wtorek, 7 lutego 2017

Książki, które przyciągnęły mój wzrok okładką .....


      Gdy zaglądam do księgarni internetowych to stwierdzam za każdym razem, że niewiele okładek książek, jakie można  w nich nabyć, przyciąga mój wzrok okładką na tyle, by zapoznać się z opisem fabuły. I tym razem było podobnie, gdy kuknęłam do  w Selkar.pl. Udało mi się wypatrzyć jednak kilka takich, z którymi nie spotkałam się jeszcze w blogosferze,  a których opisy zapowiadają niebanalną fabułę.




To brawurowa opowieść o tym, jak Francisco Oller z niczego zbudował imperium - słynną fabrykę korków do szampana. Niezwykła, nieprawdopodobna, a jednak prawdziwa, historia młodego Katalończyka bez grosza przy duszy, który na obcej francuskiej ziemi stał się przemysłowcem pełną gębą; losy biznesmena dżentelmena, który już jako chłopak bystry, pomysłowy, rzetelny potrafił walczyć o swoje marzenia i dzięki genialnej umiejętności kojarzenia faktów (bo cóż może być bardziej potrzebne w Szampanii niż dobry hiszpański korek?) - osiągnął sukces. Prawnuk świetnie pisze o prapradziadka żyłce do interesów. I o jego przyjacielskich kontaktach z klientami, w czym był prawdziwym mistrzem. Podobnie jak w obsadzaniu stanowisk i planowaniu małżeństw swoich dzieci, które również służyły budowie imperium.
Nie obyło się jednak bez sprzeciwiania się woli ojca, ucieczek z domu, potajemnych miłości, zdrad, zerwanych zaręczyn, mezaliansów, konfliktu pokoleń.
Zawrotne tempo i barwny język opowieści oraz znakomicie oddane tło historyczne (dwie wojny światowe, wojna domowa w Hiszpanii, kryzysy i czasy prosperity) gwarantują znakomitą lekturę.






Luty 1913 roku. Siedemnastoletnia Leda, z małą walizką i zamkniętymi w futerale starymi skrzypcami ojca, opuszcza swoją rodzinną wioskę. Jedzie do świeżo poślubionego (na papierze) męża i nowego domu w Argentynie. Kiedy schodzi na ląd w Buenos Aires, odkrywa, że jej mąż został zamordowany, a na nią czeka życie w starej kamienicy, bez rodziny i przyjaciół, na skraju nędzy.

Prawie natychmiast po przybyciu do Buenos Aires Leda zostaje uwiedziona przez muzykę, którą nieustannie pulsuje miasto: zakochuje się w tangu, zrodzonym z głosów biednych imigrantów, skandalicznym tańcu z burdeli i owianych złą sławą kabaretów. Leda decyduje, że zrealizuje swoje odwieczne marzenie i zostanie mistrzynią gry na skrzypcach, choć wie, że nigdy nie będzie mogła występować jako kobieta. Obcina włosy, bandażuje piersi i staje się Dantem, młodym mężczyzną, który dołącza do grupy muzyków grających tango próbujących podbić salony socjety.

Stopniowo zaciera się granica między Ledą a Dantem, a pragnienia, które Leda do tej pory tłumiła, rozkwitają w niej na nowo, zagrażając nie tylko jej karierze muzycznej, ale i życiu.







Bądź hygge!, bądź szczęśliwy!
Wyobraź sobie, że jest deszczowy dzień, a ty siedzisz w fotelu pod kocem i czytasz książkę. Wyobraź sobie, że jesz kolację przy świecach z przyjaciółmi i świetnie się bawisz. Wyobraź sobie, że siedzisz przed kominkiem z ukochaną osobą, a na zewnątrz szaleje zamieć. To, co właśnie odczuwasz, to hygge.
Hygge jest pojęciem, którego nie da się dosłownie przetłumaczyć na język polski, a które jest jednym z najpiękniejszych duńskich słów. To określenie na uczucie szczęścia, ciepła, komfortu i bezpieczeństwa.
Duńczycy są najszczęśliwszym narodem na świecie. Meik Wiking, autor książki i dyrektor Instytutu Szczęścia w Kopenhadze, przybliża nam duński przepis na szczęście, którym jest właśnie filozofia hygge. Duńczycy cieszą się z drobnostek, żyją wolniej i spędzają dużo czasu z bliskimi. Bo w końcu szczęście to radość z małych rzeczy!




Czwartkowe wdowy to powieść mistrzowsko skomponowana, gęsta i pełna niezwykle celnie sportretowanych postaci. I choć wszystko to dzieje się na drugiej półkuli, niepokojąco przystaje także i do naszej rzeczywistości.
"Bezlitosna analiza społecznego mikrokosmosu w postępującym procesie dekadencji?". José Saramago
"Błyskotliwy psychospołeczny portret nie tylko Argentyny, ale i całego zachodniego świata". Rosa Montero
"Przykuwająca uwagę opowieść z filmowym rytmem i siłą imponującego klapsa". Eduardo Belgrano Rawson
Luksusowe osiedle pod Buenos Aires. Czterej przyjaciele, jak w każdy czwartek, spotykają się na męskim wieczorze. Żony, jak zwykle, mają wychodne: żartobliwie nazywają się "czwartkowymi wdowami". Tyle że tym razem wszystko będzie inaczej.  trzy z nich wdowami zostaną naprawdę.
Pineiro oferuje znacznie więcej niż tylko mroczną zagadkę. Wprowadza czytelnika w odizolowany i doskonały świat argentyńskiej klasy wyższej, świat idealnych trawników i zadbanych domów, spokoju i elegancji, kortów tenisowych i pól golfowych, w którym o codzienne potrzeby troszczy się gosposia, kucharka i ogrodnik, a od niespokojnej reszty świata mieszkańców oddziela wysoki mur. I strażnicy. I ka
mery. To opowieść o ludziach, którzy żyją idealnie i gotowi są bronić tego życia za wszelką cenę.







Świat nieuchronnie zmierza ku II wojnie światowej. W Brazylii nowy dyktatorski rząd, podejrzewając komunistyczny spisek z "semickimi wpływami" i poszukując szpiegów oraz sabotażystów, usiłuje kontrolować wszelką komunikację. Jeden z licznych przybyszów z Polski, Max Kutner, zostaje zmuszony do pracy w cenzurze korespondencji. Tłumaczy z jidysz na portugalski listy takich samych jak on żydowskich imigrantów,
by wytropić w nich zaszyfrowane informacje. Zmagając się z wyrzutami sumienia, samotny szewc stara się wykonywać swoje zadania na chłodno i z dystansem, lecz sprawy wymykają mu się spod kontroli, kiedy wpada w zachwyt nad listami pisanymi do siostry przez dobrą duszę o imieniu Hannah. Max zakochuje się w zachwycającej nieznajomej i obsesyjnie jej poszukuje. Kiedy ją wreszcie poznaje, odkrywa więcej, niżby się spodziewał i chciał. Nawet w odniesieniu do siebie samego.






"Widzisz kogoś ostatni raz i nie wiesz, że to ostatni raz. Potem wiesz tylko jedno: że wtedy o tym nie wiedziałam. Ale nie wiedziałaś, a teraz jest już za późno. I mówisz sobie: Skąd ja miałam wiedzieć, nie mogłam tego wiedzieć. Mówisz".
Trzydziestojednoletnia Nikki Eaton , niezamężna, seksualnie wyzwolona i samodzielna finansowo, raczej nigdy nie myślała o sobie w kategorii córki. A jednak kiedy z dnia na dzień nieoczekiwanie traci matkę, przechodzi ogromną wewnętrzną przemianę. Jeden burzliwy rok, wypełniony przerażającymi zdarzeniami i rozpaczą, przyniesie jej oświecenie, wiedzę, a nawet, niespodziewanie, miłość, która pomoże jej się podźwignąć.
Oates, jedna z najznakomitszych pisarek amerykańskich, z niezwykłą precyzją nakreśliła wciągający i poruszający obraz głębokiego żalu i oczyszczającego smutku, który pozwala spojrzeć na życie inaczej.
Mama odeszła znalazła się na liście stu najważniejszych powieści roku 2005 według "New York Timesa".


A co Wy o nich sądzicie?

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Też bym chciała....bo lubię autobiografie a tango kocham...

      Usuń
  2. Natalio, są pozycje książkowe, które chciałabym przeczytać.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy podobny gust czytelniczy.

      Usuń
  3. Szczerze powiem: ja okładki obojętnie bym ominęła :) O pozycjach właściwie nie słyszałam, ale nie dziwię się: sięgam po inne książki :) Ale chyba najbardziej interesowałaby mnie ta pierwsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię takie mało krzykliwe okładki.

      Usuń
  4. wybrałaś piękne okładki, tym goręcej żałuję że żadnej nie czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że również i Tobie się podobają.

      Usuń
  5. Czasem okładka potrafi zainspirować:))) Na pewno sięgnę po Szampańskie dni. Ostatnio lubię czytać biografie ciekawych ludzi. Natomiast powieści odkładam:)
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym Aniu mieć możliwość rzucenia okiem na Twój zbiór biografii....

      Usuń
  6. Bogowie tanga też rzuciła mi się w oczy☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie zwracałam uwagi na okładki, tzn. ich wygląd nie kierował moimi wyborami.
    Natomiast paskudne okładki potrafią mnie odstraszać od książki (przynajmniej na jakiś czas).
    Pozdrawiam ciepło (u nas -12)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak. W socjalizmie nie bardzo było na co patrzeć, ale dlatego chyba lubię minimalizm okładkowy.
      A co do paskudnych okładek mam identyczne odczucia.
      A nas też mróz. I depresyjna szarość.

      Usuń
  8. Natalio,żadnej nie czytałam,ale takie pierwsze wrażenie-okładka czasami potrafi zachęcić lub wprost przeciwnie. Dzisiaj u mnie powrót zimy... jeżeli chodzi o biel i temp.Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło, że się znów ujawniłaś Grażynko.
      Co do okładek mam podobne odczucia.
      U mnie też zima, tyle że z mała ilością śniegu....na razie.

      Usuń
  9. "Szampańskie dn" - jeszcze nigdzie nie spotkałam się z tą książką, a brzmi bardzo ciekawie. Podobnie jak "Czwartkowe wdowy". Ale za to bardzo, ale to bardzo chciałabym przeczytać "Bogowie tanga" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam podpowiedzieć tytuły.
      Dziękuje za wizytę u mnie.

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.