sobota, 7 września 2019

Wrzesień i trójka e-pik



            I znów mamy schyłek lata. Któryż to już raz wrzesień zaczyna okres doskwierającej nostalgii za tym co minione chociaż, jak na razie, cieszy kolorami i ciepłem. 
            A w naszym wyzwaniu trójka e-pik nowe kategorie, na odkrycie których czekam zawsze z dużym zaintrygowaniem. Trzecia z nich, ta wybierana przez nas,wyłania się wcześniej i nie jest długo niespodzianką, ale te o których decyduje Zuzanna aż do końca emocjonują mnie również tym czy i tym razem znajdę potrzebne książki w swojej biblioteczce. 


A oto one, wyczekiwane kategorie :


o emocjach w tytule

Było trudno, gdyż tylko jedną własną książkę mogłam dopasować do tej kategorii,

dziennik/pamiętnik

Tutaj akurat literatury mi nie brakowało, ale zdecydowałam się na tę, która ma najmniej stron, by poradzić sobie czasowo  .

 książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu)

Z tą kategorią chyba każda z nas ma najmniej problemów, gdyż przeważająca większość tytułów zawiera tylko jedno słowo.

    A ja zdecydowałam jak na załączonym zdjęciu :


 i odnoszę wrażenie, że to będzie dobra i interesująca lektura.


                             A to już  pora  czarnego bzu.





czwartek, 5 września 2019

Małe podsumowanie sierpniowego czytelnictwa i o realizacji wyzwania trójka e-pik a także maleńki stosik .




           Jak zwykle jestem spóźniona  z pisaniem o tym co czytelniczo u mnie w poprzednim miesiącu się działo.
Nie czytam dużo i przede wszystkim skupiam się na wyzwaniu trójka e-pik, ale w sierpniu udało mi się przeczytać o jedną książkę więcej  niż wymaga tego udział w wyzwaniu sardegny.

Na potrzeby 
 w sierpniu przeczytałam :





- po sąsiedzku (literatura napisana w oryginale w języku sąsiadów      Polski) - "Lika" Iwan Bunin
- motywy słowiańskie  - "Gród nad jeziorem" Zofia Kossak
- książka o książce/bibliotece/księgarni - "O bibliotece" Umberto      Eco


Wszystkie trzy książki znalazłam w swojej biblioteczce co mnie bardzo cieszy, gdyż w ten sposób udaje mi się wyczytywać własne zbiory.


Wybór mój okazał się bardzo dobry, gdyż każda książka miała nie tylko ciekawą treść, ale również posiadała szczególne wartości literackie, jak choćby styl  i piękno języka jakim zostały napisane.
Oczywiście dwie pierwsze to powieści a trzecia jest esejem więc się różnią bardzo a zatem  każda z nich dostarczyła mi innych  wrażeń estetycznych i emocjonalnych.

Książki chociaż wartościowe literacko nie były objętościowo pokaźne więc udało mi się w tym upalnym, letnim,  miesiącu przeczytać jeszcze jedną, o której powstał już post a była nią przyjemnie się czytająca "Studnia życzeń"  Katarzyny Leżeńskiej.



Ostatnio staram się nie powiększać zbytnio własnej biblioteczki, gdyż do czytania, jak na moje możliwości czasowe, mam ogrom książek, które czekają cierpliwie w kolejce, ale chętnie się wymieniam i tak udało mi się w sierpniu wymienić, tym razem na portalu lubimyczytać.pl jedną na dwie, i w ten sposób trafiły do mnie 


Autora pierwszej z książek jeszcze nie znam, natomiast drugiej znam już z jego interesującej  opowieści   o Marilyn Monroe p.t. "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe" więc ciekawa jestem i tego tytułu.

         Mój styl pisania postów jest coraz bardziej suchy i prawie, że telegraficzny, ale od zawsze mam problemy z wyrażaniem emocji a  z wiekiem jakby się to jeszcze bardziej  pogłębia. 

niedziela, 1 września 2019

1 września 80 lat temu ......









1 września 1939 roku wojska niemieckie bez wypowiedzenia wojny przekroczyły o świcie granice Rzeczypospolitej. Zaczęła się II Wojna Światowa. W tym dniu dzieci polskie nie rozpoczęły roku szkolnego. A dla naszego narodu rozpoczął się sześcioletni wojenny koszmar .




czwartek, 29 sierpnia 2019

"Studnia życzeń" niespełnionych - Katarzyna Leżeńska





         Mój pierwszy kontakt z Katarzyną Leżeńską był bardzo udany i zachęcający do poznawania innych jej powieści. A była to książka, napisana wspólnie z Ewą Milies- Lacroix, p.t. "Z całego serca". 
        "Studnia życzeń" trafiła do mnie kiedyś z blogosfery; skorzystałam z rozdawania książek, w ramach odchudzania zbiorów, przez jedną z zaprzyjaźnionych blogerek.

         Ostatnio czytam głównie książki w ramach wyzwania trójki e-pik co sprawia, że jest ich trzy na miesiąc, ale w sierpniu moje trójkowe tytuły są objętościowo skromne więc zdecydowałam sięgnąć po jeszcze coś a to coś miało być lekkie i przyjemne w czytaniu, i mój wzrok zatrzymał się właśnie na "Studni życzeń".
           
            Hanka, główna bohaterka książki, rozczulająca się nad swoim losem i na dodatek obwiniająca się za tragiczną śmierć męża wdowa z dorastającym synem, po śmierci swej babki powraca  do swoich korzeni, które wywodzą się z Narwi na Podlasiu. Odwiedziny w starym rodzinnym  domu i odkrycie przy pomocy serdecznej przyjaciółki swej babki Rozalii, Doroty, tajemnic jakie skrywają jego ściany sprawiają, że przy poplątanych i pełnych dramatyzmu  losach jej rodowych poprzedniczek -  prababki, babki, matki i jej siostry Julii - jej osobiste przeżycia związane z nagłą, przed już kilku laty, śmiercią męża okazują się mieć całkiem inny wymiar niż się jej to cały czas wydaje i wreszcie zaczyna zauważać że niepotrzebnie zasklepiła się w swej wdowiej skorupie, co cały czas próbuje jej uświadomić serdeczna przyjaciółka Dominika.
             Powrót do rodzinnego domu swej matki jednak nie tylko pozwala jej odkryć to co było dotychczas głęboko skrywane, a w tym to co było najboleśniejsze dla jej babki a i jest nadal dla matki, czyli zerwanie kontaktów z rodziną przez ciotkę Julię. Tu również spotka swoje, być może, przeznaczenie w postaci wnuka Doroty. 

             "Studnia życzeń" nie zawiodła mnie jeżeli chodzi o  przyjemność czytania.  To  interesująca i wielowątkowa saga rodzinna, jakie lubię czytać, której przeplatana fabuła przenosi czytelnika razem z Hanką w odległe czasy, czasy, w których jej antenatki doświadczały w tym niespokojnym bardzo dla kraju etapie dziejowym różnych, w tym również dramatycznych, kolei losu.
Tytułowa  studnia życzeń, której powierzały swe dziewczęce pragnienia niestety nie spełniała pokładanych w niej nadziei. Pierwsze uczucia musiały zostać z wielu przyczyn zastąpione tymi drugimi, które z czasem się pojawiały i w zasadzie okazywały się dobrymi wyborami.  I ta właśnie  retrospekcyjna część fabuły książki była  w tej lekturze  najbardziej interesująca i emocjonująca. Autorka w intrygujący sposób pozwala Hance odkrywać krok po kroku poruszające, a równocześnie niezwykłe  historie kobiet, które ją poprzedziły w rodowej sadze, by w finale zaskoczyć ją i czytelnika porażającą prawdą o jej pochodzeniu.
Natomiast współczesność wypadła w książce bardziej nijako i trochę momentami nużąco. Wydawać by się mogło, że kobiety z przeszłości były bardziej z krwi i kości. Ich barwne postaci są tu bardziej wyraziste i intrygujące niż współczesnych bohaterek reprezentowanych przez Hankę i jej przyjaciółkę Dominikę, chociaż przyjaźń tych dwu kobiet, bardzo różniących się charakterami, wzbudza niekłamaną sympatię.

             "Studnia życzeń" to bardzo dobra relaksująca lektura, gdyż styl jakim została napisana jest na tyle lekki i zawierający sporą dozę humoru, że nawet traumy bohaterek z retrospekcyjnej części powieści nie wyzwoliły we mnie silniejszych  emocji; zaś jej zaskakujące i chociaż przepełnione smutkiem zakończenie napawa optymizmem.