niedziela, 14 lutego 2016

Z miłością w tytule........


              Nie jestem zwolenniczką  okazjonalnego, jednodniowego  świętowania miłości.......miłość okazywana na co dzień i nawet nie słowami, ale raczej dobrymi, miłymi  gestami jest tą oczekiwaną najbardziej. 
Czy w tych książkach jest mowa o takiej miłości......nie wiem, nawet nie sądzę, chociaż,  może się mylę......Wybrałam je, bo przemówiły do mnie okładki, ale i opisy treści.





Prozą równie elegancką i zmysłową jak samo tango, Kapka Kassabova prowadzi nas w podróż przez czas i kontynenty. Nade wszystko jednak jest to podróż serca.
Dla niewtajemniczonych tango to tylko taniec ? pełen egzotycznego, zmysłowego czaru, ale tylko taniec. Dla prawdziwego tanguero to niemal religia, która oferując ustalone rytuały, poczucie przynależności i głębokie emocje, wabi zagubionych, samotnych i fanatyków. Kapka Kassabova trafiła do studia tanecznego przed dziesięcioma laty i natychmiast się zachwyciła. Urzeczona rytmem i muzyką, tańczyła tango na całym świecie ? od Auckland po Edynburg, od Berlina po Buenos Aires. Poświęciła godziny ćwiczeń, aby zaznać ulotnych chwil tanecznej ekstazy, przy okazji nabawiając się odcisków i łamiąc sobie serce.
?Skrzącą, taneczną prozą Kapka zabiera nas w głąb ezoterycznego świata tanga i opowiada jego historię. Tango. Dwanaście minut miłości to ponadczasowa opowieść o wygnaniu i tęsknocie, śmierci i pragnieniu, o miłości i poczuciu przynależności?.
Aminatta Forna, autorka książki Pamięć miłości.








 Miłość bywa trudna, spełniona, fizyczna i rodzicielska. Miłość pobudza, wzmacnia, wzrusza, ale również potrafi wywołać w nas smutek i gniew. Miłość w sztuce to podróż po różnych jej przejawach zaprezentowanych w utworach literackich, dziełach plastycznych i filmowych.








 Życie nie może być pustą egzystencją. Wszyscy mamy jakiś cel, pragnienie, marzenie ? punkt odniesienia, który wskazuje nam drogę na mapie życiowej podróży. Szepty miłości to opowieść o najpiękniejszym z ludzkich uczuć ? miłości.
   Porywająca i barwna historia kobiety, która chce być kochana i ofiarować swoją miłość drugiej osobie. Pomimo przeciwności losu, własnej słabości i strachowi, który niweczy wszystko.
Usłysz szepty miłości...





 Miłość na każdą porę roku to zbiór fascynujących opowiadań o miłości, która przychodzi i odchodzi, pojawia się nagle i znika niepostrzeżenie, powraca i zostaje na zawsze, porywa i dodaje skrzydeł, umiera niedoceniona, ginie tragicznie lub rozkwita i kończy się happy endem.

Ta piękna książka, napisana niejednym piórem, jest wynikiem ciężkiej walki o wydanie stoczonej pomiędzy ponad setką opowiadań, które napłynęły na otwarty konkurs literacki organizowany przez Wydawnictwo Białe Pióro w 2014 roku. Są tu opowieści smutne i wesołe, z życia wzięte oraz te całkowicie wymyślone, refleksyjne i bawiące do łez.

Czy spośród nich zostały wybrane najlepsze? Trzeba przeczytać, aby móc to ocenić.

Miłość na każdą porę... dosłownie i w przenośni: czy zimno czy skwar, w zdrowiu i w chorobie, u schyłku lata i w jesieni życia. Ponieważ miłość to najpiękniejsza rzecz jaka nam się może przydarzyć.




 Kiedy Edith Piaf poznaje Theo Lamboukasa przyciąga ich siła kontrastów. On wywodzi sie ze szczęśliwej, kochającej rodziny greckiego pochodzenia. Ona jest sierotą z ubogich przedmieść Paryża.
Theo jest wysoki, przystojny, w pełni sił, zaś drobniutką, osłabioną Edith toczy od lat ciężka choroba wątroby.
Wreszcie wiek: on ma dopiero dwadzieścia sześć lat i życie staje przed nim otworem. Ona jest o dwadzieścia lat starsza i doskonale wie, że pozwoli zbliża się do kresu.
Łączy ich natomiast potrzeba bliskości i mimo pozornej pogody, mroczne spojrzenie na życie. Edith sporo przeżyła i straciła wielu bliskich. Theo właśnie wrócił z wojny w Algierii i nie opuszczają go ponure obrazy z pola walki.
Kiedy młody mężczyzna pojawia się pewnej nocy w paryskim mieszkaniu pieśniarki, jeszcze nie wie, że spędzi przy bulwarze Lannes resztę swoich dni. Wkrótce wyprowadzi się z rodzinnego domu na prowincji i wbrew woli rodziny, rzuci posadę fryzjera w prestiżowym salonie Elizabeth Arden. Zacznie uczyć się śpiewu i przyjmie sceniczny pseudonim wymyślony przez Edith: Theo Sarapo.
Rodzicom Theo będzie trudno pogodzić się z myślą o związku ich syna z dużo starszą kobietą, nawet jeśli jest nią Edith Piaf. Niebawem, ujęci jednak wdziękiem pieśniarki, uświęcą ich związek w cerkwi.
Młodsza siostra Theo zamieszka wkrótce z młodą parą. Osiemnastoletnia Christie zacznie dzielić z państwem Sarapo ich artystyczną codzienność: próby, koncerty, wywiady, zagraniczne tournée. Ale nie tylko. Christie stanie się pośredniczką obydwojga, choć w zupełnie różnych okresach. Najpierw połączy ją nić przyjaźni z żoną swojego brata. Edith pomoże jej umiejętnie wkraczać w dorosłość, zaś Christie będzie pocieszać Edith w chwilach słabości.
Wsparcie siostry okaże się nieocenione dla Theo, gdy Edith Piaf zacznie odpływać na drugi brzeg. Szpital, śpiączka, dieta, rekonwalescencja i kolejne nawroty choroby. Aż do pewnej październikowej nocy, gdy życie całkowicie straci swój sens.



 OSIECKA W KALEJDOSKOPIE ŻYCIA
Lubiła opuszczać salony i znikać na peryferiach rzeczywistości, miała talent do wyławiania ludzi na tak zwanych życiowych zakrętach? Kochała i porzucała, choć często i ją porzucano. Pełna nieodwzajemnionej miłości rozdawała czułość w zwrotkach i refrenach. Jej piosenki są śpiewaną kroniką naszej współczesnej historii. Tworzyła z lekkością niezapomniane teksty, które trafiały do szerokiej publiczności. W samo serce!
Ula Ryciak w błyskotliwej biografii brawurowo i skutecznie wydobywa różne prawdziwe i te na niby wersje Agnieszki Osieckiej. Potrafi dotrzeć do sedna i wyświetlić czytelnikom hologramową postać, która prowadziła życie na własną rękę. Osiecka nie pasowała do roli żony i matki, była za to wieczną dziewczyną z końskim ogonem. Pomimo to potrafiła wzbić się na wyżyny altruizmu i odwagi. Choćby wtedy, gdy wstawiła się u władz za internowanym Januszem Andermanem. I wtedy, gdy dla uwięzionego Adama Michnika pisała dziennik.
Lubiła: gadać do utraty tchu, pić we dwoje, samotne podróże, śmiech przez łzy i zabawy kotów;
Nie lubiła: fanatyków, iść wcześnie spać, żeby rano wstać;żoną być, uśmiechniętą na każde zawołanie;
Nudziło ją: kolekcjonowanie złotych myśli i wszelkie inne?




 Najnowsza powieść izraelskiego pisarza, znanego w Polsce autora powieści "Neuland" i "Do następnych mistrzostw".

W przesyconej namiętnością i magią powieści "Samotne miłości" autor splata kilka wątków miłosnych, których kulminacja następuje w jednym, szokującym momencie. Powieść, której akcja rozgrywa się w wyimaginowanym mieście na północy Izraela, zwanym Miastem Cadyków (Sprawiedliwych), przedstawia z przymrużeniem oka absurdalne, irytujące i wzruszające aspekty izraelskiej rzeczywistości, snując zarazem uniwersalną historię o samotności, zagubieniu i pragnieniu bycia rozumianym.

Tworząc pełną niezwykłego uroku narrację, z rzadkim talentem do tworzenia bliskich czytelnikowi postaci, Eshol Nevo snuje opowieść, którą czyta się jak współczesną baśń.


_________________________________

Zdjęcia okładek  opisy książek pochodzą ze strony Selkar.pl

22 komentarze:

  1. O Edith Piaf muszę przeczytać, od dawna mam tę publikację w planach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam tę miłość i śpiewających razem Edith i Sarapo.....dlatego i mnie ta książka zainteresowała.

      Usuń
  2. To już Natalio jest nas dwie.Także nie lubię i nie "świętuję" takich dni...jak dzisiejsze czy te inne .Zawsze chętnie przeglądam tytuły,autorów książek,a tu u Ciebie właściwie żadnej nie czytałam,nie znam ,ale na samym początku zachęca mnie ta o Edith Piaf...Życzę mile spędzonej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edith i Sarapo....to była prawdziwa miłość aż po grób...

      Usuń
  3. Ja chyba wolę Walentynki od dnia kobiet. Może też dlatego, że traktujemy ten dzień z przymrużeniem oka i jako okazję do wspólnego bycia tu i teraz z bliską osobą (czy to w domu, czy w knajpce, czy to na kawie, soku, czy obiedzie), co nie znaczy, że w inne dni się nie
    spotykamy, ale to bycie razem jest taką chwilą zatrzymania się (jak inne świąteczne dni). Nie lubię natomiast i nie uznaję dnia kobiet, kiedy obcy faceci wręczają mi tulipana, a ja nie dość że nie darzę tych panów żadnym ciepłym uczucie, to często widzę po raz pierwszy na oczy i niosąc siatkę z ciężkimi zakupami zastanawiam się, czy kwiatka mam wsadzić sobie w zęby, czy też udać że go zapomniałam i położyć gdzieś na bruku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnią się te święta bardzo to fakt....i tu jednak chyba 14 lutego faktycznie jest górą nad 8 marca, bo przynajmniej nie bywają takie sytuacje, jak to się zdarzało w socjalizmie i to co roku, że panowie bawili się z koleżankami w pracy a do swych kobiet wracali pod dobra datą z jakimś może chabziem....

      Usuń
  4. Nie czytałam ich. Najbardziej zainteresowała mnie ,,Miłość na każdą porę roku".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiada się ciekawie ...to prawda...takie opowieści bywają ciekawe....

      Usuń
  5. Tak mi się skojarzyło z tagiem i tańcem w ogóle: Taniec to pionowy wyraz całkiem poziomych pragnień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie to ujęłaś....bo tango to niezwykle zmysłowy taniec.....

      Usuń
  6. A ja lubię Walentynki. To jedno z nielicznych świąt, które są wesołe. Nawet Święto Niepodległości i Boże Narodzenie są w naszej tradycji jakieś takie smutno-ckliwe. Więcej uśmiechu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są święta radosne; takie jak Boże Narodzenie...to zależy od tego jak sami do niego podchodzimy, czy patriotyczne a zatem podniosłe, jak Niepodległości a Walentynki oczywiście są dniem wesela i dobrze, że tak jest, byle nie było tego całego zbędnego, komercjalnego szumu wokół tego dnia, który ma za zadanie wpłynąć na obroty punktów handlowych....

      Usuń
  7. Dla mnie walentynki pojawiły się po prostu zbyt późno; gdyby to było w moich nastoletnich czasach, to pewnie przyjęłabym je bez zastrzeżeń.
    Dodatkowo obrzydza je ta straszna kiczowata komercja, wylewająca się z każdego kąta. A reklamy typu "bukiet tulipanów za 5 zł!, taka okazja na walentynki!" atakująca z radia, to już całkowita masakra - potrafi obrzydzić wszystko (szczególnie takim przeciwnikom reklam jak ja).
    Ale to, że nie zachwycam się walentynkami jako jakimś szczególnym świętem nie znaczy, że nie dostrzegam lub nie cenię uczuć - wprost przeciwnie :)

    Nie czytałam żadnej z tych książek, które pokazałaś. Na pewno chciałabym przeczytać Osiecką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komercja chce zapanować nawet nad uczuciami i chodzi o to, żeby nie dać się zwariować.......bo liczą się tylko obroty handlu...
      Osiecka tak, z pewnością jej biografia intryguje....
      Mnie jeszcze to tango pociąga, ale i Edith i Sarapo.....

      Usuń
  8. Nie czytałam żadnej z tych książek. Nie przepadam za Walentynkami, jak dla mnie są zbyt przereklamowane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie było mi dane czytać cokolwiek z proponowanych przez Ciebie tytułów, ale pewnie wybrałabym Osiecką i Piaf ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze dorzuciłabym tę o tangu.....

      Usuń
  10. Walentynki? nie świętujemy. Kwiaty otrzymuję wiele razy w ciągu roku... Czytałam Edith Piaf i o Osieckiej. Lubię te dwie osobowości.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak i my.....ale każdy robi to co lubi.
      Obydwie były nietuzinkowe i kochały często....

      Usuń
  11. Książka o Edith mnie zaciekawiła. Poszukam...
    Walentynki świętuję, czemu nie! Każda okazja jest dobra...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten etap życia Edith, bolesny bardzo Sarapo jej osładzał swym oddaniem. Posłuchaj jak razem śpiewali : https://www.youtube.com/watch?v=4KN8kiOFUl8

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.