Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maj. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2020

Aż żal, że tylko raz w roku możemy cieszyć nim swoje zmysły.







Czasem
mam myśli takie
dlaczego Bóg stworzył lilaki
skoro nie dają owoców
to kwitną one
po co
a jednak
bez…bzu
ciężko każdemu
cóż
a on
tylko raz
w maju
bzie drogi
dlaczego
w twoim zwyczaju
cieszyć nasze oczy
kilka dni wiosną
czyż
nie piękniej
barwniej
wonniej
i radośniej
byłoby
gdybyś tak
na okrągło
kwitł
pachniał

szczęście rozdawał
te potrójne kwiatki
lub pięcio-płatki
znajdować pozwalał
nie szczędził
swego uroku
i kwitł
kwitł
przynajmniej

ze trzy razy w roku

wtorek, 30 kwietnia 2013

Nabożeństwo majowe w Lipcach Reymontowskich.)

źródło



                         Dzisiaj wigilia nabożeństw majowych odprawianych przez cały miesiąc w kościele katolickim ku czci Matki Bożej. Nabożeństwa te mają szczególny urok gdy są tak jak kiedyś w Lipcach odprawiane przy kapliczkach specjalnie na tę okoliczność przystrojonych. Dawniej tych kapliczek było bardzo dużo. Ludność z okolic  gromadnie schodziła się na te pełne uroku nabożeństwa,  co wieczór,  po zakończeniu prac polowych. I zewsząd niósł się śpiew. Jako dziecko uczęszczałam na takie nabożeństwa a i kilka lat temu, gdy przez dwa lata mieszkaliśmy u teściowej, też co wieczór w maju schodziliśmy się rodzinnie do kapliczki, którą się ona i jej siostry opiekowały. Razem z nami w nabożeństwach uczestniczyli również sąsiedzi. W tym roku też  tam śpiewana będzie przepiękna  Litania  Loretańska, która jest podstawową modlitwą na tych spotkaniach.


 
       A tak na początku minionego stulecia S. W. Reymont (Reymont 1953: 219-220). opisywał nabożeństwo majowe ku czci Matki Bożej we wsi Lipce.  (Reymont 1953: 219-220)

            Zebrali się przeto odprawiać nabożeństwo pod cmentarz, kaj obok bramy stojała mała kapliczka z figurą Matki Boskiej. Każdego maja przystrajały ją dziewczyny w papierowe wstęgi a korony wyzłacane i polnym kwieciem obrzucały, broniąc od zupełnej ruiny, gdyż kapliczka była odwieczna, spękana i w gruz się sypiąca, że nawet ptaki już się w niej nie gnieździły, a jeno niekiej, w czas słót jesiennych, pastuch jaki schronienia szukał. Smętarne drzewa, lipy staruchy, brzozy wysmukłe i te pogięte krzyże osłaniały ją nieco od burz zimowych i wichrów. 

        [...] Kowal przyklęknął na przedzie, przed progiem, zarzuconym tulipanami a głogiem różowym, i pierwszy zaczął śpiewać. [...] Ostatnie stada do obór ściągały; od wsi, z pól, z miedz już nie dojrzanych buchały niekiedy jazgotliwe śpiewki pastusze i długie, przeciągłe poryki. Zaś naród śpiewał wpatrzony w jasną twarz Matki, co wyciągała błogosławiące ręce nad wszystkim światem: Dobranoc, wonna Lilija, dobranoc!