Wrzesień upłynął mi w miejscu, gdzie jesień zamieniła krajobraz w wielobarwną krainę o czym chyba świadczy ten mój misz masz zdjęciowy, którym Was uraczam.
Ostatnie tego roku motyle....
Jeden z etapów urokliwej trasy wiodącej do poniższej ławeczki "widokowej" - na tuchowskim szlaku Jana Pawła II.
A sama ławeczka jest idealna wprost do relaksu z książką......jest cisza i wspaniałe widoki, aż szkoda, że na razie nie mogę tam na dłużej przysiąść, by w tej cudnej jesiennej scenerii poczytać....ale kiedyś....
A ten rudy stworek z rudą kitką raczy się orzechami na ogrodzie...., które tak w tym roku obrodziły, że nawet całe stado wiewiórek, by się nimi pożywiło i nam by ich nie zabrakło.....
W czasie wyjść z domu i króciutkich spacerów jakie odbywałam nie zapominałam aparatu więc zdjęć mam całe mnóstwo. Starczą na ten czas, który przyniesie nam szarość zaokienną.
Ten post dzisiejszy tylko zdjęciowy a jutro może, zanim znów porzucę dom i komputer na tydzień, pojawi się notka o tym co przeczytałam we wrześniu i o nabytkach, bo i takie mi się we wrześniu przydarzyły co mnie niezmiernie jako mola książkowego cieszy.
Pozdrawiam serdecznie w tę piękną, słoneczną niedzielę wszystkich, którzy tu wpadną choćby na moment....