczeniu krąży po niebie. Są do siebie podobni, bo chłopiec, mimo że ma już cztery lata, jeszcze nie wypowiedział ani jednego słowa. Otoczenie śmieje się tego dziwnego zachowania, uważa Shababa za opóźnionego w rozwoju, ten więc zamyka się w swoim świecie.
     Niewypowiedzianych słów chłopca zdaje się słuchać jedynie Mariam, jego matka, która rozumie, że syn potrzebuje czasu, by zacząć mówić. Wie, co to znaczy czuć się inną, codzienne życie zmusiło ją bowiem do porzucenia kariery zawodowej i zajęcia się rodziną. Mariam czuje, że milczenie synka jest w rzeczywistości obroną przed obojętnością ze strony ojca, wołaniem o miłość? Właśnie dzięki niej Shabab odkrywa drogę do ludzkich serc.



Każda z nich wydaje mi się interesująca a co Wy o nich sądzicie?


___________________________
Zdjęcia okładek i opisy do książek pochodzą ze strony Selkar.pl

środa, 31 maja 2017

"Schulz pod kluczem" - Wiesław Budzyński



             Udział w wyzwaniach czytelniczych ma niezaprzeczalnie dla mnie duże plusy, gdyż  pomaga mi w wyczytywaniu biblioteczki i poznaniu książek, które z pewnością jeszcze dość długo by czekały na swoją kolej do czytania.
            Tak było by również z książką Wiesława Budyńskiego p.t."Schulz pod kluczem" , o której dzisejszy post, a którą  nabyłam sobie na Allegro, przy okazji innych książkowych zakupów. 



       Odkąd prowadzę bloga sporo czytałam o przynajmniej tych dwu sztandarowych książkach Bruno Schulza, jakimi są : "Sklepy cynamonowe" i "Sanatorium pod klepsydrą", ale  ich Autor nadal był mi zupełnie nie znany/ do liceum chodziłam w latach 60-tych, nie studiowałam polonistyki ani literaturoznawstwa więc chyba jestem jakoś wytłumaczona/. Toteż, gdy zobaczyłam książkę  Wiesława Budzyńskiego - zaintrygowana nią -  zdecydowałam się dołączyć ją do innych nabywanych książek. I w ten sposób za mizerne, chyba, 5 zł  stałam się posiadaczką, jak się okazało nie tylko dobrze i estetycznie wydanej, ale przede wszystkim doskonale, bo rzetelnie i błyskotliwie napisanej, i przynajmniej dla mnie odkrywczej biografii mistrza z Drohobycza na Kresach - dzisiaj Ukraina. 

               Po przeczytaniu tej fascynującej, oddziaływujacej na moją wyobrażnię a przy tym czytającej się jak bardzo dobra powieść, opowieści Wiesława Budzyskiego  syn niezamożnego kupca bławatnego z Drohobycza, Jakuba Schulza, po którym odziedziczył słabe zdrowie i szczupłą przygarbioną sylwetkę, ale równocześnie nadzwyczajną inteligencję,  wyobraźnię i marzycielstwo a także dowcip i poczucie humoru zrobił się dla mnie nagle kimś znajomym. 
             Wiesław Budzyński pozwala czytelnikowi poznać Bruno Schulza poprzez cytowanie  wypowiedzi osób, które go znały oraz fragmentów listów, z tych, które zachowały się, a jego kontakty korespondencyjne były szerokie i bogate w treść. Autor przywołuje w swej książce również Jerzego Ficowskiego, który poczynił wiele starań, by odnaleźć spuściznę epistolograficzną, literacką i rysowniczą, która niestety poniosła ogromne straty wskutek działań totalitaryzmów XX wieku. Z książki i snutych wspomnień , a także fragmentów listów wyłania się czytelnikowi wielce dramatyczna postać. Człowiek pełen kompleksów i zahamowań, niedostosowany do życia, uważany przez innych za dziwoląga, którego jedynym pragnieniem było być wolnym i móc pisać. A to nie było mu dane, gdyż by utrzymać swą matkę, chorą siostrę i jej syna musiał wykonywać znienawidzony zawód nauczyciela rysunków. Gdy nie otrzymał upragnionego urlopu w jednym z listów pisał :"[...]nadal hałastra będzie wyprawiała harce na moich nerwach. [...] Nerwy moje rozbiegły się siecią po całej pracowni robót ręcznych, rozprzestrzeniły się po podłodze, wytapetowały ściany i oplotły gęstąplecionką warsztaty i kowadło..."

               Drugim bohaterem  książkiWiesława Budzyńskiego - równie intrygującym -  jest miasteczko Drohobycz na Kresach, na tle którego ukazuje on Bruno Schulza. Wielonarodowy, barwny w tamtym czasie Drohobycz, w którym ten czuł się najlepiej, i którego nie chciał opuszczać....nawet dla Józefy Szelińskiej, nazywanej przez siebie narzeczoną, tego nie zrobił i nie przeniósł się do Warszawy. Drohobycz, w którym się urodził, żył, tworzył i w końcu znalazł  tragiczną śmierć z rąk SS-mana, i pozbawiony został pośmiertnego miejsca. Drohobycz, ktróry nigdy go nie znał tak do końca i nie docenił, w którym dzisiaj mało kto wie kim Bruno Schulz był.

                "Schulz pod kluczem" to świetnie i szybko się czytająca biografia nietuzinkowego człowieka, ale również miasta, które przechodziło jak on różne koleje losu, co zubożyło je pod każdym względem .
                 Książka jest zaopatrzona w stare zdjęcia Drohobycza i rysunki Bruno Schulza, w tym jego autoportrety co dodatkowo podnosi jej wartość a poza tym mnóstwo przypisów, z których dokładnie poznajemy osoby, których wspomnienia pojawiają się na jej kartach. A Drohobycz, jak się okazuje był rodzinnym miastem wielu znakomitości..........znanych, mniej znanych i zupełnie nieznanych.

_______________________

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania gra kolorów

piątek, 26 maja 2017

........Na Dzień Matki........

Macierzyństwo-Joanna Senska




Życie poczęte w łonie matki nie jest jej częścią, lecz nowym życiem ludzkim - innym, choć okresowo połączonym z życiem matki.
                                      autor: Placyd Paweł Ogórek





____________________________________________
Cytat pochodzi ze strony.
Obraz zaczerpnęłam z bloga 

czwartek, 25 maja 2017

Rozdawajka.......bez okazji.....



              Dawno nie było u mnie żadnej rozdawajki. Ale bo też nie mam książek recenzenckich, ani też ciekawych nowości. Niemniej jednak dzisiaj, by załagodzić troszkę chociaż tę zaokienną zimną ponurość postanowiłam podzielić się książką, którą już chwilę temu z przyjemnością przeczytałam. Wprawdzie to typowo amerykańska powieść, ale porusza w interesujący sposób ważkie tematy życiowe, które przykuwają uwagę czytelnika. Historię trzech przyjaciółek jeszcze ze studiów poznajemy  dzięki opowieści jednej z nich, tej, która porównując swoje życie z życiem pozostałych dwu z zadrością patrzy na ich - w jej mniemaniu - poukładane, pełne drobnych i większych sukcesów życie osobiste, rodzinne i zawodowe. Ale jak to zwykle bywa pozory są mylące i Waverly, główna bohaterka powieści, z czasem 
przekonuje się, że to jednak ona ze swym szarym i pozbawionym fajerwerków życiem a także licznymi kłopotami, jakie wciąż ją gnębią, jest największą szczęściarą. 

I ta właśnie książka, na którą się skusiłam bardziej ze względu na to, że jej Autorka, Kristine Kusek Lewis, ma polskie pochodzenie, jest do wzięcia.


Książka nie nudzi, szybko się ją czyta ....jest to udany moim skromnym zdaniem debiut literacki jej Autorki.

A wystarczy zgłosić chęć jej posiadania pod postem i w miarę szeroko udostępnić post.

Zgłaszamy się 10 czerwca ........
Anonimowych proszę o podanie maila.

Zapraszam do zabawy.

poniedziałek, 22 maja 2017

Literatura kobieca w dużej promocji ...do - 70%.


     Duża promocja na literaturę kobiecą i duży jej wybór  w Selkar.pl jest okazją do zdobycia czegoś na co się dawno miało ochotę.
    Z braku czasu wrzucam tylko kilka tytułów na zachętę i oczywiście kierując się własnym gustem czytelniczym. Ale różnorodność tytułów powinna zadowolić każdą z Was.





Jedna z młodzieńczych powieści Orzeszkowej ? od razu dostrzeżona i wysoko oceniona przez krytykę.
Bohaterka jest panną z dobrego domu, ale zarazem owocem mezaliansu. Matka ? wielka dama wyszła za mąż za profesora Politechniki, naukowca, pozytywistę, któremu próżniacze życie arystokracji wydaje się wstrętne. Oboje rodzice ogromnie kochają córkę, ale każde z nich inaczej widzi jej drogę do szczęścia. Od lat żyją w separacji, ale zgodnie z wcześniejszą umową córka po ukończeniu pensji ma najpierw spędzić rok u matki, a potem rok u ojca.
Czy matce uda się w ciągu roku wydać córkę za mąż, by zabezpieczyć ja przed nowomodnymi prądami, których sama nie rozumie i których się boi?

Czułam, że między mną a Rozalią, tak jak między moją i jej matką, istniała głucha niechęć; ale gdzie było niechęci tej źródło, mogłam się wtedy jedynie domyślać, gdyż byłam jeszcze dzieckiem, nie znającym mrocznych spraw świata, kryjących się przed jawnością w głębinach poranionych lub żółci i jadu pełnych piersi ludzkich. Wiem tylko, że gdyby nie obecność wśród nas pana Agenora, byłabym prawdziwie nieszczęśliwa; tak mnie mroziła babka Hortensja, przerażała pani Rudolfowa i kłuła czułością Rozalia. Ale... pan Agenor tam był i, bądź co bądź, widziałam wyraźnie, jasno, że ja tu stanowiłam punkt, na którym najczęściej spoczywały spojrzenia jego, celem, do którego zmierzał jego dowcip, osobą, dla której miał on najwyszukańsze grzeczności i owe salonowe półsłówka, posiadające słodycz blamanżu lub kremu, lotną a uderzającą woń wody kolońskiej Jockey-club. Moje podniebienie świeżej eks-pensjonarki nie było jeszcze oswojone z deserowymi przysmakami, a zmysł powonienia z wonią salonowych pachnideł; toteż słodycz grzecznych słówek pana Agenora smakowała mi, a płynąca od nich atmosfera rozmarzenia uderzała do głowy.






Wdowa Couderc. Pracowita, energiczna, wyrachowana, mściwa. Gotowa na wszystko, byle tylko znienawidzona przez nią rodzina zmarłego męża nie odebrała jej domu. Beznadziejną miłością kocha syna, który bezustannie śle do niej z więzienia prośby o pieniądze.
Jean Passerat-Monnoyeur. Pociągający, tajemniczy, niebezpieczny, nieobliczalny. Nieprzygotowany do życia na własny rachunek, po pobycie w więzieniu nie chce mieć nic wspólnego ze swoją bogatą i wpływową rodziną. Jeśli kogoś nienawidzi, to przede wszystkim siebie. Nigdy nie nauczył się kochać.
Nie spuszczała z niego uważnego spojrzenia, nic nie uszło jej uwagi, nieogolone policzki, jasne, niewidzące oczy, szary garnitur, zniszczony, ze śladami dawnej elegancji, lekkie pantofle. Pewnie poruszał się bezszelestnie, zwinny jak kot. I pewnie, poza siedmioma frankami pięćdziesiąt, które dał kierowcy w zamian za niebieski bilet, nie miał grosza w kieszeni.
On też ją obserwował, mrużył oczy, jakby chciał się jej dokładniej przyjrzeć, a w pewnej chwili lekko skrzywił usta w uśmiechu.
Przypadkowe spotkanie tych dwojga wydaje się dla nich początkiem lepszej przyszłości.
Czy zdołają - wspólnie lub każde z osobna - rozpocząć życie od nowa?












Wyimaginowana, fantastyczna kraina Angrii, wymyślona w dzieciństwie przez rodzeństwo Bronte, to miejsce akcji opowiadań, stworzonych przez nastoletnią wówczas Charlotte. Choć niewątpliwie młodzieńcze, opowiadania te ukazują już przebłyski jej talentu, a także elementy i wątki, które później miała rozwinąć w pełni w swoich słynnych powieściach.

W Verdopolis młoda markiza musi poradzić sobie ze wstrząsającym sekretem, który zagraża jej szczęściu i małżeństwu. W wiejskiej rezydencji młoda mężatka nie może zrozumieć, dlaczego mąż nie pozwala jej się kontaktować ze światem. Tajemnice, knowania, arystokracja, miłość, piękne młode panny, dumni młodzieńcy - wszystko to łączy się i splata w opowiadaniach, tworzących ten zbiór.







Niezwykła opowieść o młodych kobietach osiągających pełnoletniość w armii.
Shani Boianjiu stworzyła rzeczywistość, jakiej nie powstydziliby się najbardziej znani korespondencji wojenni i wojskowi.
Yael, Avishag i Lea dorastają w małej pustynnej wiosce w Izraelu, gdzie uczęszczają do szkoły średniej złożonej z przyczep kempingowych służących za sale lekcyjne. Ich życie zmienia się drastycznie, kiedy wszystkie trafiają do armii: pobór i wojsko nieodwracalnie wywracają ich codzienność do góry nogami.
W wojsku Yael szkoli strzelców wyborowych i flirtuje z chłopakami. Avishag pełni straże, przyglądając się, jak uciekinierzy rzucają się na drut kolczasty. Stojąca na posterunku Lea dzień w dzień ogląda te same twarze, próbując wyobrazić sobie kryjące się za nimi ludzkie historie. Dziewczęta plotkują o chłopakach i poszeptują o groźnym świecie pozostającym poza ich polem widzenia. Nieustannie ćwiczą, przygotowując się na chwilę, która być może nigdy nie nadejdzie. Żyją w owym krótkim, pełnym napięcia momencie tuż przed tym, zanim eksploduje zagrożenie?
?W czasach, gdy tak wielu pisarzy odchodzi od realizmu, orzeźwiająca szczerość, z jaką autorka prowadzi nas przez karty swej powieści, jest tym bardziej na wagę złota?.
The Washington Post


_____________________________________________
Opisy i zdjęcia pochodzą ze strony Selkar.pl.

niedziela, 21 maja 2017

Stokrotka we fragmencie baśni H.Ch.Andersena.....









  Daleko na wsi, tuż koło drogi, stała altana; widziałeś ją na pewno, kiedyś tamtędy przechodził. Przed altaną był mały ogródek kwiatowy z pomalowanymi sztachetami, tuż obok na murawie, wśród najpiękniejszej zielonej trawy, rosła mała stokrotka; słońce ogrzewało ją tak samo mocno i pięknie jak wielkie, pyszne kwiaty w ogrodzie i dlatego rosła z godziny na godzinę. Pewnego ranka całkiem rozkwitła i stała tak ze swymi małymi, śnieżnobiałymi płatkami, które otaczały, jak promienie, żółte słoneczko pośrodku. Nie myślała wcale o tym, że żaden człowiek nie widzi jej w trawie i że jest biednym, pogardzanym kwiatkiem; nie - była bardzo zadowolona, zwracała się cała do ciepłego słońca, patrzyła w nie i słuchała skowronka, który śpiewał w powietrzu.
        Mała stokrotka czuła się szczęśliwą, jak gdyby to było wielkie święto, a przecież był to tylko poniedziałek; wszystkie dzieci uczyły się w szkole; podczas gdy dzieci tkwiły w ławkach i uczyły się tam czegoś - stokrotka tkwiła na swej zielonej łodydze i również się uczyła od ciepłego słońca i od wszystkiego, co ją otaczało, jaki Bóg jest dobry. Myślała o tym, jak pięknie wyśpiewuje skowronek to, co czuje w ciszy, i patrzyła z pewnego rodzaju czcią i podziwem na szczęśliwego ptaszka, który umie śpiewać i fruwać; ale nie martwiła się tym, że sama tak nie potrafi: "Widzę i słyszę! -myślała.  Słońce mnie grzeje i wiatr mnie całuje. Ach, obficie mnie obdarowano!"










Fragment pochodzi ze strony baśnie.republika.pl
Zdjęcia mojego autorstwa.

czwartek, 18 maja 2017

"Rozdzielone" Katrin Behr i Petera Hartla, czyli oblicze NRD jakiego nie znali jego obywatele


          Gdyby nie wyzwanie łów słów to pewno ta książka jeszcze czekałaby na czytanie sporo czasu. Chociaż ostatnio coraz chętniej sięgam po literaturę wspomnieniową. A tak nie tylko mam ją już za sobą, ale na dodatek zdobyłam sporo wiedzy o państwie byłego bloku socjalistycznego, którego właściwie nie znałam, mimo że połowę swojego życia przeżyłam w dobie socjalizmu. W sumie NRD jawiło mi się głównie jako państwo bogatsze od naszego i lepiej zaopatrzonego, do którego Polacy jeździli na handel.                       
           Wspomnienia Katrin Behr bardzo wzbogaciły moją powierzchowną wiedzę o tym, od lat nie istniejącym już, państwie o dramatyczne a zarazem głęboko i skutecznie skrywane prawdy, przed narodem,  który wychowywany był od wczesnego dzieciństwa w duchu głębokiego socjalizmu.



          W 1972 roku Katrin Behr była nieświadomym niczego cztero i pół letnim dzieckiem, które w brutalny sposób zostało pozbawione, na oczach obcych ludzi, matki. Wraz ze starszym bratem trafiła wówczas do domu dziecka a następnie rozłączona również z nim i pozbawiona kontaktów z babcią oddana do adopcji.  Jak pisze w książce : Z punktu widzenia partii adopcje były cenne nie tylko z punktu widzenia pedagogiki społecznej - tacy jak ja mieli w przyszłości tworzyć elity socjalistycznego państwa. Jak to znacznie później wyczytałam w pewnym dokumencie, moi nowi rodzice zobowiązywali się wychować mnie tak, "jak tego oczekuje nasze państwo".[*]
Nauczycielka, sprawująca dodatkowo funkcję w partii, była zatem osobą wręcz predestynowaną do tego, by mnie adoptować. Jeśli jej się nie uda odwieść mnie od  dąsów i wreszcie włączyć do społeczeństwa socjalistycznego, mnie córkę buntowniczki i przeciwniczki państwa, komuż innemu to by się udało?[**]
           Adopcja dla Katrin, w sytuacji, gdy nie spełniała się nadzieja  na powrót matki,  była jedynym dobrym wyjściem, gdyż dawała jej możliwość wyrwania się ze znienawidzonego Domu Dziecka toteż później starała się ogromnie, by nie dać powodów do ewentualnego jej oddania co już się jej wcześniej przytrafiło. Początki w nowym domu wspomina ona dobrze, ale z czasem coraz bardziej brakowało jej matczynych uczuć; Christel, jej nowa matka była osobą zapracowaną a na dodatek oschłą i bardzo wymagającą a ojciec, który był jej przeciwieństwem nie potrafił się jej sprzeciwić, by występować w obronie małej dziewczynki, na barki której z czasem spadało coraz więcej domowych obowiązków. Mimo to Katrin nie buntowała się aż do czasu, gdy weszła w okres dojrzewania i jedyną nadzieję zaczęła pokładać w szybkim usamodzielnieniu się i odejściu z domu, w którym  czuła się ograniczana i nie traktowana jak córka. Pozycja matki w szkole i w partii sprawiała, że Katrin była osamotniona w szkole, gdzie nie nawiązała żadnych przyjaźni, gdyż dzieci jej nie ufały,  bo jej przybrana matka opiniowała uczniów przed partią, gdy ci podejmowali decyzję o dalszej drodze w zdobywaniu zawodu. I od tego czy uczeń wykazywał się zapałem socjalistycznym zależała zgoda na podjęcie przez niego nauki w obranym kierunku.

środa, 17 maja 2017

Propozycje książkowe, które można przeznaczyć na prezenty dla Mam.....


          Za oknem nareszcie aura przypomina wiosenną. Jest słonecznie i wreszcie ciepło.  A to wyciąga z domu więc i pisać nie bardzo się chce. Ale post o przeczytanej książce zaczęty.....a nosiłłam się z nim jak kura z jajem. Może w tym tygodniu powstanie i go opublikuję.
A dzisiaj kilka książek, na które zwróciłam uwagę w trakcie przeglądania internetowej księgarni Selkar.pl. Nadchodzi Dzień Matki  a one wydają mi się niezłe jako prezent.
Dwie ostatnie mają niskie ceny, co zachęca,  a poza tym poznałam już warsztat pisarski Janine Boissard, która nie pojawiła się na blogach a uważam ją jza wartą uwagi. 






Są oskarżenia, przed którymi nie można się obronić
Polska, końcówka lat 60. Nina Molska rozpoczyna pracę w TVP. Jej przełożoną zostaje żarliwa ideolożka i aparatczyk, Lidia Kowal. Między kobietami szybko pojawia się niepokojące napięcie, dotyczące nie tylko kwestii ideologicznych, ale nieżyjącej już, tajemniczej Loli, ciotki Niny, z którą Lidia pozostawała kiedyś w bliskich kontaktach. Gdy partia komunistyczna bada grunt pod wielką czystkę, Nina niespodziewanie znajdzie się na samej górze listy wrogów ojczyzny, Lidia zaś stanie przed wyborem między lojalnością wobec idei a wiernością dawnej miłości.








Colleen Carroll Campbell opowiada historię swoich piętnastoletnich poszukiwań sensu życia i tożsamości, w świetle chrześcijańskiej wiary oraz współczesnego feminizmu. Poszukiwania owe rozpoczynają się w pokoju akademika w Milwaukee i prowadzą Autorkę przez łaźnie w Lourdes oraz ruiny byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau aż do Gabinetu Owalnego oraz Pałacu Papieskiego. W drodze Colleen towarzyszą istotne dla jej pokolenia dylematy: dezorientacja w obliczu seksualnego chaosu i powszechnych nieformalnych związków, niepokój wywołany głodem sukcesu zawodowego a zarazem pragnieniem miłości na całe życie i małżeństwa, niepewność w obliczu wyzwań wiążących się z małżeństwem i rodzicielstwem, chorobą ukochanego ojca, a wreszcie z bezpłodnością.

Nie zadowalają jej frazesy płynące ze strony świeckich feministek, ani też to, co słyszy od ich oponentek. Odnajduje za to łaskę i inspirację tam, gdzie ich nie oczekiwała: w przyjaźni duchowej z sześcioma świętymi kobietami: Teresą z Ávili, Teresą z Lisieux, s. Faustyną Kowalską, Edytą Stein, Matką Teresą z Kalkuty, wreszcie z Maryją. Ich życie i pisma przemawiają do Autorki bardzo głęboko, odpowiadając na jej pragnienia, prowadzą ją przez najtrudniejsze decyzje, wreszcie sprawiają, że Colleen Campbell niemal całkowicie rewiduje swoje dotychczasowe poglądy na to, co znaczy być kobietą wyzwoloną.





Kochały Napoleona.
Dzieliły jego los.
Uwiodły go i przekroczyły granice samotności Cesarza.
Józefi na de Beauharnais (niewierna kreolska żona), Maria Walewska (polska kochanka, wierna aż do upadłego) i Maria Ludwika (Austriaczka, która miała dać mu potomka). Janine Boissard pisze emocjami i zmysłami. Nadaje znanym sytuacjom i postaciom kolor i rytm powieści. Cudownej powieści o miłości. Albo raczej o miłościach niemożliwych: Bonapartego do Józefiny, Marii Walewskiej do Napoleona i Cesarza do siebie, władcy świata. Janine Boissard ożywia trzy niezapomniane kobiety, które wzbudziły w Cesarzu namiętność. Wskrzesza czas, który ich połączył, a potem rozdzielił.







Światowej sławy tenor - piękny cyniczny uwodziciel - który stracił wzrok i nadzieję.
I szara myszka, która z miłości do niego poświęca siebie.

Jeden z największych bestsellerów kultowej pisarki francuskiej, mistrzyni najgłębszych emocji



Zdjęcia i opisy pochodzą ze stron Selkar.pl

piątek, 5 maja 2017

Czeremcha w tytułach książek........


        




     Zdjęcia, które robię lubię łączyć z postami, jakie się tutaj  ukazują. Najczęściej bywa to w postach z poezją, ale cieszę się, gdy mogę połączyć je z książkami a szczególnie, gdy są to książki mi nieznane, i nieznanych mi autorów, które znajduję szukając w internecie danego hasła. Tak było przy okazji wrzucenia w internet hasła "czeremcha". Czeremcha, która o tej porze roku kwitnie i odurza wprost swym zapachem w mojej miejscowości jest mało spotykana, ale natomiast już w Tuchowie, gdzie teraz przebywam spotkać ją można na każdym prawie, że kroku a więc również na naszej górce co pokazywałam na blogu Złapane w kadr.





        W ten sposób natrafiłam na dwie książki, w tytule których pięknie ona wybrzmiewa . 
Pierwsza z nich to


 Wiesław Rozbicki to bardziej znany autor kilku książek, w tym Żurawiejki, o której już gdzieś czytałam a bardzo zachęcającą do przeczytania tej książki opinię można znaleźć na LC.



Natomiast druga to 

 Opinii o tej książce niestety nigdzie nie znalazłam. A szkoda, bo tytuł brzmi ciekawie. Nie słyszałam do tej pory również nic o Marii Szuleckiej a napisała ona w sumie siedem książek. Niestety nawet w Wiki nic poza datami i miejscem urodzenia i kim była nie zamieszczono.

Może ktoś czytał którąś z nich i podzieli się swymi odczuciami w  w komentarzu.



_________________________
Zdjęcia książek tym razem pochodzą z portalu lubimyczytać.pl