czwartek, 29 września 2016

Proponuję wymianę............Koliber za Koliber....



           Wczoraj szukając w zbiorze Kolibrów "Miłosnej ballady" Johna Cheever, którą obecnie czytam stwierdziłam, że jakimś sposobem znalazły się w tym zbiorze dwa egzemplarze tej oto książki Karola Dickensa :


      Kupując na allegro po prostu nie sprawdziłam czy już mam czy też nie i w ten sposób stałam się posiadaczką dwu.
Mam spory zbiór Kolibrów, ale nie wszystkie. Jeżeli ktoś chciałby się wymienić na innego Kolibra, ale tylko w tym wydaniu,  to byłabym rada. 
W komentarzach można wyrażać chęć przystąpienia do wymiany i za jaką książkę.
Na ewentualne propozycje czekam do niedzieli.




wtorek, 27 września 2016

"Jesień motyli" w zapowiedziach na październik.


       Początek jesieni, w słoneczne dni, obfitował w ogrodzie motylami, które przyciągały nasze cynie i mój wzrok. Był taki dzień, gdy rusałki po prostu wzięły cały ogród w posiadanie, takie ich ilości się pojawiły na cyniach i nie tylko. I nadal się pojawiają chociaż już bardziej pojedynczo. Mamy prawdziwą kolorową jesień motyli. Na zdjęciach pokazuję cztery rodzaje rusałek jakie goszczą w tych dniach w ogrodzie.


Uroczy pawik.



Największy z rusałek i piękny admirał.

Malutki pokrzywnik 







i delikatnej urody osetnik.


     A szukając jakiegoś tekstu z motywem jesieni i motyli tym razem natknęłam się na książkę wydaną u nas, ale będącą dopiero w zapowiedziach. A jest nią "Jesień motyli", którą napisała zupełnie mi nie znana amerykańska pisarka Andrea Portes. Książka na początku października będzie miała swoją premierę. W tym w  Matrasie już 5 października. Zapowiada się dość intrygująco.









Jak powstrzymać od latania kogoś, kto ma skrzydła…? Willa Parker, sześćset czterdziesta szósta mieszkanka małego miasteczka w stanie Iowa, wkrótce ma rozpocząć nowy rozdział życia. Sławna matka, kierując się własnymi ambicjami, postanowiła wysłać ją do elitarnej szkoły dla dziewcząt.  Ale spokojnie, to nie potrwa długo. Przecież Willa nie zamierza zostać na dłużej ani w nowej szkole, ani w ogóle na tym świecie. Znajomość z Remi sprawia, że Willa zmienia zdanie. Remi jest jak kolorowy motyl. Bogata, ekstrawagancka, robi, co chce i gdzie chce. Willa po raz pierwszy czuje, że nie jest całkiem sama. Zafascynowana, daje się wciągnąć w szaleństwo luksusu i zakazanych rozrywek. Ale Remi na własne życzenie zaczyna tracić kontrolę nad swoim życiem. Willa może pogrążyć się razem z nią albo pozwoli jej odejść. 


Jak zauważyłam na LC wydano u nas inne książki tej pisarki.
Ktoś już czytał cokolwiek Andrei Portes?



____________________________

Zdjęcie książki i jej opis pochodzą ze strony Matras.pl

poniedziałek, 26 września 2016

A może warto skorzystać z tej oferty.



Zaglądnęłam do Matrasa w sieci, bo dawno tam nie wpadałam i stwierdziłam, że warto się jego ofercie przyjrzeć, gdyż znajdzie się tam dla każdego coś ciekawego.

A na co ja zwróciłam uwagę : 

Zostawić Islandię

Islandia – odległa wyspa na północy Europy, kraina lodu, gigantów i wulkanów – urzekająca i budząca fascynację, chociaż mało znana. Rozległe bezleśne obszary, pola lawy, niezwykłe skalne formacje, gejzery i wiele osobliwości przyrodniczych – wszystko to stanowi o wyjątkowości tej wyspy. Hubert Klimko-Dobrzaniecki był nią zafascynowany od wczesnej młodości, a właściwie już od dzieciństwa. W pościgu za tym zauroczeniem, dotarł na Islandię bynajmniej nie jako turysta. Spędził tam wiele lat, studiował, imał się różnych zajęć (pracując m.in. w domu spokojnej starości), zawierał liczne znajomości i przyjaźnie.  Dzięki temu Czytelnik może spojrzeć na Islandię niejako od wewnątrz, odkrywając to, co dla wielu turystów i przygodnych obserwatorów pozostaje ukryte. Poznać nie tylko jej unikalną przyrodę i krajobrazy, ale także życie codzienne Islandczyków, ich charaktery, specyficzne, często zaskakujące obyczaje. Opowieść autora wzbogacają liczne fotografie przedstawiające ten niezwykły kraj.



Sekretne życie drzew

W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy. Są tam drzewa, które porozumiewają się ze sobą, drzewa, które z oddaniem troszczą się o swe potomstwo oraz pielęgnują starych i chorych sąsiadów, drzewa, które doświadczają wrażeń, mają uczucia i pamięć. Niewiarygodne? Ale prawdziwe! Leśniczy Peter Wohlleben snuje fascynujące historie o zdumiewających zdolnościach drzew Przytacza wyniki najnowszych badań naukowych i dzieli się swoimi obserwacjami z codziennej pracy w lesie. Otwiera przed nami sekretny świat, jakiego nie znamy. Peter Wohlleben – leśnik z ponaddwudzistoletnim stażem w Zarządzie Lasów Państwowych w Niemczech. Zrezygnował z posady urzędniczej, aby swoją wizję ochrony przyrody wcielać w życie. Obecnie opiekuje się lasami w Reńskich Górach Łupkowych. Tam z powodzeniem praktykuje leśnictwo oparte na ekologicznych i ekonomicznych podstawach. Jest częstym gościem w programach telewizyjnych. Swoją wiedzą chętnie dzieli się w licznych publikacjach i podczas seminariów. „Peter Wohlleben rzeczowo i z pasją przekonuje nas o tym – z czego od dawna zdają sobie sprawę biolodzy – że drzewa to istoty społeczne”. Sally McGrane, „New York Times”Wydawałoby się, że o drzewach wiemy wszystko. A jednak nie. Ta książka odkryje przed Wami naprawdę sekretne życie drzew – istot tak nam bliskich i jednocześnie tak nieznanych. Czytałem ją nie tylko z zaciekawieniem, ale i ze wzruszeniem. Adam Wajrak Książka ta powinna znaleźć się na półce każdego, komu zależy na zrozumieniu przyrody i na jej losie, kto ma zielone serce. Maja Popielarska.

 


Ostatnie rozmowy


 Papież emeryt przerywa milczenie! Książka Ostatnie rozmowy 9 września w księgarniach. Sensacyjny wywiad-rzeka Benedykta XVI z Peterem Seewaldem.   Ta wiadomość przez ostatnie miesiące trzymana była w ścisłej tajemnicy. Benedykt XVI po wielu przemyśleniach postanowił, że po raz ostatni zabierze publicznie głos. Współautorem publikacji nie mógł zostać nikt inny, jak tylko Peter Seewald, autor jego wcześniejszych bestsellerowych książek-wywiadów. Owocem wielu wspólnych spotkań są odważne, szczere i w wielu momentach zaskakujące Ostatnie rozmowy.   Sensacyjna książka-testament Benedykta XVI ukaże się 9 września równocześnie w kilkudziesięciu krajach. Papież emeryt zapowiada, że to jego ostatni publiczny wywiad. Na razie tekst publikacji znają nieliczni. „Zaskakująco odważna i szczera” – tak książkę ocenia polski wydawca. „Wzbudzi wiele dyskusji” – dodaje. Zdaniem tłumacza, ks. Jacka Jurczyńskiego SDB, „daje ona czytelnikom możliwość bliższego «kontaktu» z człowiekiem, którego się widziało i słyszało, a jednak się go nie zna. Wiele poruszonych przez papieża kwestii daje odpowiedź na pytania nurtujące współczesnego człowieka. Peter Seewald zadaje je swojemu rozmówcy w naszym imieniu“.   W Ostatnich rozmowach emerytowany papież mówi wprost o powodach swojej rezygnacji, kluczowych momentach pontyfikatu, o konklawe i swoim następcy – Franciszku. Opowiada także o trudnych i kontrowersyjnych wydarzeniach, które miały miejsce, gdy zasiadał na Tronie Piotrowym, m.in. o aferze Vatileaks, reformach Kurii Rzymskiej i lobby gejowskim w Kościele. Benedykt XVI nigdy wcześniej nie mówił w sposób tak osobisty o swojej wierze, współczesnych wyzwaniach chrześcijaństwa i przyszłości Kościoła. Jeden z największych teologów i myślicieli naszych czasów opowiada również o swojej rodzinie i innych drogich mu osobach, a także o ważnych chwilach w swojej biografii. Po raz pierwszy w historii Kościoła papież podsumowuje swój pontyfikat oraz szczerze odpowiada na pytania, które od kilku lat nurtują nie tylko dziennikarzy, ale i wielu katolików.   W Polsce książka ukaże się nakładem Domu Wydawniczego „Rafael”. * Peter Seewald – dziennikarz, jeden z najważniejszych niemieckich autorów książek religijnych, którego wywiady z Josephem Ratzingerem, późniejszym Benedyktem XVI, stały się bestsellerami: Sól ziemi, Bóg i świat oraz Światłość świata.



 Pokolenia w czerni


Losy bohaterów tej książki - miejscami dramatyczne, a innymi razy wręcz przeciwnie, zabawne – to tylko pretekst, bowiem rozgrywają się na tle autentycznych wydarzeń z końca II wojny światowej i okresu utrwalania władzy ludowej na Górnym Śląsku. Dla mieszkańców tego regionu to czas wyjątkowo trudnych i bolesnych doświadczeń, które przekładają się na ich rodzinne, zawodowe i społeczne relacje. Żołnierska służba w Wehrmachcie, pod wodzą gen. Andersa czy u boku Armii Czerwonej - podobnie jak mordy, gwałty i grabieże ze strony „wyzwolicieli”, jak katorżnicze wywózki Górnoślązaków w głąb Związku Radzieckiego i dyskryminowanie ich nie tylko przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa - nie podlegają tu ocenie. Są za to wplecione w dość barwą opowieść o ludziach, którzy to przeżyli, którzy od pokoleń są ze sobą zżyci, których łączy śląska tożsamość, mimo wielu przeciwności i zawiłości, jakie pochodzą z obcego im świata. W stylu typowym dla Jerzego Buczyńskiego, autora tej powieści, jej narracja nakreślona jest językiem literackim, natomiast dialogi zostały przytoczone gwarą śląską, w zapisie fonetycznym, co stanowi próbę możliwie wiernego, choć i tak trudnego do uchwycenia w pisowni, żywego języka.





Nim zakwitną jabłonie







Książka jest wyprawą autorki w czasy jej dzieciństwa. Opowiedziana z wielką dbałością o szczegóły rodzinna historia pozwala przyjrzeć się zwykłemu codziennemu życiu autorki i jej bliskich. To fascynująca podróż w świat, którego już nie ma – do zapachów i klimatów przedwojennej Warszawy oraz Wilna w przededniu i w pierwszych dniach II wojny światowej. To także opis trudnych chwil przeżytych w górnośląskim miasteczku podczas wojny. 






Mój różaniec



Watykański egzorcysta udowadnia, że modlitwa różańcowa jest najpotężniejszym egzorcyzmem, a w kolejnych tajemnicach ukryta jest cała Ewangelia! Ojciec Gabriele Amorth przez wiele lat pomagał tym, których zniewolił zły duch. Jego najskuteczniejszą bronią zawsze była modlitwa – wzywał pomocy różnych świętych, odmawiał znane od wieków formuły, ale dopiero kiedy się gał po różaniec, siły ciemności ustępowały światłu, którym jest Maryja. Zebrane w jednym miejscu rozważania towarzyszą ojcu Amorthowi każdego dnia. Ich celem jest przede wszystkim wyjaśnienie tego, jak potężną modlitwą jest różaniec, ale to także doskonała pomoc w jeszcze lepszym zrozumieniu jego wszystkich tajemnic. o. Gabriele Amorth – emerytowany egzorcysta Watykanu, założyciel Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów, autor wielu publikacji, m. in. Atak złego, Egzorcysta Watykanu, Z Jezusem pokonać złego ducha, Będziemy sądzeni z miłości. 


Każdą z tych książek  chętnie bym przeczytała i widziała w swojej biblioteczce. Jednak na wszystkie sobie nie mogę pozwolić a poza tym cały czas realizuję zasadę "mniej kupuję niż czytam", ale dwie z nich sobie z pewnością nabędę a mianowicie trzecią i ostatnią. Niestety na razie tej z rozmową z Benedyktem XVI na razie nie ma na stanie. Trochę się spóźniłam. Ale nic to nabyłam sobie je obydwie w Taniej książce.

Widzicie tu coś dla siebie?..... chociaż nie ma tu kryminałów, czy obyczajówek.


________________________

Zdjęcia i opisy pochodzą ze strony Matras.pl

sobota, 24 września 2016

"Trzeba wykonywać zwyczajne rzeczy z nadzwyczajną miłością" - "Matka Teresa" - Cristina Siccardi.





          Za nami  kanonizacja niezwykłej kobiety, kobiety wielkiej duchem, która całe swoje życie poświęciła najuboższym z ubogich, a która swą niespożytą energię i siłę czerpała, jak sama to potwierdzała niejednokrotnie, z wytężonej modlitwy. 
Ten wielki akt zaliczenia w poczet Świętych kościoła katolickiego Albanki, Agnesë Gonxhe Bojaxhiu, znanej jako Matka Teresa z Kalkuty stał się dla mnie okazją, by powrócić do przeczytanej już wiele miesięcy temu jej autobiografii :


i ją krótko zaprezentować.

            Biografię tę nabyłam sobie chyba dwa lata temu na kiermaszu, który sama prowadziłam, a napisała ją Cristina Siccardi, posiadająca doktorat z filologii nowożytnej o kierunku historycznym, która pisze do różnych periodyków o charakterze kulturalnym i religijnym przy czym specjalizuje się w biografiach. 
            Nie czytałam innych książek poświęconych Matce Teresie, ale w zasadzie po przeczytaniu tej nie widzę nawet takiej potrzeby, gdyż Siccardi ukazała ją, obecnie już Świętą, w sposób nie tylko bardzo zajmujący, ale przede wszystkim w bardzo wyczerpujący. W książce swej wykorzystała ona listy, jakie ta święta zakonnica pisała i otrzymywała, a w tym niepublikowaną do tej pory korespondencję z rodziną,  co znakomicie podniosło walory poznawcze tej biografii, gdyż dzięki zawartym w książce fragmentom korespondencji miałam możliwość poznania stanów emocjonalnych przeżywanych przez Matkę Teresę w trakcie wielu lat swej posługi ubogim a także szerzenia idei chrześcijańskiego miłosierdzia w świecie.
              Siccardi pokazała nam drogę jaką przebyła Matka Teresa od narodzin po śmierć. Dzięki tej książce, której podtytuł brzmi "Wszystko zaczęło się w mojej ziemi" miałam możliwość poznania chociaż po części również Albanii z jej dramatyczną historią współczesną, kraju, do którego Matka Teresa -  po zapanowaniu w nim komunistycznej nocy -  nie miała wstępu. Po wyjeździe do Irlandii, gdzie odbywała nowicjat i przygotowywała się do pobytu w Indiach już nigdy nie zobaczyła swych bliskich przy czy pierwszy kontakt listowy nawiązała z  bratem po 15-tu latach, w których jej matka nie miała wiedzy co się z jej córką dzieje.  Do samej Albanii powróciła dopiero po zmianach politycznych, gdy znów zaczęto otwierać kościoły i mogła tam również otwierać domy miłosierdzia.
                Wszystko zaczęło się w Albanii, w domu rodzinnym Anjeze Gonxhe Bojaxhiu, za przyczyną wychowania jakie otrzymała ona od swej niezwykłej matki, Drane Bernaj Bojaxhiu, kobiety o szlacheckim pochodzeniu, która sama ogromnie religijna ukształtowała swą córkę w duchu miłości do Boga i do ubogich. Decyzja Anjeze o wstąpieniu do klasztoru była jednak ciosem dla jej matki, która co dopiero pożegnała jedynego syna w związku z jego wyjazdem  na studia do Austrii. Z początku była przeciwna jej powołaniu do bycia misjonarką, gdyż nie chciała jej utracić, ale widząc determinację Anjeze wyraziła zgodę pod warunkiem, że ta należeć będzie tylko do Boga i do Chrystusa. Po latach, gdy Gonxhe, jako loretanka, zaczęła pracować w szkole w Kalkucie ucząc panienki z zamożnych rodzin a nawet została powołana na dyrektorkę tej szkoły matka zaniepokojona sukcesem córki nie omieszkała ją upomnieć przypominając, w liście z 1938 roku, o tym dla kogo do Indii pojechała.
               "Mama Drane wskazała jej drogę. Co robi siostra Teresa? Uzyskała dyplom, jest profesorką, dyrektorką? Przez wszystkich szanowaną i cenioną. A ubodzy, dla których przybyła do dalekich Indii? Co z nimi? Słowa matki wstrząsnęły nią do głębi".[str.97] I już w trakcie wojny miała okazję rozpocząć swą misję. Ale dopiero w 1946 roku, gdy jechała pociągiem  do Dardżylingu na coroczne rekolekcje, po raz pierwszy Chrystus wezwał ją do pełnienia misji miłosierdzia. "Głos" mówił jej, że ma opuścić Instytut Sióstr Loretanek i oddać się całkowicie ubogim. I tak zaczęła się mistyczna droga siostry Teresy, jako Matki Teresy z Kalkuty. Droga usłana różami i cierniami. Droga, w której czuła obecność Boga w swoim życiu i również doświadczyła wielkiej ciemności, gdy Bóg wydawało się zamilkł.
  
              Cristina Siccardi pisze o Matce Teresie jako o kobiecie i wielkiej mistyczce a także poetce, która mądrość mieszkającą w swym sercu potrafiła pięknie  wyrazić w myśli, z której teraz korzystamy, i w poezji, ale przede wszystkim w działaniu. Ukazuje czytelnikowi jej niezwykłą inteligencję i ogromną charyzmę a zarazem wielką skromność, które sprawiły, że znał ją i podziwiał cały świat. Książka pozwoliła mi  poznać całe dzieło życia tej wielkiej świętej zakonnicy i aż trudno mi było momentami uwierzyć, że ta drobna -  wydawałoby się krucha -  kobieta potrafiła wykazując niesamowity hart ducha, przekraczający nawet jej możliwości fizyczne,  uczynić tak wiele dla innych.

            Szczerze zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję biograficzną. Jest interesująca, a ponieważ napisana jest z wielkim polotem, wynikającym z dużej wiedzy jej autorki bazującej na dużej liczbie materiałów, świetnie się ją czyta...trudno się od niej oderwać a dogłębne poznanie tej świetlanej postaci, na tle naszej współczesności, wiele daje samemu czytającemu pobudzając do pogłębionej refleksji. A także pozwala czerpać całymi garściami z przeogromnego bogactwa duchowego jej bohaterki,  Matki Teresy z Kalkuty. Ja tak ją odebrałam i chętnie do jej kart powracam. 

poniedziałek, 19 września 2016

O pogodzie, wynikach rozdawajki i ciekawych promocjach.....


         Lato finiszuje po okresie pięknych dni, jakimi nas raczyło w ubiegłym tygodniu z babim latem włącznie,



niestety brzydką pogodą. Zrobiło się zimno....ale ja liczę na piękną jesień.

           Przechodząc do wyników mojej kolejnej  mini rozdawajki, z Melchiorem Wańkowiczem w roli głównej, miło mi ogłosić, że z pięciu osób, które się zgłosiły tym razem moja córa wylosowała numer 4 a pod tym numerem kryje się awiola, której serdecznie gratuluję. 

            I jeszcze coś w promocyjnej cenie w Selkar.pl:
















Powieść inspirowana prawdziwymi przeżyciami Anne Bronte, pokazująca determinację kobiety, by zdobyć wykształcenie i pracę oraz by uzyskać niezależność, a jednocześnie demaskująca prawdę o trudach, samotności i upokorzeniach doświadczanych przez guwernantki - przedstawicielki jedynej profesji, której podjąć się mogła szanowana niezamężna kobieta w dziewiętnastowiecznej Anglii.



















Publikacja niniejsza to zbiór kunsztownych opowiadań o miłości, samotności i śmierci. Wchodzące w jego skład teksty były wielokrotnie nagradzane i publikowane.


________________________
Zdjęcia książek i opisy pochodzą ze strony Selkar.pl

piątek, 16 września 2016

Małe przypomnienie o rozdawajce.....




 Jak ktoś jeszcze byłby chętny na 





można do niedzieli się zgłosić pod tym postem.
Zapraszam.



Lato finiszuje w naszym ogrodzie pięknym kwitnieniem róż i cynii.
Dzisiaj kolaż różany. 


niedziela, 11 września 2016

Dla kogo los się okazał być łaskawy, czyli kto otrzyma "Żagwiący wrzesień".........i kolejny Wańkowicz do oddania.



                Końcówka lata okazuje się dla nas być bardzo łaskawa ...dopieszcza nas słońcem i urodą natury, która w tym słońcu tak jak my wygrzewa się i cieszy nas swymi barwami wokół. To prawdziwie piękny czas ze snującym się już babim latem i kolorowymi motylami odwiedzającymi nasze ogrody oraz pszczołami i trzmielami, które uwijają pracowicie zbierając nektar na zimowe zapasy.




 







A dla kogo okazał się los łaskawy w mojej małej rozdawajce? 

Chęć posiadania książki



wyraziło 10 osób co mnie bardzo ucieszyło. A los,  w postaci mojej córki Marysi, która bez wahania z dziesięciu cyfr, pod którymi według kolejności zgłaszania się kryły się osoby zgłaszające się pod postem wskazała cyfrę 5,  uśmiechnął się tym razem do jedynego mężczyzny w tym gronie czyli dla Czytelnika  .

Bartku gratuluję serdecznie.


A jeżeli ktoś ma ochotę na



może pod tym postem zgłaszać się podając adres poczty mailowej -

do niedzieli .....


czwartek, 8 września 2016

Matka Boska Siewna w poezji i obrazie.........


       Dzisiaj w kościele katolickim obchodzimy Święto Narodzenia Najświętszej Maryji Panny. Święto to wywodzi się z Jerozolimy, gdzie każdego roku w tym dniu obchodzono rocznicę poświęcenia kościoła pod wezwaniem NMP. W VII wieku pojawiło się ono w Rzymie, by następnie szybko rozprzestrzenić się w krajach zachodnich a następnie w słowiańskich. Z czasem stało się jednym z głównych świąt maryjnych. W naszej tradycji ludowej Matka Boska jest patronką jesiennych siewów i ozimin stąd nazywamy ją Matką Boską Siewną. 


Piotr Stachiewicz - Matka Boska Siewna

Na ziemię uśpioną – w błękitach i zorzach –
szczeblami promieni schodzi Matka Boża – 
i ziarna po rolach rozsiewa…
A ziarna w jej dłoniach świetlanych się mienią – 
nim padną na skiby, zórz rannych czerwienią 
rozlaną na niebie i drzewach. 
Mgły siwe po polach i niwach się wloką – 
szatami Siewczyni rozwiane szeroko –
i chaty niebieskie śpią jeszcze – 
Gdy Śliczna Panienka z zapaski srebrzystej 
rozsiewa po skibach zbóż ziarna złociste…
i skrapia je rosą, jak deszczem. (…)



       Tak opisaną, przed laty, przez ludowego poetę Matkę Boską Siewną przestawił na swym obrazie Piotr Stachiewicz - polski malarz i ilustrator urodzony w Nowosiółkach Gościnnych na Podolu 29 października 1858 roku a od 1885 roku mieszkający w Krakowie, gdzie został pochowany na cmentarzu rakowickim.
Piotr Stachiewicz tworzył obrazy religijne, historyczne, rodzajowe oraz portrety. W latach 1892-93 zrealizował on w dwu seriach jedno ze swych najpiękniejszych dzieł "Legendy o Matce Bożej", z którego pochodzi obraz Matki Boskiej Siewnej.


___________________________________________

Post powstał w oparciu artykuł  Jeszcze dożynki a już pora siać


środa, 7 września 2016

Tanie kryminały na nadchodzącą jesień.



            Czytam, usiłuję napisać post o dawno przeczytanej książce, coś tam działam w ogrodzie, gdyż słońce wyciąga mnie z domu, ale głównie siedzę w przetworach i tak jeszcze będzie długo a to za przyczyną obfitości darów natury w ogrodzie. Aby jednak nie umilknąć na dłużej dzisiaj w poście prezentuję ciekawą i tanią - najtańszą w sieci - ofertę Selkar.pl jeżeli chodzi o część kryminałów, a te jesienią chyba się dobrze czyta. Piszę chyba, bo sama jak widać na moim blogu rzadko je czytam. Muszę przyznać, że te pokazane w poście mnie intrygują.








Brigid Quinn ma wspomnienia, których wolałaby nie mieć, i zabójcze umiejętności, których wolałaby już
nigdy nie potrzebować.
Widziała i robiła rzeczy, które wymazała z pamięci. Poza jedną..Morderca z Drogi 66 zabił sześć kobiet. Porywał je z szosy, a potem pozostawiał ciała na spalonych słońcem
pustkowiach Arizony. Poza jednym.
Ciała Jessiki, młodej podwładnej Brigid, nigdy nie odnaleziono. A Brigid nigdy nie zapomniała, że to ona
wysłała Jessikę na Drogę 66.
Trzynaście lat później ta nierozwiązana sprawa znowu wdziera się w życie Brigid. Życie spokojne, ułożone
na nowo u boku kochającego męża, profesora filozofi i i byłego pastora. Męża, który nic nie wie o jej
przeszłości.
Brigid widzi szansę, by wreszcie schwytać mordercę Jessiki. I uratować życie następnej agentki. Ale może stracić to, co stało się dla niej najcenniejsze, miłość męża. Bo będzie musiała złamać nie tylko prawo.









Uppsala-Näs. Wiejska droga. Słoneczne czerwcowe przedpołudnie. Josefin Cederén z sześcioletnią córeczką idzie na cmentarz odwiedzić grób matki.
Samochód uderza w nie z całej siły. Dziewczynka umiera w ułamku sekundy. Josefin żyje jeszcze dość długo, by pomyśleć, że mogła uratować córce życie...
Wypadek. Tragiczny. Ale po prostu wypadek. Kierowca najprawdopodobniej przeraził się i uciekł.

Tego samego ranka znika bez śladu mąż Josefin, Sven-Erik Cederén. Pracował w firmie farmaceutycznej MedForsk w Uppsali, prowadził badania nad nowymi lekami.

Poszukiwaniami kieruje komisarz Ann Lindell. Wciąż boryka się z własnymi problemami. Wciąż nie może zapomnieć o mężczyźnie, od którego odeszła pół roku wcześniej. Wciąż słyszy jego słowa, czuje jego dłonie. Żaden mężczyzna dotąd nie zapadł w jej życie tak jak on.

A to nie pomaga jej skoncentrować się na sprawie, która staje się coraz bardziej zagadkowa.














Uppsala, grudzień. Zima uderzyła w całą mocą. Berit Jonsson krąży niespokojnie po pokoju, wygląda przez okno, wypatrując męża w szybko zapadającym zmroku. John powinien już dawno być w domu...
Następnego ranka w śnieżnej zaspie zostaje znalezione ciało,  zmasakrowane i okrutnie okaleczone. Policja rozpoznaje Johna Jonssona, znanego także jako Mały John. Dawniej niejednokrotnie miewał konflikty z prawem, potem jednak się zmienił  dzięki Berit: założył rodzinę, znalazł pracę, i z pasją oddawał się
swojemu hobby: hodował tropikalne ryby akwariowe. Może i nie był aniołem, ale czym zasłużył sobie na tak straszliwą śmierć? Co ukrywał przed swoimi najbliższymi? I czy jego żona, syn i brat wiedzą coś, co może pomóc rozwiązać zagadkę? Jedno jest pewne: Johna zabił ktoś, kto nienawidził go z całego serca.
Policja angażuje się w śledztwo, ale wszystkie tropy zawodzą. Inspektor Haver zwraca się o pomoc do komisarz Ann Lindell. Ann niechętnie włącza się w śledztwo: jest na urlopie macierzyńskim, sama opiekuje się synkiem i właśnie zbliżają się święta... Sądzi jednak, że to prosta sprawa. Ale im bardziej się w nią zagłębia, tym więcej napotyka pytań. 










Zaginięcie samotnej pięćdziesięcioletniej kobiety nie robi wrażenia na doświadczonych policjantach: ludzie mają swoje powody, by znikać. Czy miały je jednak też zakompleksiona dziewczyna i sympatyczna staruszka ? zastanawia się enigmatyczny, zamknięty w sobie inspektor Serrailler, i jego młoda podwładna, która przyjechała do Lafferton z nadzieją, że tu odzyska równowagę po bolesnym rozstaniu.
Ciche, nudne angielskie miasteczko u Susan Hill niepokoi i przyprawia o dreszcz. Przejmująca atmosfera zła narasta, przenika zwyczajny na pozór świat, który stopniowo odsłania swoje drugie oblicze. Wkrótce mamy straszną pewność, że mgła spowijająca Laff erton kryje mordercę, którego tożsamości aż do końca nie zdradza jego pamiętnik.
Co naprawdę stało się na Wzgórzu, gdzie po raz ostatni widziano wszystkie trzy zaginione?
Nie chodzi tylko o rozwiązanie zagadki kryminalnej. Psychologia zbrodni, oto prawdziwa zagadka, którą autorka stawia przed nami w swoich psychologicznych kryminałach. Bo może największe tajemnice skrywają ulubione miejsca naszych dusz i umysłów...









Jak tylko drzwi się otworzyły, wiedział, że już po nim.
Pozostały tylko dwa pytania: Jak długo to potrwa? I jak bardzo to będzie straszne?
Profesor psychologii Adrian Thomas dowiaduje się, że jego choroba nie da mu żadnej szansy...

Jak tylko drzwi się otworzyły, wiedziała, że już po niej.
Pozostały tylko dwa pytania: Jak długo to potrwa? I jak bardzo to będzie straszne?
Jennifer często uciekała z domu. Jednak zawsze wracała albo była przyprowadzana przez policję. Ale tym razem policja nie odnajduje Jennifer. Tym razem szesnastolatka jest w miejscu, gdzie nie znajdzie jej nikt, choć będą ją widzieć tysiące ludzi...

Losy tych dwojga skazańców połączy przypadek, który każe profesorowi rozpocząć dramatyczne śledztwo.
Akademicką karierę poświęcił badaniom nad strachem. Teraz strach mobilizuje go do ostatniego nadludzkiego wysiłku. Strach, że będzie za późno: dla niego i dla nieznanej mu dziewczyny.


  

A to kolage pokazujący część owoców, z którymi się zmagam.....






Jeszcze można zgłosić chęć wzięcia udziału z mojej małej  rozdawajce.

________________________________________________________________
Zdjęcia książek i opisy pochodzą ze strony Selkar.pl

czwartek, 1 września 2016

W związku z 1 września......i całym wrześniem....maleńka rozdawajka.....



       1 września to szczególny dla nas dzień, dzień zadumy i refleksji, dzień, w którym nieodmiennie od 77 lat powracamy do tego, w którym  nie zadzwonił dzwonek szkolny dla dzieci, które skończyły swe wakacje i już były przygotowane do rozpoczęcia nowego roku szkolnego, czyli do 1 września 1939 roku.
I ja chciałam chociaż przeglądnąć w tym dniu jakąś książkę, która opowiada o wrześniu 1939 roku. Wybór mój padł na "Wrzesień żagwiący" Melchiora Wańkowicza. A skoro tak się jakoś złożyło, że  mam dwa identyczne egzemplarze tej książki to  pomyślałam, że się podzielę i zorganizuję małą rozdawajkę.







                Chętnych na "Wrzesień żagwiący" zapraszam do zgłaszania się pod tym postem do 10 września. W komentarzu proszę podawać email.