Od najmłodszych lat śpiewam kolędy, bo uwielbiam kolędowanie, ale nigdy nie zastanawiałam się kto był poszczególnych z nich twórcą. Ot, śpiewam i już, bo kocham każdą z nich.
Jedną z piękniejszych według mnie jest
"Bóg się rodzi". Zawsze, gdy byłam młoda ciarki mnie przechodziły, gdy rozpoczynaliśmy słowami
"Bóg się rodzi, moc truchleje" coroczną Pasterkę.
Dzisiaj już w zasadzie nic emocjonalnie nie odbieram, ale ta kolęda , szczególnie jej pierwsza zwrotka zawsze mnie energetyzuje. A napisał ją, jak się okazuje niesłusznie nieco zapomniany XVIII - wieczny poeta, o którym ostatnio słyszałam w liceum, Franciszek Karpiński.
Bóg się rodzi
Franciszek Karpiński
Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony,
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice nieskończony:
Wzgardzony okryty chwałą,
Śmiertelny Król nad wiekami;
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.
Cóż masz niebo nad ziemiany?
Bóg porzucił szczęście twoje,
Wszedł między lud ukochany,
Dzieląc z nim trudy i znoje;
Nie mało cierpiał, nie mało,
Żeśmy byli winni sami,
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.
W nędnej szopie urodzony,
Żłób mu za kolebkę dano?
Cóż jest, czem był otoczony?
Bydło, pasterze i siano.
Ubodzy, was to spotkało,
Witać Go przed bogaczami,
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.
Potém i Króle widziani
Cisną się między prostotą,
Niosąc dary Panu w dani:
Mirrę, kadzidło i złoto;
Bóstwo to razem zmięszało,
Z wieśniaczemi ofiarami;
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.
Podnieś rękę, Boże Dziecię!
Błogosław krainę miłą,
W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspieraj jej siłę swą siłą,
Dom nasz i majętność całą,
I Twoje wioski z miastami!
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami. Amen.
Dedykując tę kolędę składam wszystkim, którzy zaglądają na mój blog, a szczególnie go obserwującym moc serdeczności z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia.
Niech Wam w tych dniach towarzyszy pokój i miłość, a rodzinne spotkania będą pełne ciepła i wzajemnej życzliwości.