piątek, 24 października 2014

Nie jestem na Targach w Krakowie.......



             Trochę mi smutno dzisiaj, że nie wybrałam się na Targi do Krakowa, ale cóż nie jestem, że tak napiszę "wyjściowa" pod względem wyglądu i nie chciałam straszyć osób z którymi bym miała ewentualnie przyjemność się spotkać. Toteż siedzę w domu i pocieszam się, że jest zimno a ja nie lubię zimna więc lepiej, jak sobie siedzę w domku. Ale mi żal. Cieszę się jednak już na Wasze relacje, bo jak zdążyłam się zorientować to prawie wszyscy się tam wybierają. Tak, że w przyszłym tygodniu czeka mnie mnóstwo spacerów po Waszych blogach, by zobaczyć Targi Waszymi oczami i zobaczyć Wasze zdobycze.


Na pocieszenie przyglądam się interesującym mnie najbardziej nowościom, które pojawią się na targach, a należą do nich  :


Gniew to pożegnanie z Szackim, jednym z najbardziej znanych bohaterów kryminalnych w Polsce, dostrzeżonym i docenionym na świecie, co potwierdzają recenzje i wyróżnienia dla kolejnych wydań książek Zygmunta Miłoszewskiego za granicą. Prestiżowy "Publisher's Weekly" w recenzji Uwikłania napisał, że czytelnicy będą chcieli kontynuacji losów prokuratora Szackiego. I trochę żal, że autor  równie stanowczo jak swego czasu Artur Conan Doyle  obwieścił koniec przygód swojego bohatera! 25 listopada 2013 r. prokurator Teodor Szacki zostaje wezwany do zrujnowanego bunkra koło poniemieckiego szpitala miejskiego w Olsztynie. W czasie robót drogowych odnaleziono tam stary szkielet. Szacki bezrefleksyjnie "odfajkowuje Niemca", jak się tutaj nazywa wojenne szczątki, i każe przekazać je uczelni medycznej, gdzie wiecznie brakuje eksponatów do celów dydaktycznych. Nie przypuszcza, że to, co wydawało się końcem rutynowej procedury, jest początkiem najtrudniejszej sprawy w jego prokuratorskiej karierze. Sprawy, która pozbawi go prawniczego dystansu, zmusi do wyborów ostatecznych i okaże się ostatnim dochodzeniem prokuratora Teodora Szackiego.




Najbardziej oczekiwana książka roku!Nowa epicka powieść Olgi Tokarczuk!Rok 1752. Do Rohatyna na Podolu przybywają kasztelanowa Katarzyna Kossakowska i towarzysząca jej poetka Elżbieta Drużbacka. Jednym z gości na powitalnej kolacji jest miejscowy proboszcz Benedykt Chmielowski, autor pierwszej polskiej encyklopedii. Ksiądz i poetka, osoby rozmiłowane w księgach, szybko znajdują wspólny język rozpoczynają rozmowę, którą później kontynuować będą w listach.Nieco później, także na Podolu, pojawia się młody, przystojny i charyzmatyczny Żyd - Jakub Lejbowicz Frank. Tajemniczy przybysz z odległej Smyrny zaczyna głosić idee, które szybko dzielą społeczność żydowską. Dla jednych heretyk, dla innych zbawca już niebawem ma wokół siebie krąg oddanych sobie uczniów, zaś wywołany przezeń ferment może odmienić bieg historii.Niemal tysiąc stron, kilkadziesiąt wątków i postaci.  Księgi Jakubowe imponują literackim rozmachem, wielością poziomów i możliwych interpretacji. Olga Tokarczuk pełnymi garściami czerpie z tradycji powieści historycznej, poszerzając jednocześnie jej granice gatunkowe. Z ogromną dbałością o szczegóły przedstawia realia epoki, architekturę, ubiory, zapachy. Odwiedzamy szlacheckie dwory, katolickie plebanie i żydowskie domostwa, rozmodlone i zanurzone w lekturze tajemniczych pism. Na oczach czytelników pisarka tka obraz dawnej Polski, w której egzystowały obok siebie chrześcijaństwo, judaizm, a także islam.Księgi Jakubowe to nie tylko powieść o przeszłości. Można ją czytać również jako refleksyjne, momentami mistyczne dzieło o samej historii, jej zakrętach i trybach, które decydują o losach całych narodów. To właśnie w połowie XVIII wieku, u progu Oświecenia i przed rozbiorami, wybitna pisarka poszukuje odpowiedzi na pytania o dzisiejszy kształt naszej części Europy.


        Ciekawa jestem, kto je przywiezie z targów i to z autografem.
_______________________________________________

 Zdjęcia i tekst pochodzą ze strony Selkar.pl

36 komentarzy:

  1. A ja myślałam, ze tylko mnie tam nie ma... Dosłownie wszyscy blogerzy tam wybyli, masakra :). Zazdroszczę im...
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. To tylko tak wygląda, że prawie wszyscy. Sporo osób pisze, że żałuje, ale nie jedzie. A pogoda nie zachęca do wojaży niestety. Może następnym razem?

    Gniew mam jako ebooka, liczę na autograf na promocyjnej gazetce z pierwszym rozdziałem rozdawanej w empiku.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wszyscy, wcale nie wszyscy, niektórzy mają ponad dziewięć godzin drogi do Krakowa, więc też ich tam nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od razu mi się milej zrobiło, że jednak nie wszyscy. Zapomniałam o tym, że przecież Kraków to nie środek Polski, i że nie wszyscy blogujący mają do niego tak jak ja poniżej 100 km.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja za to weekend spędzę w pracy :/ Ale nic to, w domu mam sporo książek i nimi będę sobie uprzyjemniać wieczory, gdy już wrócę do domku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie miłej lektury w domowym zaciszu Ci życzę.

      Usuń
  6. Tokarczuk zgarnęłam na Conrad Festival i to z autografem imiennym właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję.... i zazdroszczę, ale skoro nie ruszam się dalej niż 30 km od domu to tak mam, jak mam.

      Usuń
  7. Ja też odniosłam wrażenie, że wszyscy są na targach. W blogosferze panuje wręcz nienaturalna cisza i spokój, jakby blogerzy w jednym czasie doznali jakichś technicznych problemów hehe Ja ten weekend niestety muszę spędzić na uczelni -.- Wolę nawet nie myśleć jak będzie mi się ciągnęło :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie nie rozpieszcza. Przynajmniej nie wszystkich.

      Usuń
  8. Ja też nie jestem na Targach :)
    Siedzę w domu z moim brzuszkiem i trochę przeziębiona rozgrzewam się rosołkiem własnej roboty. Pogoda okropna, w sam raz na książkę, kawę i czekoladę.... to mi wystarczy :) A na Targi się kiedyś wybierzemy!!! Koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. :)
    Często gościMY :), ale nie zawsze komentuję :)

    Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Miłoszewski już "stoi" i mnie na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też się nie wybieram, bo jestem w Gdańsku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też się nie wybieram, bo do Krakowa mam spory kawałek. A poza tym brakuje mi ostatnio czasu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tytuł Twojego wpisu brzmi prawie jak manifest:) Blogosfera książkowa podzieliła się na dwa obozy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było to moim zamysłem. Nawet nie pomyślałam Beatko, że tak można by to odczytać.

      Usuń
  14. Nie wszyscy, nie wszyscy... - dla mnie za daleko, nie mówiąc o braku kasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam można rzec całkiem blisko, bo tylko 78 km. Niecałe półtorej godziny autobusem, ale przeszkody innej natury mnie zatrzymały w domu.
      Tak, kasa w rękach uprzywilejowanych.......niestety podział dóbr sprawiedliwy nigdy nie był i nie będzie...nie ma co na to liczyć.

      Usuń
  15. Mnie też tam nie ma :( za daleko, i podobnie jak ty będę czytać i oglądać relacje na innych blogach :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam grubo ponad sto kilometrów i wszystkie znaki na niebie i ziemi (finanse, odległość, czas, zmęczenie, rodzina, zdrowie, praca) mówią, że nie powinno mnie tam być, a jednak za 12 godzin mam nadzieję, że stanę przed halą targową. To chyba trzeba złapać bakcyla. Kto był choć raz, to już w domu nie wysiedzi. Czekam na to święto cały rok. Tabelki ze spotkaniami wydrukowane i tylko złość, bo wszyscy ulubieńcy około czternastej! Jeszcze tylko waham się nad spotkaniem blogerów. Zgłosiłam udział, ale... Czuję się jakoś z boku i chyba odpuszczę. W innych światach bywam. Liczę na chwile rozmów z Ziemkiewiczem, Żebrowskim, Gadaczem, Soleckim, że nie wspomnę o ulubionych wydawnictwach:) Kogo dziś obchodzą ci panowie? Przecież będą Monika Jaruzelska, Jacek Cygan, Piotr Rubik, Alicja Resich-Modlińska... Mam nadzieję, że tłumy fanów nie zablokują drogi do pisarzy. Choć czuję się molem, z lataniem u mnie kiepsko. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jak się połknie bakcyla to nic nie zatrzyma. Ja nie miałam go okazji połknąć i teraz jest, jak jest. Będę wypatrywać Twojej relacji.
      A Maciejewski? Odpuścisz go tym razem?

      Usuń
    2. Wiem, że ukazał się kolejny tom "Baśni...", ale moja lista długa! Kilka książek biorę z domu, bo już skusiłam się na wcześniejszy zakup, a kolejne tytuły przepychają się w kolejce. Odpuszczam też np. spotkanie ze znakomitymi pp. Szarkami, bo wiem, że są warci kolejnych zakupów. Jest nasza blogująca koleżanka - Magdalena, jest pani Ziółkowska - Boehm, koniecznie Miłoszewski... Straszne te wybory - czasowe i finansowe:( Napiszę z pewnością, choć w domu mam wnusie z Bawarii i kilka dni chcę im tylko poświęcić... Czuję się okropnie z tymi wyborami, ale wszystko przeminie, a książka zostanie;)

      Usuń
    3. Szkoda, że musi się wybierać, ważne b y te wybory cieszyły. My jakoś do Ziemkiewicza nie mamy przekonania i to chyba przez Maciejewskiego właśnie.

      Usuń
    4. Ja już po porannej kawce i wyruszam:)
      Ziemkiewicz faktycznie wzbudził moje zaniepokojenie, gdy ustawił się po jednej stronie z Zychowiczem, dlatego chcę zobaczyć go osobiście i włączyć "trzecie oko". W końcu moje serce bije dla narodowców i tylko z powstaniami się z nimi nie zgadzam. Poczytam, zobaczę.

      Usuń
    5. Włączaj, włączaj..... i życzę sympatycznego dnia Targach.

      Usuń
  17. Przewrotny tytuł posta. Ja niestety mieszkam daleko od Krakowa i nie jestem w stanie tam się pojawić. Szkoda. Czekam na podobne wydarzenie we Wrocławiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było to moją intencją. Z pewnością to też będzie duże święto książki.

      Usuń
  18. Też odnoszę wrażenie, że wszyscy siedzą na targach jakoś pusto się zrobiło, a jednak trochę ludzi została\o. No cóż nie jesteś sama. Też ugrzęzłam w domu z przyczyn zdrowotnych.

    OdpowiedzUsuń
  19. Może za rok Ci się uda:) Nie ma co się martwić, jak zdrowie nie pozwala, to lepiej posiedzieć w cieplutkim domu:) Ja się wybieram dopiero jutro, są to moje pierwsze Targi, wiec jestem bardzo ciekawa swoich wrażeń:)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja chyba nietypowa jakaś jestem - nic mnie tam nie ciągnie, choć blisko. Nie lubię atmosfery jarmarku :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie byłem i mówiąc szczerze jakoś nie żałuję ale to może dlatego, że warszawskie targi wypełniają u mnie limit "doznań targowych" z naddatkiem :-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.