sobota, 31 grudnia 2016

Jak zrealizowałam wyzwanie "mini czelendż 2016".......czyli o przeczytanych książkach hurtem.....


             Wiele osób już robi podsumowania roku 2016 a ja zostawię to sobie na początek stycznia. A dzisiejszym postem podsumuję wyzwanie ejotek, do którego przystąpiłam na początku roku, a które w sumie czytelniczo zrealizowałam. Brakuje mi "tylko" opinii, które w tym roku są na moim blogu prawdziwą rzadkością. Po prostu się mi w mijającym roku nie pisało. 

         W wyzwaniu  Mini czelendż 2016, bo o nim tu mowa zobowiązałam się przeczytać : 

1/ Książka pożyczona - "Wiwisekcja" Patrick White
2/ Książka nieznanego mi autora - "Mr. Pebble i Gruda - Mariusz Ziomecki
3/ Książka z kiepską okładką - "A właśnie tak" - Justyna Szymańska
4/ Książka będąca pierwszym tomem trylogii - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - Stieg Larsson
5/ Książka 3-letnia - "Dworzec ZOO - David Downing


i przeczytałam. Aby jednak uznać go za zrealizowane dzisiaj potraktuję cztery książki zbiorczo, ale o każdej coś napiszę oczywiście oddzielnie. Przy czym muszę się posłużyć opisami 
fabuły książek z ich okładek.




              Mariusz Ziomecki to zupełnie do tej pory nieznany mi autor. Do kupienia sobie tej książki zainspirował mnie post Beznadziejnie zacofanego w lekturze i muszę przyznać, że nie żałuję. Jestem z tego samego pokolenia co bohater książki i jego przyjaciele więc z zainteresowaniem wczytywałam się w jej wielowątkową treść, w której bogate w wydarzenia intrygujące wątki współczesne przeplatają się z równie bogatymi wspomnieniami bohatera dotyczącymi lat od 50 do 80-tych ubiegłego wieku. Jan Kamyk, uznany już w kraju poeta, po samobójczej śmierci żony, która nastąpiła wskutek ostracyzmu jakim niesłusznie została dotknięta przez przyjaciół i środowisko opozycyjne, emigruje wraz z synkiem do USA i zrywa wszelkie kontakty z rodziną, przyjaciółmi i krajem. Tam zmienia nazwisko na John Pebble a jego poezja powstaje w języku angielskim. Po ponad dziesięciu latach z niechęcią, ale jednak, powraca, by spotkać się z przyjaciółmi, którzy podjęli próbę wyjaśnienia winnych zdrady, która zaprowadziła grupę opozycjonistów z ich paczki do więzień a później po raz drugi, gdy dowiaduje się, że umierający jest jego ojciec. Tym razem przylatuje z synem Antonim, który dzięki temu poznaje rodzinę swego ojca i matki a sam w pewnym sensie ma wpływ na to, że Jan zaczyna się odnajdywać w klanie Kamyków, z którym nie czuł się uczuciowo związany.
             "Mr. Pebble i Gruda" to prawdziwa cegła, prawie 900 stron pisane dość drobnym drukiem więc czytałam ją cały grudzień, ale nie dlatego żeby mnie  nudziła, lecz z braku czasu, który nie pozwalał mi ją mimo objętości szybko pochłonąć i zatopić się w nurcie snutej przez Autora sagi rodu Kamyków na przestrzeni wielu dziesięcioleci. W powieści bardzo dużo się dzieje, bo też szeroki jest zakres czasowy jej akcji a wątki współczesne powiązane są mocno ze wspomnieniowymi, gdyż przeszłość jest tu bardzo istotnym czynnikiem, determinującym postępowanie głównego bohatera, który wolałby nie powracać do bolesnych spraw, które zaważyły nawet na wieloletnich przyjaźniach. Autor  prawdopodobnie wykorzystał w powieści sporo własnych doświadczeń i wspomnień ...był opozycjonistą, emigrował i wyprowadza  czytelnika również poza Warszawę w dolinę Drwęcy, gdzie sam czuje się tak dobrze, jak bohaterowie jego książki. I dlatego jest ona taka prawdziwa......chociaż momentami czyta się ją jak powieść sensacyjną. A mimo woli w trakcie czytania nasuwają się pytania pytania : kto być może nawet ze znanych osób kryje się za postaciami występującymi w książce? 
            Mimo stylu w jakim napisana jest książka, wydawało by się lekkim, potoczystym jak nurt Drwęcy, która jest jedną z jej bohaterek, nie do końca jest to łatwa lektura. Zawiera bowiem ona również sporą dozę wiedzy historycznej, która wymaga od czytającego przynajmniej minimum własnej wiedzy w tym względzie, gdyż cofnie się aż do początków II Rzeczpospolitej. 
          "Mr. Pebble i Gruda" ma wiele atutów natury literackiej, a jednym z nich są liryczne wiersze Jana Kamyka rozpoczynające każdy rozdział a także fakt, że czuje się iż ta proza była pisana przez kogoś komu poezja w duszy gra. A poza tym jest to książka o różnych odmianach miłości i trudnych relacjach rodzinnych, które szczególnie doskwierają, gdy jest się nadwrażliwcem, jak Jan Kamyk. Również o tym, że warto wychodzić sobie naprzeciw, warto wybaczać i warto nie rezygnować z uczuć.

              W trakcie czytania "Mr.Pebble i Grudy" również niestety mi dwukrotnie zazgrzytało. Szkoda wielka, że Autor tak zohydził wizerunek księży jakiejś parafii warszawskiej i to z czasu, gdy kościoły stały otworem dla opozycjonistów. I zastanawiam się ile mogło by być prawdy w tym co nam Pan Ziomecki nie zawahał się napisać......, bo czyż faktycznie mogło być tak, że jeden z księży, stary proboszcz, molestował bohatera w trakcie nauk przedmałżeńskich  a drugi pijany w sztok dawał mu ślub? Muszę przyznać, że zostałam tą sytuacją niemile zaskoczona i to zepsuło mi odbiór książki. 
Także wątek kresowy, w którym teść bohatera, Żyd, wspomina jakieś spalenie przez miejscowych Polaków Żydów w synagodze wzbudził we mnie mieszane uczucia, gdyż nigdzie nie znalazłam jakiejkolwiek wzmianki o tym, by Polacy na Kresach w czasie niemieckiej okupacji takich aktów dokonywali.
Nie wszystko da się traktować jak li tylko fikcję literacką.....szczególnie, gdy może to negatywnie rzutować na mniejszą czy też większą grupę społeczną.




          "A właśnie, że tak" to druga po "Grze o miłość" książka Justyny Szymańskiej jaką przeczytałam. Jak i poprzednia ta również opowiada o kobietach z różnych pokoleń. I podobnie jak w tamtej najbardziej odważną jest najstarsza z nich.....to ona potrafi się już w pełni  cieszyć życiem i tym próbuje zarazić młodsze motywując je do działania. Okazuje się, że warto marzyć i nie rezygnować z tych marzeń, a gdy nadarzy się okazja, by coś w swoim życiu zmienić nie bać się tych zmian, bez względu na wiek i stan, tylko odważnie wychodzić im na przeciw.  A wtedy, gdy my stajemy się szczęśliwi to i wszystko wokół nabiera innych wymiarów. "A właśnie, że tak" to ciepła opowieść o perypetiach życiowych, o niespełnionych marzeniach i wynikającego z tego zgorzknienia, które dopada nas na różnych etapach życia i bez względu na wiek, o stagnacji, którą ciężko przełamać mimo popadania w frustrację. Ale przede wszystkim o tym, że to od nas zależy jak żyjemy, czy się poddajemy i wiecznie narzekamy, czy jednak staramy się o siebie zawalczyć nawet z najbliższymi, którzy w zasadzie nie mają wyjścia....muszą postarać się zaakceptować nowe i zobaczyć w nas nie przedmioty a osoby.

Autorka swych bohaterek i ich perypetii nie traktuje lekko, ale jednak z pewną dozą humoru co sprawia, że jest to lektura nieskomplikowana, w trakcie której kibicuje się z sympatią  każdej z nich :
-  Alinie, która wreszcie da - poprzez catering - upust swemu kulinarnemu zacięciu i postanowi wyjechać, mimo niezadowolenia męża, do sanatorium,
- Jolce, która wreszcie zacznie się realizować jako fotograf , ale zrozumie również kto jest ważny w jej życiu,
- Irenie, która pojmie, że w jej wieku jeszcze można ułożyć sobie życie, i że to żaden wstyd nie być wieczną wdową,
- Klarze, która w końcu zrozumie, że mąż nigdy do niej nie wróci i że traci tylko czas próbując nakłonić go do powrotu.








    

"Dziennikarz i wydawca magazynu Millenium" Mikael Blomkvist ma przyjrzeć się starej sprawie kryminalnej sprzed czterdziestu lat, kiedy zniknęła bez śladu Harriet Vanger.
Do pomocy dostaje Lisbeth Salander, młodą, intrygującą outsiderkę i genialną researcherkę. Blomkvist i Salander tworzą niezwykły team. Wspólnie szybko wpadają na trop mrocznej i krwawej historii rodzinnej". 

          Tej książki chyba specjalnie nie muszę rekomendować. Miłośnicy kryminałów z pewnością mają całą trylogię za sobą już bardzo dawno a i sporo innych czytelników też być może ją poznało, gdyż to chyba najgłośniejsza skandynawska seria kryminalna. 
          Całą serię Millenium podarowałam kilka lat temu córze w prezencie pod choinkę. Ona przeczytała ją od razu a ja dopiero pierwszy tom w tym roku. Nie znam kryminałów skandynawskich, bo też i kryminały czytam niezmiernie rzadko, ale muszę przyznać, że "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" mnie pozytywnie zaskoczyli. Powieść wciąga mocno swą treścią a wszystkie jej wątki, czyli zarówno ten dotyczący afer gospodarczych, o które potknęło się wydawnictwo Millenium, jak i kryminalne, które przychodzi rozwiązywać bohaterom I tomu są tak emocjonujące i intrygujące, że pochłaniałam  tę powieść ze wzrastającym zainteresowaniem czekając z napięciem na finał jej mrocznej, pełnej nowych zagadek fabuły. To doskonała literatura kryminalna, która od początku do końca trzyma w napięciu i nie pozwala czytelnikowi ochłonąć z silnych wrażeń, jakich mu dostarcza. Dzisiaj, po jedenastu latach kiedy powieść powstała, już wiele zmieniło się  na polu informatyki, która poprzez osobę Lisbeth jest w książce bardzo mocno eksponowana i wykorzystywana w fabule. Dla mnie to wszystko czarna magia i dzisiaj, ale byłam pod wrażeniem tego jak szeroko można było już wtedy wiedzę i umiejętności informatyczne wykorzystywać. 
               Ale ta powieść to nie tylko doskonały kryminał. Stieg Larsson, który sam był dziennikarzem, zwrócił w niej uwagę na społeczne patologie nękające Szwecję. Afery gospodarcze, korupcja i problem ogromnej przemocy stosowanej wobec kobiet, co mnie osobiście ogromnie zaskoczyło. Ale biorąc pod uwagę jakim społeczeństwem jest Szwecja fakt ten jednak niezbyt dziwi. Jego bohater jednak, Mikael Blomkvist, odbija na tle tego wizerunku bardzo pozytywnie i może dlatego również z przyjemnością sięgnę po kolejny tom...jak sobie go dokupię, bo niestety pożyczyłam go i do mnie nie wrócił.







            Jak przeczytałam na skrzydełku okładki : " Dworzec ZOO to fikcyjna opowieść, jednak dołożono wszelkich starań, aby utrzymać ją w ramach historycznego prawdopodobieństwa. Wzmianki o planowanym przez nazistów wymordowaniu osób upośledzonych umysłowo zostały oparte głównie na wyczerpującej pracy historycznej Michaela Burleigha Death and Deliverance, i nawet najbardziej nieprawdopodobne sytuacje wzmiankowane w książce są przygnębiająco autentyczne". 

A zatem książka oprócz interesującej sensacyjnej fabuły posiada również w pewnym stopniu walory poznawcze. Należy do nich także sytuacja, której świadkiem staje się bohater powieści, John Russel, w wolnym mieście Gdańsku w nocy z 31 grudnia 1938 na 1 stycznia 1939 roku. A był to wstrząsający, obraz w którym uczestniczyli Niemcy i żydowskie rodziny, których dzieci zgodziła się po Kryształowej Nocy przyjąć Wielka Brytania. Rozpacz matek, krzyk wylęknionych, pakowanych do pociągu dzieci, które nie rozumiały dlaczego muszą opuszczać rodziców i bezwzględne, pełne okrucieństwa, postępowanie Brunatnych Koszul poruszyło do głębi angielskiego dziennikarza, który stawał się świadkiem zła, jakie opanowało hitlerowskie Niemcy. 
            John, który nosił w sobie jeszcze, jako były żołnierz, obraz okrucieństwa I wojny światowej uważał, że wszyscy, którzy brali w niej udział zostali trwale naznaczeni jej doświadczeniem. Według niego wojna pozostawia po sobie niezatarte ślady w psychice i już nigdy nie jest się tym samym człowiekiem, jakim się było przed jej doświadczeniem. Dlatego z rosnącym przerażeniem obserwował parcie Niemiec do nowej wojny i gdyby nie to, że nie chciał tracić kontaktu ze swym synem, który mieszkał w Berlinie z matką a także ze swą przyjaciółką piękną Effi Koenen, z którą był w juz w dłuższym związku, opuściłby ten kraj jak najszybciej. Z tych dwu powodów zostaje.
Nie będzie się jednak tylko biernie przyglądał szaleństwu jakie Berlin ogarnia w coraz większym stopniu.  Uda mu się na zachód przekazać dokumenty dotyczące planowanej eksterminacji osób upośledzonych a także pomóc rodzinie żydowskiej w wydostaniu się z Niemiec.  
              Jeszcze w trakcie pobytu w Gdańsku John, nie bardzo mając wybór, przyjmuje zlecenie napisania serii  artykułów dla moskiewskiej "Prawdy" o dobrodziejstwie jakim jest dla zwykłych Niemców nacjonalizm. Ma świadomość, że sowieci będą chcieli od niego również innych usług jednak sądząc, że będzie się mógł temu przeciwstawić zgadza się na współpracę. To z czasem przysporzy mu wielu kłopotów, gdyż stanie się obiektem zainteresowania przez Gestapo a i jego rodacy będą życzyli sobie od niego usług wywiadowczych. Współpraca z "Prawdą" sprawi, że zanim wybuchnie odwiedzi Kraków, którym się zachwyci i wpadnie do Pragi w czasie, gdy już się zaczną ważyć się losy Czechosłowacji.
Zadania, które ma do wykonania są trudne z punktu widzenia jego bezpieczeństwa niemniej ryzykuje i wygrywa.
              Książka oprócz swego sensacyjnego charakteru w swej warstwie społeczno - obyczajowej oddaje bardzo dobrze klimat roku 1939 jaki dominował w Niemczech. Wprowadza czytelnika w gęstą atmosferę jaka panowała w Berlinie przed wybuchem wojny, pozwala poznać nastroje jego mieszkańców....Strach i niepewność jutra w prześladowanej społeczności żydowskiej, obawa jednych Niemców przed drugimi...donosicielstwo było na porządku dziennym a w tle funkcjonujące już na terenie Rzeszy obozy dla jej wrogów.
                "Dworzec ZOO" czytało mi się  bardzo dobrze a moje zainteresowanie poszczególnymi wątkami  wzrastało ze strony na stronę, gdyż  nie tylko wątki sensacyjne trzymały mnie w napięciu. 
A poza tym  sympatię wzbudził we mnie  zarówno John, jak i jego ukochana Effi, ale także jego synek, który wychowywany przez matkę i jej nowego męża, oddanego sprawie Rzeszy i hitlerowski system ma problemy z odnalezieniem się w tej sytuacji, gdy ojciec stara się delikatnie kształtować jego poglądy...co niestety jest niezmiernie trudne.
                           David Downing ujął mnie w swej powieści również tym, że nie  epatuje czytelnika seksem. Uczucia, które łączą głównych bohaterów są delikatne a ewentualne uniesienia są tak subtelnie opisane, że pozwalają, by je sobie czytelnik sam wyobraził. To dla mnie duży plus w lekturze, która  tak przypadła mi do gustu, że żałuję iż na razie nie wydano kolejnych książek kontynuujących serię o Johnie Russelu i Effi Koenen. Z przyjemnością bym im znów potowarzyszyła.

Uf!!! Udało się rzutem na taśmę....

__________________________________

Mr.Pebble i Gruda - Mariusz Ziomecki /903 str./

czwartek, 29 grudnia 2016

Zanim nadejdzie nowy rok - Do siego roku!



               Rok 2016 się nam zbliża ku nieuchronnemu końcowi i już niedługo będziemy go odliczać na godziny i minuty, oczekując Nowego i tego co nam przyniesie. Tak jak nie lubię robić planów tak samo obrachunków. Rok mija i już,  i będzie kolejny....jeżeli go tylko doczekamy. A czy lepszy, czy gorszy to się okaże...tym bardziej, że każdy z nas pewno czego innego oczekuje. 

           Ja rzutem na taśmę  jeszcze usiłuję przynajmniej zaliczyć wyzwanie mini czelendż 2016 i piszę hurtowy post, nad którym mi zejdzie pewno do jutra a pojutrze już Sylwester.

A wszystkim, którzy do mnie zaglądną zanim będziemy sobie składać życzenia Nowo Roczne  życzę na razie, byśmy doczekali 2017. 

                 A zatem  

                                                 DO SIEGO ROKU !

czwartek, 22 grudnia 2016

"Przyszła nareszcie chwila ciszy uroczystej......".



„Pokłon pasterzy” (1618 rok) Hermana Hana. Olej na desce znajduje się w Katedrze Wniebowzięcia NMP w Pelplinie. 



Przyszła nareszcie chwila ciszy uroczystej,
Stało się – między ludzi wszedł
Mistrz – Wiekuisty



Przytaczając te słowa Cypriana Kamila Norwida chcę życzyć wszystkim czytającym mojego bloga spokojnego i radosnego czasu Świąt Bożego Narodzenia.


niedziela, 18 grudnia 2016

Pan Przypadek i mediaktorzy - Jacek Getner.


            Jak co roku od kilku lat jesienią pojawia się u mnie nowa książka Jacka Getnera, by mnie bawić swymi wątkami detektywistyczno-kryminalnymi jak i obyczajowymi. 



                Wzorem poprzednich -  czterech już - książek i tym razem tytułowy bohater, mający na imię Jacek a za nazwisko Przypadek ma do rozwikłania trzy zagadki o charakterze kryminalnym. Polem do popisu dla niezwykle błyskotliwego i równie skutecznego detektywa amatora, który swą przygodę w tej roli zaczął dwa lata wcześniej ot tak, z przypadku, tym razem stanowi środowisko mediaktorów, czyli redaktorów medialnych. 
               Wszystkie trzy historie łączy najgroźniejszy nieprzyjaciel Jacka, posiadający ogromne wpływy w wielu środowiskach lichwiarz Klempuch. Wiktor Klempuch, któremu Jacek zaszedł mocno za skórę  jest pamiętliwy i mściwy a teraz układa perfidną intrygę, która ma mu pomóc pozbyć się  wścibskiego detektywa raz na zawsze. Ale zanim to się wydarzy Pan Przypadek rozwiązuje zagadkę nagłej i zaistniałej w dziwnych okolicznościach śmierci znanego redaktora Zbyszka Brody oraz okoliczności doznania poważnego urazu przez znajomego tegoż, Kostrzewy, którzy zajmowali się sprawą "Wodagate" czyli próbowali nagłośnić sprawę prywatyzacji rzek, przy której mamy do czynienia z jakże aktualną  tematyką lobbingu. Jak zwykle robi to w błyskotliwy sposób, tym razem organizując prawdziwe show i emitując go w swojej internetowej telewizji.
               Nim jednak nasz bohater sam znajdzie się w poważnych tarapatach -  wskutek niecnych knowań Klempucha - pojawi się jeszcze sprawa zaginięcia redaktora Tomka Procha, który protestując przeciwko zbyt częstemu koszeniu trawników potężnie naraził się "Kosiarzom traw", dla których jest to lukratywny biznes.Tomek Proch potrzebny jest znanej czytelnikowi dziennikarce, Ani Sobani, do programu mającego za temat właśnie trawniki i częstotliwość ich koszenia. I to ona tym razem zleca Jackowi poszukiwania. Bardzo dziwnym w tej sprawie wydaje się być zachowanie dziewczyny Tomka, która twierdzi, że z nim nie chce mieć nic wspólnego.  Jackowi, w rozwiązaniu tej zagadki, pomagają  fioletowoskórzy z Sagankiem na czele.
               Intryga Wiktora Klempucha ma na celu totalne skompromitowanie Jacka Przypadka. W tym podłym zadaniu posłuży się on dwoma znanymi czytelnikowi prezenterami telewizyjnymi Fifką i Szołtysikiem, którzy już od dłuższego czasu prowadzą dzięki jego wsparciu program "Niepotrzebna prawda" wymierzony w Jacka. Program, który ma świetne wyniki oglądalności a nawet zaczął mieć wpływ na negatywne postrzeganie w eleganckich towarzystwach celowości mówienia prawdy sprawił, że Fifka i Szołtysik znów stali się najbardziej znana parą prezenterów. Kolejny z odcinków programu, nad którym teraz pracowali miał być najmocniejszym z serii i zupełnie pogrążyć postrzeganego przez nich Przypadka, jako znanego moralizatora, poprzez obnażenie jego obłudy i zakłamania. Miała im w tym pomóc zaproszona do programu Małgosia  Urbanek, która kiedyś krótko pomieszkiwała u Jacka a teraz utrzymuje, że urodziła jego dziecko, ale niestety finał tego przedsięwzięcia okaże się  niespodziewanie dla wszystkich dramatyczny. A Jacek Przypadek zaproszony przez samego Klempucha, który zawiódłszy się na Fifce i Szołtysiku wymyśla prawdziwie  szatański plan, chociaż ma świadomość, że  spotkanie ich obu, sam na sam, może się dla niego zakończyć źle podejmuje jednak to ryzyko. 
         
                    Tym razem bohater serii Jacka Getnera czuje się jakby mniej pewny siebie niż w poprzednich książkach. Czyżby dopadło go zmęczenie materii, ale nie fizyczne a raczej psychiczne? Ukochana dziewczyna, Basia,  z którą wiązał wszystkie życiowe nadzieje, a której zdjęcie zajmuje poczesne miejsce w jego mieszkaniu,  przestaje się do niego z tego zdjęcia uśmiechać, co go przyprawia o frustrację. Poważnie rozważany związek z Małgosią Urbanek okazuje się być niemożliwy do zrealizowania.  Po za tym czuje się śledzony, tym razem jednak nie przez komisarza Łosia, lecz przez kobietę, która na dodatek wydaje mu się znajoma i to również wzbudza jego niepokój. I słusznie, bo w jego życiu pojawia się kolejny wróg, tym razem śmiertelny, nie kryjący swej nienawiści. Czując, że jakby zabrnął z pewnymi sprawami za daleko robi rachunek sumienia i odwiedza znajomego kanonika, by odbyć spowiedź z całego życia. Ale nie zostanie rozgrzeszony, bo spowiednik nie wyczuwa w nim skruchy lecz tylko lęk. 
                     
                      Cała seria z Jackiem Przypadkiem jest interesująco toczącą się opowieścią z ciekawymi wątkami detektywistycznymi i równie interesującymi obyczajowymi, które przeplatając się ze sobą dają lekturę doskonale bawiącą czytelnika, ale i trzymającą w napięciu, tak jak powinna to robić bardzo dobra powieść tego typu.
I tym razem wątki kryminalne nie zawodzą. Są misternie skonstruowane i trudne do rozwikłania przez czytelnika a ich rozwiązanie potwierdza za każdym razem genialność bohatera, domorosłego skądinąd detektywa. Sporo nowego dzieje się również w fabule obyczajowej "Pana Przypadka i mediaktorów". Z ciekawie zarysowanymi, barwnymi, takimi z krwi i kości, postaciami serii każdy czytelnik już z pewnością się doskonale zżył, tak jak jest to w moim przypadku, i z przyjemnością  śledzi zawiłe meandry ich dróg życiowych oraz uczuciowych a także poczynań zawodowych. Lecz chociaż autor jak zwykle z dystansem i humorem traktuje swych bohaterów i ich bardziej lub mniej perypetie to jednak czuje się tym razem pewną dozę melancholii, która jakby emanuuje z głównego bohatera. 

                     Już ciekawi mnie, jakie też zagadki w następnej książce przyjdzie Jackowi Przypadkowi rozwiązywać, i jak autor będzie rozwiązywał problemy życiowe i zawodowe bohaterów wątków obyczajowych, a jest ich w serii sporo i to bardzo wciągających czytelnika.

                      Polecam nie tylko przyjemnie  się czytającego "Pana Przypadka i mediaktorów", ale również całą serię, jeżeli ktoś jeszcze jej nie czytał. To świetna lektura na zimowe wieczory, bo znakomicie łączy wątki detektywistyczne z ciekawie rozbudowanymi wątkami obyczajowymi a nawet można rzec społeczno -obyczajowymi, gdyż Jacek Getner okazuje się być bystrym obserwatorem tego co się obecnie dzieje w różnych sferach życia społecznego szczególnie stolicy i umiejętnie z humorem uwidacznia nie tylko nasze przywary, ale również to co dostrzega złego w działaniach w różnych dziedzinach życia gospodarczego, a co wyczuwa się doskonale w trakcie czytania.

Za książkę dziękuję autorowi.

niedziela, 11 grudnia 2016

Zaproszenie do konkursu, który jest równocześnie wyzwaniem.....



                           Dzisiaj chciałam Was zachęcić do wzięcia udziału w konkursie - wyzwaniu jaki na swoim blogu chce zorganizować Gosia 



Ja już prawie nie biorę udziału w wyzwaniach czytelniczych, ale  ten przypadł mi do gustu chociaż największe problemy mam nie z czytaniem, lecz z pisaniem postów o przeczytanych książkach.  Nie liczę wcale  na to, że ta zabawa mnie zmobilizuje do ich pisania, ale mam takie ciche postanowienie - nie noworoczne absolutnie, bo takich nigdy nie robię -  że coś tam o książce zaraz po jej przeczytaniu postaram się napisać. Krótko...będę się ćwiczyć w krótkich opiniach.

Dzisiaj piękny dzień...słoneczny i ciepły, jak na grudzień, więc życzę Wam miłego popołudnia, być może spędzonego na spacerze a nie tylko na czytaniu.

wtorek, 6 grudnia 2016

Wtorek z wierszem......Niespodzianka......



                Wreszcie zaczęłam pisać post o przeczytanej jeszcze w październiku kolejnej książce Jacka Getnera i mam nadzieję, że w tym tygodniu się ukaże. A dzisiaj będzie coś z poezji.

              Czytam i jestem już nawet w połowie książki, którą mnie zaintrygował beznadziejnie zacofany w lekturze. A jest nią posiadająca aż 901 stron powieść  Mariusza Ziomeckiego p.t."Mr.Pebble i Gruda". Czytam ją z dużym zainteresowaniem, bo też losy głównego bohatera, mieszkającego od wielu lat w okolicy Detroit w USA poety Jana Kamyka vel Johna Pebble, ukazane w czasie teraźniejszym i w retrospekcji na tle wydarzeń lat 60-tych po 90-te  są nietuzinkowe i przykuwają uwagę. Ale o samej książce, którą czytam jako ostatnią w ramach wyzwania Mini czelendż 2016 może uda mi się jeszcze w grudniu napisać.

            Dzisiaj, gdy czytałam ją wczesnym ranem, jeszcze w łóżku, trafiłam na stronie 412 na wiersz, którym mi się spodobał. Mr. Pebble po nocnej rozmowie ze swoim najmłodszym bratem Olem, który przekazuje mu pozdrowienia od Izy, szkolnej i chociaż przelotnej, ale jednak miłości, nagle , po raz pierwszy odkąd wymazał swą polską przeszłość z pamięci, odczuwa tęsknotę za krajem, za rodzeństwem, z którym mu nie zawsze było, jako wrażliwcowi, po drodze i za krainą dzieciństwa. I wtedy pojawia się Głos, który mu dyktuje wiersze, tym razem co odbiera z dużym zdziwieniem, nie po angielsku lecz po polsku. A jeden z nich to : 

"Niespodzianka

Powinno być inaczej
coś takiego nie miało 
prawa się zdarzyć
w ogóle

że pojawiasz się bez zaproszenia
a moje ja układa się 
na twoich kolanach jak zdradziecki kot,
ukojony ciepłem niespełnionych obietnic"



źródło
Wiersz ten postanawia wysłać Izie, do której czuje sentyment a może nawet coś więcej.


A ja dedykuję go wszystkim, którzy są nostalgicznym nastroju.

piątek, 2 grudnia 2016

Dla kobiet o kobietach, czyli co na Mikołaja dla nas.......



              Już za kilka dni czas pierwszych grudniowych prezentów więc ja jeszcze o prezentach dla nas kobiet uwielbiających nie tylko czytać, ale i kolekcjonować książki, do których oczywiście sama należę. Postanowiłam twardo nie kupować już w tym roku książek więc postanowienia nie złamię, ale gdyby tak ktoś chciał mnie obdarować to mógłby wybrać chociaż jedną z tych, które znalazłam na stronach Selkar.pl. Oczywiście jest tam wiele innych książek, ale moja uwaga skupiła się na tych, które zaprezentowałam.











Agnieszka Osiecka, królowa ozdabiania codzienności słowami. Mówiła: Nie otwieraj ust, jeśli nie masz puenty. Cytaty z jej tekstów na stałe weszły do języka potocznego. Lektura udzielonych przez nią wywiadów okazuje się równie inspirująca. Celne podsumowania, poetyckie widzenie świata i ciekawe przemyślenia. Każde słowo wiernie spisane z rozmowy, bez przeinaczeń i nadinterpretacji. Wszystko ubrane przez Violettę Ozminkowski w formę współczesnego wywiadu, tak by słowa zyskały autentyzm i spójność. To nie jest rozmowa o tym, kto kogo znał albo kto kogo kochał, a kto kochać nie chciał. To nie jest rozmowa o tym, kto z kim przeciwko komu. To nie jest rozmowa o tym, jak żyć i czego nie jeść. To jest rozmowa o tym, że życia nie da się ułożyć w chronologiczną całość, bo czas wcale nie pędzi do przodu. Dlatego jedne okruchy codzienności zapadają nam w pamięci na zawsze, a inne giną bezpowrotnie. To jest rozmowa o tym, że być może czas jest podobny do wiatru. To jest rozmowa o tym, że życie jest czymś innym, niż myśleliśmy, że jest.







W języku rosyjskim słowo "lubow" oznacza zarówno miłość, jak też imię autorki i już to wskazuje na pikantną dwuznaczność historii, którą czytelnik znajdzie w pamiętnikach uwielbianej przez mieszkańców ZSRR odtwórczyni głównych ról w takich filmach jak "Świat się śmieje?"czy "Wołga, Wołga".
Romans Stalina i artystki był skrzętnie skrywaną tajemnicą. Sama Orłowa zastrzegła, że jej wspomnienia mogą się ukazać dopiero po 25 latach od jej śmierci.
Książka, którą przemycono do Chin, mało nie przepadła w czasach rewolucji kulturalnej. Co połączyło czołową radziecką artystkę i ojca narodu? Co widzi zakochana kobieta w mężczyźnie, przed którym innych paraliżuje lęk? Czy Stalin miał inne, bardziej ?ludzkie? oblicze?
Ta książka udowadnia, że najciekawsze historie pisze życie.






Zachwycające, namiętne, niebezpieczne. Kobiety sukcesu, władczynie trendsetterki. Ich życiorysy zapewniłyby dostatnie życie hollywoodzkim scenarzystom. Oto boskie Włoszki, które świat pokochał. I znienawidził. 

Carla Bruni żyje jak księżniczka z francusko-włoskiej bajki. Prasa z zapartym tchem czyha na jej potknięcia.
Luisa Casati jest drugą po Matce Boskiej najczęściej portretowaną kobietą w historii.
Sonia Gandhi, córka murarza, porzuca wszystko dla miłości. Nie spodziewa się, że ta decyzja postawi ją na czele największej partii na świecie. 
Katarzyna Medycejska zmusza kobiety do noszenia gorsetów. Nawet nocą. 33 centymetry to wymagany przez królową obwód talii. 
Jadwiga Toeplitz-Mrozowska w podkieleckiej wsi marzy o sławie. Dzięki uporowi trafia na salony elity finansowej i intelektualnej Królestwa Włoch. 

Maciej A. Brzozowski, autor bestsellerowej książki Włosi. Życie to teatr, znawca i miłośnik Półwyspu Apenińskiego, tym razem przyjrzał się niezwykłym kobietom i zabiera nas w podróż do ich świata.






Siostry. Przyjaciółki. Rywalki
Przyszłość pewnej rezydencji leży w rękach czterech bardzo różnych młodych kobiet.

Podczas letniego weekendu 1926 roku rodzina Inghamów zbiera się na wezwanie hrabiego w Cavendon Hall, wielkim domu w Yorkshire, będącym od stuleci siedzibą rodu. Są też z nimi Swannowie, którzy służyli im od wielu pokoleń i znają ich wszystkie sekrety.

Posiadłość jest zagrożona; w następstwie pierwszej wojny światowej Cavendon staje w obliczu ruiny. Jej dziedzic prze do rozwodu, chcąc iść za głosem serca. Natomiast hrabia szykuje wszystkim niespodziankę.

Cztery młode kobiety z obu rodzin będą tymi, które ukształtują przyszłość domu. Daphne, walcząca o modernizację rodzinnego gniazda; Cecily Swann, robiąca karierę jako projektantka odzieży w Londynie; Deidre, dziewczyna czynna zawodowo, i Dulcie, debiutantka z niewyparzonym językiem. Zmienią przyszłość majątku, gdy szalone lata dwudzieste zakończą się wraz z Wielkim Kryzysem. Nic nie będzie już takie jak przedtem.

Barbara Taylor Bradford urodziła się i dorastała w Anglii, obecnie mieszka z mężem, amerykańskim producentem filmowym, w Nowym Jorku. Jest autorką ponad 30 bestsellerowych książek, które wydano w 90 krajach, a ich łączna sprzedaż przekroczyła 92 miliony egzemplarzy. Dziesięć jej powieści przeniesiono na ekran. Pisarkę wprowadzono do Writers Hall of Fame, a królowa Elżbieta II uhonorowała ją Orderem Imperium Brytyjskiego za wkład w rozwój literatury.




"Spośród wielu sposobów, do których uciekają się pisarze, by opowiedzieć świat, preferuję posługiwanie się narracją precyzyjną, jasną i uczciwą, która opisuje fakty z życia codziennego w sposób fascynujący." (z wywiadu z autorką)

Sześćdziesięcioletnia Elena Greco dowiaduje się, że Lila, jej przyjaciółka z czasów dzieciństwa, zniknęła bez śladu. Elena przypuszcza, że przyjaciółka wprowadziła w życie swoje odwieczne pragnienie zniknięcia ze świata, w którym żyła, usunąwszy przedtem wszelkie ślady swego istnienia. Chcąc znaleźć wytłumaczenie dla tego gestu, Elena postanawia opowiedzieć niezwykłą historię ich przyjaźni. I tu rozpoczyna się podróż w przeszłość, która przeniesie czytelnika w lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku, na przedmieścia Neapolu.



Jak zwykle zdjęcia okładek książek i opisy treści pochodzą ze stron księgarni internetowej Selkar.pl

czwartek, 1 grudnia 2016

Co przyniósł mi blogowy "Mikołaj".......



            I już zawitał grudzień. Jedenaście miesięcy za nami a przed nam już tylko 31 dni do końca roku a właściwie 30. Rok pomaleńku dobiega końca w tym również ten czytelniczy. Ja już się przestałam na tym polu ścigać z czasem więc i te kilka wyzwań, w których wzięłam udział są z realizacją pod dużym zapytaniem, bo nawet jeżeli przeczytałam książki biorące w nich udział lub finiszuję z ich czytaniem to problem leży po stronie pisania o nich postów. W tym bowiem roku żadna siła  nie mogła mnie zmusić do pisania opinii ... totalne lenistwo umysłowe. Czytałam, czytam i stwierdzam, że książki mi się podobały, że się mi je dobrze, lub niezbyt dobrze, czytało i to wszystko, i jak tu pisać cokolwiek więcej. Chyba, że jakiś hurt zastosuję ......czego zazdroszczę części osób w blogosferze książkowej to polotu, ale chyba najbardziej umiejętności kondensacji treści...krótko, zwięźle a można wywnioskować czy warto sięgać po opisywaną książkę czy raczej sobie odpuścić. Jest kilka tak piszących osób i są moim niedościgłym ideałem.
            Rozpisałam się a ma być o czym innym, a mianowicie o tym, że spotkała mnie po dłuższym czasie, gdy nie brałam udziału w żadnych zabawach blogowych, przyjemność być wylosowaną u Magdaleny prowadzącej blog Zacisze wyśnione ( ta przyjemność spotyka mnie tam już po raz trzeci) i zdobyć świetne nagrody.
I właśnie wczoraj listonosz przyniósł mi  paczkę, która już wielkością przerosła moje oczekiwania a co dopiero ilością pięknie, jak to zawsze u Magdaleny bywa, prezentów, które przed rozpakowaniem prezentowały się tak :





a po rozpakowaniu tak : 




Dwie książki do czytania, trzy z malowankami a do tego uroczy kominek do robienia nastroju, świeczki na początek i dwie podwójne kredki. Takiego bogatego Mikołaja, bo mogę tak już sobie potraktować te prezenty, dawno nie miałam.

Dziękuję Magdaleno.  

wtorek, 29 listopada 2016

Jakie książki na prezenty mikołajowe dla naszych mężczyzn.....



            Były propozycje prezentów książkowych dla dzieci, dla młodzieży a dzisiaj będzie o tym co można między wieloma innymi interesującymi pozycjami  znaleźć w ofercie Selkar.pl dla naszych Panów........o mężczyznach, którzy tworzyli historię, przeszli do niej,  czy też przeżywali wielkie przygody, albo  byli li tylko zwykłymi złodziejaszkami.......







Henryk Hubal-Dobrzański herbu Leliwa, to legenda. Ostatni żołnierz września. Zbuntowany duch gnębiący Niemców w dawno już okupowanym kraju.
Poprzez bagna i zawieruchę wojny, zasadzki i obławy prowadził Wydzielony Oddział Wojska Polskiego. Dzięki niemu, symbolicznie, Rzeczpospolita nie poddała się nigdy.
Dla wrogów Ojczyzny miał tylko kule, a dla żołnierzy słowa:
Nie było rozkazu kapitulacji... przeszliście przez piekło,
za nami groby kolegów... czy po to ginęli, abyśmy teraz mieli złożyć broń?
Ja w żadnym razie broni nie złożę, munduru nie zdejmę... tak mi dopomóż Bóg!

Książka którą trzymacie w rękach to najtrudniejsza powieść w pisarskiej karierze Jacka Komudy. Przeszedł on w wyobraźni, na mapach, trochę konno, trochę samochodem cały szlak bojowy majora Hubala. Powieść w całości oparta jest na faktach, pamiętnikach i najnowszych opracowaniach. Występujące w niej postacie i większość wydarzeń jest prawdziwych.















Rewelacyjna, oparta na dokumentach z epoki, powieść Waldemara Łysiaka o tajnej operacji "Szachista". Jej celem było porwanie cesarza Napoleona w Polsce (przez komandosów brytyjskiej Secret Service) za pomocą szachowego automatu von Kempelena zwanego "grającym Turkiem".




Afganistan nie może zaznać spokoju: wojny brytyjsko-afgańskie w XIX i XX wieku, krwawa interwencja radziecka lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, wreszcie trwające do dziś starcia z wojskami Paktu Północnoatlantyckiego.
Po 11 września 2001 roku, gdy świat wypowiedział wojnę terroryzmowi, interwencja wojsk NATO na Bliskim Wschodzie była tylko kwestią czasu. Podpułkownik Grzegorz Kaliciak trafił do Afganistanu na półroczną misję stabilizacyjną dziesięć lat po atakach na WTC jako dowódca 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Przez pół roku musiał mierzyć się z nieustającymi atakami islamskich terrorystów, nieufnością ludności cywilnej, ale również z biurokracją. To ostatnie niejednokrotnie opóźniało podejmowanie istotnych decyzji.
Książka "Afganistan" to nie tylko rzetelna relacja z misji w regionie objętym permanentnym konfliktem, ale również obraz sytuacji panującej w polskiej armii.







O życiu takich ludzi mówi się, iż stanowi ono materiał na film. W tym wypadku można mówić o kilku gatunkach: wojennym, akcji, szpiegowskim. Awanturnicze życie Alberta Sługockiego wypełniała, bowiem, walka, niekiedy tułaczka, innym razem świadome podróże oraz miłość do ojczyzny, zawsze z wielkimi wydarzeniami w tle. Swoje losy autor zdecydował się opowiedzieć w książce "Moje życie, moje wojny", która - opatrzona wstępem Michała Fajbusiewicza, ukazała się nakładem wydawnictwa Grupa Medium, w ramach nowej serii "Szerokie Horyzonty.
Autor wstępu jest nieprzypadkowy. Po pierwsze, Michał Fajbusiewicz miał okazję, przyjemność i zaszczyt poznać Alberta Sługockiego, człowieka, który swoich doświadczeń, umiejętności i życiowej wiedzy nigdy nie traktował jako powodu do przechwałek czy jakiejkolwiek sławy.
Po drugie, łódzki dziennikarz, jako współtwórca popularnego programu "Magazyn Kryminalny 997", niczym wytrawny policyjny śledczy, do niezwykłych historii "ma nosa", za który nie daje się wodzić pełną przechwałek fikcją samozwańczych bohaterów. Dlatego już sam fakt, iż to właśnie Michał Fajbusiewicz jest autorem wstępu do wspomnień Alberta Sługockiego, jest ogromną rekomendacją i zachętą do lektury książki "Moje życie, moje wojny".

Niemniejszą jest próba streszczenia opisanych w książce wydarzeń z życia tego wielkiego, a jednocześnie skromnego Polaka. próba zwykle kończąca się emocjonalną opowieścią czytelnika na temat wydarzeń, których uczestnikiem był Albert Sługocki. Ucieczka przez komunistycznymi władzami, prace na pokładach statków, epizod w Legii Cudzoziemskiej, służba w U.S. Army i wojna w Korei, a następnie w Wietnamie, Kambodży i Laosie w szeregach "Zielonych Beretów", to tylko pewien fragment. Reprezentując jednostkę sił specjalnych USA, Polak znalazł się wśród 12 żołnierzy, którzy zostali wybrani przez wdowę po zamordowanym Johnie F. Kennedym, Jaquline , dostępując zaszczytu niesienia trumny z ciałem prezydenta. Sługocki działał także jako szpieg, wiele razy był ranny, ledwo unikając śmierci. Miał również okazję sprawdzić się jako aktor na planie filmowym.

Pod każdym z hasłowo opisanych epizodów życia kryje się pełne spektrum emocji, przygoda i miłość do Polski, dla której bohater książki ?Moje życie, moje wojny? postanowił walczyć z komunizmem na wszystkich możliwych frontach. Wspomniana w tytule walka miała go bowiem zbliżać do powrotu do ukochanej ojczyzny i wyzwolenia jej spod jarzma obcej władzy.

Porywające w swej pasji życie Alberta Sługockiego nie mogło przejść bez echa, dlatego znalazło się w wśród pierwszych pozycji wydawanych przez Grupę Medium w ramach serii "Szerokie Horyzonty"
.






Akcja powieści Tadeusza Jurgi rozgrywa się w ostatnich kilku miesiącach przed wybuchem II wojny światowej. Co tak naprawdę wydarzyło się wówczas w relacjach między rządem polskim a władzami nazistowskiego reżimu? Czy dla podjęcia nierównej walki z Niemcami istniała jakaś realna alternatywa? Dlaczego nasi sojusznicy z Zachodu zachowywali się tak niejednoznacznie? A może rzeczywiście należało wejść w sojusz z Hitlerem? W tło realnych wydarzeń historycznych autor wprowadza zarówno rzeczywiste postaci ze świata polityki i dyplomacji, takie jak choćby minister Józef Beck, na którym spoczywał cały ciężar dyplomatycznej batalii, jak i postaci fikcyjne, służące lepszemu uwypukleniu postaw i nastrojów ówczesnych Polaków. Tadeusz Jurga, historyk i publicysta, autor monumentalnej "1939. Obrony Polski i Europy", uznawanej za jedno z najlepszych opracowań dotyczących kampanii wrześniowej, tym razem w roli 
powieściopisarza.






Myślał, że będzie to studniowy spacer od bieguna do bieguna Europy. Okazało się, że była to najtrudniejsza wyprawa w jego życiu.
W 2015 roku Marek Kamiński wyruszył w pieszą wędrówkę z rosyjskiego Kaliningradu do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Od "biegunu rozumu" - grobu Immanuela Kanta - po "biegun wiary", grób świętego Jakuba Apostoła, który jest najpopularniejszym celem pielgrzymek Europejczyków.
Chociaż wcześniej zdobył już oba polarne bieguny Ziemi, wspiął się na Mont Blanc. Kilimandżaro i przeszedł Pustynię Gibsona w Australii, dopiero wędrówka drogami i bezdrożami Europy okazała się jego najtrudniejszym przedsięwzięciem. Była to nie tylko wyniszczająca, licząca ponad trzy tysiące kilometrów trasa, ale również podróż w głąb siebie. A także w głąb historii Europy, gdyż drga Marka Kamińskiego wiodła przez pola wielkich bitew i przecinała fronty największych wojen ludzkości.
"Trzeci Biegun" to poruszająca opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, własnego duchowego bieguna, na szlaku, wokół którego rodziła się tożsamość dzisiejszej Europy.









Powieść łotrzykowska i przygodowo-sensacyjna a zarazem kryminał miejski z elementami thrillera, dziejący się w latach 1905-1925. Autor wykorzystał pasjonującą historię miasta, świetne wątki polityczne, a także opisał warszawski półświatek okresu międzywojennego. Wyjątkowa dbałość o szczegóły historyczne i tło obyczajowe, a także wierność detalom i topografii miasta sprawia, że powieść jest wspaniałym przewodnikiem po Warszawie początku dwudziestego wieku, tak jak "Lalka" Bolesława Prusa jest swoistym przewodnikiem po Warszawie dziewiętnastowiecznej.


Tomek Wilmowski, Marek Piegus, Cegiełka i Paragon na zawsze pozostali chłopcami, tymczasem Heniek Wcisło z impetem ląduje w świecie ciemnych interesów, brudnej polityki, kasiarstwa, bandyterki i mokrej roboty. Muniek Staszczyk 



To tylko wybrane przeze mnie propozycje książkowe.......wiele innych równie a może nawet bardziej interesujących ,w zależności od gustu obdarowywanego,  można jeszcze znaleźć na stronach Selkar.pl, z których pochodzą zdjęcia i opisy przeze mnie zaprezentowane.

niedziela, 27 listopada 2016

Ważne pytania na Adwent..........



     
           










       Ostatnio  nabyłam sobie na poczcie niewielką książeczkę z fragmentami homilii i wystąpień  ks. Jana Kaczkowskiego. Nie czytałam jeszcze żadnej z jego książek a tą przeczytałam błyskawicznie i na dodatek znalazłam w niej słowa, które wydały mi się znakomite na rozpoczęcie tegorocznego Adwentu. Ks. Jan Kaczkowski podpowiada nam bowiem czym powinien  on być dla nas oczekujących ponownego przyjścia Jezusa Chrystusa.



A więc oddajmy się refleksji i nie pozwólmy jej w sobie zagłuszyć hałasem bombardującym nas ze świata zewnętrznego.


piątek, 25 listopada 2016

Mikołajowe prezenty książkowe dla młodzieży.....



               Przedwczoraj było o ofercie książkowej dla dzieci jaką proponuje  Selkar.pl a dzisiaj kilka pozycji jakie w księgarni można znaleźć na prezenty mikołajowe dla młodzieży. Niestety w tym co proponuje sama księgarnia niewiele znalazłam ciekawego więc wspomogłam się tu blogosferą ...szukając książek, o których czytałam na blogach, szczególnie jeżeli chodzi o polskich autorów. 














Magda próbuje zrozumieć, o co jej tak naprawdę w życiu chodzi. Uzdolniona literacko dziewczyna zaczyna prowadzić dziennik i szuka odpowiedzi na pytania, które boi się zadać. Jej stosunki z matką są coraz bardziej napięte. Także z ojczymem, u którego zawsze ceniła rozsądek i opanowanie, coraz gorzej się dogaduje. W szkole również nie jest najlepiej. Wyłącznie na spotkaniach Klubu Literackiego Magda łapie oddech. Wśród jego dziwacznych członków czuje się najbardziej na miejscu. Do tego prowadzący to uwielbiany przez nią pisarz. Jednak potrzeba konfrontacji z matką i zmierzenia się ze skrywaną przez lata prawdą coraz częściej daje o sobie znać... "Czarne jeziora" to ważna opowieść. Pomaga zrozumieć, przez co przechodzi młoda osoba w sytuacji, z którą z trudem radzą sobie dorośli. Jako profilaktyk mam nadzieję, że zostawi w głowach czytelników odrobinę wiedzy na temat problematyki HIV. Tomasz Małkuszewski, Przewodniczący Społecznego Komitetu ds. AIDS












"Feblik", najnowsza książka Małgorzaty Musierowicz, to ciąg dalszy bestsellerowej Wnuczki do orzechów. Akcja przebiega w czasie tych samych kilku upalnych dni sierpniowych, a dotyczy przełomu w życiu Ignacego Grzegorza. Humor, dobra energia, radość życia i ciepło, znajome postacie i zaskakujące wydarzenia! ; jednym słowem: Jeżycjada!, Tom 21.










Kolejna niezwykła powieść autora "Poradnika pozytywnego myślenia". 

Oto Nanette. Wzorowa uczennica, gwiazda szkolnej ligi piłkarskiej i posłuszna córka. Zawsze robi to, czego się od niej oczekuje. 
Ale wszystko zmienia się w dniu, w którym dostaje podniszczony egzemplarz "Kosiarza balonówki", tajemniczej, niewydawanej od lat kultowej powieści. Nanette czyta ją dziesiątki razy. Chce być taka jak główny bohater. Chce być buntowniczką.
Choć udaje wygadaną rebeliantkę, w środku to jednak ta sama Nanette, samotna introwertyczka, która usiłuje znaleźć swoje miejsce w nieprzyjaznym świecie. Zmuszona dokonać kilku trudnych wyborów nauczy się, że za bunt trzeba czasem zapłacić wysoką cenę.









Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet? Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf!
"Wybacz mi, Leonardzie",  jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka , to książka o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli.










"Opowieść o Kullervo", to niepublikowana dotąd opowieść fantastyczna J.R.R. Tolkiena. Jej bohater jest chyba najmroczniejszą i najbardziej tragiczną spośród wszystkich stworzonych przez niego postaci. "Nieszczęsny Kullervo", jak nazywał go Tolkien, wychowuje się w gospodarstwie swego wuja Untamo, który zabił mu ojca, porwał matkę, a w dzieciństwie trzy razy usiłował pozbawić go życia. Trudno się dziwić, że młody chłopak wyrasta na pełnego gniewu i goryczy samotnika, kocha go tylko siostra Wanona, a strzegą magiczne moce czarnego psa Mustiego. Untamo, choć sam też włada czarami, boi się bratanka i sprzedaje jako służącego kowalowi Asemo. Kullervo zaznaje tam nowych upokorzeń ze strony żony kowala i w odwecie doprowadza do jej śmierci. Postanawia powrócić do domu i wywrzeć zemstę na zabójcy swego ojca, jednak okrutne przeznaczenie kieruje go na inną, mroczną ścieżkę i prowadzi do tragicznego finału.
Tolkien stwierdził, że "Opowieść o Kullervo" była zalążkiem jego pierwszych prób tworzenia własnych legend. Niewątpliwie Kullervo był pierwowzorem Túrina Turambara, tragicznego bohatera "Opowieści o dzieciach Húrina", jednej z najbardziej przejmujących historii składających się na legendarium "Silmarillionu". Odczytana z rękopisu Tolkiena i opublikowana tu wraz z notatkami autora oraz jego szkicami na temat fińskiego eposu "Kalevala", który stanowił główne źródło inspiracji pisarza, "Opowieść o Kullervo" okazuje się jednym z najważniejszych, choć głęboko ukrytych fundamentów wykreowanego później przez Tolkiena świata. Jej związki z głównymi dziełami autora "Władcy Pierścieni" przedstawia w szkicu, dołączonym do zredagowanych przez siebie materiałów, Verlyn Flieger, znana badaczka twórczości Tolkiena.












Powieść Lustro dzieciństwa Autor pisał przez 25 lat. Ukazała się w 1998, a osiem lat później, z okazji pięćdziesiątej rocznicy wybuchu rewolucji węgierskiej, na jej podstawie powstał film fabularny pt. Chłopcy z Budakeszi.

"Musiałem napisać swą powieść. Przede wszystkim po to, by dać wyraz wdzięczności wobec matki oraz jednej i drugiej babci. Ale także dlatego, że chciałem złożyć hołd osobom, którym wiele w dzieciństwie zawdzięczałem". Musiałem tę powieść napisać również w imię szacunku dla męczenników i bohaterów węgierskiego Października. Główny bohater filmu Chłopcy z Budakeszi, powstałego na kanwie Lustra dzieciństwa, to starszy ode mnie o siedem lat László Márity, który podczas akcji , opisanej zwięźle w powieści , został postrzelony w kręgosłup i zmarł, zanim zdążyli go powiesić." - ze Wstępu Autora







Heroiczna miłość, polskie podziemie i walka o pamięć

Nikt nie mógł się o nim dowiedzieć. Odkrycie przez Niemców rannego lotnika RAF-u byłoby druzgocące dla krakowskiej konspiracji. Pelagia wiedziała, że dla dobra wszystkich musi dochować tajemnicy.

Wszystko się zmieniło, kiedy kilkadziesiąt lat później przyjechała do Polski. Ale jej opowieść była tak nieprawdopodobna, że nawet najbliższa rodzina w nią nie uwierzyła. Dopiero Ania Petrycy, córka znanego lekarza i polityka, postanowiła pomóc ciotce w odnalezieniu świadków tamtych wydarzeń. Czy uda im się odtworzyć losy załogi Liberatora, alianckiego bombowca, który rozbił się pod koniec wojny na krakowskim Zabłociu?

W drugiej części sagi rodu Petrycych Autorka ponownie zaprasza w niesamowitą podróż ulicami wojennego Krakowa, który skrywa o wiele więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać.








Joanny trudno nie zauważyć, burza rudych włosów, fioletowy szalik i wojskowe spodnie robią swoje. Kto by przypuszczał, że obok kolekcji rockowych płyt dziewczyna skrywa pudełko z nigdy niewysłanymi listami do mamy?
Znak rozpoznawczy Wiktora to znoszony angielski sweter, jedyna pamiątka po matce, która wyjechała za granicę w poszukiwaniu szczęścia.
Co może wyniknąć z przypadkowego spotkania tych dwojga młodych ludzi, których łączy tylko, lub aż,  tęsknota za najbliższymi?
Czy Wiktor odważy się kraść, żeby zdobyć pieniądze dla chorej babci, z którą mieszka?
I czy samotność to choroba, którą da się leczyć?
Barbara Kosmowska pisze o sprawach smutnych i trudnych z wielką pogodą ducha i optymizmem.








Kolejna mocna powieść dla nastolatków od autorki Nie do pary
Marlena straciła rodziców gdy była dzieckiem, a jej rodzina toczyła długi spór o to, kto powinien ją wychowywać. Sąd wydał wyrok, ale rodzina podzieliła się opieką po swojemu. To dlatego Marlena żyje w wielkim rozdarciu: połowa jej serca jest w Polsce, przy ukochanym dziadku, połowa w Kanadzie, u wujków. Strata rodziców odcisnęła piętno na całym życiu Marleny. To silna, ale jednocześnie subtelna, bardzo wrażliwa dziewczyna, która wciąż musi dokonywać trudnych wyborów. Na naszych oczach staje na progu dorosłego życia i ze wszystkich sił próbuje sobie go nie zepsuć już na starcie.
- Fabuła pełna emocji
- Świetnie zarysowany problem tożsamości
- Pogłębione psychologicznie portrety bohaterów
- Ponadczasowa tematyka







III nagroda w IV edycji Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren, organizowanego przez Fundację ABCXXI "Cała Polska czyta dzieciom".
Szamil jest Czeczenem adoptowanym przez polskie małżeństwo. Nie jest mu łatwo odnaleźć się w szkolnej rzeczywistości. Prowokowany przez kolegów nauczył się reagować agresją i siłą na ich zaczepki. Rodzice starają się go zrozumieć i pomóc odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zapisują Szamila na treningi szermierki. Ten marzy jednak o tym, by zostać mistrzem MMA, mieszanych sztuk walki. Chłopak stoczy wiele pojedynków, by zrozumieć, że zwycięstwo za wszelką cenę nie zawsze jest najważniejsze. Czy dokona dobrych wyborów i poniesie ich konsekwencje? W końcu gra o najwyższą stawkę: o nową rodzinę.
Monika Błądek, niepokorna wojowniczka z Krakowa. Strzela z łuku, włada mieczem, fechtuje szablą husarską, jeździ konno. Szaleje na motocyklu Enduro i trenuje sztuki walki. Wycisza się, szyjąc stroje historyczne i czytając. Pisze space opery dla młodzieży. Publikowała opowiadania w "Fantasy" i w "Science Fiction". Jej powieść "Szary" została nagrodzona w IV Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren.



--------------------------------------------
Zdjęcia i opisy pochodzą ze stron Selkar.pl