Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E.M Remarque. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E.M Remarque. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 maja 2016

.....i tylko deszcz szumiał - deszcz najstarsza kołysanka świata........




                      Od wczoraj nie pada tylko leje....za oknem wiatr i deszcz. Kiedyś na taką okoliczność przypomniałam fragment ze "Stu lat samotności " Marqueza a dzisiaj szukając jakiegoś fragmentu o deszczu w internecie, bo moja pamięć niestety nie  zakodowała takiego, znalazłam go na blogu vulnerant omnes necat ultima.


A pochodzi on z książki mojego ulubionego pisarza Ericha Marii Remarque'a, której jeszcze nie czytałam :





           "Burza zbliżała się szybko. Grzmot zagłuszał bębnienie deszczu na napiętym dachu namiotu, z którego woda spływała strumieniami; ziemia drżała od potężnych uderzeń i nagle, w ciszy, jaka nastąpiła po ostatnim szczególnie silnym wstrząsie, karuzela zaczęła się z wolna obracać. Wolniej niż w dzień, niemal niechętnie, jak pod jakimś tajemnym przymusem. Również muzyka była powolniejsza niż w dzień i dziwnie przerywana. Karuzela zrobiła tylko pół obrotu, jak gdyby na chwilę przebudzona ze snu, i znieruchomiała znowu.
   Umilkła również katarynka, jakby znużona, i tylko deszcz szumiał jeszcze - deszcz, najstarsza kołysanka świata".


___________________________________

Zdjęcie książki pochodzi ze strony Selkar.pl.

wtorek, 15 marca 2016

E.M.Remarque - pisarz, czy reporter i fotograf czasów wielkiej wojny......





Irena Krzywicka na portrecie Witkacego, 1928
              Jak już wspomniałam w tym poście moje wydanie Na zachodzie bez zmian, w trakcie czytania którego jestem, opatrzone zostało wstępem Wilhelma Szewczyka.  Szewczyk zaś  w swym wstępie przywołał  Irenę Krzywicką, która się okazała być recenzentką powieści Ericha Marii Remarque'a. Przy okazji wydania Drogi powrotnej Krzywicka, którą ja znam tylko z jej powieści Wichura i trzciny, a która okazuje się być nietuzinkową kobietą, przypomniała Na zachodzie bez zmian pisząc w Wiadomościach Literackich  Nr 23 z 1931 roku o Remarque tak : 
                  
                " Dla tego jednego Niemca  wojna zakończyła się niewątpliwym zwycięstwem. Zyskał na niej sławę, pieniądze, uznanie. I nie za co innego właśnie jak za to, że ją pochwycił i
źródło
utrwalił, że ją zademonstrował, jak kulturę złośliwych bakterii, których niestety jeszcze nie umiemy zniszczyć. Wielu pisarzy prowadziło badania w tym kierunku, i obfita jest literatura wojenna, ale imię Remargue'a pozostanie chyba już na zawsze jako imię reprezentanta tego rodzaju, mimo istnienia książek, tak doskonałych, jak Spór o sierżanta Griszę Arnolda Zweiga. Czemu? Czy dlatego, że Remarque objął udatniej od innych całość wojny, że dał szerokie przekroje życia w okopach, ogromne plansze, mrożące krew w żyłach, czy też potrafił jak nikt inny mówić " prosto a z krzykiem", czy wreszcie, że książka jego zawiera stosunkowo najmniej literatury ( w gorszym tego słowa znaczeniu), a najwięcej sugestywnej bezpośredniości? Jak daleko Remarque posunął ową pozorną pisarsko bezpretensjonalność, świadczy, że większość krytyków i czytelników przy całym podziwie nie widziała w nim pisarza, tylko jak gdyby reportera i fotografa czasów wielkiej wojny". 



____________________________
*E.M.Remarque, Na zachodzie bez zmian, przeł. St. Napierski Śląsk,1960 r., Droga Remarque'a - W.Szewczyk, str.7-8.

sobota, 27 lutego 2016

"To zdumiewające, ale mam wrażenie, że chce się pan żenić" - Kai bohater "Przystanku na horyzoncie " na rozdrożu.


źródło



 

Kai patrzył przez okno. Dwie motorówki właśnie opuszczały port w Monako - niewielki, w kształcie prostokąta, trochę jak dla zabawek. Chciał się od Fioli dowiedzieć  czegoś o nieznajomej z salonu gier i myślał, od czego by tu zacząć. Jakiś wstyd nie pozwalał mu zapytać wprost. Wpadł w zadumę i coraz głębiej się w nie pogrążał.
                 Fiola wyrwał go z niej. :
              - Daleko odbiegł pan myślami.
              Kai drgnął zaskoczony. Właśnie zamierzał sprecyzować pytanie i naraz stanęły mu przed oczami obrazy z przeszłości. Światło spotęgowało nastrój, owa stonowana połyskliwa szarość, na której tle nawet odległe sprawy udawało się zrozumieć. Myślał o młodej Barbarze i o tym, jak pochylała się ku niemu w stajni, mając za sobą końskie boki i ciemność, a w oczach przebłyski budzącej się dopiero kobiecości. Obraz był niezwykle wyraźny, Kai widział go wciąż równie ostro jak rozświetlone okno, krzesła, gazety i swego rozmówcę. Chwilami, choć nie bez oporów, obraz ten się rozmywał, zawsze jednak gotów był wrócić. 
              - Robi pan nadzwyczajne koktajle - odezwał się w zamyśleniu do Fioli. Właśnie się zastanawiam, czy życie bez celu to nie za mało. Zapewne byłoby lepiej gdzieś osiąść, do czegoś się zabrać, wytyczyć sobie jakieś granice. Czegoś takiego chce się dopiero w pewnym wieku, może takie jest prawo natury.
              - Niewątpliwie. Ale nie sądzę, by to odpowiadało każdemu.
              - Gonimy bez tchu od jednej sprawy do drugiej, wirujemy jak kula niesiona wartkim nurtem ku kolejnej kipieli, żądni jedynie doznań zaspokajających  nasze "ja". Nieraz mi się wydaje, że stoję na rozstajach : z jednej strony, jak dotychczas, mam do czynienia ze swoim ego, dla którego nadrzędnym celem jest coraz to głębsze przezywanie samego siebie, często pełne zwątpienia, z drugiej zaś życie wsparte na trwałych podstawach i rozumie, ugruntowane i zakotwiczone, ożywione mądrością i wolą.
                Fiola wstał.
                - To zdumiewające, ale mam wrażenie, że chce się pan żenić.
                Kai milczał. Odpowiedział dopiero po chwili : 
                - Rzeczywiście, tego nie można wykluczyć. - Potrząsnął głową. Właściwie chciałem z panem mówić o czymś całkiem innym. 
        


Czy Kai się ożenił dowiecie się jak przeczytacie "Przystanek na horyzoncie" Ericha Marii Remarque'a, o którym pisałam tutaj


 _____________________________________  

Erich M. Remarque,Przystanek na horyzoncie, Rebis, 1999 r, str.63-65