wtorek, 2 grudnia 2014

Pan Przypadek i korpoludki - Jacek Getner







           Pan Przypadek i korpoludki to już trzecia z książek Jacka Getnera,  która do mnie trafiła bezpośrednio od autora, a których bohaterem jest niedoszły prawnik, trochę romantyczny chociaż być może bardziej cyniczny Jacek Przypadek. Inteligentny, obdarzony  ponad przeciętnymi zdolnościami w kojarzeniu faktów i świetną  intuicją a nawet pewnymi zdolnościami jasnowidzenia  bohater książek spisuje się znakomicie w roli detektywa. O czym przekonałam się już czytając poprzednie części tej przyjemnie czytającej się serii kryminalnej.*
             Mimo iż jest domorosłym detektywem, detektywem z przypadku, gdyż w sposób zupełnie nieoczekiwany rozpoczął swą dynamicznie rozwijająca się karierę, Jacek dzięki swym wrodzonym zdolnościom i błyskotliwości umysłu rozwiązuje zagadki kryminalne prawie że  w mig,  przy okazji psując krew swemu policyjnemu przeciwnikowi, trochę niezbyt rozgarniętemu, ale sympatycznemu podkomisarzowi Łosiowi. Jacek Przypadek, jako detektyw jest już doskonale znany w różnych środowiskach Warszawy od strony swych nadzwyczajnych umiejętności stąd chętnie korzysta się z jego usług  w rozwikłaniu różnych tajemniczych sytuacji o charakterze nie zawsze nawet kryminalnym.
            W nowej książce zawierającej, jak każda poprzednia, trzy intrygujące zagadki do rozwiązania,  nasz  bohater  ma okazję zabłysnąć swym artyzmem w sztuce rozgryzania zawiłości o charakterze  kryminalnym tym razem w  środowiskach korporacyjnych. Stąd w tytule korpoludki czyli takie ciekawe ludki, które gdy wpadną w korporacyjne tryby przestają mieć nawet życie osobiste, bo nie mają na nie czasu, no chyba, że zrezygnuje się z ich zatrudnienia, ale i wtedy głównie robią dobre wrażenie i czekają na odpowiedzi w sprawie pracy. I właśnie jeden z czterech takich delikwentów, stałych bywalców modnej w środowisku korporacyjnym kawiarni Orient Espresso a byłych dyrektorów poważnych firm zostaje w dziwnych i dość specyficznych okolicznościach zamordowany. Podkomisarz Łoś, skierowany na miejsce morderstwa nie bardzo wiedząc jak sobie poradzić z przesłuchaniem pozostałych Ważnych Dyrektorów, za których się panowie podają, aczkolwiek niechętnie to robi, to korzysta tym razem z pomocy Jacka Przypadka uważając po próbie rozmowy z nimi, że z "Takimi nie patyczkował by się tylko ten idiota Przypadek." A ten "idiota" za jakiego go ma z różnych przyczyn niechętny mu podkomisarz Łoś, a faktycznie fenomenalny bystrzak, w ciągu kilku godzin udowadnia, że wszyscy bohaterowie tej zagadkowej kryminalnej sytuacji mieli motyw i w błyskotliwy sposób wskazuje zabójcę, i jak to zwykle bywa jest nią osoba najmniej podejrzana. Co na dodatek dołuje podkomisarza Łosia, który zupełnie nie podejrzewał  takiego efektu widowiskowo przeprowadzonego przez Przypadka śledztwa.
         Dwie pozostałe sprawy, jakie wymagają rozwiązania są jakby pozbawione cech kryminalnych a co za tym idzie nie wymagają interwencji organów ścigania,  stąd tym razem nie dochodzi do konfrontacji Jacka Przypadka z podkomisarzem Łosiem. Troszkę to  zubaża te dwie opowieści, gdyż pozbawia czytelnika zabawnych sytuacji, jakie mają miejsce, gdy Łoś próbuje swoim sposobem przechytrzyć detektywa i go pognębić a Przypadek dobrodusznie pokazuje, jak to bez udziału podkomisarza  nie rozwiązałby zagadki. Jednakże ciekawa i ze specyficznym humorem potraktowana przez Autora intryga mu to wynagradza w pełni. Niezwykłe problemy, które spędzają sen z powiek zlecającym ich rozwiązanie detektywowi są dla nich na tyle istotne, że wymagają bezzwłocznego wyjaśnienia. A przy tym są dość delikatnej natury. A kto jest najlepszy do takich delikatnych spraw? Oczywiście szeroko znany nie tylko ze swej niebywałej wprost intuicji, ale również z nieschematycznego stylu bycia, który przekłada się na  niebanalny sposób  rozwiązywaniu zagadek Jacek Przypadek.
Problem pierwszy czytelnikowi może wydać się mało poważny ale za to może poważnie zaszkodzić  korporacji, w której każdy pracownik obowiązkowo musi palić papierosy przez nią produkowane. Musi,  a tu nagle wykryto, że ktoś pali papierosy konkurencji... ten ktoś to oczywiście wróg i trzeba go niezwłocznie ujawnić. Jacek Przypadek robi to wprost  śpiewająco i na dodatek tym razem tak dyskretnie, by uwolnić od podejrzeń osobę najbardziej podejrzewaną, ale równocześnie  nie zdyskredytować sprawcy wywołanego zamieszania. I tu ukłon w kierunku Autora za niebanalność intrygi i jej rozwiązania.
Trzecia i ostatnia sprawa do wyjaśnienia nosi bardziej poważne znamiona przestępcze, gdyż dotyczy kradzieży, wprawdzie nie dobra materialnego co łatwiej jest wykryć, ale myśli czyli własności intelektualnej. I tym razem wezwany do pomocy Jacek sobie radzi doskonale a przy okazji udowadnia bohaterowi historyjki, Julskiemu, że jego metody wychowawcze zaprowadziły go na manowce.

        Kryminalne historyjki o groteskowym, ale nie do końca,  zabarwieniu jakie serwuje czytelnikowi Jacek Getner w swej sympatycznej serii o prawie genialnym detektywie Jacku Przypadku posiadają dodatkowy walor dla czytelnika a jest nim co nie ulega wątpliwości ich barwne i bogate tło obyczajowe. Przez książkę przewija się oprócz głównego bohatera i bohaterów kryminalnych wątków mnóstwo ciekawie zarysowanych postaci, które żyją własnym życiem po części tylko związanym z samym detektywem. Autor zarówno opowiadane historie jak i stworzone przez siebie postaci traktuje z przymrużeniem oka i z dużą dozą humoru, ale równocześnie daje się odczuć, że darzy je sympatią co sprawia, że nie znikają a to znakomicie przenosi się na czytelnika, który ma szansę nie tylko polubić bohaterów serii pisanej przez niego, ale nawet zżyć się z nimi. Co jest uważam dużym sukcesem  Jacka Getnera w kreowaniu postaci  i prowadzeniu ich. Oczywiście należą się tu również brawa za tworzenie niebanalnych intryg o zabarwieniu kryminalnym i nie tylko, ale również  za to, że tę serię kryminalną pozbawioną tak wszechobecnych wulgaryzmów w dzisiejszej literaturze i nie epatująca seksem mogą czytać wszyscy na dodatek z uśmiechem na twarzy. 

Polecam na jesienne i zimowe wieczory......książka z gatunku poprawiających nastrój.

 Za możliwość przeczytania książki oczywiście dziękuję samemu Autorowi Panu Jackowi Getnerowi licząc na to, że kolejne książki będą pojawiać się szybciej i będę je również mogła przeczytać.

___________________________________
* Pan Przypadek trzynastka
   Pan przypadek i celebryci 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi...

10 komentarzy:

  1. Chyba będę musiała zapoznać się z panem Przypadkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musu nie ma, ale cała sera poznana od początku przyniesie Ci sporo dobrej zabawy...a w czytaniu i o to chodzi......

      Usuń
  2. Na poprawę humoru by mi się coś faktycznie przydało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała seria należy moim zdaniem do bardzo dobrych umilaczy czasu.....

      Usuń
  3. Dobrze, że sięgasz po poprawiacza nastroju. Ja też dzisiaj zamówiłam dwa czytadła, m.in, "Chatę" W.P.Younga. Aż jestem ciekawa, jak odbiorę. Może tak trzeba walczyć z nocą rozciągającą się niemal na cały dzień. Uśmiech ślę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chata to raczej nie do końca zwykłe czytadło i też o niej od dawna myślę.
      Ciekawa jestem jak ja odbierzesz. Mam młoda znajomą, pozytywnie zakręconą i ona mi powiedziała, że po przeczytaniu Chaty pojęła, że obojętnie czy modli się do Jezusa, Ducha św. czy też samego Boga to modli się do Boga. I to mnie dodatkowo przekonało do książki iiiii właśnie wpadłam na doskonałą myśl - kupię ją córce na prezent pod choinkę.

      Usuń
  4. Czytałam dwie poprzednie książki o przygodach pana Przypadka, z chęcią przeczytam i tę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię tą serię :) Książka już za mną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już o tej książce i muszę przyznać że bardzo mnie zaintrygowała. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.