poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Książki, które "wykukałam".....tym razem biografie i wspomnienia...


          Już  dość dawno nie zaglądałam do Selkar.pl.  Dzisiaj to zrobiłam, ale kuknęłam na biografie i wspomnienia, bo te ostatnio mnie chyba najbardziej pociągają chociaż nie czytuję ich dużo. I oto co znalazłam z a co według mnie jest różnorodnie interesujące.








Marion hrabina Donhoff (1909 - 2002) - niemiecka publicystka i wieloletnia redaktorka tygodnika "Die Zeit". Przewodnicząca zarządu stowarzyszenia Deutches Polen - Institut, wielka przyjaciółka Polski i Polaków. W czasie II wojny światowej była uczestniczką niemieckiego ruchu oporu. Brała udział w przygotowaniach do zamachu na Hitlera w 1044 roku. Przez wielu uważana jest za "akuszerkę" polityki wschodniej i pojednania polsko - niemieckiego. Dla byłego ministra spraw zagranicznych USA. Henry`ego Kissingera, Marion Donhoff jest nawet "jedną z dziesięciu sprawiedliwych" na tym świecie.
Urodzona we Friedrichstein pod Królewcem, Marion spędziła dzieciństwo i młodość w Prusach Wschodnich. Mieszkała wprawdzie w pałacu, ale czas wolny wolała spędzać w stajni, w rzemieślniczych warsztatach i w ogrodzie. Jej ukochane miejsce na Mazurach - "Wielka Dzicz nad Jeziorem", gdzie mieszkało jej kuzynostwo Lehndorffowie - to Steinort. Jest to również nasz ukochany, zwłaszcza przez żeglarzy, Sztynort.






Arcydzieło pamiętnikarskiej opowieści, która zdolna jest ocalić czas miniony, miejsca, rzeczy, zwierzęta i ludzi. Są tu żubry i niedźwiedzie, wilki, a nawet wielbłądzice, są dawne dziady, koniuchy i koniokrady, są portrety Żydów podlaskich, konterfekty księcia Leopolda Bawarskiego, pułkownika Wacława Kostka-Biernackiego, rosyjskich gubernatorów i żandarmów. Jest świat, jaki był ? między Powstaniem Styczniowym i zmierzchem marszałka Piłsudskiego. W centrum tego świata  dwór, w którym zawsze tylko były wyróżniane: suknia kapłańska, dawny polski żołnierz, osobiste na polu narodowo-społecznym poniesione zasługi, kultura i poczciwość?. Stary, wspaniały świat, który wyczarował swoim piórem wnuk Henryka Rzewuskiego. Możemy schronić się w nim, choć na chwilę, traktując te pamiętniki jako prawdziwe "asylum dla dziadostwa, czyli mizerii"dla naszego czasu. Tak jak Polacy minionego wieku traktowali Pamiątki Soplicy i Pana Tadeusza.
prof. Andrzej Nowak (2013)




Nie ma takiego miejsca na świecie, o którym nie można by było opowiedzieć ciekawej historii. Wystarczy tylko przez jakąś szczelinę zajrzeć w jego minione dzieje. Ale Grzybowska 6/10? Wielgachny blok z warszawskiego Osiedla za Żelazną Bramą, wybudowany "metodą monolityczną betonów wylewnych", symbol PRL-owskiego "budownictwa uspołecznionego" z czasów Gomułki.
Aleksandra Domańska zagląda w szczelinę czasu, odnajduje przedwojenne budynki, które stały pod tym adresem i z detektywistyczną intuicją, przy pomocy wyszperanych drobnych artefaktów tamtego życia: rachunków za gaz, fragmentów listów, planów architektonicznych, wypisów z książki telefonicznej, a także rozmów z jedynym żyjącym świadkiem istnienia tego niewielkiego skrawka miasta, opisuje losy ich mieszkańców: małego Jurka Glassa i jego taty Mieczysława - lekarza ze szpitala św. Ducha, Salomona Graffa , właściciela składu żelaza, belek, blach i rur, Romany Wilner, jej chorowitego syna Rysia i wielu innych. Kameralnie, chwilami wręcz czule, odtwarza ich codzienność przed katastrofą wojny i towarzyszy im w getcie.
Autorka z jednej strony zbliża się do bohaterów najbardziej jak to możliwe, a z drugiej rysuje szeroką panoramę rzeczywistości symbolicznej, która przesądziła o ich losach. Brawurowo opisuje ducha epoki ujawniając niewidzialne nitki, które łączą "Manifest futurystyczny" Marinettiego, "Święto wiosny" Strawińskiego, rewolucję modernistyczną Le Corbusiera i kataklizm drugiej wojny światowej, który zmiótł z mapy miasta świat przedwojennych mieszkańców ulicy Grzybowskiej.
Fascynująca opowieść o losach uczestniczki Powstania Warszawskiego, która przez 54 lata przechowywała krzyż Virtuti Militari majora Henryka Dobrzańskiego. Hubal dał go swojej kurierce, by naprawiła go w Warszawie, następnego dnia zginął. Kurierka przekazała go Kai (której brat Modest i narzeczony byli Hubalczykami), sama też zginęła. Kaja nosiła krzyż jak amulet na wstążce na szyi w czasie okupacji, i potem w Powstaniu 1944 roku, wiele razy przechodziła z nim kanałami powstańczej Warszawy.






Ingrid Bergman, jedna z największych gwiazd kina, laureatka trzech Oscarów, zdobyła sławę w Hollywood dzięki znanemu producentowi amerykańskiemu Davidowi O. Selznickowi. Wystapiła w słynnych na całym świecie filmach, takich jak "Casablanca", "Anastazja", "Dzwony Najświętszej Marii Panny", "Urzeczona", "Morderstwo w Orient Express", "Stromboli", "Jesienna sonata".
Niewiele osób wie, że ta urodzona w Szwecji aktorka miała swoich amerykańskich krewnych. W Stanach wyszła za mąż i osiadła na stałe siostra ojca Ingrid, Blenda Bergman (po mężu Boehm).
Ingrid, która straciła oboje rodziców w młodym wieku, utrzymywała z ciotką stały kontakt, podobnie jak z synem Blendy, Carlem Normanem, i wnukiem Normanem. Pisała do nich często i spotykała się z Normanem w różnych miejscach w Stanach Zjednoczonych, Francji i Anglii.
Norman Boehm, od 1990 roku mąż pisarki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm, udostępnił rodzinne listy i fotografie, a także podzielił się swoimi wspomnieniami o sławnej kuzynce ? i tak oto powstała ta bardzo osobista opowieść o życiu wielkiej gwiazdy.
Aleksandra Ziółkowska-Boehm ukazuje Ingrid Bergman widzianą oczami jej amerykańskich krewnych, nie tylko jako sławną aktorkę, ale też ciepłą życzliwą, kobietę, żonę i matkę.




Oparta na faktach opowieść o współczesnym Arsenie Lupin. Bruno Sulak - złoczyńca-dżentelmen - żył naprawdę. Na początku lat 80. dwudziestego wieku był najbardziej poszukiwanym człowiekiem we Francji. W innych okolicznościach mógłby zostać najlepszym francuskim gliną, ale przypadek sprawił, że został przestępcą i jednocześnie najbardziej fascynującą postacią swoich czasów. Philippe Jaenada pieczołowicie odtwarza losy Sulaka i jego ewolucję jako gangstera. Nie szczędzi czytelnikom anegdot i szerokiego tła historyczno-społecznego, a bohaterowi wyrazów sympatii (a może nawet uznania) dla jego bezkrwawych i pełnych fantazji poczynań.




Wzruszająca historia sześciolatka dotkniętego nieuleczalną chorobą, który przez krzyż dojrzał do ludzkiej pełni.

  Poruszająca historia o miłości, która nigdy się nie kończy. Ta książka stawia pytanie: po co żyję? I udziela na to pytanie odpowiedzi.
Małgorzata Kożuchowska, aktorka

Historia pełna miłości, bólu, obaw i nieodłącznej nadziei. Lekcja cierpienia przeżywanego z pokorą i ufnością. Antek miał sześć lat i dziewięć miesięcy. Odchodził bez lęku, wierząc, że jego cierpienie ma sens. - Synku, umarłbym za ciebie, gdybym mógł - płakał tata Antka. Chłopiec uśmiechał się z wysiłkiem: - Ale to ja, tato, umrę za ciebie.

  Książki tej nie da się przeczytać bez łez. Jest wstrząsająca. I piękna, tak samo, jak życie Antosia. Małego chłopca, który odpowiada na wielkie pytania.
Bogdan Rymanowski, dziennikarz

Książka, po której nic już nie będzie takie, jak przedtem?
Chętnie sięgnęłabym po każdą z nich, a ostatnio bardziej jako kolekcjonerka niż mól z przyjemnością widziałabym je również w swojej biblioteczce. Dobrze, że ograniczają mnie finanse.


___________________________________
Zdjęcia i opisy pochodzą ze strony Selkar.pl

29 komentarzy:

  1. Gdyby nie ograniczenia finansowe to zasypałyby nas książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego lepiej przyjmować sytuację taką jaka ona jest bez narzekania.....

      Usuń
  2. Niestety nic dla mnie tym razem - nie sięgam za bardzo po biografie i wspomnienia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kiedyś może się to zmieni.....gdy będziesz szukać już czegoś innego do czytania niż czytasz dzisiaj.....

      Usuń
  3. W piątek wieczorem w TOK FM słuchałam audycji o "Grzybowskiej 6/10" i oczywiście narobiłam sobie smaku na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czytaj a ja poczekam na Twą opinię.....

      Usuń
  4. Chętnie poczytałabym o Bergman i Kai. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też......choćby ze względu na bardzo interesującą autorkę tych obu książek....

      Usuń
  5. Biografie i wspomnienia....bardzo fajnie ,ze zwróciłaś uwagę na te jakże wartościowe....pozycje.Sięgam po nie ,ale stosunkowo rzadko.Tyle różnych książek czytam....a te czasami po prostu odkładam na później,a szkoda.Pozdrawiam Natalio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zaczynam mieć takie uczucie, że lepiej czytać o ciekawym człowieku niż te dzisiejsze książki, które wciąż te same tematy tyle, że na różne sposoby poruszają.

      Usuń
  6. Kilka opisów brzmi całkiem interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz.....bo staram się zawsze pokazać interesujące książki....chociaż to oczywiście mój subiektywny pogląd.

      Usuń
  7. No właśnie, gdyby nie te ograniczenia, wykupiłbym pół księgarni :)
    pozdrawiam
    tommy z samotni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mamy...miłośnicy czytania i wielbiciele książek....

      Usuń
  8. Ciekawe propozycje wyszperałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz, bo i ja tak sądzę.....

      Usuń
  9. Biograficznych raczej nie czytuję, znaczy się- wcale, jednak takie z tajemnicą historii w tle, jak Grzybowska 6, intrygują mnie do tego stopnia, że po takie sięgam :))) Tej akurat nie czytałam, lecz kto wie, czy nie odwiedzę biblioteki. Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Biografie to coś dla mnie. Część znam.
    Dziękuję, teraz wiem co szukać.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które masz?
      Miło mi, że czasem moje posty inspirują...
      I ja pozdrawiam...

      Usuń
  11. Kiedyś "heimatowe" książki Donhoff robiły wrażenie, dzisiaj gdy tego rodzaju literatura nie jest już u nas owocem zakazanym, w zestawieniu z innymi wspomnieniami to już jednak nie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie nie znam tego typu wspomnień osób zamieszkujących byłe niemieckie części naszego kraju...coś tam czytałam, ale jakieś krótkie relacje nie książki. Z pewnością inna waga jest takich wspomnień jakie napisała Donhoff a inna wspomnień nie posiadających tej "haimatowej" kolorystyki....
      Ale może warto czytać te i te.....

      Usuń
  12. To nie są moje gatunki, unikam ich, ale...! Ta pierwsza książka dotyczy moich Prus Wschodnich! Maria Donhoff była ostatnią z rodu, dzieciństwo i młodość spędziła w największym pałacu w Prusach Wschodnich wzorowanym na Wersalu. A ten pałac jest we wsi, która znajduje się 8 km ode mnie. Codziennie z okien szkoły miałam widok na olbrzymią stajnię-ujeżdżalnię (drugiej już dawno nie ma), budynek ledwo stoi. Nie wolno do niego wchodzić, ale ta rozeta nad wejściem... Pałac też stoi pusty i niszczeje powoli. Prywatni właściciele nic nie robią. Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niejedno takie miejsce oddane w prywatne ręce nie doczekało się renowacji. Chyba tylko jak byli właściciele odzyskiwali, ale i to nie zawsze. Szkoda, wielka szkoda, bo to wspaniały kompleks pałacowy...

      Usuń
  13. Ostatnio czytam tylko biografie lub autobiografie. Mam tak wielką bibliotekę domową, że wracam do dawno przeczytanych pozycji. Tak lubię:)
    Obecnie czytam Zygmunta Starego i Bonę, autorstwa Jerzego Basali, no i uczę się od nowa naszej historii:) Człowiek inaczej spogląda na te wszystkie ciekawostki zawarte w książce, są intrygujące. Czytam tylko do poduszki (prace ogrodowe), więc trochę to będzie trwało. Polecam tę książkę:)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokaż Aniu na blogu swą bibliotekę.....będę czekać....
      To ciekawe, ale i mnie coraz bardziej zaczyna pociągać historia naszego kraju.....w tym koleje losów sławnych Polaków i Polek....
      Ja mam Kuchowicza "Barbarę Radziwiłłównę" i już ją wyciągnęłam z głębi biblioteczki.
      A Jerzym Basalą się zainteresuję.

      Usuń
  14. Coś bym dla siebie wybrała, chyba Bergman :)
    U mnie dzisiaj nie ma recenzji, ale można kupić zakładkę - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bergman i mnie kusi....
      Dziękuję za zaproszenie, ale zakładeczki sama sobie robię też biżuteryjne.
      Twoje widziałam...śliczne...Powinny mieć powodzenie....

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.