wtorek, 10 lutego 2015

Wołyń - lipiec 1943.




źródło
           Jestem w trakcie pisania opinii do "Nienawiści" Stanisława Srokowskiego i mam nadzieję, że ukaże się w tym tygodniu. 
Dzisiaj  zamieszczam fragment z posłowia do tej książki. A oto co Stanisław Srokowski, który jako dziecko wraz z rodziną tylko dzięki sąsiadce Ukraince nie podzielił losu mieszkańców swej wsi,  między innymi w nim napisał:


 






Te słowa autor "Nienawiści" zapisał w 2006 roku..... a jak jest dzisiaj ...dziewięć lat później?  Na ile my Polacy jesteśmy świadomi tego co się wówczas stało?

17 komentarzy:

  1. Bardzo ważna data dla Polaków. Boli, ale czytać trzeba. Łapię oddech, choć lektury wcale nie lżejsze, i wracam na Kresy. Pisz, Aniu, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to jest dopiero poznawanie tej bolesnej karty Polaków na Kresach....przecież dopiero od kilu lat mówi się o tym głośno.
      Moje pisanie to nie Twoje Bogusiu. Ja mogę tylko zaprezentować książkę i tyle i postaram się to zrobić ...książka też już powinna wrócić do biblioteki.

      Usuń
  2. Z niecierpliwością czekam na Twoją opinię ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi...myślę, że się doczekasz...

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że świadomość tego, co było rzezią wołyńską, dopiero teraz przebija się do głównego obiegu informacyjnego. Stanisław Srokowski - o ile się nie mylę - jest scenarzystą kręconego właśnie filmu "Wołyń".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scenariusz ma powstać na motywach tego zbioru opowiadań Srokowskiego, ale scenarzystą ma być sam Smarzowski..........znając filmy Smarzowskiego może to być film niezwykle trudny w odbiorze....ważne jednak, by był uczciwy ....sam reżyser twierdzi, że4 tak będzie, ale już zapowiada, że nie wszystkich da sie zadowolić....zostawia więc sobie jakąś furtkę...

      Usuń
  4. A ja nie mam zamiaru czytać , ani oglądać filmu. WYBACZAM , PROSZĘ W IMIENIU NARODU POLSKIEGO O WYBACZENIE. Tak samo mordowaliśmy, paliliśmy np. Jedwabne i teraz nie mamy moralnego prawa osądzać innych. Wojna rządzi się swoimi prawami. Było, minęło. Czas iść do przodu i szanować się wzajemne, ale i naszych sąsiadów. Myślę, że okrutniejszym mordem jest teraz to co się dzieje na Ukrainie i w Syrii, ale o tym nikt nie piszę , a może powinno?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie była wojna.....wojna to właśnie dzisiaj jest na Ukrainie. Mord wołyński ma tyle wspólnego z wojną, że odbył się w czasie trwania wojny, ale to nie Niemcy go dokonali ani sprowokowali.
      Czym innym jest wybaczenie a czym innym zapomnienie...wybaczenie potrzebne jest obu stronom, bo leczy rany. Nie zapomina się nigdy...to nie jest po prostu możliwe.
      Odpowiem Ci Agnieszko słowami samego autora : " Niniejsze opowiadania nie są tylko kolejnym krokiem literatury w odkrywaniu tego pejzażu - są przede wszystkim głosem sumienia, ostrzeżeniem przed złem, które nadal panoszy się w świecie. To, co się działo na Wołyniu, Podolu czy Pokuciu, straszliwe zbrodnie, uznane przez historyków za akty ludobójstwa, zna doskonale cały wiek dwudziesty, choćby na przykładzie mordów popełnianych przez Turków na Ormianach czy Grekach albo przez Serbów na Albańczykach i przez Albańczyków na Serbach. Terroryści zabijali i nadal zabijają niewinnych ludzi w Ameryce, Europie, na dalekim i bliskim Wschodzie. Zawsze i wszędzie u źródeł terroru czai się nienawiść. Dlatego apokaliptyczne sceny z Wołynia czy Podola są tak samo ważne jak sceny mordów i akty przemocy w wieku dwudziestym pierwszym. Dopóki nie odsłoni się korzeni zła, dopóty zło będzie świat nękać".

      To bolesne bardzo co się dzieje na Ukrainie i w Syrii. Podłoże każdego z tych dramatów jest inne. O ile wiadomo jednak o co chodzi w Syrii, gdzie rzeź dotyczy tylko chrześcijan to już na Ukrainie nie była bym tego tak pewna. Tylko Ci co ją wywołali i się do niej przyczynili wiedzą.
      Ale to nie znaczy, że mamy zapominać o tym co działo się w przeszłości.

      Ja nie namawiam Cię do czytania książki, filmu pewno i ja nie będę oglądać, ale polecam Ci to posłowie Srokowskiego do książki.....

      Usuń
  5. Myślę, że świadomość ludobójstwa na Wołyniu jest, tyle że traktowane to jest jako zamknięty rozdział przeszłości, tak jak inne dramaty czasów wojny, których padliśmy ofiarą. Dotknęło to pokolenia, które już odchodzi a tragedia rozegrała się na ziemiach, z którymi obecne młode pokolenia w ogóle nie jest związane bo co najwyżej słyszało o nich od babć i dziadków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewno masz rację. Ale pokolenie obecne i przyszłe powinny pielęgnować pamięć...to powinność znać historię swego narodu. I ma prawo wiedzieć jaka była prawda. Jak pisze autor : " Prawdy nie można oszukać. Prawdy nie można zabić. Bo prawda wcześniej czy później wyjdzie na światło dzienne".
      A poza tym zgadzam się z tym co Srokowski napisał w swym posłowiu do "Nienawiści", że : "Zapominanie o zbrodniach, to prosta droga do nowych zbrodni".

      Usuń
    2. O zapominaniu nie ma mowy, przecież pamięć o historii Kresów jest bardzo popularna, tyle że dzieje się z nią to samo co z pamięcią na przykład o tragedii I wojny światowej, czy powstań narodowych, jest coraz bardziej odległa w czasie i patrzy się na nią jak na zamknięty rozdział.

      Usuń
    3. No tak.....to chyba normalne...żyjemy teraźniejszością a jeżeli już to niezbyt odległą przeszłością ....a czas sprawia, że to co było staje się już tylko historią....

      Usuń
  6. Po lekturze książki "Strach" Srokowskiego, aż boję się zaglądać do jego innych publikacji. Po prostu się tego boję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię Ci się wcale...Ja przełamałam się .....książkę mogę czytać, ale filmu nie chciałabym oglądać...

      Usuń
  7. niestety wiele jest takich zapomnianych luk w historii lub spraw, o których się nie pamięta,

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż, ja mam niestety takie z gruntu pesymistyczne przekonanie, że zło będzie istnieć zawsze i nic nie zdoła go wykorzenić. Te same mechanizmy, ohydna powtarzalność zbrodni, te same powody-preteksty. Od zarania dziejów. Ja- ten dobry, i on - obcy, odmieniec. O wielu zbrodniach pamięta się, bo w jakiś pokrętny sposób ta pamięć służy politycznym interesom, inne spotyka zapomnienie. Czasem pamięć zbrodni zamiast pokonania zła wywołuje nowe jego odsłony - zemstę, krwawą vendettę. I mówię to wszystko w zupełnym oderwaniu od tej książki, także od problematyki zbrodni wołyńskiej, to takie ogólne moje przemyślenia. Nie mam wielkich złudzeń co do ludzkiej natury. Zgadzam się - pamiętać należy. I na pewno o tej wołyńskiej historii mówi się i pisze dużo - na pewno świadomość jest coraz większa. Czy to jakoś uchroni? Czy zapobiegnie nowym przejawom zła? Wątpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Twoim głosem Ado w zupełności. Twoje słowa niosą prawdę o tym jacy faktycznie jesteśmy.
      Na świecie zawsze będzie zło i dobro a na dodatek do tego pierwszego mamy większe skłonności ...znam to z autopsji. Nie jestem ideałem, ale mam świadomość swojej skłonności do złych zachowań co sprawia, że bywa toczę wewnętrzna walkę.
      Chodzi o to byśmy to zło wokół nas postrzegali i nie byli na nie obojętni a nawet w miarę swych możliwości starali się mu zapobiegać. Dzisiaj są ku temu różne możliwości...nawet nie musimy z domu wychodzić, bo jest internet i inne media, które nam to umożliwiają.
      Pozornie się wydaje, że o zbrodniach, które dotyczą nas czy innych narodów w przeszłości wiemy, ale nie jest tak do końca...młodzież ma bardzo niską świadomość..sama nie sięga po literaturę a w szkole niczego się nie dowiadują. Wiem to po swoich dzieciach, którym szkoła w tej materii nie dała żadnej wiedzy. Nie wiem jak jest teraz, ale w latach 90-tych w liceum historia współczesna była w klasie maturalnej, gdy wszyscy już myśleli o maturze....to wiem z doświadczeń swoich dzieci.

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.