Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post z dedykacją. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post z dedykacją. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2016

Dedykuję Annom.....




             Anna to imię żeńskie pochodzące z języka hebrajskiego od słowa channah (wdzięk, łaska). Imię Anna oznacza kobietę miłą, łagodną i przyjemną.



zdj.mojego autorstwa


Anna 

To imię przybyło z bardzo daleka
A ma smak naszego chleba i mleka.
Jak malwa jest lub dziewanna:
Anna.
Annom na ogół nie dzieje się nic złego,
Chyba że która ma pecha
I trafi akurat na Henryka VIII.
Liczyć trzeba dokładnie- oto jedyna rada.
Co ósmy Henryk
Odpada.
A poza tym do wzięcia dla Ann
Jest panów ogromny klann.
Niektórzy nawet, wprost o to pytani,
Mówią, że bez Ani
To oni, ani, ani.


                                                                     Ludwik Jerzy Kern

_________________________________________

Cytat zaczerpnęłam ze strony księgaimion.com a wiersz ze strony wiersze o imionach 

niedziela, 27 września 2015

Jesienna dedykacja......



              

            Przez ostatnie dwa tygodnie zrobiłam sporo zdjęć, ale niestety nie mam nadal dostępu do swojego komputera więc nie mogę pokazać pochodu jesieni w przyrodzie jaki mamy od wielu już dni.  Może za tydzień,  jak dorwę się do niego,  uda mi się to zrobić.

            A dzisiaj dedykuję wszystkim, którzy nadal do mnie zaglądają tę piosenkę, która cudnie oddaje to co już obserwuję wędrując w wolnym czasie po tuchowskim Garbku.






Załączam moc jesiennych już serdeczności.......


środa, 29 lipca 2015

Marta i Anna - Gwiazdy patrzą na nas A.J.Cronina / fragment/.



              Książka, z której dzisiaj pochodzi cytowany przeze mnie  fragment, to Gwiazdy patrzą na nas A.J.Cronina, którego  wszystkie powieści, które czytałam zaliczam do swoich ulubionych. 



Bohaterami tej powieści Cronina są głównie mężczyźni, ale pisarz stworzył w niej również kilka ciekawych  postaci kobiecych o bardzo różnych i mocno się różniących osobowościach. Główna postacią kobiecą jest tu Marta wywodząca się z rodziny górniczej i żona górnika a później wdowa po nim. Marta to osoba o twardej, nieustępliwej i zawziętej osobowości, ale kochająca  swych trzech dorosłych synów, których przyszłość widzi tylko w kopalni. To jest jednak niedobra miłość, miłość która obraca się przeciwko nim samym i kobietom, z którymi się wiążą. Jedną z nich jest Anna.

 Marta i Anna to bohaterki fragmentu, który
dedykuję wszystkim Martom, które dzisiaj obchodzą swe imieniny.


          Oprócz Marty, bohaterki powieści o tym tytule Elizy Orzeszkowej i Marty Korczyńskiej z Nad Niemnem w tym momencie nie przychodzi mi żadna książkowa Marta na myśl oprócz tej z Gwiazdy patrzą na nas, której właśnie ta trudna we współżyciu z innymi, ale za to pełnokrwista w osobowość sprawiła, że pozostała w mojej pamięci. 

             Pewnego dnia Anna nie pojawiła się jednak na ulicach Sleescale z koszem i małym dzwonkiem. Było to dwudziestego drugiego marca. Marta na próżno wyczekiwała pojawienia się Anny i pomyślała : "Wybiła jej godzina! Czyżby już była tak bliska?"
             Wieczorem Marta przechadzała się wzdłuż brzegu, minęła Snook i wspięła się na wzgórze. Udała się na przechadzkę kierowana po części nowym nawykiem, po części zaś, by sprawdzić, czy Anna przyjdzie. Anny nie było. Marta stała wyprężona; spoglądała na ścieżkę, oblegana natarczywymi myślami o Annie, o tym, że nadeszła wreszcie godzina, w której wyda na świat bękarta.
             Marta myliła się. W pewnej chwili zesztywniała nagle: ujrzała u stóp wzniesienia Annę, która szła w górę ścieżki.
             Anna szła powoli. Marta czekała, gotowa rzucić swe pogardliwe spojrzenie. Tego wieczoru Anna długo szła w górę. Powoli wspinała się, jakby przytłoczona ciężkim brzemienie4m. W końcu pojawiła się na skale.  Marta zmierzyła ją wówczas wzrokiem.
            Anna nie zauważyła jednak tego spojrzenia. Stanęła przed Martą, blada, zadyszana, lekko pochylona jakby pod wpływem znużenia. Spojrzała na Martę, potem na morze, jak zawsze czyniła, kierując wzrok tam, gdzie przebywał Sam. Potem - jakby oznajmiając o najprostszej rzeczy - powiedziała: 
            - Sam i ja wzięliśmy ślub w sierpniu.
            Marta cofnęła się jak ugodzona ciosem. Po chwili dumnie się wyprostowała :
           - To kłamstwo.
            Wciąż patrząc w stronę, gdzie przebywał Sam, Anna powtórzyła posępnie, niemal ze znużeniem :
           - Wzięliśmy ślub podczas ostatniego sierpniowego urlopu Sama.
           - Nieprawda! To nie może być prawdą!
           I nagle Marta zawołała triumfalnie: - Ja odbieram zasiłek na Sama.
           Wciąż zapatrzona w dal Anna odparła :
           - Sam i ja chcieliśmy, aby pani otrzymywała zasiłek. Nie chcieliśmy, aby pani go utraciła.
            Marta zbladła z wściekłości. Zraniona została jej władcza duma. Rzuciła przez zaciśnięte zęby: 
           - Nie wierzę. Nigdy nie uwierzę.
           Anna powoli odwróciła wzrok. Oczy jej były suche. Posępny cień legł na jej twarzy. Sprawiała wrażenie przyduszonej nieludzkim brzemieniem. Podała Marcie telegram, który trzymała w dłoni:
         Telegram był zaadresowany do pani Fenwick .

         Z żalem  zawiadamiamy panią, że mąż pani, kapral Samuel Fenwick, padł na polu walki dnia dziewiętnastego  marca.



Marta to raczej rzadko spotykane, chociaż piękne,  imię. A jak z nim jest w literaturze? Może ktoś zna inne bohaterki o tym imieniu. Chętnie poznam je i ja. 


___________________________
*A.J.Cronin, Gwiazdy patrzą na nas, PAX ,1958 r.przeł. Józef Szpecht,str.450-451....


      
     

niedziela, 26 lipca 2015

Anna na balu - "Anna Karenina" - fragment z dedykacją.....



                        Poniższy  fragment z Anny Kareniny wzbogacony zdjęciami z filmu, w którym w rolę Anny wcieliła się Tatiana Samojłowa dedykuję wszystkim blogującym Annom.





Dodaj napis
            




     Kitty widywała Annę codziennie, była  w niej zakochana i wyobrażała ją sobie koniecznie w sukni lila, teraz jednak, ujrzawszy ją w czarnej sukni, przekonała się, że nie miała dotąd pojęcia o całym uroku Anny. Zobaczyła ją teraz zupełnie inną, niż się spodziewała. Zrozumiała teraz, że Anna nie mogła być w sukni lila. Urok Anny na tym właśnie polegał, że zaćmiewała swą własną toaletę, tak że ta stawała się na niej jakby niewidoczna. Tej czarnej sukni 

źródło


ze wspaniałymi koronkami również nikt nie dostrzegał, tworzyła jedynie ramię: widać było tylko samą Annę, naturalną, prostą, wykwintną, a zarazem wesołą i ożywioną. 







_________________________________
Lew Tołstoj, Anna Karenina,PIW,1986 r.,przeł. K. Iłłakowiczówna, str.91

wtorek, 13 stycznia 2015

Post z dedykacją.........



źródło
            

 Choróbsko nie chce mnie opuścić więc i nastrój mam kiepski. Ale mimo to czytam i nadganiam teraz w projekcie 52 książki - czytam już szóstą -  bo w letnio-jesiennych miesiącach będę mieć  mniej czasu. Troszkę oszukuję, bo biorę z półek do czytania  same nieduże objętościowo tytuły i to takie, po których wiem, że będą interesujące. Jak na razie się nie zawodzę.




A Wam dedykuję  ten uroczy wierszyk Ludwika Wiszniewskiego :

PRZYJACIELE ZAJĄCZKA

źródło
 
 Chorował zajączek. Bolało go w boku.
 Nie mógł się poruszać ani zrobić kroku.
 Więc do swych przyjaciół wysłał listy  krótkie:
 "Jestem bardzo chory, donoszę ze  smutkiem  -   Zajączek".
 Najpierw przyleciały dwie lekarki-sowy;
 - Nie martw się, zajączku, wkrótce będziesz zdrowy!
 A potem przybiegła wiewióreczka z zielem:
 - Zanim je naparzę, łóżko ci pościelę!
 Przyleciały również kuropatwy zacne,
 przyniosły choremu oziminki smacznej.
 Jedynie płochliwy bielutki króliczek
telegram nadesłał:
    "Wyzdrowienia życzę!  - Króliczek"
    Zając poweselał i wyrzekł te słowa:
    - Wśród tylu przyjaciół przyjemnie chorować!



_________________________________________________________

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Cztery świece - Paulo Coehlo ........na kolejne dni Adwentu......





Cztery świece ...

Cztery świece płonęły powoli. Było tak cicho, że słychać było jak ze sobą rozmawiają.....
Pierwsza rzekła:
- Ja jestem Pokój! Jednak nikt nie troszczy się o to, abym płonęła. Dlatego odchodzę.
Płomień stawał się coraz mniejszy, aż w końcu zupełnie zgasł...
Druga rzekła:
- Ja jestem Wiara! Najmniej z nas wszystkich czuję się potrzebna, dlatego nie widzę sensu dłużej płonąć.
Gdy skończyła mówić, lekki podmuch wiatru zgasił płomień...
Trzecia ze świec zwróciła się ku nim i ze smutkiem rzekła:
- Ja jestem Miłość! Nie mam siły dłużej świecić. Ludzie odsunęli mnie na bok, nie rozumiejąc mojego znaczenia. Zapominają kochać nawet tych, którzy są im najbliżsi.
I nie czekając ani chwili zgasła...
Nagle dziecko otworzyło drzwi i zobaczyło, że trzy świece przestały płonąć.
- Dlaczego zgasłyście? Świece powinny płonąć aż do końca.
To powiedziawszy dziecko rozpłakało się. Wtedy odezwała się czwarta świeca:
- Nie smuć się. Dopóki ja płonę, od mojego płomienia możemy zapalić pozostałe świece. Ja jestem Nadzieja!
Z błyszczącymi od łez oczyma, dziecko wzięło w dłoń świecę Nadziei i od jej płomienia zapaliło pozostałe świece.
Niech nigdy w naszych sercach nie gaśnie Nadzieja i każdy z nas jak to dziecko, niech będzie narzędziem, gotowym swoją Nadzieją zawsze rozpalić Wiarę, Pokój i Miłość.

                                                                     Paulo Coelho 



___________________________________________

tekst zaczerpnięty ze strony 
zdjęcie ze strony




Niech Nadzieja nas nigdy nie opuszcza....a szczególnie w tych dniach, gdy jak co roku czekamy na jej narodzenie....

wtorek, 17 grudnia 2013

Przedświątecznie.




      

         Czas przedświąteczny, w jakim się teraz znajdujemy sprawia, że mam coraz mniej czasu na blogowanie i zaglądanie na Wasze blogi i to się pewno utrzyma do końca roku, gdyż już od soboty będę gościć siostrę z jej rodziną co będzie mnie dodatkowo absorbować. Przed Świętami powinny się ukazać jeszcze tylko dwa posty - jeden z recenzją do książki "Dom kryty gontem" Niny Stanisławskiej, która właśnie powstaje  i drugi z życzeniami świątecznymi. Na recenzję czeka też przeczytany "Pan Przypadek i celebryci" Jacka Getnera, ale on musi poczekać na czas już poświąteczny.
Mimo gorącego czasu małymi kroczkami staram się wędrować, co robię  z dużą przyjemnością,  po prastarej  egipskiej ziemi, jaką opisuje w swej książce "Na prastarej ziemi" Amitav Ghosh.

Na gorące dni wraz z życzeniami owocnych przygotowań do rodzinnych spotkań i nie tylko dedykuję zaglądającym do mnie piosenkę, która fajnie wprowadza w klimat świąteczny.


środa, 4 grudnia 2013

Dedykuję Basiom z okazji święta patronki ich imienia.


    Dzisiaj, 4 grudnia, kościół katolicki obchodzi wspomnienie Św. Barbary, dziewicy i męczennicy. 

Ta piękna rycina pochodzi  ze źródła

Jak można wyczytać na jednej  ze stron Polskiej Prowincji Zakonu Pijarów  : "Św. Barbara żyła na przełomie III i IV wieku. Tradycja podaje, że urodziła się w Nikomedii (dzisiejsza Turcja), w bogatej rodzinie pogańskiej. Była jedynaczką, na której narodziny rodzice bardzo czekali. Odznaczała się wielkimi zdolnościami i niespotykaną urodą. Jej ojciec, Dioskur, był gorliwym poganinem pragnącym uchronić córkę nie tylko przed zgubnym wpływem zepsutej młodzieży, ale także przed chrześcijaństwem.
To był powód, dla którego zbudował wieżę, w której zamknął swoją córkę.
Do Barbary przychodzili najróżniejsi nauczyciele, aby przekazać jej swoją wiedzę. Był wśród nich chrześcijanin, który zapoznał dziewczynę ze swoją religią. Po tym uwierzeniu w Chrystusa, Barbara potajemnie przyjęła chrzest z rąk swego nauczyciela. Postanowiła zarazem, że do śmierci będzie żyć w czystości, dla Jezusa.
Niestety nie zdołała ukryć swej wiary. Dioskur dowiedział się i zaczął prześladować córkę. Przeklinał ją, złorzeczył, bił, a nawet groził śmiercią. Jednak nie przemogło to Barbary, która nie opuściła prawdziwej wiary. Ojciec nie mógł znieść swojej córki i jej nowej religii. Wydał ją Rzymianom jako chrześcijankę. Barbara nie chciała porzucić swojej, co spowodowało, że torturowano ją, a w końcu skazano na śmierć. Umarła jako męczennica z rąk własnego ojca. Zabił ją w 306 roku, w czasach prześladowań za rządów cesarza rzymskiego Maksymiana Dazy.
Święta Barbara jest czczona jako święta dziewica i męczennica. Jest patronką: górników, umierających, budowniczych, a także obok św.Floriana, strażaków. W tradycji katolickiej przedstawia się ją jako księżniczkę zamkniętą w wieży. Jej atrybutami są: palma męczeństwa, kielich, czasami wieża. Czasami ma także strusie, lub pawie jajo, jeden, lub dwa miecze, monstrancję i lwa u stóp."


To patronka oczywiście wszystkich Barbar, Baś, Basiek, którym ten post dedykuję składając im przy tej okazji moc serdecznych życzeń..