Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblioteczkę opuściła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblioteczkę opuściła. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lipca 2017

Jak minął mi czerwiec.....pod względem czytelniczym i co nowego się pojawiło w mojej biblioteczce...


          Połowa roku za nami, ależ ten czas biegnie ...i znów idziemy ku zimie. Lato przemknie z pewnością, jak zwykle szybko, później nastanie dość długa jesień i znów całą zimę, jeżeli będzie mi to dane,  będę oczekiwać  wiosny.
         Ale na razie minął czerwiec, w którym na blogu niewiele się działo, gdyż chociaż przeczytałam tym razem więcej niż w maju, bo aż cztery książki,  to jednak weny do pisania byłam pozbawiona zupełnie. I niestety ten stan się utrzymuje....

         Przeczytałam:
Smażone zielone pomidory Fannie Flagg 
Pustynię miłości  François Mauriaca
Miłość Peoni  Lisy See
Ethana Frome Edith Wharton.

Pierwsza książka wzięła wzięła udział  w dwu wyzwaniach czytelniczych, gdyż udało mi się napisać o niej post.
Druga i trzecia zostały złowione jako rybki w ramach wyzwania łów słów, ale niestety zostały wrzucone z powrotem do wody, gdyż brakło czasu i weny do napisania postów. I chociaż opinia o Pustyni miłości jest w trakcie pisania to jednak ze względu na to, iż wymaga głębszego zastanowienia nad treścią nie została ukończona i nie mogła zostać  opublikowana. Może uda mi się to niedługo zrobić.
         Jak widać dwie z wyżej wymienionych pozycje książkowe należą do klasyki literatury światowej przy czym jedna jest nawet autorstwa Noblisty a dwie pozostałe ukazują dwa, jakże odmienne światy, w zupełnie nie przystających do siebie czasach i kulturach.



        W czerwcu już nie szalałam, jak w poprzednich miesiącach z powiększaniem biblioteki, gdyż trafiły do niej tylko dwie książki



/ Gobelin z finty.pl/, a jedna z moich książek  opuściła biblioteczkę w postaci nagrody w konkursie. Pomału będę oczyszczać biblioteczkę z typowych czytadeł. Już raz to zrobiłam hurtem, a tym razem robię to z większym namysłem, nie pod wpływem impulsu.

A co w lipcu....kończę czytać Psalm u końca podróży i wezmę udział być może w wyzwaniu gra kolorów.