niedziela, 16 marca 2014

Z Henrykiem Sienkiewiczem do Rzymu.



         Choróbsko zmęczyło  mnie tym razem totalnie i przymusiło do spędzenia w łóżku całego tygodnia. Jeszcze dzisiaj nie czuję się dobrze i niestety taka osłabiona jutro wyruszę wcześnie rano w swą pierwszą podróż do Wiecznego Miasta.

zdjęcie mojego syna, który był tu wcześniej

   Gdy  po raz pierwszy czytałam "Quo vadis ", a było to  w 60-tych latach ubiegłego stulecia, z pewnością nie zaświtała mi nawet taka myśl w głowie, że może i ja kiedyś ujrzę Rzym. Jeszcze do ubiegłego roku nie było to takie pewne, że go jednak zobaczę  na własne oczy, ale stało się i jutro powinnam być do niego w drodze. Wrażeniami się podzielę po powrocie na tyle, na ile potrafię. Natomiast w poście przypominam ten fragment, z "Quo vadis", który do dzisiaj mnie bardzo wzrusza.

"Quo vadis, Domine?"

         "O brzasku następnego dnia dwie ciemne postaci posuwały się drogą Appijską ku równinom Kampanii.
          Jedną z nich był Nazariusz, drugą Piotr Apostoł, który opuszczał Rzym i męczonych w nim współwyznawców.
          Niebo na wschodzie przybierało już leciuchny odcień zieleni, który z wolna, coraz wyraźniej bramował się u dołu barwą szafranną. Drzewa o srebrnych liściach, białe marmury willi i łuki wodociągów, biegnące przez równinę ku miastu, wychylały się z cienia. Rozjaśniała się stopniowo zieloność nieba, nasycając się złotem. Za czym wschód zaczął różowieć i rozświecił Góry Albańskie, które ukazały się cudne, liliowe, jakby z samych tylko blasków złożone.
          Świt odbijał się w drżących na liściach drzew kroplach rosy. Mgła rzedła, odkrywając coraz szerszy widok na równinę, na leżące na niej domy, cmentarze, miasteczka i kępy drzew, między którymi bielały kolumny świątyń.
          Droga była pusta. Wieśniacy, którzy zwozili jarzyny do miasta, nie zdążyli jeszcze widocznie pozaprzęgać do wozów. Od płyt kamiennych, którymi aż do gór wyłożony był gościniec, szedł w ciszy odgłos drewnianych postołów, jakie podróżni mieli na nogach.
          Potem słońce wychyliło się przez przełęcz gór, ale zarazem dziwny widok uderzył oczy Apostoła. Oto wydało mu się, że złocisty krąg, zamiast wznosić się wyżej i wyżej na niebie, zsunął się ze wzgórz i toczy się po drodze.
          Wówczas Piotr zatrzymał się i rzekł:
           - Widzisz te jasność, która zbliża się ku nam?
           - Nie widzę nic - odpowiedział Nazariusz.
           Lecz Piotr po chwili ozwał się, przysłoniwszy oczy dłonią:
           - Jakowaś postać idzie ku nam w blasku słonecznym.
           Do uszu ich nie dochodził jednak najmniejszy odgłos kroków.
Naokół było cicho zupełnie. Nazariusz widział tylko, że w dali drżą drzewa, jakby je ktoś potrząsał, a blask rozlewa się coraz szerzej na równinie.
           I począł patrzeć ze zdziwieniem na Apostoła.
           - Rabbi! Co ci jest? - zawołał z niepokojem.
           A z rąk Piotra kostur podróżny wysunął się na ziemię, oczy patrzyły nieruchomie przed siebie, usta były otwarte, w twarzy malowało się zdumienie, radość, zachwyt. Nagle rzucił się na kolana z wyciągniętymi przed się ramionami, a z ust jego wyrwał się okrzyk:
           - Chryste! Chryste!...
           I przypadł głową do ziemi, jakby całował czyjeś stopy. Długo trwało milczenie, po czym w ciszy ozwały się przerywane łkaniem słowa starca:
           - Quo vadis, Domine?...
           I nie usłyszał odpowiedzi Nazariusz, lecz do uszu Piotrowych doszedł głos smutny i słodki, który rzekł:
            - Gdy ty opuszczasz lud mój, do Rzymu idę, by mnie ukrzyżowano po raz wtóry.
            Apostoł leżał na ziemi, z twarzą w prochu, bez ruchu i słowa. Nazariuszowi wydało się już, że omdlał lub umarł, ale on powstał wreszcie, drżącymi rękoma podniósł kij pielgrzymi i nic nie mówiąc, zawrócił ku siedmiu wzgórzom miasta.
             Pacholę zaś, widząc to, powtórzyło, jak echo:
             Quo vadis, Domine?..
              - Do Rzymu - odrzekł cicho Apostoł.
              I wrócił".



_____________________________

* Henryk Sienkiewicz , Quo Vadis, Wyd. Kama, str. 516-518


Mimo pogorszenia pogody miłego, wiosennego  tygodnia życzę wszystkim, którzy do mnie zaglądną.

15 komentarzy:

  1. Życzę zdrowia i kondycji, a przede wszystkim wspaniałych wrażeń:) Czekam na relację:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się ogromnie, że zobaczysz to wspaniałe miasto! Chłoń widoki, atmosferę, pstrykaj fotki. Czekamy na c.d.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę udanej podróży i by pogoda dopisała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Włoski klimat i słońce doda sił, po chorobie i osłabieniu nie będzie śladu.
    Czekam na relację i wspomnienia!
    Dobrej podróży.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu - szczęśliwej podróży :) Czekają Cię wspaniałe przeżycia.
    Byłam tam w swoich młodych latach i chciałoby się jeszcze raz.
    Ale chociaż zdjęcia pooglądam i poczytam o Twoich wrażeniach.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Wam bardzo za odwiedziny i życzenia.
    Miałam wrażenie, że mój pobyt będzie dłuższy, ale się okazało, że w piątek o 7 rano już mamy samolot, więc tylko trzy i pół dnia będzie na zwiedzanie a jeszcze obiecał mi szwagier Asyż i to mnie dodatkowo cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzym to miasto, do którego mogę wracać wciąż i wciąż. Byłam parę razy i ciągle mi mało. Życzę, aby rzeczywistość przerosła marzenia i oczekiwania i możliwości odwiedzenia miejsc bliskich sercu. A fragment zacytowany przez Ciebie mnie także wzrusza. Jeśli zajrzysz to dedykuję ci też piękną piosenkę Quo vadis domine https://www.youtube.com/watch?v=hS6fA1XXv1Q

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajor jest moim idolem piosenki chyba od jego występu na festiwalu w Zielonej Gorze, gdy był jeszcze pacholęciem. Dziękuję za przypomnienie tego utworu. Ten refren mi się przypomniał, gdy czytałam fragment, który wrzucałam do posta. Piosenka, a raczej song w wykonaniu Bajora po prostu uderza swą mocą. A ja od razu wiem za co go tak cenię.
      Film nie podobał mi się, ale Neron w wykonaniu Bajora - tak.

      Usuń
  9. Na koncerty Bajora chodzę od lat ... chyba dwudziestu. Film rzeczywiście wypadł kiepsko, ale piosenka i ta i związana z filmem Dove vai (którą Michał śpiewa z Małgorzatą Walewską) bardzo, bardzo. https://www.youtube.com/watch?v=kK11Acg6O6Q

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim razie udanej, bezpiecznej i pełnej pozytywnych emocji podróży. :)
    Sama też mam nadzieję któregoś dnia tam pojechać, a tymczasem czekam na Twoją relację. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę udanej podróży. Mam nadzieję, że później pochwalisz się swoimi odczuciami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z Sienkiewiczem poszłabym wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawet nie wiedziałam, że wybierasz się w taka wspaniałą podróż. dawno mnie u ciebie nie było.
    Życzę ci bezpiecznej podróży i mnóstwo wspaniałych wrażeń.:)))

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.