wtorek, 7 stycznia 2014

Na dobry dzień - Liza Minnelli.


      Jeszcze tym razem nie  o książce, gdyż post o  o książce Jacka Getnera "Pan Przypadek i celebryci" dopiero zaczyna powstawać chociaż  już w kolejce czeka właśnie skończona "Na prastarej ziemi" Amitava Gosha, ale niestety trochę mnie rozprężył czas świąteczny, który tym razem trwał bardzo długo i sprawił, że nie mogę się zmobilizować do pisania.

      Czytając post u Viv z Krakowskiego czytania o książce " Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów"  autorstwa Ewy Winnickiej przypomniał mi się film "New York, New York" z Lizą Minnelli i tytułowa piosenka z tego filmu, a ponieważ jesteśmy znów  w okresie karnawału, który w tym roku potrwa długo dedykuję ją wszystkim, którzy do mnie dzisiaj zaglądną.


 

Powróćmy na moment do klimatu tamtych lat.

21 komentarzy:

  1. Jak ja tego dawno nie słyszałam! :D Cudowny głos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - głos miała świetny.

      Usuń
    2. Może jednak jeszcze ma? przecież żyje.
      Ale "Kabaret" to jej najlepszy film (według mnie).

      Usuń
    3. Tak mi się napisało, gdyż już teraz nie słyszy się jej śpiewającej.
      Tak, masz całkowita rację - to jej najlepszy film . Chociaż w Nowym Yorku... też świetnie wypadła.
      Jakoś nie pamiętam jej z innych filmów. A jak spojrzałam w Filmweb trochę ich ma na koncie. Artur jeszcze mi coś mówi, ale niewiele. Chętnie bym sobie ją przypomniała.

      Usuń
    4. Ja też znam tylko te dwa filmy, a czytając listę tytułów tak mi przyszło do głowy, że być może nawet nie były wyświetlane w Polsce.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To prawda. Szkoda, że jakby poszła w zapomnienie.

      Usuń
  3. Ach, ta piosenka! Liza jest jedyna w swoim rodzaju! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czasem wrócić do ramotek, które sie nie zestarzały.

      Usuń
  4. "New York New York" średnio mi się podobał, a "Kabaret" bardzo chętnie bym sobie przypomniała, cóż kiedy w życiu, jak w życiu, "NYNY" stoi na półce, a "Kabaretu" brak :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja chętnie bym do Kabaretu wróciła. Na razie mogę wrócić poprzez książki, na podstawie których powstał film.

      Usuń
  5. Ja też z dużą przyjemnością wysłuchałam Lizy. Świetny głos, świetny warsztat aktorski. I też przypomniał mi się "Kabaret". Jak dla mnie jeden z lepszych filmów w historii kina. A Liza tam? rewelacyjna !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę znaleźć Twojego maila, wiec pisze tutaj: zaglądając w najnowszy post na to przeczytałam zobaczyłam,że miałabyś ochotę przeczytać Maudie Tiptsaff. mam dwa, (trochę zszargane) egzemplarze tej książki wiec gdybyś chciała mogę Ci jeden podarować. Jakbyś była zainteresowana odezwij się na mojego maila: peek-a-boo@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam na Kabarecie w Teatrze Muzycznym w Poznaniu- i nie mogłam zapomnieć o pierwowzorze, który był niesamowity i jak poprzedniczka mogę tę ubolewać, że nie mam go na płycie. A New York, New York w wykonaniu L.M to miłe-- dla mnie zakończenie dnia (po ciężkim dniu), bo dopiero teraz wróciłam z pracy i zajrzałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja ubolewam, gdyż z przyjemnością bym do niego wracała, gdyż podobnie jak Ty uważam, że to był niesamowity film.Znakomity pod każdym względem. Film który trudno by zapomnieć.
      Miło mi, że Ci umiliłam powrót do domu.

      Usuń
  8. Kurcze, pamiętam, jak była na topie o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był taki czas i słusznie, gdyż głos , nie wiem jak dzisiaj, ale wówczas znakomity. Wczoraj na yutobie posłuchałam jej i je matki Judy Garland. Występowały też razem. Obydwie znakomicie śpiewały.

      Usuń
  9. Czytając komentarze widzę, że jestem w szczęśliwym położeniu, bo mam film "Kabaret". Nagrany dawno temu na taśmie video. Jakość na pewno taka sobie ( wiadomo jak kasety tracą warstwę dźwiękową szczególnie), ale to zawsze lepsze niż nie mieć wcale. Muszę wyciągnąć z pudła i sprawdzić, co pozostało - do oglądania i słuchania. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.