czwartek, 16 października 2014

Książki z jesienią w tytule.......




          Już za chwilę pojawi post prezentujący trzy  kroniki Hugha z Singleton autorstwa Melvina R. Starra a dzisiaj w związku z fantastycznym pochodem Złotej Jesieni chciałam zaprezentować kilka książek z jesienią w tytule.
Niestety niewiele ich znalazłam, bo tylko trzy jeżeli chodzi o beletrystykę.


Jesień cudów

Mariah przyłapuje męża z inną kobietą i wpada w depresję, a jej córka Faith - świadek zdarzenia - zaczyna zwierzać się wyimaginowanej przyjaciółce. Początkowo Mariah lekceważy te rozmowy, jednak kiedy Faith dokonuje kolejnych cudownych uzdrowień, a na jej dłoniach pojawiają się stygmaty, zadaje sobie pytanie, czy córce istotnie nie objawia się Bóg. Wieść rozchodzi się błyskawicznie - Mariah i Faith wbrew własnej woli stają się bohaterkami medialnego cyrku. Rozwój sytuacji nieuchronnie prowadzi do destabilizacji rodziny dręczonej przez media, lekarzy oraz posiadaczy jedynych słusznych prawd.Jodi Picoult (ur. 1966)  studiowała nauki humanistyczne na Uniwersytecie Princeton i pedagogikę na Uniwersytecie Harvarda. W 2003 roku otrzymała nagrodę New England Book za całokształt twórczości. Jest autorką osiemnastu powieści, m.in.: "Bez mojej zgody", "Zagubiona przeszłość", "Przemiana", "Krucha jak lód", "Dziewiętnaście minut", "Drugie spojrzenie", "W naszym domu". Łączny nakład jej książek przekroczył już 7 milionów egzemplarzy.

 Jesienna miłość

Jest rok 1958. Beztroski siedemnastolatek, Landon Carter, rozpoczyna naukę w ostatniej klasie szkoły średniej w Beaufort w Kalifornie Północnej. Jego ojciec kongresman pragnie, by syn zrobił karierę - tymczasem Landon, podobnie jak reszta klasy, nie zaczął jeszcze zastanawiać się, co zrobić z dorosłym życiem.Jedynie Jamie Sullivan, cicha spokojna dziewczyna opiekująca się owdowiałym ojcem, pastorem, jest inna. Nie rozstaje się z Biblią, nie chodzi na prywatki, a dzień bez dobrego uczynku uważa za stracony. Tymczasem zbliża się dobroczynny bal. Nie mając akurat dziewczyny Landon w odruchu desperacji zaprasza Jamie, na którą nikt dotąd nie zwrócił uwagi. Znajomość nie kończy się na balu. Wykpiwany przez kolegów chłopak początkowo unika Jamie, wkrótce jednak ich kontakty przeradzają się w przyjaźń, a potem głęboką miłość. London odkrywa prawdziwy sens życia - naturę piękna, radość, jaką sprawia pomaganie innym, ból po utracie najbliższej osoby.


 Jesienna sonata

Jesień. Linkoping tonie w strugach deszczu. Ciężkie krople padają na zamek Skogsa i zwłoki pływające w fosie. Trop prowadzi do poprzednich właścicieli, członków arystokratycznej rodziny Fagelsjo. Czy sprzedaż zamku mogła być przyczyną morderstwa? Kim właściwie był nowy właściciel posiadłości Jerry Petersson i jakie tajemnice kryje jego przeszłość? Podążając tropem mordercy, Malin Fors musi stawić czoło własnym demonom, które powoli przejmują władzę nad jej życiem.

W „Jesiennej sonacie”, trzeciej książce z serii o Malin Fors, Mons Kallentoft po mistrzowsku prowadzi czytelnika przez meandry ludzkiej duszy i pokazuje, jak cienka bywa granica, która dzieli dobro od zła, miłość od nienawiści.


Ja znam z nich tylko Jesienną miłość, ale to znana chyba powszechnie książka, a jakie Wy znacie inne książki z jesienią w tytule?


__________________________

Zdjęcia i opisy pochodzą ze strony Selkar.pl

18 komentarzy:

  1. Kojarzę tylko Jesienną miłość Sparksa, którą mam w planach przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam żadnej. Ale mogę powiedzieć, że Sparksa można brać w ciemno, jak się lubi romanse.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że nie zwracam uwagi na tytuły pod względem pór roku...

    OdpowiedzUsuń
  4. Sparksa znam tylko z dwu książek. Pisze przyjemnie, można przy jego książkach odpocząć chociaż happy endu w nich nie ma.
    A co do pór roku w tytułach - tak mnie jakoś z ta jesienią naszło. Ale chyba więcej lata będzie w tytułach niż jesieni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kojarzę "Pożegnanie jesieni" Witkacego - ale tylko z tytułu, bo jakoś nie mogę się zdecydować, czy chcę, czy nie chcę ją przeczytać. Niestety nic więcej nie przychodzi mi na myśli i tylko w akcie desperacji mogę dorzucić jeszcze pierwszą część "Chłopów", czyli "Jesień" - mam w domu wydanie czterotomowe, więc można ją potraktować jako osobną książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam nic Witkacego, a to "Pożegnanie jesieni" widziałam.

      Usuń
  6. Z niecierpliwością czekam na post o kronikach i Twym zdaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten proces jest długotrwały a ta opinia to już na wczoraj a jeszcze się stroję.

      Usuń
  7. "Jesień patriarchy", "Jesienne ognie", "Jesienne werble", "Jesienne astry", "Jesienne wizyty", "Jesienny koktajl", "Jesienny kochanek", "Jesienny księżyc", "Jesienna burza", "Jesienna Gawęda", "Jesienny płomieć", "Jesienny wiatr", "Jesienny bal", "Jesienny obrachunek", "Księga jesiennych demonów" - i jeszcze parę innych - takie jeszcze tytuły znalazłam w wykazie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O popatrz, popatrz - trochę tytułów jednak jest. I przy okazji wyszła moja skleroza. "Jesienny koktajl" przecież czytałam a ten "Jesienny kochanek" przemawia do mnie.

      Usuń
  8. Jesienna sonata mogłaby być ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja czytałam tylko "Jesienną miłość", a reszty książek nie znam :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam "Jesień cudów" i "Jesienną sonatę". Jodi Picoult uwielbiam i czytam wszystkie jej książki ;). A Mons Kallentoft też podbił moje serce swoimi kryminałami. Czytałam już parę jego książek, w tym właśnie tą i byłam zachwycona.
    Co do "Jesiennej miłości" Sparksa, to jeszcze nie miałam okazji przeczytać i nie wiem czy się skuszę, bo nie bardzo przepadam za jego twórczością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam Sparksa. Te dwa tytuły też mnie nęcą, ale czas, czas.......

      Usuń
  11. Nie czytałam żadnej z tych książek, ale mam w domu "Jesienną sonatę".

    Już nie mogę się doczekać recenzji kronik Hugh z Singleton :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już ruszyłam : zdjęcie wstawione i pisze wstęp......

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.