czwartek, 2 lutego 2017

Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe - Andrew O'Hagan.






         Styczeń szczęśliwie dobiegł końca  i na blogach pojawiają się już jego czytelnicze podsumowania a ja jeszcze jestem w lesie z wyzwaniem łów słów. Książki przeczytane lub odsłuchane, a teraz pełna mobilizacja, by powstały opinie. Dzisiaj pokrótce zaprezentuję Wam książkę, którą wypatrzyłam chyba w sierpniu ubiegłego roku w  kiosku, w centrum handlowym. Tytuł mnie zaintrygował, bo akurat zaczęłam wtedy czytać "Blondynkę" Oates a zachęciła mnie nie tylko niska cena książki i jej okładka, ale przede wszystkim fakt, że Autor zastosował w niej ciekawy zabieg narracyjny ukazując Marilyn Monroe a także  jej znajomych i przyjaciół z perspektywy postrzegania jej przez maleńkiego maltańczyka, którego dostała w prezencie  od nie byle kogo, bo od swego przyjaciela, samego Franka Sinatry. 


źródło
           Maf, skrót od Mafiozo, bo tak nazwała go jego nowa pani -  ze względu na ofiarodawcę, który niestety miał powiązania z mafią -  został przywieziony z Charleston w Anglii przez matkę Nathalie Wood, która sprowadzała stamtąd pieski dla swoich znajomych i znajomych swej córki. Ten śliczny biały, bardzo żywy  i inteligentny piesek, którego rodowód poznajemy dzięki jego opowieści,   specjalnie tym razem był przywieziony własnie na prezent dla Marilyn. Marilyn w tym czasie ulegała już  coraz większej frustracji starając sobie i innym udowodnić, że jest dobrą aktorką. Była w nie najlepszej kondycji psychicznej, zażywała sporo leków i korzystała z porad terapeutów. Maf, który lubił filozofować a obrożę miał po słynnym psie samej Wirginii Woolf towarzyszył jej w ostatnich latach życia wszędzie : w seansach terapeutycznych, spotkaniach towarzyskich, na przyjęciach dla filmowców i literatów, na planie filmowym i w lekcjach gry aktorskiej. I chętnie włączył by się do prowadzonych  tam rozmów prezentując swoje przemyślenia i opinie, ale niestety nikt nie czytał w jego myślach a gdy szczekał nikt go nie rozumiał, nawet jego ukochana pani. Jedyne co mógł  zrobić w sytuacji, gdy ktoś bardzo mu się nie podobał, to ugryźć go w kostkę i tak robił, gdy uważał, że ten ktoś swym zachowaniem na to zasłużył.
           Przed czytaniem książki lubię kuknąć na lubimyczytać.pl, by sprawdzić co też  inni o niej sądzą i tym razem też tak zrobiłam. I muszę przyznać, że zostałam zaskoczona tym jak się "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe"  nie podobały tym co je czytali, i jak na nie wybrzydzali. Nie jest to oczywiście biografia Monroe, której się co niektórzy spodziewali. Chociaż sporo można się dowiedzieć o niej samej i jej życiu na przełomie lat 50 i 60-tych, gdy rozwodziła się ze swym mężem  Arthurem Millerem i poznała  prezydenta  USA  Johna Kennedy'ego. Uczyła się wówczas sztuki aktorskiej u Lee Strasberga w Nowym Jorku. Później przeniosła się do Kaliforni, gdzie grała w swym ostatnim, niedokończonym, filmie Georga Cukora p.t. Słodki kompromis".
           Zgadzam się z tymi co uważają, że zbyt dużo w niej mało strawnego filozofowania, ale to nic w porównaniu z tym jaką przyjemność odczuwałam w trakcie jej czytania przypominając sobie znane postaci związane z artystycznym i intelektualnym życiem Ameryki lat 60-tych ubiegłego stulecia. Pisarki i pisarze aktorki i aktorzy, reżyserzy i krytycy literaccy. Cała plejada znakomitości świata literackiego i filmowego. A poza tym sporo ciekawostek z ich życia. A wśród nich ta, że Marilyn Monroe interesowała się Freudem, że czytała Dostojewskiego. A za przyjaciółkę miała autorkę książki "Serce to samotny myśliwy" Carson Mc Cullers, o której to książce od dawna myślę. Rozmowy o książkach, o filmach i pisarzach, poetach. 
         A więc może nie polecam tej książki wszystkim, ale gorąco polecam tę książkę tym, którym nazwiska osób jakie w niej się pojawiają nie są obce tak samo jak mnie. A także miłośnikom psów i kotów, bo te pojawiają się na stronach książki bardzo często. 
Filozofowanie można sobie pominąć a reszta sprawia prawdziwą intelektualną frajdę, która sprawia, że książkę Szkota, Andrew O'Hagana, czyta się z prawdziwą przyjemnością.  

_____________________________________ Książka bierze udział w wyzwaniu łów słów i pochłaniam strony, bo kocham tomy

11 komentarzy:

  1. Nie znam tej książki a może byc ciekawa, zauważyłam u Ciebie nowy wizerunek bloga z nowym rokiem:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo.
      Jesteś bardzo spostrzegawcza, ale nie jestem zdziwiona z Twoją duszą i oczami artystki.....
      A mnie znudził się stary wygląd.....

      Usuń
  2. „Serce to samotny myśliwy” kiedyś czytałam. Myślę, że Ci się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swego czasu byłam zainteresowana książką, nie pomnę, w jakich okolicznościach. Najchętniej wyszperałabym ją w sieci i kupiła, ale założyłam sobie zakupowy kaganiec. Książkę, jakąkolwiek, będę mogła kupić za ... cztery przeczytane książki. W myśl zasady - 10 przeczytanych jedna kupiona ;)
    Ciekawe wyzwanie, ale nie wypełniam zobowiązań tych, do których się zadeklarowałam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaganiec założyłaś sobie przyzwoity...u mnie byłaby to jedna na trzy miesiące, czyli następna książkę będę mogła sobie gdzieś kolo czerwca kupić.

      Usuń
  4. Ciekawe, mam od dawna tę książkę i ostatnio myślałam o niej, że trzeba to nadrobić (później Ty napisałaś u mnie komentarz na temat tej pozycji i Natalie Wood). Nie czytałam wprawdzie opinii o tej książce, ale słyszałam, że może być całkiem niezła jako, że polecał ją pewien dobry pisarz. Ale cieszy mnie Twoje zdanie, bo mam w "Rozważania" w naprawdę bliskiej perspektywie.
    PS."Serce to samotny myśliwy" dla mnie b. słabe, ale nie jestem wyrocznią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest ciekawa...pozwala wejść na chwilę w światek, w którym pojawiała się Marilyn Monroe a także przyjrzeć się jej osobowości w okresie poprzedzającym jej odejście.
      Tytuł mnie intryguje....i być może oddaje w jakimś stopniu życiowe "miotanie się" pisarki.

      Usuń
  5. Czytałam "Rozważania psa Mafa". Uważam, że jest ciekawa.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz podobne zdanie do mojego.

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.