środa, 8 lutego 2012

Uwikłanie - Zygmunt Miłoszewski



      Jak pisałam we wstępnym poście , korzystam z biblioteki publicznej od pierwszej klasy szkoły podstawowej.

     Korzystałam , w swoim dość już długim życiu,  z różnych bibliotek publicznych  i w różnych miejscowościach.
Tam gdzie mieszkałam a zmieniałam miejsca zamieszkania kilkakrotnie zawsze byłam użytkowniczką miejscowej biblioteki.

     Wróciłam do tej pierwszej , której bibliotekarkę pamiętam do dzisiaj i w niej wypożyczam znów książki , które mogę sobie sama na półkach wybierać , nie musząc korzystać z katalogów, za czym nie specjalnie przepadam.

     Czyli podstawowym źródłem zdobywania książek do czytania jest dla mnie biblioteka.

     Lubię również kupować książki. 
Dawniej kupowałam więcej, dzisiaj gdy książki są drogie trudno kupować często ale jest jeszcze możliwość wymiany na portalach internetowych co jest bardzo dobra formą  zdobywania książek , które chce się przeczytać. 
Jest tylko jedno ale, nie lubię rozstawać się z własnymi książkami.


    Nie mam specjalnie dużo czasu na czytanie ale jak mnie książka zainteresuje to ciężko mi się od niej oderwać.

    Tak właśnie teraz miałam z  powieścią kryminalną, która pożyczyłam w bibliotece a mianowicie :
 Powieść czytało mi się znakomicie , treść jej bardzo mnie wciągnęła .

 Akcja kryminału rozgrywa się a tle współczesnej Warszawy / rok 2005 /. Głównym bohaterem jest młody prokurator, który w błyskotliwy sposób prowadzi śledztwo w   sprawie makabrycznego morderstwa , w trakcie terapii grupowej .
Sprawa  okazuje się  trudna do rozwikłania, gdyż ma podłoże polityczne, które kładzie się cieniem na dochodzeniu do prawdy.  
Jest wiele zwrotów, momentów zaskakujących , które w końcu doprowadzają do niejednoznacznego finału. 
Z książki tej również  po raz pierwszy dowiedziałam się o metodzie ustawień rodzinnych Berta  Hellingera  , która podobno  w skuteczny sposób pomaga nawiązać zerwane więzy rodzinne. 
                                                                                                                             Baza recenzji Syndykatu ZwB.               

13 komentarzy:

  1. czytałam i ja, i mój mąż i mam ja na własność

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Dobrze skonstruowana intryga kryminalna i bardzo fajny opis polskich realiów. Nie podobało mi się tylko jedno - Szacki, strasznie wkurzająca postać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jaki jest, nie bardzo wie czego od życia chce ale coś w sobie ma jako prokurator prowadzący śledztwo, że "Ziarno prawdy" jest jeszcze lepsze.

      Usuń
  3. Czytałam, a jakże i książka mi się podobała, chociaż zdecydowanie lepsza jest druga część:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. "Ziarno prawdy" ma intrygę ciekawszą, bardziej mroczną i ekscytującą a poza tym Sandomierz jest tu niezaprzeczalnym walorem.

      Usuń
  4. przybiegłam z FB poczytać o Miłoszewskim - kurde nic jeszcze jego nie czytałam, a zdaje się, że sporo tracę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie nie napisał dużo, ale obydwa kryminały z Szackim są bardzo dobre chociaż "Ziarno prawdy", o którym też pisałam jest bardziej trzymającym w napięciu kryminałem ze spora dozą mroczności, no i Sandomierzem w tle. Jest jeszcze jego "Domofon", którego nie czytałam i "Bezcenny", którego czytałam, ale już bez takiego entuzjazmu, bo to inny typ literatury. A czekam na kolejnego Szackiego, który już się pisze, a może się napisał.

      Usuń
    2. Oj, to, że nie napisał zbyt wiele [choć i tak sporo], o niczym nie świadczy! Kryminały Miłoszewskiego są jednymi z najlepszych na polskim rynku, co poświadczają chociażby dwa Wielkie Kalibry :) Ja z kolei polecam obejrzeć film nakręcony na podstawie "Uwikłania"... Jeszcze bardziej docenicie książkę ;)

      Usuń
    3. Nie lubię, gdy filmowa fabuła odchodzi od książkowej dlatego nie palę się do oglądania filmowej "Szackiej" i na dodatek w Krakowie a nie w Warszawie.

      Usuń
    4. Och, ja wiem, to miało być raczej żartobliwe nawiązanie do tego, co Bromski zrobił z literackim pierwowzorem... Przyznam, że nie mogłam zdzierżyć tego, co powyrabiano w filmie, choć i tak odpowiedni komentarz dał sam Miłoszewski ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Też od pierwszej klasy szkoły podstawowej korzystałam z biblioteki i w zasadzie z przerwami jest tak do dzisiaj. Pamiętam, że Pani Bibliotekarka w szkole nie wierzyła czasami, że mogę te książki czytać w takim tempie:)
    Miłoszewskiego mam zamiar poznać, ale jakoś jeszcze się nie złożyło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To identycznie jak ja. Ja też pochłaniałam książki w dzieciństwie i młodości. Po prostu pochłaniałam.
      Czytałam nawet raniutko jeszcze w łóżku zanim poszłam do szkoły.
      A Miłoszewskiego polecam.

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.