![]() |
| źródło |
Dzisiaj Środa Popielcowa zaczynająca w katolickim kościele okres Wielkiego Postu, czasu pokuty i duchowego przygotowania się do przeżywania Świąt Wielkanocnych. Jest to m również czas refleksji nad tym czym jest pokuta, na czym powinna polegać. I tu idealnym do zrozumienia jej sensu wydaje mi się być fragment książki, którą teraz czytam, a który muszę przyznać bardzo mnie poruszył i dał mi do myślenia.
- A więc mi nie wybaczono?
- O, nie.
- Ale myślałem, że na tym to polega - powiedział Ian. - Myślałem, że Bóg przebacza wszystko.
- Przebacza - odparł pastor Emmett. - Ale nie możesz powiedzieć tylko ot tak : "Przepraszam, Boże". Ba, każdy mógłby tyle zrobić! Musisz naprawić zło, okazać gotowość konkretnego, rzeczywistego zadośćuczynienia, zgodnego z regułami naszego kościoła.
- Ale co wtedy, kiedy nie istnieje żadne zadośćuczynienie? Jeśli jest to coś, czego nie da się niczym naprawić?
- No cóż, wtedy, oczywiście, wkracza Jezus.
Jeszcze jeden paraliżujący symbol : "Jezus". Ian odwrócił wzrok.
- Jezus pamięta, jak trudne może być życie na ziemi - mówił dalej pastor Emmett. - Pomaga w tym, czego naprawić nie można. Ale jedynie wtedy, gdy najpierw sam spróbujesz to uczynić.
- Spróbować? Jak spróbować? - zapytał Ian. - Co musiałbym zrobić?
Pastor Emmett zaczął zbierać śpiewniki pozostawione na krzesłach . Najwyraźniej był tak pewien odpowiedzi, że nawet nie trudził się, aby o niej myśleć.
- No cóż, po pierwsze : będziesz musiał zając się tymi dziećmi - powiedział.
- Okay. Ale zając się....w jakim sensie właściwie?
- Hm, no cóż, chyba je wychować.
- Hę? - rzekł Ian. - Ależ ja jestem dopiero na pierwszym roku studiów!
Pastor Emmett zwrócił ku niemu twarz, przyciskając stos śpiewników do wklęsłego przodu koszuli.
- Przeważnie jestem w Pensylwanii, a nie tutaj! - dodał Ian.
- To może powinieneś to rzucić?
- Rzucić?
- Właśnie.
- Rzucić naukę?
- Właśnie.
Ian wlepił w niego oczy.
- To jest coś w rodzaju testu, prawda? - powiedział wreszcie.
Pastor Emmett skinął głową uśmiechając się. Ian odetchnął z ulgą.
- To test Boży - powiedział do niego pastor Emmett.
- A więc...
- Bóg chce wiedzieć, co jesteś gotów zrobić, żeby naprawić krzywdę, którą wyrządziłeś.
- Ale On nie kazałby mi rzeczywiście tak postąpić - rzekł Ian.
- Jakże inaczej ma się o tym dowiedzieć?
- Zaraz - powiedział Ian. Mówi pan, że Bóg chciałby, żebym zaniechał moich studiów. Mam zmienić wszystkie plany, jakie rodzice mają wobec mnie, i rzucić naukę?
- Tak, jeśli istnieje taka potrzeba - rzekł pastor Emmett,
- Ależ to wariactwo? Musiałbym zwariować!
- "Nie miłujmy słowem ani językiem - powiedział pastor Emmett - ale czynem i prawdą". Święty Jan, List Pierwszy, rozdział trzeci, osiemnaście.
- Ależ ja nie mogę tej kupy dzieciaków wziąć na siebie? Co pan myśli, kto ja jestem? Mam dopiero dziewiętnaście lat! - zawołał Ian. - I w ogóle co to za podejrzana religia?
- To religia pokuty i całkowitego odpuszczenia - odpowiedział pastor Emmett. Jesteśmy Kościołem Powtórnej Sposobności.
Potem umieścił śpiewniki na ladzie i odwrócił się, żeby ofiarować Ianowi uszczęśliwiający uśmiech. Ian pomyślał, że nigdy dotąd nie widział człowieka tak doskonale spokojnego i pojednawczego.
Świat Książki, 1997 r. str.140-141

