Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja.. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2016

Prośba do jesieni ...poetycka środa z Barbarą Leszczyńską....

            Jakoś nie mogę się jakoś sprężyć, by pisać posty,  a przecież mam o czym, bo czytam i przeczytałam ostatnio  ciekawe książki a także jestem winna Panu Jackowi Getnerowi opinię do przeczytanej, a wydanej jak co roku jesienią, kolejnej książki z domorosłym detektywem Jackiem Przypadkiem w roli głównej.
Opinie do książek biorących w dwu wyzwaniach też czekają na pojawienie się......mam nadzieję, że rok mi się nie skończy zanim je napiszę.
           Jesień za oknem zamieniła się na moment w zimę a dzisiaj znów powróciła w swej szacie listopadowej. A ja zaglądam do swego archiwum komputerowego i z przyjemnością przeglądam zdjęcia z ubiegłorocznej, która w swym pięknie trwała i trwała.




PROŚBA DO JESIENI

Przyszła jesień
i panoszy się niczym kapryśna królowa -
raz uśmiecha się promieniami słońca,
a raz rzewnie płacze deszczem...
Ukrywa świat pod kołdrą porannej mgły,

a my,tak bardzo chcielibyśmy jeszcze
zatańczyć razem z wiatrem wirujący taniec
na złoto - pomarańczowym liściastym dywanie,
nie martwić się grypami ,katarami i chandrą,
nie ocierać się myślami o jesienne przemijanie...

Więc mam prośbę do ciebie,Jesieni -
niech się twoje oblicze tego roku odmieni,
swe złe humory głęboko do kieszeni schowaj -
bądź dla nas ciepła,życzliwa i radosna -
potrafisz przecież być taka piękna i kolorowa !!!
                                                                                                             Barbara Leszczyńska







piątek, 28 marca 2014

Dzisiaj o cytrynach w Rzymie i wiersz o kwiecie cytryn.




Dzisiaj maleńki piątkowy wpis poetycki. 
W Rzymie po raz pierwszy zobaczyłam cytryny na drzewie. To cudny widok, żółte owoce w zieleni. Zestaw kolorów, który mnie zawsze porusza u nas wiosną, gdy kwitną w trawie mlecze tworząc tak kochane przeze mnie zielono - żółte dywany.

Drzewko cytrynowe w ogrodzie sióstr, u których mieszkaliśmy.


Kwiaty cytryn pachną
jak polskie jaśminy.
Ręce, które mają szczęście
dotykać kwiatów cytryn
nie mogą czuć się zbyt pewne.
Drżeć też nie mogą.
Wystarczy nieopatrzny ruch ręki,
aby kwiat upadł.
Może nie w błoto
bo błota nie ma
tam gdzie kwitną kwiaty cytryn.
Strącony kwiat
spada na Ziemię
a rośnie bliżej Nieba.


To drzewko rosło w mieście.
A ten uroczy urywek wiersza o kwiecie cytryny pochodzi z bardzo interesującego wywiadu z jego twórcą, ojcem Kazimierzem Lubowickim OMI:

Małżonkowie, jesteście jak kwiaty cytryn! 

przeprowadzonego na łamach "Niedzieli". Polecam ten wywiad, w którym można zapoznać się z resztą wiersza.