sobota, 28 września 2013

Powtórka z lektury : fragment z kuźnią w "Antku" Bolesława Prusa.




     Nareszcie kum Andrzej, wierny przyjaciel osieroconej rodziny, wyrobił Antkowi miejsce u kowala, w drugiej wsi. Jednej niedzieli poszli tam z wdową i chłopcem. Kowal przyjął ich niezgorzej. Wypróbował chłopca w rękach i krzyżu, a widząc, że na swój wiek jest wcale mocny, przyjął go do terminu bez zapłaty i tylko na sześć lat.
     Straszno i smutno było chłopcu patrzeć, jak płacząca matka i stary Andrzej pożegnawszy jego i kowala skryli się już za sadami idąc z powrotem do domu. Było mu jeszcze smutniej, kiedy spał pierwszą noc pod cudzym dachem, w stodółce, między nie znanymi sobie chłopakami kowala, którzy zjedli jego kolację i jeszcze dali mu do snu parę kułaków na zadatek dobrej przyjaźni.
     A kiedy na drugi dzień rano ze świtem poszli gromadą do kuźni, gdy rozniecili ognisko, Antek począł dąć pękatym miechem, a inni, śpiewając z majstrem Kiedy ranne wstają zorze, poczęli kuć młotami rozpalone żelazo — w chłopcu zbudził się jakby nowy duch. Dźwięk metalu, rytmiczny huk, pieśń, której aż las odpowiadał echem — wszystko to upoiło chłopca… Zdaje się, że w sercu jego aniołowie niebiescy naciągnęli kilka strun nie znanych innym chłopskim dzieciom i że struny te odezwały się dopiero dziś przy sapaniu miecha, tętnieniu młotów i pryskających z żelaza iskrach.
Ach, jaki by z niego był dziarski kowal, a może i co więcej… Bo chłopak, choć nowa robota podobała mu się okrutnie, wciąż myślał o swoich wiatrakach.
     Kowal, dzisiejszy opiekun Antka, był człowiek nijaki. Kuł żelazo i piłował je ani źle, ani dobrze. Czasami walił chłopców, aż puchli, a najwięcej dbał o to, żeby się zbyt prędko nie wyuczyli kunsztu. Bo taki młodzik wyszedłszy z terminu mógłby pod bokiem swemu rodzonemu majstrowi kuźnię założyć i zmusić go do staranniejszej roboty!…
A trzeba wiedzieć, że majster miał jeszcze jeden obyczaj.
Na drugim końcu wsi mieszkał wielki przyjaciel kowala — sołtys, który w zwykłe dnie prawie nie odchodził od pracy, ale gdy mu co kapnęło z urzędu, rzucał gospodarstwo i szedł do karczmy mimo kuźni. Bywało tego raz albo i dwa razy na tydzień.
Idzie sobie tedy sołtys z zapracowanym na urzędzie groszem pod sosnową wiechę i niechcący zbacza do kuźni.
— Pochwalony! — woła do kowala stojąc za progiem.
— Pochwalony! — odpowiada kowal. — A jak tam w polu?
— Niczego — mówi sołtys. — A jak u was w kuźni?
— Niczego — mówi kowal. — Chwała Bogu, żeście choć aby raz wyleźli z chałupy.
— A tak — odpowiada sołtys. — Takem ci się zgadał w kancelarii, że muszę choć odrobinę zęby popłukać. Może pójdziecie i wy od tego kurzu?
— Ma się rozumieć, że pójdę, przecie zdrowie jest najpierwsze — odpowiadał kowal i nie zdejmując fartucha szedł wraz z sołtysem do karczmy.
A kiedy już raz wyszedł, mogli chłopcy na pewno gasić ogniska. Żeby robota była najpilniejsza, żeby się walił świat, ani majster, ani sołtys przed wieczorem nie wyszli z karczmy, chyba że sołtysowi narzuciła się jaka urzędowa czynność.
Dopiero późno w nocy wracali do domu.




_______________________________________
     Zdjęcia  przedstawiają kuźnię w mojej miejscowości, która dzisiaj służy za skład, ale w czasach mojej młodości, a może i dłużej spełniała swoją funkcję, a do dzisiaj jeszcze o byłym, a żyjącym jeszcze jej właścicielu mówi się kowal, chociaż to raczej jego ojciec był faktycznie kowalem a on mu pomagał.

Fragment z "Antka" Bolesaława Prusa pochodzi ze strony  wolne lektury.pl

16 komentarzy:

  1. Niedaleko Lublina, w Wojciechowie, jest muzeum kowalstwa i co roku odbywają się warsztaty, więc tradycja nie ginie:
    http://www.gokwojciechow.pl/kowalstwo/ogolnopolskie-imprezy-kowalskie/108-ogolnopolskie-warsztaty-kowalskie
    A wybrany przez Ciebie piękny fragment z "Antka" upewnia mnie w przekonaniu, że mój pomysł, by przeczytać po raz kolejny "Lalkę" jest bardzo dobry. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proza Prusa zachwyca, to prawda i warto do niego wrócić.
    Dziękuję za link.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proza Prusa zachwyca, zgadzam się. W zeszłym roku czytałam "Placówkę", a dwa lata temu powtórzyłam sobie "Lalkę" :)
      Kiedy czytam takie fragmenty jak ten, zawsze mi smutno, bo ci oddawani do terminu chłopcy byli tacy młodzi. Byli jeszcze dziećmi. Gdyby żyli w naszych czasach, uczyliby się jeszcze w szkole podstawowej i w gimnazjum...

      Usuń
    2. To gorzka prawda. Dzieci z nizin społecznych wieku XIX i pewno do połowy XX wiodły żywot nie do pozazdroszczenia. Dzisiejszym dzieciom jednakże też czasem nie ma czego zazdrościć i to u nas w kraju, nie tam gdzie zacofanie jeszcze i bieda.

      Usuń
  3. Racja w Wojciechowie byłam kilka razy co roku odbywa się tam świetna impreza :)A "Antka" czytałam w tamtym roku w celu odświeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśle o skompletowaniu dzieł Prusa, chyba powinno się w domu je mieć.Może tanio jakieś stare wydanie by się trafiło w jednakowych okładkach. Gdyż pojedyncze książki mam.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. To ciekawe, ale mojemu synowi bardzo podobała się "Lalka".

      Usuń
  5. Ciekawe jak długo ten zabytek się uchowa. Świetny fragment do zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki młodzi gospodarze nie postawią sobie nowego budynku gospodarczego, chyba, że im nie pozwolą. Sama jestem ciekawa, muszę kiedyś zagadać w tej sprawie.

      Usuń
  6. Teksty Prusa są wspaniałe! Gratuluję pomysłu na post, taki klimatyczny, tak swojsko się u Ciebie zrobiła. Kuźnia - cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle razy koło niej przechodziłam i nagle mnie olśniło. Jeszcze tylko dopasowałam tekst nawet nie pamiętając, że w "Antku" taki piękny fragment się znajduje.

      Usuń
  7. Prusa swoją droga uwielbiam, ale mój ukochany, nieżyjący od lat dziadek był kowalem, cieszył się we wsi ogromnym szacunkiem. A kuźnię pamiętam doskonale do dziś. To jedne z tych wspomnień, które nigdy nie zbledną. Szkoda, że nie wrócą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. I ta kuźnia pewno kiedyś zniknie.

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.