poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Poniedziałek z poezją....."Nie widziałam nigdy wrzosowiska".

wrzosowisko koło Dublina / zdj. mojego syna /



Dzisiaj jeden wiersz i jego trzy różne tłumaczenia :  

I never saw a Moor --
I never saw the Sea --
Yet know I how the Heather looks
And what a Billow be.
I never spoke with God
Nor visited in Heaven --
Yet certain am I of the spot
As if the Checks were given -- Emilly Dickinson





Nigdy nie widziałam wrzosowisk - 
I morza nie zobaczę - 
Lecz wiem ja wygląda wrzos
I jak się toczą grzywacze - 

Nigdy nie mówiłam z Bogiem - 
Ani w niebie mój krok nie stanął - 
A przecież pewna jestem drogi -
Jakby mi mapę dano - 

tłum. Ludmiła Marjańska



Nie widziałam nigdy Wrzosowiska –
Nie widziałam nigdy Oceanu –
A wiem, jak Wrzos wygląda – z bliska –
I czym jest Grzmot Bałwanów.

Nie rozmawiałam z Bogiem –
Nie bywałam w Zaświatach – 
A przecież znam do Nieba drogę,
Jakby istniała Mapa – 

tłum. Stanisław Barańczak


Nie widziałam nigdy wrzosowisk
ani morskich przestrzeni...
Cóż stąd! Wiem, jak wygląda wrzos
i jak fala się mieni.

Nigdym nie rozmawiała z Bogiem,
nie odwiedzałam raju,
a żywię taką pewność
jak ci, co mapy mają.

tłum. Kazimiera Iłłakowiczówna


A to już wrzosy w naszym ogrodzie...a raczej wrzośce.





28 komentarzy:

  1. Wspaniałe połaczenie poezji z fotografią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że taka forma postów, którą lubię bardzo spodobała Ci się.

      Usuń
  2. Nawet nie wiedzialam, ze jeden wiersz moze byc tyle razy tlumaczony. Najbardziej podoba mi sie tlumaczenie Illakowiczowny:) Milego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy poeta i tłumacz ma inne podejście do tłumaczonej materii i to jest kapitalne.
      Ja też się skłaniam ku Iłłakowiczównie.....
      Nawzajem Kamillo.

      Usuń
  3. Najbardziej podoba mi się tłumaczenie Barańczaka, a od wrzosów oczu nie mogę oderwać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzosy mają w sobie szczególny urok...oczywiście najpiękniejsze są te w naturze, ale i te ogrodowe ładnie się prezentują.
      A tłumaczenie Barańczaka ładne, ale druga jego część moim zdaniem dla mnie lepiej brzmi w tłumaczeniach pań. Wydaje mi się, że językowo bardziej odpowiadają okresowi, w którym Dickinson go napisała.

      Usuń
  4. Piękny post i poezja i zdjęcia, z chęcią przeczytałabym jeszcze więcej.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą inne następnym razem, bo teraz nie mam zbytnio ani czas, ani głowy do pisania czegoś obszerniejszego. A posty z poezją pozwalają blogowi żyć....a przy okazji ja się do niej przekonuję, przynajmniej do tej, która do mnie przemawia.

      Usuń
  5. Przywołujesz mój ulubiony wiersz Emily Dickinson :) Tłumaczenie Ludmiły Marjańskiej lubię najbardziej. C&T wydało nawet tom wierszy Dickinson właśnie w przekładzie pani Ludmiły.
    Pozdrawiam,
    tommy z samotni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądając w internet natrafiłam na Twój post również i muszę przyznać, że mnie troszkę zaskoczył.
      Do mnie faktycznie bardziej trafiają przekłady obu poetek...szczególnie jeżeli chodzi o drugą część wiersza....
      Miło mi bardzo, że do mnie zaglądasz ....

      Usuń
    2. A dlaczego zaskoczył ?
      tommy

      Usuń
    3. Może dlatego, że znam Cię od strony postów głównie o kryminałach.
      Muszę przejrzeć Twój blog...koniecznie. Bo się okazuje być coraz bardziej interesujący.

      Usuń
  6. Nie samymi kryminałami człowiek żyje.. odrobinę poezji znajdziesz też u mnie na www.ogrodmuzyki.blox.pl . Od czasu do czasu jakiś wiersz się pojawia..
    tommy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością odnotowałam tamten Twój blog.
      Będę zaglądać.

      Usuń
  7. Wiersz niezwykle obrazowy i melancholijny... Piękny :) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Jadziu, co napisałaś.
      I ja Cie pozdrawiam....

      Usuń
  8. Najbardziej chyba Iłłakiewiczówna mi się podoba. potem Barańczak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie trzy tłumaczenia piękne, ale chyba najbardziej podoba mi się ostatnie... W ogóle piękny wiersz, o którego istnieniu nie miałam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie jestem wielką miłośniczka poezji i dlatego mnie cieszy bardzo, gdy do swoich zdjęć znajdę coś mi nieznanego. Tak jak było tym razem.

      Usuń
  10. Ja podzielam zdanie Czarnego Expresso: najlepsza jest Iłłakowiczówna, a potem Barańczak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barańczak jak dla mnie ma zbyt współczesny język, dlatego jestem za tłumaczeniem poetek...

      Usuń
  11. Skojarzyło mi się: widziałam wrzosowisko jadąc PKP Intersity z Opola do Szczecina na poboczu. Pole wrzosów, piękne. Oczywiście skojarzyło mi się z 'Wichrowymi Wzgórzami' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzosowiska spotyka się i w naszych lasach oczywiście, ale nie w takich połaciach jak na Wyspach.
      Mnie najbardziej wrzosowiska kojarzą się z "Powrotem na wrzosowiska" Hardye'go.
      Ale występują one również w "Dziwnych losach Jane Eyre".

      Usuń
    2. Lubię Jane Eyre, bo była inteligentna i rozsądna.

      Usuń
  12. Najlepsze tłumaczenie S. Barańczaka. A Twoje wrzody są prześliczne. Masz oko do robienia zdjęć przyrodzie! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.