sobota, 16 maja 2015

Byłam w bibliotece......




             Wczoraj odwiedziłam swoją bibliotekę, by zwrócić książki, które przeczytałam i te, które mnie jednak nie zainteresowały na tyle, by je chcieć przeczytać.
Panie ucieszyły się moim widokiem, gdyż chciały zaprosić mnie na spotkanie z pisarką Barbarą Kosmowską, o którym już wiedziałam, że ma się odbyć. A mnie zrobiło się  miło z tego powodu. Mam nadzieję, że nic mi nie stanie na przeszkodzie i wezmę w nim udział, a ma się odbyć w najbliższy wtorek w godzinach przedpołudniowych. Może trochę pora mi nie odpowiada, ale będę się mobilizować, bo ciekawa jestem Pani Barbary, której już trzy książki czytałam.

Oczywiście zwyczajowo nie obyło się bez zabrania do domu książek. Tym razem są to : 


 Trochę się zastanawiałam nad "Drachem" Twardocha, bo jakoś nie czuję takiej literatury, ale się jednak zdecydowałam i muszę przyznać, że bardzo mnie do niej teraz ciągnie,  i jak skończę czytać "Ślady krwi" Jana Polkowskiego to prawdopodobnie zabiorę się za nią.
A w ramach ploteczek dowiedziałam się, że Jan Polkowski zamieszkał w mojej gminie, we wsi Tymowa i odwiedził już naszą bibliotekę pozostawiając przy okazji "Ślady krwi", których w niej nie było jeszcze i drugą swoja książkę p.t. "Polska moja miłość".
Panie już myślą o zorganizowaniu z nim spotkania, na które się już cieszę.

Moja gmina przyciąga Krakusów. Bardzo.



22 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń ze spotkania z pisarką, która ostatnio zmusiła mnie do wzruszeń, jak i wrażeń z lektur, które pożyczyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja go nawet nie miałam w planach, ale pani w bibliotece mnie namówiła...

      Usuń
  3. Ciekawa jestem jak Ci się spodoba "Drach". Ja jeszcze nie miałam okazji poznać twórczości tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałem "Morfinę" Twardocha i wystarczy, jeśli "Drach" jest w tej samej manierze to będziesz miała ciężki orzech do zgryzienia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie to co czytałam o "Morfinie" a i o "Drachu" jakoś mnie nie zachęcało, ale cóż ...katować się nie mam zamiaru......

      Usuń
  5. Pan Polkowski zostawia w bibliotekach egzemplarze swojej książki, dba więc o to, by poszerzać grono czytelników. A mnie się jego "Ślady krwi" nie podobały, uważam, że to książka przereklamowana, słaba warsztatowo. Ale jestem raczej odosobniona w swoich uczuciach, bo inni recenzenci rozpływali się w zachwytach nad nią. Ciekawa jestem, jak Ty ją odbierzesz :)
    Na spotkanie z Kosmowską też bym poszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan Polkowski to poeta a "Ślady krwi" to jego pierwsza książka więc może stąd te niedomogi warsztatowe, o których piszesz. Mnie w tej książce interesuje co Polkowski ma do powiedzenia na temat tych ostatnich dwudziestu paru lat więc od tej strony książka mnie nie zawiodła. Natomiast jeżeli chodzi o stronę literacką jego powieści to specjalnie się nie znam więc wymądrzać się nie będę, ale dla mnie mogłaby być pozbawiona części treści nie związanej w jakimś stopniu z fabułą i tego ogromu epitetów, porównań itd.

      Usuń
  6. Ja się wybieram w poniedziałek, ino wpierw muszę dokończyć 2 grube tomiszcza, a że w domu zimno, to tylko zakopać się pod koc z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Ci dobrze! Lubię Kosmowską, byłam na spotkaniu i choć dawno - pamiętam. A spotkanie z Polkowskim! - biegaj codziennie do biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż by uznał, że mam coś z głową nie tak, gdybym tak biegała...ha,ha ale osobiście bym mogła tam nawet zamieszkać....jako szczurek biblioteczny np.

      Usuń
  8. Ja również byłam wczoraj w bibliotece, sama nie wiem po co, bo przecież pięć książek przy łóżku leży, trzy trzeba niedługo oddać, na półce nierozpakowana paczka z kolejnym zamówieniem, a ja ... nie potrafię przejść obok nie zajrzawszy do środka. A że wczoraj był shopping, a bibliotekę mamy w centrum handlowym (i to jaką bibliotekę, chyba to najlepiej zaopatrzona filia) więc nie obyło się bez książki (Marii Rydlowej o Bronowicach i już w autobusie zaczęłam czytać, choć nie powinnam zaczynać kolejnej, mając tyle rzeczy w czytaniu...). Wspomnianych przez Ciebie pisarzy nie znam, do Twardocha mnie nie ciągnie, Polkowskiego jestem ciekawa z powodu zachwytów na blogach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ubiegłym roku mi się zamarzyła Rydlowa, ale przelicytowano mnie na allegro i tak na razie zostało.
      Ja też chodzę do biblioteki chociaż powinnam czytać to co mam w domu, bo jest tego na lata do czytania a znów coś nabyłam mimo zarzekania się, ale lubię tam zajść czasem i zobaczyć co ciekawego i nowego biblioteka "posiadła" a poza tym, by pogadać trochę o książkach.
      Twardoch mnie ciekawi, chociaż nie do końca jestem przekonana co do tego, że sprostam tej lekturze, a książka Polkowskiego zmusza do wnikliwego zagłębiania się ...jej się nie da tylko odfajkować.

      Usuń
  9. Ciekawa informacja o Janie Polkowskim:) Czytałam ,,Ślady krwi". Książkę Twardocha mam zamiar przeczytać. Pozdrawiam słonecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twą opinię i zgadzam się z tym co w niej napisałaś o książce. Ja się w niej coraz bardziej rozczytuję.
      A Twardoch nie wiem czy mi przypadnie do gustu, ale spróbuje się o tym przekonać.

      Usuń
  10. Też tak mam, że z jednej trony ciągnie mnie do Twardocha, a z drugiej nie wiem, czy to dla mnie. To miło, że autorzy przynoszą do swojej lokalnej biblioteki swoje książki, to znaczy, że chcą być czytani, a nie tylko kupowani. Serce rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem stałą bywalczynią w bibliotece, ale jakoś nie utrzymuję bliższych kontaktów z bibliotekarkami.
    Nie kojarzę tych książek, ale może kiedyś po nie sięgnę...

    http://ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też nie utrzymuję, bo rzadko tam bywam, ale ostatnio więcej z Paniami rozmawiam...moja biblioteka to mała biblioteka więc prawie wszyscy się tu znają....

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.