wtorek, 17 czerwca 2014

Czy też tak uważacie? Bo ja nie.





źródło






18 komentarzy:

  1. Można obejrzeć film, ale przeczytanie książki to jednak zupełnie coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia filmowa, bez znajomości książki, zawsze będzie niepełna, czegoś jej będzie brakowało, bo czas jest ograniczony. Ale jeśli komuś wystarcza tylko połowa historii to jego sprawa :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka ważniejsza, ekranizacja zawsze jako dodatek.
    I jest jeszcze taka mała prawidłowość - jak film jest świetny, to książka prawdopodobnie będzie genialna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekranizacje traktuję jak ilustracje książek, mogą być wspaniałym uzupełnieniem, ale tylko uzupełnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że nie.
    Film jest zrealizowany o wyobraźnię reżysera - książka o naszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, bardzo podoba mi się to stwierdzenie! :) Jeśli nie lubię ekranizacji (zwłaszcza oglądanych przed przeczytaniem książki), to właśnie dlatego, że często mam wrażenie, że oglądam cudzą wizję danej książki.

      Usuń
  6. Wystarczy tylko wtedy, gdy chcemy rozmawiać o filmie, nie o książce :).
    Poza tym, ekranizacja to jedna z możliwych wizualizacji i intepretacji książki. I jeszcze nie spotkałam takiej, która byłaby lepsza od oryginału.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście, że nie! Ja oceniam 90% ekranizacji w skali od 1 do 3 - tylko nielicznym dałabym 4 lub 5 (szóstek nie daję, bo w moich czasach takiej oceny w szkole nie było). Ekranizacja to subiektywne odczytanie tekstu przez reżysera, tak jak subiektywne jest odczytanie utworu przez każdego czytelnika indywidualnie.
    Wydaje mi się, że nawet stawia takiej tezy jest co najmniej nie na miejscu dla prawdziwego miłośnika literatury.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem tego samego zdania, że nie!!
    Film zawsze odbiega w jakiś sposób od książki, dlatego jak dla mnie jak obejrzę film prędzej niż przeczytam książkę, to dobrze jest sięgnąć później po książkę i porównać sobie obie wersje!! :) W drugą stronę też lubię robić ;) jeśli mamy ekranizację książki to po przeczytaniu lubię zobaczyć jak to wygląda na dużym ekranie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko wtedy, gdy ekranizacja jest znacznie lepsza od książki :) No ale to są już bardzo rzadkie przypadki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż, dla miłośnika filmu (tylko i jedynie) - wystarczy :)
    Dla miłośnika książek - nie.
    Dla Pani Nauczycielki - zależy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka to zawsze numer jeden. Zdarza się, że w przypadku dobrej ekranizacji na dźwięk tytułu nieodparcie widzimy filmowego bohatera (ach, ten Bogumił!), ale wtedy książka funkcjonuje w mojej świadomości jako odrębne dzieło.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miło mi, że zechciałyście się wypowiedzieć.
    Ja się zniechęciłam do ekranizacji szczególnie książek, które uważam za znakomite a ich fabuła w filmie odbiega diametralnie od treści książki.

    A ponieważ mnie to irytuje dlatego nie ogladam filmu zaraz po przeczytaniu ksiązki.

    Ale w przypadku lektur ekranizacja nie powinna być wystarczająca.


    OdpowiedzUsuń
  13. Ja to nawet nie lubię ekranizacji, ponieważ jak czytam ksiażkę to sobie wszystko wizualizuję a potem mi się to wali jak domek z kart...

    OdpowiedzUsuń
  14. Często ekranizacja ma się nijak do powieści ("Kamienie na szaniec"). Dla mnie podstawą jest książka. To ja jestem reżyserem mojego filmu w wyobraźni :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taką głupotkę to mógł powiedzieć tylko nastolatek, który nie czyta.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam do siebie na konkurs.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.