piątek, 16 stycznia 2015

Dama w jedwabnej sukni czyli opowieść o księżniczce Helenie Sanguszkównie.



                   Była piękna, bogata a zarazem obdarzona błyskotliwym intelektem. Posiadała niezwykłą osobowość, która sprawiała, że w XIX wiecznych kołach arystokratycznych podziwiano ją nie tylko za gust z jakim się ubierała i oryginalność biżuterii jaką nosiła, ale również za wyjątkową aurę, jaką wokół siebie stwarzała. Pochodziła  ze znakomitego rodu, jednego z najstarszych polskich rodów magnackich, spokrewnionego z Jagiellonami.  Żyła krótko, gdyż tylko 55 lat / jej matka 82 /, ale intensywnie i w niezwykle ciekawych czasach.  Jej życie przebiegało pod znakiem podróży, gdyż rodzina jej ciągle gdzieś wojażowała czy to w celach turystycznych, kuracyjnych czy też tylko towarzyskich korzystając między innymi z nowinek technicznych jakimi była kolej, którą mogli do Wiednia dotrzeć już w 19 godzin.  Europa i  salony polskiej emigracji  stały dla niej otworem a ona sama była obiektem pożądania mężczyzn wielu znacznych rodów, ale nigdy nie wyszła - dzięki temu, że jej nie zmuszano - za mąż. Ale czy była tak do końca szczęśliwa nie mogąc żyć u boku swego ukochanego Adama Sapiechy, bo był jej szwagrem,  jak również wychowywać swych dwojga dzieci, które z nim miała? Trudno, by pewno dzisiaj  na to pytanie odpowiedzieć.

       O kim piszę?  O księżniczce Helenie Sanguszkównie, zwanej w polskich  arystokratycznych kręgach piękną Heleną. A skąd to wiem?  Z urokliwej książki Magdaleny Jstrzębskiej p.t. Dama w jedwabnej sukni, w  której ta wyjątkowych walorów kobieta została pięknie "sportretowana" przez Autorkę na tle swego rodu oraz innych polskich rodów magnackich a także szeroko zaprezentowanej epoki, w której żyła.

       Ta niezbyt obszerna, ale znakomicie udokumentowana i bogato zilustrowana  książka, na kartach której pojawia się mnóstwo bardziej i mniej znanych mi nazwisk postaci już historycznych nie tylko z kręgów magnackich, ale również ze środowisk kultury, jak np. Helena Modrzejewska a także miejsc, w których bywała jej bohaterka to kopalnia różnorodnej i bardzo interesująco podanej wiedzy o życiu księżniczki Heleny Sanguszkówny, ale nie tylko  jej samej. Magdalena Jastrzębska  zaczyna  bowiem swą frapującą opowieść od początku, od syna przyrodniego brata Króla Władysława Jagiełły, kniazia Fiodora, Sanguszki, który gospodarował na Wołyniu. To od jego imienia  nazwę wziął ten wielki i znakomity ród, który przez wieki rozrastał się na Kresach i potężniał. 

        Helena przyszła na świat 5 lutego 1836 roku już w podtarnowskich Gumniskach, w których osiedlili się i mieszkali do końca jej rodzice. Stąd wyjeżdżała do ukochanego Krakowa i jeździła po całej Europie i tu na tarnowskim cmentarzu  została 25 kwietnia 1891 roku pochowana a za trumną  jej, jak dowiadujemy się z książki,  oprócz rodziny postępował cały orszak polskiej arystokracji : Zamoyscy, Mycielscy, Stadniccy, Potoccy, Braniccy, Tarnowscy, Michałowscy, Wodziccy, Szembekowie, Potuliccy, Sobańscy. Pożegnali ją również : burmistrz Tarnowa, liczni posłowie, prezydent Krakowa, radni miejscy, profesorowie uniwersytetu, rodzina Kossaków i Jan Matejko. Odprowadzało ją  również  mieszczaństwo tarnowskie a także okoliczna szlachta. Bo też księżna znana była  nie z tylko na salonach arystokratycznych. Mając doskonały wzór w swojej matce, księżnej Izabeli, którą z wielkim poświęceniem  opiekowała się  do ostatnich chwil jej życia angażowała się społecznie udzielając się mocno na polu dobroczynnym i dając się poznać jako osoba o wyjątkowych zaletach charakteru. 

        Dama w jedwabnej sukni wzbudziła moje żywe  zainteresowanie nie tylko rzetelnie, i z wielkim polotem, błyskotliwie opowiedzianą historią  samej księżniczki Heleny, ale zaintrygowała również oczywiście skróconą, ale niezwykle interesująco zaprezentowaną nietuzinkową historią całego jej rodu, którą Magdalena Jastrzębska nie kończy na śmierci swej bohaterki, lecz kontynuuje ją aż do czasów współczesnych ukazując wpływ zmian będących skutkiem II wojny światowej na losy rodziny jej najmłodszego brata Eustachego i siedziby rodu, czyli Gumnisk. 

       Muszę przyznać, że  z ogromną  przyjemnością pochłonęłam tę interesującą i barwną opowieść o rodzie Sanguszków, o ich powiązaniach i koligacjach  z innymi arystokratycznymi rodami a także o XIX wiecznym klimacie kulturalnym Krakowa, w którym księżniczka Helena tak doskonale się odnajdywała i czuła czy też o atmosferze, jaka panowała w jej rodzinnych Gumniskach.
Książkę znakomicie mi się czytało może i  dlatego, że czułam  w niej pasję z jaką została napisana i ogromną sympatię jaką  Magdalena Jastrzębska, "portrecistka" również innych znanych kobiet z przeszłości obdarzyła swą bohaterkę.

     A tak poza tym to tak fajnie poczytać o tym jak kiedyś w przeszłości możni korzystali z dobrodziejstw życia oraz spróbować to porównać z dzisiejszymi czasami.

________________________
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi....

16 komentarzy:

  1. Bardzo lubię historyczne książki o nieprzeciętnych ludziach :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja, szczególnie gdy opowiadają o kobietach.

      Usuń
  2. Brzmi nie tylko interesująco, ale niezwykle romantycznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo też to były dość romantyczne czasy....czasy, gdy ludzie się nie spieszyli tak jak dzisiaj a poza tym ci co oczywiście mogli uczestniczyli bardziej w życiu kulturalnym ...kiedyś telewizja a teraz dodatkowo internet zmieniły oblicze ziemi i ziemian....nie garniemy się już tak do kultury...zresztą ta kultura też ma inne oblicze....

      Usuń
  3. Bardzo dziękuję za tak wnikliwie napisaną recenzję. Niezmiernie mnie cieszy, że "Dama..." okazała się trafioną lekturą. Zadowolony Czytelnik to dla autora najważniejsza nagroda.
    Tak się złożyło, że do Sanguszków znów powróciłam (w pewnej mierze) w tym roku. A dokładnie do stryja Heleny, Sybiraka - Romana Sanguszko. W Romanie kochała się swego czasu moja obecna bohaterka Józefa z Moszyńskich. Nic jednak z tej miłości nie wyszło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda...książka bardzo mi się podobała i z przyjemnością do niej wracam. I cieszy mnie bardzo, że Roman Sanguszko i Sławuta pojawią się w nowej książce. To interesująca i dramatyczna postać.

      Usuń
  4. Brzmi naprawdę nieźle. ja raczej nie czytuję biografii, ale może kiedyś się skuszę, bo czasem rzeczywistość potrafi być równie barwna jak fikcja, a czasem nawet o wiele ciekawsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam....to bardzo ciekawa książka, która nie nudzi ani przez moment.......

      Usuń
  5. Słyszę w tej recenzji szelest kartek, jak również szelest jedwabiu. Podziwiam pasję Magdaleny Jastrzębskiej, która potrafi, jak mało kto, ocalić od zapomnienia niezwykłe kobiety, żyjące w niezwykłym czasie. Zachęcam do konkursu na recenzję - informacja na moim blogu: Myśli rzeźbione słowem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobnie jak i ja. Trzeba mieć pasję, by ponosić trud zdobywania materiałów i polot, by je tak świetnie wykorzystać i osnuć na nich wciągająca opowieść. To pasja godna podziwu.....

      Usuń
  6. Pochłonęłam książkę w jeden wieczór. Aż żałowałam tylko, że ta opowieść o jednej z najsłynniejszych Polek XIX wieku jest taka krótka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, absolutnie za krótka ........chociaż mimo, że krótka to tak bardzo treściwa.
      Magdalena jastrzębska ma dar opowiadania......

      Usuń
  7. Nie słyszałam o tej Helenie, ale z chęcią bym poznała jej życie. W tamtych czasach to się żyło! Ech... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam... z pewnością Ci się spodoba tak jak mnie....

      Usuń
  8. Zdecydowanie coś dla mnie, wszak w moim mieście stoi Pałac Sanguszków, a kończyłam Liceum imienia księcia Pawła Karola Sanguszki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Dama w jedwabnej sukni " przepięknie napisana książka i bardzo interesująco nigdy wcześniej nie czytałam biografii ale tą przeczytałam z zapartym tchem. Dziękuję ze jest możliwość czytania w Internecie.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.