niedziela, 5 maja 2019

Moje tytuły w ramach majowego wyzwania Trójka e-pik...


                Miesiąc za miesiącem mija i już mamy maj a razem z nim wystartowała majowa trójka e-pik. Cieszy mnie to wyzwanie, gdyż pozwala mi wyczytywać  książki, które już długo czekały na czytanie, niektóre z nich nawet długie lata. Do tej pory na 12 przeczytanych książek 11 pochodziło z mojej biblioteczki.
    
           

zapowiada się interesująco dzięki kategoriom, z których jak zwykle o dwu zdecydowała sardegna/Zuzanna a o trzeciej my, czyli uczestnicy.


 A oto one : 
List do Ciebie
poczet królowych polskich/europejskich
książka z liczbą w tytule


i mój wybór książek


Książki na zdjęciu za pozowały niezbyt  po kolei, ale 

list do ciebie......to Listy do córki F.S.Fitzgeralda,
poczet królowych ......to Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej. JaninyLesiak,
książka z liczbą w tytule.....to Trzech panów w łódce  nie licząc psa Jerome K.Jerome

Lubię to wyzwanie, bo jest w nim dreszcz emocji, jaki towarzyszy mi w oczekiwaniu na odsłonę kategorii a później przy doborze książek. 

To prawdziwie świetna zabawa.

piątek, 3 maja 2019

Moje kwietniowe czytanie i maleńki stosik nowych pozycji, jakie pojawiły się w biblioteczce...



                            Majówkowy świąteczny czas trwa a mój organizm został pozbawiony mocy fizycznych a o twórczych to już nie ma co mówić. Zamierzałam w końcówce kwietnia przynajmniej jedną notkę o książce przeczytanej w ramach trójki e-pik zamieścić, ale nie przewidziałam, że już być może w minione święta udało mi się podłapać coś co mnie wyeliminuje z normalnego funkcjonowania na spory czas. Jedyne dobro jakie z tego wynikło to to, że kwiecień, jak do tej pory, był najlepszym miesiącem  pod względem czytelniczym, gdyż udało mi się przeczytać aż sześc książek :






Trzecia od góry, z niewidocznym tytułem, to Hańba J.M.Coetze.
Lektury, jak widać na zdjęciu, miałam bardzo różnorodne, dobre i ciekawe a każda warta polecenia, bo nawet "Swatanie na zawołanie", którą potraktowałam wyłącznie  relaksowo okazało się całkiem przyzwoitym czytadłem. 
A książką, do której będę powracać jest oczywiście ta o o. Ruotolo Dolindo. Piękna, poruszająca opowieść o niezwykłym kapłanie, z którym śpiewała sama Matka Boska a także i Jezus, gdy ich o to poprosił. Niesamowite....czyż nie?


  
         Pierwsza, druga i czwarta...od góry do książki, które zostały przeczytane w ramach kwietniowej 







      Kończę maleńkim stosikiem złożonym z pokazanych czterech książek, z których pierwsza od góry została wylicytowana na rzecz kotów a trzy pozostałe wymienione za jedną na Finta.pl Niestety coraz rzadziej tam również można zbyć lub wymienić książki.




         Mojry już czytam i są świetne, bardzo udany debiut Marka Sobola, o którym dość niesłusznie cicho w blogosferze. Wandę Witter autorkę Właściwego życia już poznałam więc liczę na dobrą lekturę. Moje nienapisane wspomnienia Katii Mann mnie bardzo intrygują, jak również dołączona do zbioru książek Przepaska z liści Patricka White'a.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Post na Światowy Dzień Książki......








"Dla mnie książki mają coś pozostawiać w pamięci, uczyć. Zdradzę pani, że własne książki pisałem właśnie dlatego, by mieć pieniądze na kupowanie tych wszystkich publikacji. Tydzień bez zakupu choćby jednej książki był dla mnie tygodniem straconym. I to nie chodzi nawet o czytanie, bo przecież można pożyczyć, zapisać się do biblioteki. Ale ja je po prostu lubię książki posiadać".

                                                                                                   Aleksander Krawczuk


                    Mnie książki towarzyszą od dzieciństwa, ale zbierać je zaczęłam dopiero, gdy poszłam do pracy a było to w 1969 roku. I wtedy faktycznie dużo ze swej dość marnej pensji wydawałam na książki, ale wtedy trudno było o książki....trzeba było zadać sobie trudu, by kupić tę, którą chciało się posiadać, bo ja jak profesor Krawczuk, którego książki też mam", po prostu lubię je posiadać". 
               Później nastąpiła przerwa w powiększaniu zbioru aż do momentu, gdy założyłam blog. Przez siedem lat blogowania zbiór rozrósł się bardzo a ja zaczęłam wpadać w nałóg kupowania książek, który to nałóg dzisiaj troszkę okiełznałam, ale nadal nie potrafię się powstrzymać od drobnych zakupów. 






A moja biblioteczka porozrzucana po całym domu, której 2/3 widać na zdjęciach, wciąż nie może się doczekać uporządkowania.


poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Wiosna na moich zdjęciach......dzisiaj barwinek .... jeden z niegdysiejszych symboli Wielkanocy.



              Barwinek to roślina, która znakomicie się kojarzy ze świętami Wielkanocnymi. Kiedyś był, prawie że, symbolem Wielkanocy a używany był do robienia palm, dekorowania koszyczków i stołów wielkanocnych. Dzisiaj jest jak gdyby zapomniany, a szkoda, bo jest dużej urody,  skromny a zarazem w swej skromności  piękny. W tym roku jakoś szczególnie na niego zwróciłam uwagę, może dlatego, że nasz koło domu już się ładnie rozrasta tworząc niezwykłej urody zielononiebieski kobierzec. 







A na polanę wyszło dwoje ludzi. Kobieta smukła, wysoka, z dzieckiem na ręku i mężczyzna czarniawy, obładowany kosami, grabiami, łozową kołyską i torbami.
- Pochwalony Jezus! - pozdrowiła kobieta, uśmiechając się z serdeczną życzliwością.
- Na wieki! Witajcie, matko! - odparł Pantera. - Oczy wypatrzyłem, tak was wyglądam! Łąki czerwone, gotowe do cięcia, a was nie ma i nie ma.
- Ale za to robotnica nam przybyła! - zawołała wesoło.
Pantera zdjął kapelusz, ukłonił się nisko szerokim ruchem.
- Panie ojcze, pani matko! Pięknie proszę o rękę tej panienki.
- Z miłą chęcią. Bierzcie i trzymajcie! - zaśmiała się, podając mu dziecko.
Pantera wziął je na ręce.
- Witam cię, panno młoda, i biorę cię sobie za żonę. Wolno pocałować? Bardzo trafnie w matkę się udała. Oczki masz jak 
barwinek, a włoski ciemne. Na warkocze i ząbki jeszcze trzeba poczekać, widzę! Proszę panią do chaty, zaraz gniazdo jak dla wilgi uszykujemy!
- Kiedy żona dała wam córkę, mnie wypada dać posag! - rzekł czarniawy zięć Odrowąża. / fragment pochodzi z "Lata leśnych ludzi" Marii Rodziewiczówny, którą to książkę mam od lat, ale niestety nadal nie przeczytaną stąd fragment pochodzi niestety ze strony Wikicytatów