piątek, 30 stycznia 2015

Małe podsumowanie stycznia.....



           I tak mija pierwszy miesiąc tego roku. Dziwny styczeń, bo był mało zimowy a czasem nawet bardziej wiosenny. A dzisiaj za oknem  wieje halny i ciekawe co nam przyniesie.
Jak już pisałam kilka dni temu rozpoczęłam  czwarty rok blogowania i przy tej okazji dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy post rocznicowy zauważyli a szczególnie dziękuję za miłe słowa pozostawione pod nim.
          W tym miesiącu udało mi się przeczytać 9 książek co w moim przypadku to ewenement, ale książki nie były objętościowo obszerne więc też nie mam się zbytnio czym chwalić. 
Przeczytałam 5 książek z własnej biblioteczki, 2 z biblioteki i jedną od wydawnictwa von borowiecky.
 




Opinii niestety napisałam jak zwykle tylko trzy a dotyczyły one książek :

 Do wolności,do śmierci, do życia - Zofia Posmysz 
 Dama w jedwabnej sukni - Magdalena Jastrzębska 
 Sońka - Ignacy Karpowicz .

Nie idzie mi pisanie o książkach, oj nie idzie. 

Mimo wielu styczniowych promocji w księgarniach internetowych, bo tylko takie odwiedzam skutecznie oparłam się jak na razie zakupom a zatem przeczytałam w tym miesiącu więcej niż nabyłam. Ale korciło mnie ogromnie. 

A co z lutym ...mam nadzieję przeczytać wreszcie Trylogię rzymską Miki Waltariego, którą się czyta bardzo dobrze, ale jej objętość sprawia, że wciąż sięgam po inne, szybciej się czytające książki i tak pewno będzie i w lutym. A także chciałabym stworzyć więcej postów o przeczytanych książkach, ale czy mi się uda? Jakoś nie jestem przekonana.

Czytając Wasze opinie jestem pod wrażeniem tych długich, interesujących, bardzo analitycznych, ale i tych krótkich a pełnych niezbędnej treści. I te drugie mnie bardzo pociągają, i chciała bym a nawet marzy mi się bym potrafiła tak skondensować swą opinię. Może wtedy byłoby ich więcej a o czym pisać mam, bo książek przeczytanych a nie opisanych mam mnóstwo. I chciała bym chociaż krótko o każdej napisać.

32 komentarze:

  1. Gratuluję wyniku :)))) i umiejętności opanowania w kuszącym świecie książkowych nowości- błyszczących, pachnących, kolorowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jak mogę, ale przyglądam się co jakiś czas tym książkom, które chciała bym przeczytać i posiadać.

      Usuń
  2. Całkiem niezły styczniowy wynik:) Nawet jeśli nie piszesz recenzji tak często, jakbyś chciała, to po Twoim blogu zupełnie tego nie widać:) Notki są regularne i rozmaite. I fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Troszkę zazdroszczę koczowniczce, która pisze lapidarne notki, z których tak wiele można się dowiedzieć i o książce i o tym, jakie wywarła na niej wrażenie. Niestety ja nie posiadam takiego daru. Dziewięć książek to bardzo dużo. Mnie się udało przeczytać trzy, a w dwóch jestem w połowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, koczowniczka jest wśród tych kilku blogerek, które podziwiam za te umiejętność kondensowania swej opinii.
      Nie wiem czy w następnych miesiącach powtórzę taki wynik, raczej nie będzie to możliwe.

      Usuń
  4. Ja w pierwszej połowie stycznia czytałam jak nakręcona, za to miałam zaległe recenzje. Mam tak samo jak Ty pod tym względem - nie kce mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie największy problem z tym "kceniem się".

      Usuń
  5. Lawendowy pokój brrr zawód ubiegłego roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle było.....może zbyt dużo złotych myśli, ale ogólnie rzecz biorąc czytadło dobre.
      Ja mam sentyment do Francji, wszystko wiedzących konsjerżek i Francuzów w średnim wieku więc czytało mi się go fajnie....

      Usuń
  6. Spóźnione gratulacje! Aby blogowanie zawsze sprawiało Ci przyjemność Natanno:) A co do recenzji, to nic na siłę, piszesz ile możesz. Twój blog i tak będzie odwiedzany, bo jest pełen ciepła:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosiu za te mile słowa.....bardzo miłe....

      Usuń
  7. Jeszcze raz powtórzę moje spóźnione gratulacje i życzenia - nieustannej radości z pisania! Wyczuwa się ją w tym, co piszesz, a to bardzo istotne - nie czuje się przymusu, obowiązku. A jeśli dodać do tego rozważnie formułowane sądy i piękny język, to mamy piękną całość. Poznałam Twój blog niedawno, ale należy do kilku moich ulubionych "książkowych" blogów, jest wyważony, przemyślany.
    Krótkie formy są dobre - jako uzupełnienie, tak myślę. Dobrze jest zapisać po prostu kilka wrażeń z czytanej książki, taki szkic, coś co zostanie. Sama obiecuję, że tak będę robić - dzięki temu zostaje przecież coś więcej niż ulotne wspomnienie i "ach, ja to przecież czytałam". I mówię tu o sobie, bo to moja przypadłość ;-)
    Na ile mogę sądzić, odnoszę wrażenie, że jesteś perfekcjonalistką. Ja, dotknięta podobną "przypadłością" staram się zawsze pamiętać, że "lepsze jest wrogiem dobrego" i warto może zrobić coś wystarczająco dobrze, niż doskonalić, cyzelować, dążyć do jakiejś doskonałości, której i tak się nie osiągnie.
    Wybacz ten przydługi wywód - jak z niego jasno wynika krótkie formy nie są moją najmocniejszą stroną ;-) ale bardzo chętnie będę czytać je u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ado.....polałaś miodem na moje serce.....

      Usuń
  8. Świetny wynik :) Przyznam, że mi samej lepiej idzie czytanie ostatnio niż pisanie i piętrzy się stos książek do zrecenzowania, oj piętrzy... I też ostatnio sięgam częściej po książki, które szybko się czyta. Może to kwestia pory roku, pogody albo .. już sama nie wiem. W Gdańsku też ostatnio było bardziej wiosennie ... dziś za to zaczął padać śnieg i zrobiło się tak prawie świątecznie ... a do świąt daleko ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie recenzuję a jeżeli to sporadycznie, bo niestety mam poważny problem z wywiązywaniem się w terminie. Niczego tak jednak nie lubię jak musieć.....
      Pozdrawiam Gdańsk...jak ja tam dawno byłam...

      Usuń
  9. Zaglądam do Ciebie od niedawna, wpadam czasami, ale od razu poczułam się u Ciebie bardzo miło. Lubię twój sposób wypowiedzi pisemnej niewymuszony i naznaczony wrażliwością. Te krótkie formy, czy skondensowane opinie, o których wspominasz to wyższa szkoła jazdy w pisaniu, ale myślę, że można do tego dojść, rozwinąć się właśnie poprzez pisanie, jednym to szybciej przychodzi, drugi musi się na trudzić. Podobnie jak w mowie, są osoby, które cięte riposty, szybkie repliki sypią, jak z rękawa inni muszą się tego uczyć i ćwiczyć, bo nie leży to w ich charakterze.
    Ja również mam w planach przeczytać w tym roku książki Miki Waltariego, zamówiłam już sobie u koleżanki tytuły z jej domowej pokaźnej biblioteki "Egipcjanin Sinuhe", "Tumus nieśmiertelny" będę poszukiwać jeszcze "Rzymianin Minutus". Swoją słabość do kupowania nowości wydawniczych chcę zastąpić w tym roku książkami wypożyczonymi.
    Gratuluję rocznicy prowadzenia bloga "Moje zaczytanie", życzę radości i satysfakcji płynącej z pisania.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Bożeno za te niezwykle miłe i serdeczne słowa a także życzenia.
      Ja kiedyś, dawno temu zaczęłam romans z Mikim Waltari, ale przeczytałam tylko właśnie "Egipcjanina...." i "Karin córkę Monsa" i przestałam go kontynuować. Ale dopiero niedawno zorientowałam się, że był nie tylko bardzo płodnym pisarzem, ale pisał książki o różnej tematyce...nawet kryminały. "Trylogię Rzymską" poleciła mi Pani w bibliotece i z początku trochę się przeraziłam jej objętością ale i tematyka, gdyż już rzadko czytuje książki historyczne, ale muszę przyznać, że warto ją czytać....

      Usuń
  10. U mnie podobnie - jestem w trakcie dziesiątej. Wspaniały ten styczeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pod względem czytelniczym był nie najgorszy....

      Usuń
  11. Dziewięć książek to bardzo dobry wynik. Gratuluję i życzę Ci miłej lektury Trylogii Rzymskiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej się wczytuję tym bardziej książka mnie interesuje....Waltariego się doskonale czyta....

      Usuń
  12. U mnie niestety cały czas więcej nabywam niż czytam... 9 książek? Super wynik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już jestem na trochę innym etapie więc powinnam wystopować, ale tak zupełnie nie zrezygnuję z zakupów...

      Usuń
  13. Dziewięć książek w miesiącu to całkiem dużo, mi się nie udało tyle przeczytać, ale dlatego, że oglądałam dużo filmów w wolnym czasie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też coś oglądnęłam, ale niewiele i nie w całości ....nie mam specjalnie jak oglądać, bo mój ślubny to "polityk"...ale wspólnie oglądamy "Filary ziemi" - one nas zaabsorbowały bardzo....

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.