sobota, 21 lutego 2015

Przewrotność dobra - Jolanta Kwiatkowska.





             Wydawać by się mogło, że albo jesteśmy dobrzy, albo źli a co za tym idzie nasze czyny mogą mieć również tylko taki, adekwatny do tego jacy jesteśmy charakter. Jolanta Kwiatkowska w swej książce "Przewrotność dobra" stara się nam udowodnić, że z tym dobrem i złem nie jest do końca tak jak, by się nam wydawało. Jej bohaterka bowiem pozornie przez wszystkich odbierana jest jako osoba uczynna o niezwykle dobrym sercu a okazuje się w rzeczywistości taką nie być. Bowiem, czego nikt w niej nie dostrzega, niezwykle umiejętnie manipuluje dobrem i złem w zależności od okoliczności oraz od tego co jej przyniesie ewidentną korzyść,  nawet jeżeli ta korzyść będzie odniesiona wskutek śmierci bliskich sobie osób, której sama wprawdzie nie powoduje, ale której nie zapobiegnie mimo świadomości, że ona nastąpi. 

            Bohaterka "Przewrotności dobra" to jednak osoba wewnętrznie okaleczona.  Tresowana a nie wychowywana, i to zarówno przez swych rodziców, którym sprawiła zawód nie rodząc się chłopcem,  jak i swego starszego brata, staje się osobą bezwzględną, pozbawioną skrupułów wobec osób, które jej stają na przeszkodzie lub mogą być wykorzystane do realizacji zamierzonego celu. Ale równocześnie potrafi okazywać  serce osobom, które lubi naprawdę a skutki swych złych, a nawet bardziej niż złych czynów, w końcowym efekcie przekuwa w dobro postępując jak taki współczesny Robin Hood tyle, że w spódnicy, który zabiera  bogatym a daje biednym realizując swój dziwny, wynikający z prawie "roztrojenia" swej jaźni plan. Roztrojenia, bo bohaterka książki będąc raz Dorotą, raz swą małą "siostrą" Dorotką a raz jeszcze kimś innym żyje cały czas w stworzonym przez siebie świecie.

            "Przewrotność dobra" zdaniem Autorki " napisało jej kolejne  ja. Ja rozzłoszczone do granic wytrzymałości na to, co widzi, słyszy i czyta".[...] A moim skromnym zdaniem tym sprawiła, że jej książka dokładnie wpisała się w obecny nurt jakiemu hołdują media, które wmawiają widzom i czytelnikom, że patologia rodzi się w katolickich rodzinach, że księża to pedofile, a dzięki "dobrze" pojętej katechizacji  można, jak bohaterka książki wytłumaczyć wszystkie swe złe czyny. Daleka jestem od twierdzenia, że nie ma zła w kręgach, o których piszę, ale książka została aż po brzegi przeładowana treściami jakimi właśnie media "piorą mózgi" swych czytelników i widzów. I dlatego nie wbiła mnie w fotel w trakcie czytania chociaż  tak dobrze się zapowiadała : "Równym krokiem zbliżał się do bramy. Jak zawsze z wielką przyjemnością i z uśmiechem zadowolenia spojrzał na złoty szyld z napisem "Kancelaria notarialna. Artur Nowowiejski". Ojciec, jako jeden z pierwszych, zaraz po zmianie ustawy o notariacie otworzył kancelarię w starej, przedwojennej kamienicy".[...]

             Nie twierdzę jednakże, że książka nie ma walorów, choćby w postaci niebanalnej formy w jakiej została napisana, że nie opisuje czegoś co się nie zdarza, że nie porusza na pierwszych stronach opisem traumy małej dziewczynki. Jednakże nie zostałam przekonana do całej opisanej w powieści historii.

              Kończąc swój post przypominam, że "Przewrotność dobra"  można  zdobyć w mojej wygrywajce




Mam nadzieję, że moja opinia, która jest zupełnie odmienna niż większości osób, które ją czytały i opiniowały zachęci do wzięcia udziału w zabawie. 


__________________________

*Jolanta Kwiatkowska,Przewrotność dobra",Wyd.Dobra Literatura, 2012 r., okładka 
*Tamże, str 11

20 komentarzy:

  1. Zdziwiłaś mnie ogromnie. Książka (i to z autografem) pręży się na półce i czeka w kolejce, ale - tak sądzę - będzie jeszcze długo czekać. Podobnie odbieramy treści;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twojego odbioru byłabym bardzo ciekawa...liczę na to, że zdecydujesz się w niedługiej przyszłości przeczytać....

      Usuń
  2. Interesująca pozycja ksiązkowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat jestem z tych zachwyconych lekturą, ale rozumiem, że nie wszystkim się musi podobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem Aniu i czytałam Twoja opinię.
      Ja odbieram nie tylko ekspresyjność książki, ale również tło fabuły a to uważam, jest nie tylko przejaskrawione, ale i wypatrzone. Ta książka wyraźnie czytelnikowi sugeruje gdzie leży zło....Nie przeczę, że być może tylko ja z różnych względów tak ją odbieram......

      Usuń
  4. Czyli jednak... powtórne przeczytanie nie zmieniło Twojego zdania. Ja pozytywnie bardzo odebrałam książkę, ale zupełnie inaczej odebrałam sytuacje, o których piszesz (księża, rodziny katolickie). Po prostu przyjęłam to jako tło historii, nie odebrałam jako wpasowywanie się w nurt. Ale oczywiście rozumiem i szanuję Twoja opinię, Dobrze przeczytać opinię skrajnie inną od własnej :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie czytałam drugi raz.
      Może ja jestem przewrażliwiona, nie przeczę.
      Ta książka byłaby dobra do DKK - dyskusja byłaby interesująca, uważam....

      Usuń
  5. Założyłam, że sytuacje i postaci w tej książce zostały przerysowane celowo. Nie do końca jednak odpowiadają mi tak grube nici, jakimi książkę uszyła autorka.
    Tak, to świetna pozycja do DKK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie - te nici są jednak zbyt grube.

      Usuń
    2. Jak zauważyłaś (ja również) wielu osobom książka się podoba, a sposób podania tematu nie razi. I dobrze, że są różne książki, bo i są różne gusta.
      Ja przedkładam delikatne aluzje nad zbyt dosłowne wyłożenie spraw, mam także w sobie dużo arogancji aby twierdzić, że wyczytałabym przesłanie między wierszami, gdyby ono zostało tam ukryte w tych wszystkich, pełnych hipokryzji półsłówkach, którymi na co dzień zakłamujemy rzeczywistość.
      Taki zarozumiały czytelnik ja ja, to plaga i nieszczęście ;)

      Usuń
    3. W zasadzie tym osobom co czytały wszystkim się podobała, ale ja myślę, że głównie dlatego, że książka ma duży ładunek emocjonalny, czemu absolutnie nie zaprzeczam.
      Ja osobiście jestem po tym co słyszę i widzę w tv i to nie w filmach tylko w wiadomościach czy też programach publicystycznych lub reportażach szczególnie może wyczulona na lewackie przesłania.
      Nie omawiałam książki dokładnie w połączeniu z cytatami, bo nie jestem profesjonalnym krytykiem a także nie chciałam zabierać przyjemności czytania.
      Niemniej w książce nie między wierszami tylko wprost jest wskazane na czym polega to "rozzłoszczone ja" Autorki, bo wyraźnie wskazuje środowisko, w którym takie "potworki" jak bohaterka książki się hoduje. Nie dość, że krzywdzi ją rodzina, która co niedziela bywa w kościele to jeszcze sześcioletnią molestuje i wynaturza ksiądz a na dodatek ona sama uczestnicząc w katechezach interpretuje je sobie tak, by nie czuć się winną swych złych czynów.....

      Usuń
    4. Masz ode mnie pw na LC.

      Usuń
    5. Jak tylko LC ruszy będę czytać....

      Usuń
  6. Życie pisze mi ostatnio takie scenariusze, że na książkę już czasu nie starcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taki czas, długi czas Basiu........

      Usuń
  7. Trudna opowieść, ale może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie jest trudna opowieść, absolutnie i czyta się szybko...

      Usuń
  8. Nie podoba mi się ta książka już po tym co piszesz, więc ewentualna lekturę sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając cokolwiek Twój gust czytelniczy śmiem twierdzić, że nic nie stracisz.....

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.