poniedziałek, 22 maja 2017

Literatura kobieca w dużej promocji ...do - 70%.


     Duża promocja na literaturę kobiecą i duży jej wybór  w Selkar.pl jest okazją do zdobycia czegoś na co się dawno miało ochotę.
    Z braku czasu wrzucam tylko kilka tytułów na zachętę i oczywiście kierując się własnym gustem czytelniczym. Ale różnorodność tytułów powinna zadowolić każdą z Was.





Jedna z młodzieńczych powieści Orzeszkowej ? od razu dostrzeżona i wysoko oceniona przez krytykę.
Bohaterka jest panną z dobrego domu, ale zarazem owocem mezaliansu. Matka ? wielka dama wyszła za mąż za profesora Politechniki, naukowca, pozytywistę, któremu próżniacze życie arystokracji wydaje się wstrętne. Oboje rodzice ogromnie kochają córkę, ale każde z nich inaczej widzi jej drogę do szczęścia. Od lat żyją w separacji, ale zgodnie z wcześniejszą umową córka po ukończeniu pensji ma najpierw spędzić rok u matki, a potem rok u ojca.
Czy matce uda się w ciągu roku wydać córkę za mąż, by zabezpieczyć ja przed nowomodnymi prądami, których sama nie rozumie i których się boi?

Czułam, że między mną a Rozalią, tak jak między moją i jej matką, istniała głucha niechęć; ale gdzie było niechęci tej źródło, mogłam się wtedy jedynie domyślać, gdyż byłam jeszcze dzieckiem, nie znającym mrocznych spraw świata, kryjących się przed jawnością w głębinach poranionych lub żółci i jadu pełnych piersi ludzkich. Wiem tylko, że gdyby nie obecność wśród nas pana Agenora, byłabym prawdziwie nieszczęśliwa; tak mnie mroziła babka Hortensja, przerażała pani Rudolfowa i kłuła czułością Rozalia. Ale... pan Agenor tam był i, bądź co bądź, widziałam wyraźnie, jasno, że ja tu stanowiłam punkt, na którym najczęściej spoczywały spojrzenia jego, celem, do którego zmierzał jego dowcip, osobą, dla której miał on najwyszukańsze grzeczności i owe salonowe półsłówka, posiadające słodycz blamanżu lub kremu, lotną a uderzającą woń wody kolońskiej Jockey-club. Moje podniebienie świeżej eks-pensjonarki nie było jeszcze oswojone z deserowymi przysmakami, a zmysł powonienia z wonią salonowych pachnideł; toteż słodycz grzecznych słówek pana Agenora smakowała mi, a płynąca od nich atmosfera rozmarzenia uderzała do głowy.






Wdowa Couderc. Pracowita, energiczna, wyrachowana, mściwa. Gotowa na wszystko, byle tylko znienawidzona przez nią rodzina zmarłego męża nie odebrała jej domu. Beznadziejną miłością kocha syna, który bezustannie śle do niej z więzienia prośby o pieniądze.
Jean Passerat-Monnoyeur. Pociągający, tajemniczy, niebezpieczny, nieobliczalny. Nieprzygotowany do życia na własny rachunek, po pobycie w więzieniu nie chce mieć nic wspólnego ze swoją bogatą i wpływową rodziną. Jeśli kogoś nienawidzi, to przede wszystkim siebie. Nigdy nie nauczył się kochać.
Nie spuszczała z niego uważnego spojrzenia, nic nie uszło jej uwagi, nieogolone policzki, jasne, niewidzące oczy, szary garnitur, zniszczony, ze śladami dawnej elegancji, lekkie pantofle. Pewnie poruszał się bezszelestnie, zwinny jak kot. I pewnie, poza siedmioma frankami pięćdziesiąt, które dał kierowcy w zamian za niebieski bilet, nie miał grosza w kieszeni.
On też ją obserwował, mrużył oczy, jakby chciał się jej dokładniej przyjrzeć, a w pewnej chwili lekko skrzywił usta w uśmiechu.
Przypadkowe spotkanie tych dwojga wydaje się dla nich początkiem lepszej przyszłości.
Czy zdołają - wspólnie lub każde z osobna - rozpocząć życie od nowa?












Wyimaginowana, fantastyczna kraina Angrii, wymyślona w dzieciństwie przez rodzeństwo Bronte, to miejsce akcji opowiadań, stworzonych przez nastoletnią wówczas Charlotte. Choć niewątpliwie młodzieńcze, opowiadania te ukazują już przebłyski jej talentu, a także elementy i wątki, które później miała rozwinąć w pełni w swoich słynnych powieściach.

W Verdopolis młoda markiza musi poradzić sobie ze wstrząsającym sekretem, który zagraża jej szczęściu i małżeństwu. W wiejskiej rezydencji młoda mężatka nie może zrozumieć, dlaczego mąż nie pozwala jej się kontaktować ze światem. Tajemnice, knowania, arystokracja, miłość, piękne młode panny, dumni młodzieńcy - wszystko to łączy się i splata w opowiadaniach, tworzących ten zbiór.







Niezwykła opowieść o młodych kobietach osiągających pełnoletniość w armii.
Shani Boianjiu stworzyła rzeczywistość, jakiej nie powstydziliby się najbardziej znani korespondencji wojenni i wojskowi.
Yael, Avishag i Lea dorastają w małej pustynnej wiosce w Izraelu, gdzie uczęszczają do szkoły średniej złożonej z przyczep kempingowych służących za sale lekcyjne. Ich życie zmienia się drastycznie, kiedy wszystkie trafiają do armii: pobór i wojsko nieodwracalnie wywracają ich codzienność do góry nogami.
W wojsku Yael szkoli strzelców wyborowych i flirtuje z chłopakami. Avishag pełni straże, przyglądając się, jak uciekinierzy rzucają się na drut kolczasty. Stojąca na posterunku Lea dzień w dzień ogląda te same twarze, próbując wyobrazić sobie kryjące się za nimi ludzkie historie. Dziewczęta plotkują o chłopakach i poszeptują o groźnym świecie pozostającym poza ich polem widzenia. Nieustannie ćwiczą, przygotowując się na chwilę, która być może nigdy nie nadejdzie. Żyją w owym krótkim, pełnym napięcia momencie tuż przed tym, zanim eksploduje zagrożenie?
?W czasach, gdy tak wielu pisarzy odchodzi od realizmu, orzeźwiająca szczerość, z jaką autorka prowadzi nas przez karty swej powieści, jest tym bardziej na wagę złota?.
The Washington Post


_____________________________________________
Opisy i zdjęcia pochodzą ze strony Selkar.pl.

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja czytałam mnóstwo lat temu.....i chyba powtórzę , jak znajdę czas.

      Usuń
  2. "Wdowę Courdec" kiedyś czytałam. A sięgnęłabym po "Pamiętnik Wacławy". Lubię Orzeszkową, lubię różne takie stare, niemodne powieści. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wdowa....."czeka u mnie na półce. Ja też lubiłam Orzeszkową. Mam "Martę" i "Nad Niemnem". Córka powtórzyła nie dawno "Nad Niemnem" i nadal pozostała pod urokiem powieści.

      Usuń
    2. Córka ma gust po mamie! Ja też kocham 'Nad Niemnem'.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Wdowę Couderc" gorąco polecam! A "Pamiętnik Wacławy" sama chętnie bym przeczytała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeka na półce.....to wydanie ma b. dobry wstęp.

      Usuń
  5. Ciekawi mnie ten ostatni tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również własnie na niego zwróciłam szczególną uwagę.
      Autorka porusza bardzo interesujący temat.

      Usuń
  6. Moja mama kiedyś, gdy opowiadałam jej o blogu, zainteresowała się Wacławą. Ja kiedyś chyba czytałam. Nie pamiętam. Koleżanka zamawia w Selkarze. Ostatnio dostałam pakę od niej właśnie z Selkaru. Mają fajne zakładki z sową i z różnymi cytatami. Ciekawią mnie pozostałe cytaty, bo na razie mam tylko jeden.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożycz mamie w bibliotece. Z pewnością się jej spodoba.
      Ja Selkar odkryłam już dawno......dzisiaj kupuję ksiązki z drugiej ręki więc raczej na allegro, albo wymieniam.
      Ale teraz mają faktycznie dostępne ceny.

      Usuń
    2. Mama kiedyś czytała. Jeszcze jak byliśmy tacy w wieku świadomym, pamiętam, że czytała Dołegę-Mostowicza. Zawsze opowiadała mi o
      Pani Bovary' i 'Annie Kareninie'. W ogóle to bez rodzicó i domu nie czytałabym. Potem się obraziła na książki, ale to za mnie, bo uważała, że tyle czasu, co im poświęcam, to powinny być wdzięczniejsze. Teraz powolutku podpatruje moje przesyłki. Widzę, że zaciekawiają mamę takie powieści o problemach ludzi. Od telewizji bolą mamę oczy, więc może książki? Ale z tymi oczami to wiele mamy koleżanek się skarży.

      ps. To nie masz tych zakładek?

      Usuń
    3. Czyli już wiadomo skąd Twoja miłość do książek.
      Ja sama już mam często problemy z oczami......szczególnie, gdy ciśnienie się zmienia i moje rośnie.Ale telewizji teraz nie oglądam....niemniej ekran komputera to to samo...niestety.

      Nie, nie mam tych zakładek, gdyż ostatnio bardzo dawno u nich coś kupowałam. A na targi nie jeżdżę.
      A ta twoja koleżanka to pracuje w Selkar, że tak podsyła Ci książki z niego.

      Usuń
    4. Ja mam wzrok dobry, ale męczy mnie ekran wieczorem, gdy jest ciemno. Dlatego nie włączam komputera wieczorami. Najgorzej jest, gdy się obrabia zdjęcia. Tyle pikseli źle wpływa na wzrok.
      Co do tej miłości do książek, to rzeczywiście w moim domu się rozmawiało o książkach. ;)
      A z tatą ogladaliśmy programy historyczne, szczególnie Wołoszańskiego. Z kim ja teraz będę je dyskutować? Planowałam z tatą wycieczkę pod Śnieżkę, w miejsce Jego urodzenia. Jak zachorował, to już się to okazało niemożliwe.
      A po mnie te wszystkie książki to nie wiem kto weźmie. Boję się, że ognisko rozpalą... Ale nie, chcrześniak lubi. Bratanica też się zachwyca książkami i mnie w pokoju. Ma 4 latka dopiero.

      Usuń
  7. Dwie ostatnie pozycje mnie zaciekawiły.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.