niedziela, 7 grudnia 2014

Damulki z dworów ukraińskich też czytały.....Irena Bączkowska we fragmencie "Letnich nocy"



Kilka dni temu skończyłam czytać


książkę  zniewalającą niezwykłym urokiem słowa i stylu w jakim autorka wprost namalowała barwny obraz lata na  Ukrainie zanim dotarło tam widmo I Wojny Światowej i dramatycznych zmian.  Napiszę  o niej więcej, bo warta jest zaprezentowania a teraz przytoczę tylko fragment mówiący o tym, że wśród damulek opisywanych przez emigracyjną pisarkę były takie, które nie tylko interesowały się modą, strojami i zabawą, ale również  namiętnie czytały i otaczały się książkami a należała do nich pani Mela, którą liczni znajomi i krewni, pociotki i przyjaciele, gdy nie słyszała, nazywali Riepusze / czytaj z francuska /





________________________________________________________________________________


* Irena Bączkowska, Letnie noce, wyd. Veritas, 2005 r. str. 99-100

17 komentarzy:

  1. Coś mi się wydaje, że w dzisiejszych czasach pani Mela ( vel Riepusze ) prowadziłaby bloga książkowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celna uwaga... z pewnością by tak było....

      Usuń
  2. Zapowiada się ciekawie, czekam na recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam się do napisania o niej....

      Usuń
  3. Dużo dobrego o książce słyszałam, temat - czyli Ukraina - aktualny i gorący, więc zostaje mi tylko czekać na recenzję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata pisała bardzo obszernie i jak zwykle ciekawie no i skusiłam się, i nie żałuję.....

      Usuń
    2. To jeden z moich ulubionych fragmentów. Zawsze ogromnie się cieszę, gdy uda mi się kogoś zainspirować lekturowo! :) Czy mogę sobie skopiować fotki z cytatami do mojego posta?

      Usuń
    3. Oczywiście, bardzo proszę....

      Usuń
  4. Przyznaję, że publikacja dotąd mi nieznana, czekam na recenzję, ale już widzę, że to książka warta uwagi. Pozdrawiam ):

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi intrygująco, ale miałabym problem ze stylem. Niby barwny, ciekawy, ale na dłuższą metę męczący. Czekam na recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może tylko z początku, bo później ta płynąca jak rzeka opowieść wciąga bardzo.

      Usuń
  6. Wspaniała! Zazdroszczę tym damom, że znały języki obce, zatem nie musiały korzystać z tłumaczeń, które nigdy nie oddadzą wiernie oryginału, a mogły się z oryginałem zapoznać same. Czy to doceniły? To inna sprawa.
    Mnie stylizacja językowa, trącąca nieco myszką nie przeszkadza. Wychowałam się na tak pisanych książkach i nie stanowi to problemu, jeśli tylko książka jest warta lektury :)
    Ach! I prywatna lektorka! Prawie audiobook! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - uczyły się najpierw w domach francuskiego dzięki nauczycielkom, Francuzkom a później kontynuowały naukę w szkole. Ariana właśnie ma taką mademoiselle.
      Być może niektóre jednak doceniały.
      Styl, o którym pisałam bardziej dotyczy przyjętej formy pisarskiej...gawędy kresowej, która płynie jak nurt rzeczny a przy tym zawiera mnóstwo określeń osób czy też rzeczy a także zjawisk przyrody......co w tej książce pociąga bardzo.

      Usuń
  7. Fragmenty bardzo kuszące, przyznaję. To mógłby być dobry prezent pod choinkę, pytanie tylko czy książka jest jeszcze gdzieś do kupienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezent idealny.......widziałam w Taniej książce...ja kupowałam na allegro....

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.