wtorek, 8 września 2015

Architekt to artysta czy rzemieślnik? - tym razem o Marii, drugiej bohaterce "Córek malarzy".....


           Wczorajszy mój post przy pomocy fragmentu książki


przybliżał postać starszej z bohaterek powieści szwedzkiej pisarki Anny-Karin Palm, Laury. Dzisiejszy fragment tej frapującej, przepełnionej nostalgią, klimatycznej opowieści o dwu kobietach, z których jednej dzieciństwo i młodość przypadły na pierwszą połowę XX wieku, a drugiej na drugą; kobiet o silnej potrzebie niezależności i samorealizacji, która niezwykle determinuje ich życie prezentuje drugą z nich, Marię. Maria wyrusza latem wraz ze swym bratem  ze Sztokholmu do Anglii w poszukiwaniu swego ojca, który opuścił ich, gdy byli dziećmi. Dzisiaj jako dorośli już ludzie wędrują jego śladem z nadzieją, że go odnajdą. Odnajdują coś więcej. Maria odkrywa samą siebie.
          Maria, córka artysty malarza sama nigdy malarstwem się nie parała, z zawodu jest architektem, a pracy swej podporządkowuje całe swoje życie. Poznany przez rodzeństwo Cecil North, który znał ich ojca, sam uważający się za artystę, próbuje udowodnić Marii, że  jest artystką, mimo iż sama tak nie uważa :

        "Zdumiewające. John.G. ciągle podróżował, zawsze był w drodze. Jak się lepiej zastanowić, jego osiedlenie się w St.Ives wydaje się mało prawdopodobne. Nigdzie nie mógł sobie miejsca znaleźć. Wyobrażałem sobie, że jego dzieci - nie wiedziałem, że je ma - powinny być artystami. Podchodził do sztuki z niesamowitym żarem, dlatego uważałem za coś oczywistego, że ten rodzaj opętania musi przejść na dzieci...Tymczasem pani stanowczo utrzymuje, że nie jest artystką, tylko architektem.
        Popatrzył z uśmiechem na Marię. Nigdy nie potrafiła znaleźć właściwych słów, ilekroć ich potrzebowała.
        - Tak, jestem architektem.
        - Nie artystą?
        W jego uśmiechu dostrzegła lekką drwinę; może tylko się z nią droczył.
         - Dla mnie architektura to rzemiosło. Naturalnie jest w niej doza artystycznej ekspresji, tak jak we wszystkich  rzemieślniczych dyscyplinach, ale to nie to samo.
         Spojrzała na niego; milczał, czekając w skupieniu na ciąg dalszy.
         - Chodzi mi o to, że gotowy obiekt pełni zawsze określoną funkcję, w domach się mieszka i korzysta z nich inaczej. Czyli, tak to widzę, architekt musi się podporządkować ogólnemu wyrazowi. Nieważne jest to, że ja nadaję czemuś wyraz - w ostatnich latach można zobaczyć sporo odstraszających przykładów "oryginalnej", bombastycznej architektury - tylko to, że dom ma swój wyraz. Rozumie pan co mam na myśli?
          Był autentycznie zainteresowany.
          - Zgadzam się, że w tak zwanej postmodernistycznej architekturze jest coś wynaturzonego - kilkakrotnie i dosyć stanowczo wypowiadał się w tej sprawie książę Karol - ale mnie chodziło o coś bardzo prostego. Nie jest przecież pani maszyną, prawda? Mimo że, jak pani mówi, dom pełni określona funkcję - co oczywiste - cały czas dokonuje pani indywidualnych wyborów, a one przecież coś znaczą, coś wyrażają. Proszę pomyśleć o architektonicznych dziełach sztuki z przeszłości - tak, tak, będę się przy tym upierał! - na przykład o kościele Świętego Pawła, chyba pani nie zaprzeczy, że to sztuka? Ba, wielka sztuka.
           Naturalnie, że nie. Ale...będąc architektem, trzeba uwzględnić mnóstwo elementów, na które nie ma się wpływu, jak życzenia zamawiającego, sprawy finansowe i tak dalej. To raczej nieustanne godzenie się na kompromisy niż twórcze poszukiwanie nowych środków wyrazu. Dlatego nazywam to rzemiosłem. Cały czas trzeba się odwoływać do tego, co zewnętrzne. Moim zdaniem, o jakości domu decyduje znajomość rzemiosła: wiedza na temat materiałów, trafna ocena miejsca, oszczędność wyrazu.
            Zdziwiła się; skąd się wzięły te dwa ostatnie słowa? Mr North w zamyśleniu pokiwał głową. Zerknęła na Martina; choć mrugnął zachęcająco, jak zwykle ilekroć mówiła o swojej pracy, widziała w jego oczach podziw przemieszany z agresją. Że zrobiła ze swoim życiem to, co chciała. Natychmiast poczuła zmęczenie: te wszystkie spotkania, ciężkie, duszne powietrze, zmuszanie się do uprzejmego wysłuchiwania mniej lub bardziej idiotycznych życzeń niedouczonych zleceniodawców, opinie kolegów, gadanie, gadanie, gadanie...
             -  Człowiek nigdy nie jest sam - dodała.
             Cecil North przyglądał się jej z uwagą , jakby dostrzegł w jej twarzy coś, czego nie była świadoma.
             Chyba rozumiem - powiedział - i muszę przyznać, że szanuję pani stosunek do swojej pracy. Jest w pani dużo pokory. Umiejętność podporządkowania się pewnym ograniczeniom dotyczy wszakże wszystkich form sztuki... i naturalnie tylko nieliczni architekci tworzą z pełną swobodą, i zyskują wysoką pozycję.
             Swoboda! - pomyślała Maria, mogłabym niejedno opowiedzieć, jak powstały nasze "klasyczne dzieła sztuki architektonicznej". Milczała jednak, obracając w palcach kieliszek porto". [str.10-161]
            

źródło




Anna - Karin Palm należy do najlepszych i najpopularniejszych szwedzkich autorów literatury współczesnej. Tyle można wyczytać z tylnej okładki książki. Po polsku nic na temat pisarki znaleźć nie można. 
Urodzona w 1961 roku, dorastała w Sztokholmie, obecnie mieszka we Francji. Debiutowała w 1991 roku powieścią "Faun". "Córki malarzy",  z 1997 roku,  to przełomowa dla jej twórczości powieść. Ważnym źródłem inspiracji twórczej dla Palm są obrazy, również krajobrazy i muzyka. Pisze głównie  o kobietach. A jej książki są bardzo epickie./ Wikipedia/  To wszystko odnalazłam właśnie w "Córkach malarzy", które sprawiły, że chętnie przeczytałabym jej inne książki. Obawiam się, że tylko ta jedna została na razie wydana u nas. A szkoda, bo to doskonała proza ze świetnymi, rozbudowanymi dialogami i pięknymi, epickimi opisami oraz o głębokim podłożu  psychologicznym.


__________________


2 komentarze:

  1. Ostatnio już narobiłaś mi apetytu. Teraz już jestem pewna, że to będzie dobra lektura:) "Obrazy, krajobrazy i muzyka" - te elementy z pewnością dodają książce uroku...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdanie do zapamiętania: "Umiejętność podporządkowania się pewnym ograniczeniom dotyczy wszakże wszystkich form sztuki...".

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.