Od wczoraj nie pada tylko leje....za oknem wiatr i deszcz. Kiedyś na taką okoliczność przypomniałam fragment ze "Stu lat samotności " Marqueza a dzisiaj szukając jakiegoś fragmentu o deszczu w internecie, bo moja pamięć niestety nie zakodowała takiego, znalazłam go na blogu vulnerant omnes necat ultima.
A pochodzi on z książki mojego ulubionego pisarza Ericha Marii Remarque'a, której jeszcze nie czytałam :
"Burza zbliżała się szybko. Grzmot zagłuszał bębnienie deszczu na napiętym dachu namiotu, z którego woda spływała strumieniami; ziemia drżała od potężnych uderzeń i nagle, w ciszy, jaka nastąpiła po ostatnim szczególnie silnym wstrząsie, karuzela zaczęła się z wolna obracać. Wolniej niż w dzień, niemal niechętnie, jak pod jakimś tajemnym przymusem. Również muzyka była powolniejsza niż w dzień i dziwnie przerywana. Karuzela zrobiła tylko pół obrotu, jak gdyby na chwilę przebudzona ze snu, i znieruchomiała znowu.
Umilkła również katarynka, jakby znużona, i tylko deszcz szumiał jeszcze - deszcz, najstarsza kołysanka świata".
___________________________________
Zdjęcie książki pochodzi ze strony Selkar.pl.



