wtorek, 8 lipca 2014

Jedna z pierwszych myśli po przebudzeniu - napiję się kawy.

     

       Ta myśl również prześladowała mnie, gdy byłam w Rzymie w marcu. Niestety u sióstr Dominikanek, u których mieszkaliśmy 









mogliśmy się napić kawy i owszem, ale tylko zbożowej do śniadania. Więc pierwsze co robiliśmy po zjechaniu autobusem do miasta to szukaliśmy bistro z dobrą i na dodatek tanią kawą. A takich na ulicach Rzymu jest ci pod dostatkiem więc problemu z delektowaniem się filiżanką kawy i uzupełnieniem kofeiny w organizmie nie było.


źródło
Małe kawiarenki, w których poranną kawę i coś na ząb podają sami właściciele to dodatkowy urok Rzymu, to co mi się bardzo spodobało a czego u nas brak.


          Na kawę i spacer po Rzymie zapraszam Was razem z  Galdino Diego :


                         Pierwsza kawa o poranku




Romantyczna historia pachnąca najlepszym włoskim espresso. Przed otwarciem baru właściciel czyści dokładnie filtry i przewody ekspresu, sprawdza ciśnienie i zaparza kawę, którą natychmiast wylewa. Następnie przygotowuje filiżankę espresso dla siebie. Pierwsza poranna kawa jest dla baristy. Zawsze. Dopiero potem może podawać ją innym. Massimo Tiberi niedawno przekroczył trzydziestkę, jest właścicielem małego baru na rzymskim Zatybrzu i jeszcze nigdy naprawdę się nie zakochał. Nie cierpi szczególnie z tego powodu, towarzystwa dotrzymują mu stali i wierni klienci, a w smutkach pocieszają go spacery po wspaniałym Rzymie. Wszystko pozostaje pod kontrolą aż do dnia, w którym do baru wkracza zielonooka, piegowata piękność i poprosi po francusku o filiżankę czarnej herbaty z dodatkiem róży? Ta lekka i bardzo włoska historia romantyczna, pełna nieporozumień, kradzionych pocałunków i długich spacerów, ma jeszcze jednego, wyjątkowego bohatera: najbardziej magiczne miasto świata. Diego Galdino (1971), podobnie jak bohater powieści, mieszka w Rzymie i codziennie wstaje o piątej rano, by otworzyć swój bar w centrum miasta, towarzyszyć klientom i serwować najbardziej wymyślne rodzaje kawy. Nie wiadomo, kiedy znajduje czas na pisanie, swoją drugą wielką pasję.

Piazza Navona  
_____________________________________________

Zdjęcie okładki  i tekst pochodzi zew strony Selkar.pl

Pozostałe są mojego wykonania.


24 komentarze:

  1. A ja kawy nie piję i żyję :)
    PS Jedno zdjęcie się nie otwiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja kiedyś też tak miałam. Do 27 roku życia uważałam, że kawa źle robi mi na system nerwowy, ale jak zmieniłam pracę i poszłam ze wsi do miasta szybko nabrałam drobnomieszczańskich, jak mój mąż uważał dokąd sam nie pijał kawy, nawyków i to mi zostało do dzisiaj.

      Usuń
  2. Mmmm, uwielbiam kawę. Wprawdzie nie pobudza mnie w ogóle, działa jednak jak placebo, co mi w zupełności wystarcza. W zasadzie piję mleko z kawą, a nie kawę z mlekiem, w dodatku z dużą dawką cukru, ale co tam :) A kawusię zbożową też lubię - kojarzy mi się z dzieciństwem (i szpitalami.)
    Pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest się nie przyzwyczajać, bo kawa niestety uzależnia. Znam to z autopsji. Dzisiaj jak się kawy nie napiję od razu mam efekty uzależnieniowe.
      Kawę zbożową w moim rodzinnym domu piło się na co dzień i jeszcze na dodatek drobiło się do niej chleb na śniadanie. Mam używała specjalnego, czarnego garnka, w którym gotowała kawę zbożową.
      Dzisiaj jest Inka, Anatol i może inne instant, a wtedy trzeba było ją gotować.

      Miło, że do mnie zajrzałaś, jak również, że dołączyłaś do obserwujących.

      Usuń
  3. Kocham kawę i poczułam ten specyficzny klimat Rzymu. Cudownie, idę zaparzyć sobie kawy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zbożowa też dobra :) Ja nie potrafię funkcjonować bez herbaty, a kawa jest tylko miłym dodatkiem do życia (herbata - niezbędnym składnikiem) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam identyczną pierwszą myśl każdego ranka

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW, też byłam tam u tych sióstr i widzę, że wystrój nic się nie zmienił, brakuje tylko kosza na śmieci który mnie uratował przy omdleniu przed bezpośrednim upadkiem na ziemię ;)

    Co do kawy, to mam tą samą myśl zaraz po przebudzeniu - kawa :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie piję kawusię - taką późnopopołudniową :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bez kawy nie jestem w stanie egzystować...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam takie okresy w swoim życiu, kiedy robię sobie przerwę w piciu kawy, ale nawet wtedy uwielbiam zapach świeżo zaparzonej małej czarnej. W hotelikach najczęściej serwowana jest kawa dość kiepskiej jakości, dlatego często rezygnuję ze śniadania i kupuję na mieście

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię romantyczne historie...
    Włoską kawę lubię. Piję kilka kaw dziennie od wielu lat, zazwyczaj dwie parzone dziennie bez mleka i cukru, takie " czarne siekiery". Od niedawna piję kawę zieloną- pobudza trawienie, ale smaczna nie jest!
    Pozdrawiam smakoszy i przeciwników:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie piję kawy, żadnej. W ogóle. Już sam zapach mnie drażni... Wiem, jestem dziwna :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię kawę, choć jak byłam młodsza to w ogóle mi nie smakowała. Ale jak się już nauczyłam...

    OdpowiedzUsuń
  13. Miło, że wpadłyście. I te co piją i te co nie piją kawy.
    Ja głównie lubię zapach mielonej kawy, ale też jestem smakoszem i dziwię się zawsze, gdy komuś wszystko jedno jaką kawę pije. To nie znaczy, że piję jakieś specjalne kawy, ale musi mi smakować.
    @Ejotek, nie jesteś dziwna, absolutnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapachniało kawą u Ciebie... bardzo przyjemnie zapachniało:) Jestem "kawiarką" totalną:) W kuchni najważniejszy sprzęt - oczywiście ekspres do kawy. Podczas podróży szukam kawiarenek z klimatem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam kawę :) a taka wypita w Rzymie musi mieć wyjątkowy smak :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wpadnij do mnie. Akcja czytelnicza :) http://monweg.blog.onet.pl/2014/07/09/podaj-dalej-czyli-ksiazka-w-podrozy-odblask/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem uzalezniona od kawy i jest moim motorem napedowym. Kiedys uloze mape kawiarni do ktorych warto wpasc :-) WRzymie jeszcze nie bylam, dziekuje bardzo za relacje, zaraz sie bardziej wczytam :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę. Ja też jestem uzależniona od kawy...
      Gdybym miała możliwość pewno też bym odwiedzała różne kafejki i kawiarnie....teraz tylko sporadycznie to robię, gdy wpadam do miasta....
      W Rzymie one przyciągały bardzo i kawa tam była wyśmienita, ale dzisiaj w naszych miastach też takich miejsc jest sporo i nawet zdarza się tam bardzo dobra kawa.
      Również pozdrawiam ciepło i serdecznie.

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz to balsam na moją duszę. Toteż za każdy serdecznie dziękuję i zapewniam, że czytam je z uwagą i staram się nie pozostawiać ich bez odpowiedzi.