czwartek, 26 czerwca 2014

Żona pilota - Anita Shreve - to się dobrze czyta.








    
          Była trzecia dwadzieścia cztery, gdy Kathryn przebudziło pukanie do drzwi, a mężczyzna, który za nimi stał, gdy je otworzyła zapytał :                                                                                                                           
"- Pani Lyons? "                                                                                                                                           
To pytanie wystarczyło, by bohaterka książki, o której ten post zrozumiała, że  jej życie uległo w gruzach, że nic już nie będzie takie samo, jak było  przed wizytą tego mężczyzny o pociągłej, trochę smutnej  twarzy, bo jej Jack już nigdy nie otworzy drzwi tego domu, który opuścił, by polecieć do Londynu.
Wiadomość, która spada na Kathryn tak nagle, że uderza jak grom sprawia jej ból, ból fizyczny i psychiczny, który zostaje spotęgowany dodatkowo świadomością ogromu bólu jakiego doświadczy ich córka, gdy jej tę hiobową wiadomość przekaże. Wie bowiem, że życie ich obu już nigdy nie będzie takie jak do tego momentu, spokojne, unormowane, odmierzane czasem od wyjścia Jacka z domu do jego powrotu i wspólnie spędzanymi chwilami. Ten dobry czas zakończył upadek samolotu, który on  pilotował,  u wybrzeży Irlandii. 
 Żałobę Kathryn zakłóca prowadzone dochodzenie w sprawie katastrofy lotniczej, z udziałem jej męża, a wynik tego dochodzenia wprawia ją w osłupienie, gdyż nawet przez myśl, by jej nie przeszło, że jej mąż, którego zdawało się znała bardzo dobrze, mógłby popełnić samobójstwo, a co dopiero w sposób narażający na  śmierć wiele niewinnych istnień. Nie mogąc przejść nad tym obojętnie próbuje sama, przy pomocy Roberta Harta, przedstawiciela związku zawodowego lotników, dociec prawdy a zarazem oczyścić męża z tego absurdalnego jej zdaniem zarzutu. Przeglądając rzeczy Jacka natrafia na ślad w postaci imienia i numeru telefonu. Próba rozwiązania zagadki śmierci Jacka uświadamia jej, że mimo prawie dwudziestu lat wspólnego pożycia nie znała swojego męża i nie podejrzewała nawet, że zdolny byłby nie tylko do prowadzenia podwójnego życia. I teraz dokonując analizy wspólnie spędzonych lat doszukuje się sygnałów, które zbagatelizowała.

       Przerwany lot do bardzo dobre czytadło na lato. Książka wciąga swą fabułą, w której przeplatają się z czasem, w którym akcja powieści się toczy interesujące  wątki wspomnieniowe. A poza tym mamy okazję odwiedzić razem z bohaterką książki kilka ciekawych  miejsc. 
Wątek obyczajowy wzbogacony  przez szczyptę psychologii jest zajmujący a rozbudowanie go o nieduży wątek sensacyjny sprawia, że z wielkim zaciekawieniem czeka się na zakończenie opowieści.
I muszę jeszcze dopisać, że książka może wydawać się smutna, dołująca, ale tak nie jest, a na dodatek ma pozytywne, budujące zakończenie.
Ja czytałam książkę coś więcej niż dzień, i nie tylko dlatego, że leżałam zmożona chorobą w łóżku.

Na kanwie powieści powstał w 2012 roku film o tym samym tytule. 
Ja go nie oglądałam, ale może ktoś z Was?

Wreszcie mogę oddać książkę do biblioteki.


23 komentarze:

  1. Lubię Twoje zdjęcia z tym fiołkiem. On jest żywy? A co do książki, to mi się wydaje za smutna na lato :)
    Pozdrawiam
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żywy, jak najbardziej. Mam ich kilka.
      Czy smutna. Może trochę.Ale ma optymistyczne zakończenie.

      Usuń
  2. No to mnie porządnie zainteresowałaś:) Lubię połączenie różnych wątków, a obyczajowy z sensacyjnym jest zdecydowanie najlepszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. chyab już mi się gdzieś obił o uszy ten tytuł, może własnie za sprawą filmu. czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, książka nie jest nowością, wydana była u nas 6 lat temu.

      Usuń
  4. Z przyjemnością zagłębię się w tej lekturze, gdy tylko nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi bardzo ciekawie, mam coś tej autorki, ale nie miałam jeszcze okazji przeczytać. No, muszę przyznać, że interesująca pozycja i do tego u Ciebie, gdzie zwykle znajduję bardziej klasyczne pozycje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem i ja czytam coś nie klasycznego. Spodobało mi się to wydanie Książnicy i przyniosłam z biblioteki.
      I nie żałuję.

      Usuń
  6. A ja czytałam "Jedyne, czego pragnął" tej autorki. To była bardzo dobra powieść. Podobno najlepsza w dorobku tej autorki. Poszukam i "Żony pilota" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się natknę na inne jej książki to może też przeczytam.

      Usuń
  7. Zapowiada się ciekawie. Nie słyszałam chyba o tej autorce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiedziałam, że to dobra książka będzie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wakacje sprzyjają takim lekturom. Czytam książkę Katarzyny Enerlich "Czas w dom zaklęty". Choć tematyka niełatwa, to jednak aktualna wciąż, a książka na dzień, dwa czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ją i czytałam. Podobają mi się książki Pani Kasi. Czytałam już trzy i mam kolejne cztery w biblioteczce.
      Zanim czytałam "Czas w dom zaklęty" słyszałam urywek w radiu i już wtedy książka mnie zaintrygowała. I nie zawiodłam się.

      Usuń
  10. Książki nie czytałam...filmu nie widziałam... Muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem że zainteresowałaś mnie ta książką, rozglądnę się za nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wśród zalewu amerykańskiej literatury ta pisarka okazuje się być warta czytania.

      Usuń
  12. Ciekawie się zapowiada..... Nie czytałam książek tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.